Strony

niedziela, 8 kwietnia 2012

Brat M.-A. Carre - "Kanalie też mają dusze"

Tytuł oryginału: Canailles aussi ont une âme : itinéraire spirituel d'un enfant SDF
Wydawnictwo: Promic
Seria/cykl: Losy
Data wydania: czerwiec 2011
Liczba stron: 188

Zastanawialiście się kiedyś, chociażby tak czysto hipotetycznie, jak postąpilibyście, spotykając na swojej drodze zupełnie obcego człowieka, który potrzebuje pomocy i wsparcia, bo bez tego stoczy się na samo dno, skąd nie będzie miał możliwości powrotu? Podalibyście mu rękę, pomimo świadomość, iż Wasze starania mogą pójść na marne, czy od razu zwątpilibyście i w swoje siły, i w niego?

Autor tej książki nie zastanawiał się nad tym za długo. Powziął spontaniczną i odważną decyzję, która przez cały czas wymagała od niego wytrwałości, cierpliwości i siły. Kiedy sam, jako młody człowiek, na paryskiej ulicy spotkał  małego, biednego chłopca – postanowił, że pomoże mu, mając świadomość tego, iż nie ma pojęcia czy uda mu się i czy potrafi to zrobić.

Po raz pierwszy, Marie-Angel poczuł powołanie w wieku 10 lat. Jednak jako nastolatek zaczął zbyt skrupulatnie korzystać z wszelkich uroków życia, które nie zawsze zasługiwały na pochwałę. Jego życie brnęło już w niezbyt korzystną drogę, aż w końcu ponownie poczuł, że Bóg ma dla niego inne zadanie. Trudniejsze, aczkolwiek przynoszące mnóstwo radości i satysfakcji. Bóg stawia autorowi na drodze nieletniego chuligana, który został wyrzucony na ulicę wraz ze swoją matką. Chłopiec nie zna swojego ojca, chce popełnić samobójstwo. Jego życie to ciągła tułaczka z jednej nory pełnej wszy i szczurów, do innej, nie lepszej. Gabrielowi jest niezwykle ciężko wyrwać się z ulicznego środowiska, w którym wychowywał się. Tkwi w nim "syndrom ulicy". Chłopiec jest spychany przez społeczeństwo na margines, nieraz nazywa sam siebie śmieciem. Nie wierzy w to, iż może mieć nadzieję na polepszenie swojego bytu. Nie wierzy w to, iż komuś może na nim zależeć.
Jego młode serce jest już poznaczone cierpieniami dorosłego.
Autor z całych sił stara się przekonać chłopca, że jest wartościowym człowiekiem, a w oczach Boga każdy jest tak samo ważny. Marie-Angel musi wykazywać wiele cierpliwości i wytrwałości, aby pomóc temu agresywnemu chłopcu, który mimo tak młodego wieku, przeżył więcej niż niejeden dorosły. Bardzo podoba mi się w tej książce to, iż autor nie moralizuje, nie stara się nikogo do niczego zmuszać, namawiać, przekonywać. Jedynie naprowadza, pomaga i radzi. Tłumaczy różne zawiłości oraz zapewnia, że Bóg jest dobry i kocha wszystkich. Uświadamia, iż to ludzie mają wolną wolę i sami decydują o tym, jaką drogą pójdą – Bóg przyjmie z otwartymi ramionami każdą zbłąkaną duszę.
A ja, twój chrzestny ojciec, obiecuję być dla ciebie duchowym trenerem. Takim, który będzie cię mobilizował do zdobywania nieba, ale tak, żebyś w drodze nie upadł. (…) Będę dla ciebie liderem, a nie idolem.

Cieszę się, że właśnie ta książka trafiła do mnie w ostatnich dniach postu. Pozwoliła mi trochę bardziej zastanowić się nad sprawami związanymi z Kościołem, Bogiem, wiarą. Myślę, że to dobry czas na to, aby uporządkować sobie niektóre sprawy i uświadomić co nieco.

„Kanalie też mają duszę” polecam każdemu. Nie bójcie się, że jest to moralizatorstwo w czystej postaci, gdzie będziecie przekonywani do czegokolwiek. Zdecydowanie nie! Autor pokazuje tu również niektóre błędy duchownych, które powodują zwątpienie i powolne oddalanie się od świątyni. Poza tym, książka nie kręci się jedynie wokół Boga – jest tu mnóstwo dobra, szczęścia, empatii i pokazywania, że warto pomagać, bo daje to wiele radości nie tylko osobom obdarowywanym, ale również obdarowującym. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu:

9 komentarzy:

  1. Nie mój typ, więc raczej sobię daruję, mimo że ocena całkiem wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie jestem do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł intrygujący, tematyka też, więc z chęcią poznam tę książkę bliżej. Pozdrawiam świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematyka dosyć świąteczna i dobrze. Do samej książki mam jednak mieszane uczucia, wydaje się być ciekawa, ale ja chyba pozostaję jednak bardziej obojętna...

    W każdym razie pierwszy raz tutaj jestem i bardzo mi się spodobało. Ciepłe i sympatyczne miejsce. Dodaję do obserwowanych.

    A ponieważ sama zaczynam pisać, zapraszam do obserwowania mojego bloga zaakcentowana.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie książki. Nawet bardzo. Szczególnie, że jak powiedziałaś, czas na czytanie jest bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej sobie odpuszczę, nie przepadam za takim książkami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie przepadam za tego typu książkami, daruję sobie.
    Gratuluję nawiązanej współpracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Mam nadzieję, że będzie długa i owocna. :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...