"I diabeł by zapłakał" - R. Zieliński

Wydawnictwo: Radwan
Data wydania: 2010
Liczba stron: 132

Książkę czyta się bardzo szybko. Udało mi się to zrobić w przeciągu kilku godzin, wliczając w to również przedświąteczne sprzątanie, zakupy, wizytę w bibliotece oraz leniuchowanie.  "I diabeł by zapłakał" jest podzielona na siedem rozdziałów, dzięki czemu czyta się ją sprawnie. Ponadto, jest pisana w formie dziennika, a ściślej - bloga.

Spotkałam się z wieloma książkami, w których przedstawione jest cierpienie porzuconych kobiet. Jest to dość częsty problem opisywany w literaturze. Wydaje mi się, że o wiele mniej jest pozycji, w których możemy dogłębniej zapoznać się z uczuciami, z którymi musi zmagać się tzw. płeć brzydsza. Istnieje pewien stereotyp - zazwyczaj (nie zawsze!) kobiety płaczą, cierpią, odechciewa im się wszystkiego. A mężczyźni? Może i trochę pocierpią, ale zaraz idą z kolegami na imprezę, piją, bawią się i zapominają o tym co było. Ta lektura pokazuje, iż czasami bywa zupełnie inaczej. Faceci również mają uczucia i potrafią być wrażliwi tak jak kobiety, a nawet i bardziej.

Zapiski autora przedstawiają stan w jakim znajduje się po tym, kiedy porzuca go jego ukochana. Kobieta stwierdziła, że robi to dla jego dobra. Mężczyzna nie potrafi tego zrozumieć, przez co popada niejako w depresję - pije, pali, popada w uzależnienie od internetu, nie ma ochoty na jedzenie ani robienie czegokolwiek innego, aby w końcu podjąć się próby samobójczej. Nie ma już celu w życiu, nie potrafi cieszyć się, nie widzi żadnego "światełka w tunelu", izoluje się, traci większość kontaktów. Popada w apatię, przygnębienie, zwątpienie.
Ktoś Nam powiedział zeszłego maja: 'To, co jest między wami, jest tak silne, że jeśli któreś z was odejdzie i zawiedzie drugie,
to ta druga osoba już nigdy się nie podniesie'.
Miał rację.
Rafał cierpi, tęskni za ukochaną, wspomina wszystkie chwile, w których przepełniało go bezgraniczne szczęście. Mimo to, że kobieta narobiła mu nadziei, rozkochała w sobie, wiele obiecała i zniknęła. On nadal wierzy i ma nadzieję. W każdą sobotę wychodzi na dworzec - pomimo świadomości, iż nie ujrzy jej tam.
Nie umiem. 
Nie potrafię zachować się jak obrażony samiec. 
(...) Nie umiem przestać czekać.
Nie umiem przestać myśleć.
Nie umiem patrzeć na pośladki innych kobiet.
Nie umiem rozmawiać jakby się nic nie stało.
Nie umiem się uśmiechać.
Nie umiem chodzić na imprezy w poszukiwaniu "nowego towaru".
Nie umiem.
 Bardzo podobał mi się przedostatni rozdział "Senne marzenie", składający się ze sceny erotycznej, opisanej z dużą dokładnością. Osobiście uważam, że pan Rafał Zieliński mógłby zajmować się pisaniem takich opowiadań na co dzień, bo bardzo ładnie mu to wychodzi! ;-)

 Przyznam, że na początku przeszkadzało mi ciągła przeplatanka dat i przeskakiwanie autora z jednego dnia na zupełnie inny, aby znowu powrócić do czegoś, co zdarzyło się dużo wcześniej. Wprowadziło to lekki chaos, ale w końcu udało mi się z tym 'pogodzić'.

 Nie dziwię się, że autor dość cynicznie podchodzi do kobiet. Oczywiście, podkreśla, iż nie do wszystkich. Zdaję sobie sprawę z tego, że skrzywdzony człowiek już na zawsze będzie miał w sercu zadrę, której nic nie wyleczy. Mam nadzieję jednak, że każda osoba, która została zraniona, w końcu stanie na nogi i zacznie znowu widzieć świat w różnych kolorach, a nie tylko w czerni i bieli.

Szkoda życia na ciągłe umartwianie się i rozdrapywanie ran. Piszę to ja - osoba, która nie potrafi wyrzucić niektórych sytuacji i osób z pamięci (a powinnam!). Życzę jednak sobie oraz Wam, abyście umieli zapominać o złych sytuacjach i pamiętali tylko to, co piękne i warte wspomnień. Natomiast wszystkim polecam tę książkę, bo warto!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Radwan.

10 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. lubię takie książki, poszukam tej pozycji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie wiem nie wiem, to przeskakiwanie w czasie zniechęciło mnie już na początku, bo nie lubię czegoś takiego w książkach. Nie mówię "nie", zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie przeczytam, mimo że tytuł intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie dla mnie, raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety - nie czytam książek Radwana.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę być wścibska, ale czy można wiedzieć dlaczego? Ot tak, po prostu czy masz jakiś uraz? ;-)

      Usuń
  6. Jakoś mnie nie ciagnie do niej, raczej spasuję.
    Dziękuję za wzięcie udziału w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się nieźle. Miła odmiana od stada cierpiących z miłości kobiet, których pełno w literaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja brzmi interesująco, więc oczywiście książkę będę mieć na oku:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.