Strony

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Marta Gruszczyńska - "Gladiole"


Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: marzec 2012
Liczba stron: 188

Tytułowe gladiole to przepiękne kwiaty – kruche i delikatne z zewnątrz, a zarazem silne i mogące wiele znieść. Czy takie połączenie przeciwstawnych cech należy jedynie do kwiatów? A może ludzie też potrafią tacy być? Życie bywa okrutne, potrafi obdarować człowieka wieloma nieszczęściami i problemami. Nie wybiera pomiędzy ludźmi i nie zwraca uwagi na to, komu zsyła dane trudności. Adresatami są brzydcy i ładni, bogaci i biedni, starzy i młodzi. Tych ostatnich coraz częściej dotykają poważne choroby, zabierając beztroskę i radość z życia.. Zazwyczaj młodzi ludzie mają dość dużo sił, aby poradzić sobie z wieloma trudnościami. Jednak to czasami nie wystarczy..

Wszystkie wydarzenia znajdujące się w książce kręcą się wokół mieszkającej w Uppsali, osiemnastoletniej Bernadette. Rutynowe badania wykazały, że dziewczyna ma złośliwego guza wątroby. Taka wiadomość jest czymś okropnym dla każdego człowieka, a co dopiero dla dziewczyny, która zaczyna wkraczać w dorosłe życie i powinna mieć jeszcze przed sobą wiele wspaniałych chwil. Nie ma co dziwić się, że Bern zamyka się w sobie. Próbuje maskować swoją wrażliwość i kruchość poprzez okazywanie dumy, upartości oraz wrodzonej godności. Nie pozwala na to, aby ktokolwiek litował się nad nią. Na szczęście – ma u swojego boku wspaniałych przyjaciół oraz kochającą rodzinę. Wszyscy wspierają ją, wyzwalając w sobie pokłady wrażliwości i troski, których wcześniej nawet nie podejrzewali u siebie. Bernadette zaczyna doceniać to szczególnie, kiedy do jej szpitalnej sali trafia dwunastoletnia Vanja - adoptowana przez ludzi, którzy nie odwiedzają jej i okazują brak zainteresowania, gdyż nie potrafią pogodzić się z jej chorobą. Główna bohaterka zaczyna dostrzegać, że ogromnym szczęściem jest posiadanie przy sobie bliskich i kochających ludzi.

Jak to u nastoletniej dziewczyny bywa – pojawiają się również miłosne rozterki. Przed chorobą Bernadette przez dłuższy czas spotykała się z Dolphem, który jednak wyjechał na studia. Oczywiście, to jeszcze nie świadczy o poważniejszych problemach. A jednak.. Chłopak jest przekonany, że ukochana dziewczyna nie chce utrzymywać z nim kontaktu, gdyż od dawna nie pisze do niego. Za to Bern jest urażona tym, iż chłopak nie odzywa się do niej, a duma nie pozwala na zrobienie pierwszego kroku. Oboje czują do siebie żal i żadne z nich nie wie co tak naprawdę czuje ta druga osoba. Dolph nie wie, że Bernadette jest chora. Jednak pewna dziewczyna stara się doprowadzić do spotkania Dolpha i Bern. Czy uda jej się to? Czy ci młodzi ludzie wyjaśnią sobie wszystko i wybaczą? A może czują w sobie ogromny żal i nie widzą żadnych szans na zgodę?

Do tego dochodzi Ben – brat przyjaciółki Bernadette, który zaczyna uświadamiać sobie, że czuje do niej coś więcej. Chce zobaczyć na czym stoi, jednak nagle stan Bern zaczyna gwałtownie pogarszać się.. Czy Ben zdąży powiedzieć dziewczynie co do niej czuje? Co będzie z Bernadette – w końcu wyjdzie  z tego, czy przegra z chorobą? Jedno jest pewne – bohaterowie tej książki uświadomią sobie, że nigdy nie ma się zbyt wiele czasu na mówienie o uczuciach, którymi darzymy innych. Warto doceniać tych ludzi, których zawsze mamy obok siebie.

Do przeczytania tej książki skłoniła mnie nie tylko interesująca tematyka, ale i ładna okładka. Poza tym, zaintrygował mnie sam tytuł – od razu chciałam wiedzieć co wspólnego mają gladiole z treścią zawartą w książce. „Gladiole” czyta się szybko i przyjemnie. Czytelnik ma okazję do zapoznania się z różnymi poglądami na pewne sprawy, ponieważ autorka powierza narrację coraz to innemu bohaterowi. Jest to powieść o miłości, dobroci, wspaniałej przyjaźni, pokonywaniu własnych lęków i słabości. Z czystym sumieniem – polecam!

Za książkę serdecznie dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej.

13 komentarzy:

  1. Zmienna narracja i interesująca fabuła, nie idzie się oprzeć takiemu zestawieniu. Piękny tytuł też czaruje... Coś czuję, że ta niewielka książeczka ukrywa w sobie wielkie emocje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że może kiedyś. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie akurat okładka raczej odstrasza od książki. Jak na nią spojrzałam, to pomyślałam, że to pewnie jakieś kiepskie czytadło. A tu się okazuje, że zapowiada się godna uwagi pozycja. Tematyka bardzo ciekawa i w sam raz dla mnie. Chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że kiedy zobaczyłam okładkę to zniechęciłam się do książki nie czytając nawet jej opisu. Teraz wiem, iż był to błąd. Po przeczytaniu Twojej recenzji chętnie książkę przeczytam. : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka obiła mi się o oczy :) I słysząłam same dobre opinię na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spieszno mi do jej lektury...

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka mi również się spodobała. W sumie książka wydaje się dość ciekawa, dodatkowo nie jest obszerna, więc niewątpliwie kiedyś się skuszę, aby ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie, co prawda właśnie okładka raczej by mnie odstraszyła, ale książka wydaje się warta przeczytania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja zapewne bym zwróciła na tę książkę uwagę tylko ze względu na okładkę. Jednak jak się okazuje w środku też ma trochę do zaoferowania. Niby temat dość oklepany, a jednak i tak, zawsze się czyta z zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka przykuwa uwagę, jednak chyba książka nie dla mnie - czytałam już kilka o podobnej tematyce i myślę, że wystarczy.

    Dziękuję za odwiedziny i wzięcie udziału w konkursie, również dodaję Twój blog do obserwowanych:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś przeczytam, ale jakoś specjalnie poszukiwać nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mimo wszystko spasuję. To zupełnie nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...