Strony

czwartek, 26 lipca 2012

Michael Seed - "Dziecko niczyje"

Tytuł oryginału: Nobody's Child
Wydawnictwo: Promic
Seria/cykl: Losy
Data wydania: październik 2010
Liczba stron: 288

Urodzony w 1957r. Michael Seed od wielu lat pełni posługę w Katedrze Westminsterskiej jako sekretarz do spraw ekumenizmu. Jest franciszkaninem, posiadającym trzy dyplomy uniwersyteckie i dwa doktoraty. Mężczyzna jest znany jako duszpasterz cele brytów, a ponadto cieszy się ogromnym uznaniem parlamentarzystów. Wspiera wiele charytatywnych inicjatyw, a w 2004r. przyznano mu najwyższe watykańskie odznaczenie – Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice. Dziennik The Times nazwał go "księdzem stulecia".
Ojciec Michael Seed jest szanowanym, sympatycznym i wykształconym człowiekiem. Kto podejrzewałby, że ten wspaniały człowiek przeszedł przez piekło?

Z okładki książki "Dziecko niczyje" spogląda uśmiechnięty, ładny, kilkuletni chłopiec o imieniu Michael. Podnosi kciuk do góry, pokazując, że "wszystko jest okej". Niestety to tylko pozory… Spostrzegawczy obserwator zauważy, że jego wielkie oczy skrywają strach, a uśmiech jest niepewny i niezbyt szczery.

Michael Seed zostaje adoptowany, mając 17 miesięcy. Wraz ze swoimi rodzicami mieszka w ubogiej dzielnicy Manchesteru. W domu jest wiecznie brudno, a w lodówce często gości jedynie światło. Matka to piękna kobieta o imieniu Lillian, która zdaje się nie zauważać syna. Jest ciągle nieobecna i uzależniona od leków. Ojciec Joe jest strażnikiem więziennym, który znęca się nad matką oraz adoptowanym synem.

Czas dzieciństwa i dorastania Michaela to istny koszmar. Chłopiec jest nie tylko maltretowany i wyzywany, ale i wykorzystywany seksualnie przez ojca. Joe nazywa syna "dzieckiem niczyim".
Można zadawać sobie pytanie – co z sąsiadami i dalszą rodziną? Czyżby nikt nic nie wiedział i nie widział siniaków oraz okropnych ran na ciele matki i syna? Owszem, widzieli i nieraz słyszeli wrzaski oraz obelgi rzucane przez człowieka katującego swoich bliskich. Jednak po co wtrącać się i ingerować w życie innych ludzi? Każdy ma swoje problemy i woli nie wchodzić z butami w cudze życie. Ponadto sam chłopiec oraz jego matka czują tak ogromny wstyd i strach, że nawet nie próbują szukać pomocy. Kłamią nauczycielom oraz pracownikom socjalnym, w wyniku czego nie mają oni żadnych podstaw do podjęcia poważniejszych kroków.

W pewnym momencie rodzina jest zmuszona do przeprowadzki. Zamieszkując u rodziców Lillian, jej adoptowany syn ma ogromne nadzieje na to, iż jego sytuacja polepszy się. Niestety robi się coraz gorzej. Do znęcania się nad nim dołącza również dziadek. Jedynym oparciem dla chłopca jest babcia, która zajmuje się jego wychowaniem. Jednak kobieta za bardzo boi się własnego męża i nie interweniuje, kiedy Michael jest bity i wyzywany. Nie lepiej jest mu u drugiej babci, czyli matki jego ojca, która nienawidzi go całym sercem i udowadnia mu to przez cały czas.

Jakby wszystkiego było mało – chłopiec jest prześladowany w szkole. Dzieci wyśmiewają i obrażają go na każdym kroku. Znęcanie się nad Michaelem nasila się, kiedy jego matka odbiera sobie życie. Kobieta nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją i po kilku próbach samobójczych, w końcu rzuca się pod pociąg, zostawiając ośmioletniego syna na pastwę losu. Chłopiec jest zdruzgotany, chce pójść w ślady matki, jednak zawsze coś powstrzymuje go od popełnienia samobójstwa.

Życie Michaela jest pozbawione miłości, ciepła, czułości, troski, poczucia bezpieczeństwa. Na szczęście zaczyna trafiać na ludzi, którym los chłopca nie jest obojętny. Jako kilkunastoletni chłopiec poznaje fantastycznego nauczyciela, odkrywającego przed nim inny, lepszy świat. Na jego drodze pojawiają się życzliwe i pomocne osoby. W końcu Michael wstępuje na drogę, która przynosi mu radość.

Książka jest wstrząsająca. Niektóre wspomnienia są tak okrutne, że czyta się je z przerażeniem, czując dreszcze na całym ciele. Jednak autor nie użala się nad sobą, nie zadaje pytania: "dlaczego to spotkało właśnie mnie?". Michael Seed podchodzi do wszystkiego z dystansem. Książka jest napisana łatwym i przystępnym językiem, co sprawia, że czyta się ją błyskawicznie. Autor nie upiększa swoich wspomnień, przedstawia wszystko w dość suchy sposób, przez co cała opowieść porusza jeszcze mocniej.

W pewnych momentach miałam przeogromną chęć… przytulić tego małego, przerażonego chłopca. Gdybym miała taką okazję – nie zawahałabym się ani chwili. Nie mogę pojąć dlaczego człowiek może mieć w sobie tyle nienawiści. Jak można znęcać się nad kimkolwiek, zwłaszcza nad małą, bezbronną istotą? Jakim trzeba być pozbawionym uczuć potworem i brutalem?

"Dziecko niczyje" to szczera i osobista opowieść, która wstrząśnie każdą osobą, mającą chociaż odrobinę człowieczeństwa w sobie. Ta historia daje wiarę i nadzieję oraz udowadnia, że nie można poddawać się, ale warto walczyć o siebie, gdyż mimo przeciwności losu, można wygrać.

Warto również uświadomić sobie, że trzeba działać, jeśli widzi się krzywdę innych osób. Nie każda historia kończy się tak dobrze, jak w przypadku Michaela Seeda. Wiele takich osób przegrywa własne życie, nie radzi sobie z własnym bólem i cierpieniem, ponieważ nie ma przy sobie nikogo, kto mógłby podać pomocną dłoń. Miejmy w sobie choć odrobinę empatii i dobroci, bo być może też kiedyś będziemy potrzebowali pomocy (czego oczywiście nikomu nie życzę!). Byłoby miło, gdyby ktoś w pobliżu miał dobre serce.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Promic.

25 komentarzy:

  1. Historia wydaje się naprawdę przejmująca i wzruszająca. Będę pamiętać o tej książce. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. moje tematy , z chęcią przeczytam jak będe miała mozliwośc . :)
    Zapraszam do mnie books-for-imagination.blogspot.com i oczywiście obserwuje . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie będzie łatwa lektura, przypuszczam jednak, że warto sięgnąc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam inną książkę tego autora i całkiem miło wspominam, jak na razie nie jestem przekonana do tej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Temtyka dość trudna, ale na penwno godna uwagi. Z chęcią przeczytam, jak tylko będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zachęcona i zainteresowana, więc jak nadarzy się okazja, z chęcią przeczytam tę książkę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka z pewnością działa na psychikę. Być może ją przeczytam, choć boję się swojej reakcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reakcja może być różna. Moja młodsza siostra przeczytała kilkadziesiąt stron tej książki i odłożyła ją na półkę, ponieważ nie dała rady jej czytać. Natomiast moja mama przeczytała ją do końca, ale była przerażona i płakała.

      Usuń
  8. Książka jest szalenie wzruszająca i jednocześnie przerażająca. Czytałam ją już dawno temu ale do tej pory pamiętam wszystkie jej słowa...

    OdpowiedzUsuń
  9. Straszna to historia... Najbardziej nie mogę zrozumieć po co tacy ludzie, jak przybrani rodzice Seeda adoptują dziecko. Niewątpliwie to historia wstrząsająca, ale ciągnie mnie do podobnych lektur, więc na pewno przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje się być naprawdę niezła.. lubię wstrząsające historie, może trafię na nią w bibliotece to przeczytam z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie potrafię zrozumieć, co siedzi w człowieku, który tak bardzo chcę pokazać światu, że jest zły. Co siedzi w człowieku, który nienawidzi i maltretuje dziecko... Wygląda na to, że jeszcze wiele rzeczy nie jestem w stanie pojąć.

    Jeśli tylko spotkam tę książkę, to chętnie ją przeczytam. Tylko, czy udźwignę temat... Nie wiem. Raczej to nie będzie łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety muszę spasować.

    OdpowiedzUsuń
  13. To musiała być wstrząsająca książka.
    I mam pytanie: Czy wiadomo po co Ci ludzie adoptowali dziecko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogli mieć dzieci, więc postanowili zaadoptować dziecko. Autor sam nie wie za wiele do czego był im potrzebny... Wie tyle, że wcześniej jego przybrani rodzice adoptowali innego chłopca, ale oddali go po kilku tygodniach (żałował, że nie oddali również jego do domu dziecka...). Michael Seed domyśla się, że ojciec znęcał się nad nim, ponieważ był zły, że nie może mieć swojego dziecka, a matka nie radziła sobie ze wszystkim, gdyż czuła się winna, iż nie może dać dziecka mężowi. Nie widzę tu żadnego powodu do tego, aby maltretować dziecko, ale cóż.. niektórych ludzi nie zrozumiem nigdy.

      Usuń
  14. Podobnie jak reszta komentujących, bulwersują mnie takie tematy, tym bardziej, że w tym roku jakby ich więcej również w mediach. Nie potrafię zrozumieć takich osób, tej agresji wobec małych dzieci, choć nie mam takiej więzi z małymi dziećmi i nie dotyka to mnie aż do utraty tchu. One są urocze, ufne. To w nich tkwi potencjał, to one mogą być "kimś". Czemu więc im odbierać szansę na normalne dzieciństwo? Też mnie dziwi, po co tacy ludzie biorą dziecko, skoro nie potrafią się nim zająć... "Dziwny jest ten świat" śpiewał Niemen i chyba słowa tej piosenki najlepiej opisują też życie tego człowieka, który przecież wyrósł na dobrego, pełnego ciepła człowieka.
    Widzę, że obszernie rozpisałaś się na temat jego cierpień, jego kolej losu, tego, co musiał przeżyć i się zmagać, aby dotrzeć do tego punktu w życiu, w jakim jest obecny teraz. Rozumiem, że takie pozycje dla osób tak wrażliwych na krzywdę (tym bardziej dzieci, które uwielbiasz) są bardzo poruszające i wiem, ze chciałaś pokazać nam, jak wiele dla Ciebie znaczy ten temat, ta książka. Ale myślę, że trochę zaspojlerowałaś tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zetknąć się z "Dzieckiem niczyim". Odpuściłam sobie duży fragment recenzji, żeby tego nie czytać, ale też szkoda Twojej pracy w opisywaniu i myślę, że mogłaś to jakoś odpowiednio skrócić.
    Ciężko powiedzieć, czy sięgnę, tym bardziej, że w lato każdy chce się zrelaksować, a z kolei w te zimniejsze miesiące jestem podatna na atmosferę danej lektury i po prostu mogę chodzić jak apatyczne zombie. Cóż, po Twojej recenzji mimo wszystko zamierzam, więc dziękuję, że akurat tę książkę zrecenzowałaś. Myślę, że sporo wniesie:)
    Pozdrawiam serdecznie, Herma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hermo, dziękuję bardzo za taką długą wypowiedź, która jest dla mnie niezwykle cenna. Owszem, bałam się, że napiszę zbyt wiele i odbiorę przyjemność potencjalnym czytelnikom tej książki. Starałam się nie odkrywać zbyt wielu rzeczy, jednak nie zawsze było to możliwe. Książka poruszyła mnie do tego stopnia, że nie potrafiłam niektórych rzeczy ominąć. Jednak wiem, że o kilku rzeczach nie wspomniałam, więc będą one zaskoczeniem dla innych osób. Mam przynajmniej taką nadzieję.. :-)

      Usuń
    2. @ Herma - nie ujmując nic z wagi tej tematyki, bo jest bulwersująca (ale i istotna), to warto mieć dystans do mediów, bo przez ostatnie miesiące poziom negatywizmu i tabloidyzacji, nawet mediów "z górnej półki", jest zatrważający.
      @ Sylwuch - gdy czytałem tę książkę parę miesięcy temu zaskoczyła mnie dosyć krótka i uproszczona droga tego człowieka do przebaczenia. Z drugiej strony - może to właśnie, ta jakże chrześcijańska zdolność wybaczenia najgorszego zła, jest tak niesamowita w tym człowieku. Sam język i sposób narracji momentalnie przywołuje na myśl "Los utracony" Imre Kertesza. Również polecam.

      Usuń
    3. @ homo-legens - "Los utracony" czytałam i również uważam, że to fantastyczna książka.

      Usuń
  15. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Można powiedzieć, że przebrnęłam przez nią w jedną noc, która była obfita w emocje.
    Jednak wszystko odrobinę przygasło w końcówce lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, u mnie również było podobnie, jeśli chodzi o koniec lektury, aczkolwiek niemniej jednak podobała mi się ta książka i na pewno będę pamiętała o niej bardzo długi czas.

      Usuń
  16. Wydaje się warta przeczytania, chociaż nie wiem, czy dla mnie. Ale zapamiętam sobie jej tytuł i postaram się ją gdzieś zdobyć (:

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka wydaje się bardzo ciekawą pozycją. Chętnie zapoznałabym się bliżej z tą wstrząsającą historią.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...