Strony

wtorek, 28 sierpnia 2012

Doris Lessing - "Piąte dziecko"


Tytuł oryginału: The Fifth Child
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Wydanie: II
Seria/cykl: Spojrzenia
Data wydania: 18 października 2007
Liczba stron: 144
Przypuszczam, że każdy człowiek chce, aby jego życie było wspaniałe. Wszyscy mamy swoje plany i marzenia - pragniemy, aby jak najwięcej z nich zostało zrealizowane. Jedni marzą o dużym dopływie gotówki czy wspaniałych podróżach, inni pragną znaleźć swoją drugą połówkę, jeszcze inni chcą mieć wspaniałą rodzinę i zdrowe dzieci. Jednak nie zawsze dostajemy od losu to, czego chcemy. Nierzadko spadają na nas problemy, których nie spodziewaliśmy się. Wtedy często pojawiają się pytania: "Dlaczego akurat ja? Co zrobiłam/-em nie tak? Za co mnie tak ukarano?". Dokładnie w takiej sytuacji znaleźli się bohaterowie książki "Piąte dziecko" autorstwa Doris Lessing.

Dawid i Harriet poznali się na firmowym przyjęciu w latach 60-tych. Oboje byli konserwatywni i wierni swoim zasadom. Ona traktowała swoje dziewictwo jako prezent dla wybranka. O dziwo, nie przeszkodziło jej jednak to w tym, aby tego samego wieczoru pójść do Dawida na noc i po krótkim czasie zamieszkać z nim i wziąć ślub. Para czuła, że jest dla siebie stworzona i nigdy nic ich nie rozdzieli. Dawid i Harriet stali się posiadaczami ogromnego i pięknego domu w stylu wiktoriańskim. Jednak, aby nie było w nim zbyt pusto, czuli przemożną chęć posiadania licznej gromadki potomków. Wkrótce dopięli swego – dzieci rodziły się jedno po drugim. Tak oto w ich ogromnym domu pojawili się kolejny członkowie rodziny - Łukasz, Helena, Janeczka, Paweł. Dom zaczął zapełniać się nie tylko pociechami Lovattów, ale również ich dalszą rodzinę, która uwielbiała u nich spędzać swój czas.
Dawid i Harriet zaczęli rozmawiać o kolejnym dziecku. Bliscy namawiali ich na zaczekanie z piątym potomkiem, ale małżeństwo nie posłuchało. Pod koniec 1973 roku Harriet zaszła w kolejną, piątą już ciążę. Nie była tym zachwycona. Przebieg ciąży różnił się od wcześniejszych. Kobieta nie czuła więzi z dzieckiem, miała już dosyć noszenia go w sobie. Czuła, że coś jest z nim nie tak. Po porodzie nie tylko ona utwierdziła się w tym przekonaniu… Ben nie był zwyczajnym dzieckiem. Patrząc na niego, ludzie widzieli kogoś podobnego do gnoma, trolla. Chłopiec był niezwykle silny i nadpobudliwy, powodował w domownikach nie tylko lęk, ale nawet odrazę. Wszyscy traktowali go jak odmieńca. Ben był zamykany w pokoju, aby nie robić krzywdy sobie i innym. Harriet była zmuszona skupiać całą swoją uwagę na Benie, co było bardzo męczące i przykre dla reszty rodziny. Kobieta brzydziła się i bała swojego dziecka, ale z drugiej strony nie potrafiła go całkowicie odrzucić.

Lovattowie mieli dobre intencje, ale chcieli zbyt wiele, za szybko. Byli zbyt niedojrzali – było wspaniale, gdy wszystko szło po ich myśli, ale gdy tylko pojawił się problem zaczęli oddalać się od siebie, nie potrafili sobie z nim poradzić. Wszystko zaczęło się psuć, gdy ich marzenia i oczekiwania okazały się zupełnie inne niż rzeczywistość.

Doris Lessing przedstawia historię Lovattów w pozbawiony emocji, rzeczowy i dość oschły sposób. Nie zagłębia się zbyt mocno w psychikę i odczucia bohaterów, co sprawia, że książka staje się jeszcze bardziej poruszająca. "Piąte dziecko" zmusza do refleksji i spojrzenia na pewne sprawy z innej perspektywy. Przyznam, że nie pamiętam kiedy było mi tak trudno ocenić jakąkolwiek książkę. Ta pozycja wywołała we mnie tyle emocji, że musiałam odczekać tydzień, aby móc napisać o niej cokolwiek. Po przewróceniu ostatniej strony czułam natłok wrażeń i pewien niepokój, które spotęgowało otwarte zakończenie. Do tej pory żałuję, że książka nie jest dłuższa, a Doris Lessing nie pociągnęła tej historii dalej. Ogromnym plusem jest to, iż ta pozycja poruszyła mnie i sprawiła, że będę pamiętała o niej jeszcze przez długi czas. Jednak zabrakło mi konkretnej diagnozy dotyczącej przypadłości Bena. Tak naprawdę nie dowiedziałam się dlaczego jest taki a nie inny. Ponadto, brakowało mi wyraźniejszego zakończenia.

"Piąte dziecko" to moje pierwsze spotkanie z twórczością brytyjskiej noblistki. Jednak teraz już wiem, że na pewno nie ostatnie. Z pewnością zapoznam się z innymi książkami jej autorstwa, które mnie kuszą. Mam nadzieję, że kolejne książki również wywrą na mnie takie emocje. Teraz nie zostaje mi nic innego jak sięgnąć po kontynuację "Piątego dziecka", czyli "Podróż Bena". Już zacieram ręce!

23 komentarze:

  1. Bardzo fajna książla. Jak gdzieś na nią to na pewno się skuszę :) Bardzo podba mi się twój blog i dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam przyjemność przeczytać O kotach z jej dorobku i były momenty, gdy łzy stawały mi oczach. Doris cudownie pisze i też mam w planach jej Piąte dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym poznać twórczość tej pisarki, co do tej pory mi się nie udało. "Piąte dziecko" wydaje się do tego dobrą pozycją. Z chęcią po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sięgnij po "Podróż Bena", to lepiej zrozumiesz głównego bohatera i to kim jest. Mnie się "Piąte dziecko" ogromnie podobało, z tego, co pamiętam dałam 6/6. Irytowało mnie tylko spolszczanie imion. Całkowicie nie rozumiem, dlaczego tłumaczka postanowiła z Paula zrobić Pawła, a z Lucasa Łukasza. W dodatku była niekonsekwentna w swoim zamyśle, pozostawiając Harriet Harriet, a nie podając polski odpowiednik tego imienia, czyli Henrykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością sięgnę po "Podróż Bena". Już zarezerwowałam ją w bibliotece. Mam nadzieję, że jak najszybciej trafi w moje ręce, bo bardzo chcę dowiedzieć się więcej o Benie.

      Usuń
  5. Ciekawa okładka :>
    Wydaje się całkiem,całkiem.. może kiedyś sięgnę i poczytam, jeśli nadarzy się taka okazja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie tą książką,więc myślę, że się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna chcę przeczytać coś tej wybitnej pisarki. jednak wciąz nie wiedziałam od której ksiązki zacząć. No to teraz już mam pomysł ;) Recenzja mnie zaciekawiła, książka wydaje się naprawde warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tę książkę dawno temu i nawet nie wiedziałam, że jest kontynuacja! Nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia, ale na pewno była inna i wywoływała emocje, chętnie sięgnę po dalszy ciąg - choćby z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  9. To chyba nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie bardzo mnie przekonała. Jednak wolę inne klimaty.
    Zapraszam do mnie, niedługo konkurs!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe, ale na razie nie mam czasu. Szkoda, bo noblistów warto znać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. raczej nie dałabym się namówić na tę lekturę
    zupełnie mnie nie zainteresowała

    OdpowiedzUsuń
  13. Doris Lessing od dawna jest dla mnie ciekawą postacią, ale nie przeczytałam jeszcze żadnej jej książki, bo nie wiem po prostu którą wybrać na początek. Może to będzie "Piąte dziecko" bo zapowiada się ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Do pewnego momentu Twojej recenzji byłam bardzo zainteresowana, jednak martwi mnie brak konkretnego zakończenia, zwłaszcza w takiej książce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Choć fabuła wydaje mi się ciekawa, nie lubię niejasnych zakończeń, dlatego przeczytam tylko, jeśli wpadnę na nią w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam tę książkę bardzo dawno temu i pamiętam tylko uczucie irytacji związane z lekturą. Trudno mi teraz powiedzieć, do czego konkretnie się odnosiło, pozostało tylko ogólne wrażenie. Mam na półce "Podróż Bena", ale zupełnie mnie nie ciągnie do tej książki. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej autorki czytałam książkę pt. "O kotach" - gorąco Ci ją polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukam jej w bibliotece, ale nie obiecuję, że spodoba mi się.. Nie przepadam za kotami. :P

      Usuń
  18. Chyba sobie odpuszczę. Fabuła nie do końca do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...