Strony

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Katarzyna Enerlich - "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu"

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 16 czerwca 2011
Liczba stron: 288


Od jakiegoś czasu dość często trafiam na recenzje książek autorstwa Katarzyny Enerlich. Kojarzyłam ją głównie z tzw. prowincjonalnym tryptykiem, w którego skład wchodzą trzy powieści, a mianowicie "'Prowincja pełna marzeń", "Prowincja pełna gwiazd" oraz "Prowincja pełna słońca". Przeglądając ofertę wydawnictwa MG, moją uwagę przykuł opis książki "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu". Stwierdziłam, że to może być lektura zgodna z moim gustem czytelniczym. Zatem, nie zastanawiałam się długo i postanowiłam, że muszę mieć tę powieść. W końcu miałam okazję zapoznać się z twórczością tej znanej i lubianej polskiej pisarki.

Główna bohaterka książki to Barbara Zejer – 43-letnia kobieta z ogromnym bagażem doświadczeń. Jej życie nigdy nie było usłane różami. Matka Basi wyjechała, gdy dziewczynka miała zaledwie 5 lat. Zostawiła ją z ojcem, który powoli, aczkolwiek dość skutecznie, staczał się na dno. Każdy dzień zaczynał od picia i tak samo go kończył. Nie przejmował się tym, iż ma córkę, którą powinien opiekować się i obdarzyć ją miłością. Tak naprawdę, od wczesnego dzieciństwa Basia musiała radzić sobie sama. Kiedy jej rówieśniczki bawiły się lalkami, a potem doświadczały pierwszych, niewinnych miłosnych uniesień, Barbara musiała sprzątać po ojcu, pilnować gotującego się bimbru i wciągać kompletnie pijanego ojca do mieszkania. Dziewczyna miała tylko jedną przyjaciółkę, gdyż reszta dzieci wyzywała ją i wyśmiewała.
Główna bohaterka nieraz zastanawiała się dlaczego jej tata pije, a matka opuściła ich. W końcu, dzięki życzliwej sąsiadce, poznała rodzinną tajemnicę, która w pewnym stopniu wyjaśniła, co tak naprawdę doprowadziło jej rodziców do podjęcia takich, a nie innych kroków.

Barbara usilnie próbowała znaleźć chociaż odrobinę ciepła - namiastkę miłości, której nie doświadczyła w dzieciństwie i podczas dorastania. Ze względu na to, zaczęła szukać tego u mężczyzn. Pragnęła choć przez chwilę poczuć się potrzebna i kochana. Była z wieloma mężczyznami – starszymi i młodszymi, wolnymi i żonatymi. Niestety, większość prób znalezienia miłości kończyła się fiaskiem.
Dorosłość była dla mnie pozwoleniem na flirtowanie z mężczyznami. Mimo że nie byłam żadną pięknością, było we mnie coś intrygującego. Luźne relacje, na jakie sobie pozwalałam, były wygodne dla obu stron.
Kolejni mężczyźni mego życia. Uczepiona ich jak wiatru szukałam akceptacji.*
W końcu w życiu kobiety pojawiło się słońce. Stała się żoną Filipa. Początkowo ich związek był szczęśliwy, jednak ta sielanka nie trwała długo. Mąż zaczął pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Ponadto, nienawidził ojca Barbary i okazywał to na każdym kroku. Mimo tego, kobieta trwała u boku Filipa, aż w końcu odkryła coś, dzięki czemu zrezygnowała z tego chorego związku.
W życiu Barbary pojawi się kolejna istotna postać – Andrzej. Młodszy o 9 lat mężczyzna, zauroczy kobietę, a co ważne – będzie odwzajemniał uczucie. Jednak ich związek napotka jeszcze wiele przeszkód. Jedną z nich będzie chociażby.. żona Andrzeja.

Basię Zejer poznajemy w momencie, kiedy jej ojciec przebywa w szpitalu i jest w złym stanie. W książce przeplatają się wspomnienia bohaterki wraz z opisem teraźniejszych wydarzeń. Jej ojca ma odwiedzić matka Barbary, której kobieta nie widziała od prawie czterdziestu lat. Kiedy w końcu spotykają się, na jaw wychodzi kolejna tajemnica..

Cieszę się, że sięgnęłam po tę powieść. Nie dość, że czyta się ją błyskawicznie, to jeszcze porusza poważne problemy i dotyka tematu, o którym uwielbiam czytać, czyli trudnego dzieciństwa. Nawet nie przeszkadzały mi literówki – na szczęście nie było ich tak dużo.
Alkoholik potrafi zniszczyć życie nie tylko sobie, ale i bliskim. "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" ukazuje to w idealny sposób. Na szczęście, bohaterka otrząsnęła się w porę i zrozumiała, że nie może całe życie spędzić przy boku wiecznie pijanego ojca. Mimo wszelkich krzywd, które zostały jej wyrządzone, kobieta bardzo kocha swojego ojca i ciągle obwinia się o to, że coś mogła zrobić lepiej. Katarzyna Enerlich dobrze przedstawiła Barbarę Zejer jako osobę z syndromem Dorosłego Dziecka Alkoholika.
Polecam tę książkę osobom, które zetknęły się z problemem alkoholizmu w swoim środowisku. A jeśli ktoś miał takie szczęście i jego otoczenie było uwolnione od tego nałogu to również powinien przeczytać tę książkę, chociażby dla przestrogi.  

*cytat ze str. 62

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG.
Możecie ją nabyć w księgarni Gandalf, do czego zachęcam.

27 komentarzy:

  1. W opisie tej książki widzę dużo podobieństwa do innej książki autorki - "Czas w dom zaklęty". Tam też są różne płaszczyzny czasowe, poza tym tu rzecz dzieje się gdy ojciec leży chory w szpitalu, a tam gdy "okropna i wredna" sąsiadka jest umierająca i wzywa do siebie bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Nie miałam jeszcze przyjemności czytać innej książki autorki, więc nie mam porównania. Myślę, że za jakiś czas sięgnę po jej kolejne powieści, więc przekonam się. :)

      Usuń
  2. Dopiszę sobie do mojej listy. Lubię, gdy w książkach są poruszane trudne tematy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo jestem ciekawa książek tej autorki. Sprawdziłam właśnie w katalogu mojej biblioteki, mają tę książkę w swoim zbiorze, ale w tej chwili akurat wypożyczona. Chyba się ustawię za nią w kolejce :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie odpuszczę sobie tę książkę, ale nie mówię nie. Będę o niej pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co nie mam czasu na nowe książki, ale o tej będę pamiętała. W końcu polska literatura! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. troszkę nie moje klimaty, ale od czasu do czasu lubię przeczytać coś takiego.. więc pewnie kiedyś sięgnę po tę książkę ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że bardzo wysoka ocena, może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety raczej nie przeczytam :( Zaczyna mnie irytować moja wybredność..

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Kasię Enerlich. Muszę tę książkę zdobyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. czytałam wczoraj tekst tej pani. Bardzo przyjemnie pisze. Ale polscy autorzy mnie raczej nie kręcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie oddzielam grubą kreską autorów polskich od zagranicznych. Jeśli fabuła książki wydaje mi się interesująca to sięgam po tę pozycję, niezależnie od tego spod czyjego pióra wyszła. ;-)

      Usuń
  11. Nie wiem co myśleć o tej książce, ostatnio czytałam sprzeczne opinie na temat pisarstwa Pani Enerlich i chyba na razie wezmę na wstrzymanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o inne książki Katarzyny Enerlich to również spotkałam się z pozytywnymi, jak i negatywnymi opiniami. Czytając ich opisy, doszłam do wniosku, że w środku książki mogę znaleźć wiele opisów przyrody. Ze względu na to, iż nie przepadam za tym to kilka razy zastanowiłabym się, zanim sięgnęłabym po taką książkę. Jednak "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" porusza zupełnie inny, ważny problem, dlatego nie zawiodłam się. :)

      Usuń
  12. Od jakiegoś czasu mam już w planach książki pani Enerlich, bo wiele o nich czytam dobrego, ale na razie wciąż pozostają jedynie w planach. Od tej jednak raczej nie zacznę. Temat alkoholizmu zbyt jest mi bliski... Po co jeszcze czytać o tym?

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety nie miałam jeszcze przyjemności zetknąć się z twórczością autorki.

    Wpadnij do mnie

    OdpowiedzUsuń
  14. mam już na półce i planuję przeczytać w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wita się kolejna studentka, a raczej absolwentka pedagogiki z powołania, także kocham książki, chociaż cierpię na brak czasu. Będę wpadać częściej:)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie też temat trudnego dzieciństwa należy do ulubionych, a i o autorce ciężko było nie usłyszeć i - jak wspomniałaś - nie natrafić na recenzje jej książek :) Z pewnością przeczytam!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Książkę czytałam i bardzo mi się spodobała. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tematyka interesująca. W zasadzie chętnie przeczytałabym jakąś powieść Katarzyny Enerlich, ale chyba wolę zacząć od "Prowincji...". Jakoś bardziej w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatem życzę dobrej lektury :) Kasia E.

      Usuń
  19. Pięknie dziękuję za dobre słowo... Życzę dobrych lektur! Zapraszam również na swojego bloga: www.prowincjapełnamarzen.blog.pl. Zasyłam serdeczności dla wszystkich Czytelniczek! Kasia Enerlich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiła Pani na mojego bloga. Jest mi bardzo miło z tego powodu! Na bloga oczywiście zajrzę. Pozdrawiam ciepło! :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...