Strony

niedziela, 5 sierpnia 2012

Mitch Winehouse - "Amy, moja córka"


Tytuł oryginału: Amy, My daughter
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 18 lipca 2012
Liczba stron: 320

Nigdy nie byłam zagorzałą fanką Amy Winehouse. Nie zmieniło się to również po jej śmierci, gdyż nie dołączyłam do grona osób, które nagle zaczęły interesować się jej życiem i karierą, a ponadto w mgnieniu oka zostały ekspertami wiedzącymi o niej wszystko. Mój stosunek do niej pozostał taki sam. Po tę biografię sięgnęłam po to, aby przybliżyć sobie jej sylwetkę, a być może znaleźć powody, dla których mogła targnąć się na swoje życie.

Autorem tej biografii jest Mitch Winehouse – ojciec Amy. Mężczyzna postanowił napisać ją, aby ukazać jak naprawdę wyglądało życie jego córki. Czytelnicy mają okazję do poznania prawdziwej twarzy Amy Winehouse, zupełnie innej niż tej kreowanej przez media.  

Amy Winehouse - Brytyjka żydowskiego pochodzenia, urodzona 14 września 1983 roku w Londynie. Wiecznie spóźniająca się, ciekawa świata, mocno związana z rodziną, lubiąca być w centrum uwagi. Obdarzona talentem matematycznym, uwielbiająca stepowanie. Sprawiająca problemy wychowawcze w szkołach, do których uczęszczała. Mająca słabość do mężczyzn o silnej osobowości. Kochająca śpiewać. Lubiąca występować na scenie, gdzie jednak częstym problemem było nawiązywanie kontaktu z publicznością. Wokalistka soul, jazz i r&b. Autorka tekstów piosenek, posiadająca na swoim koncie płyty: "Frank" (wydana w 2003r.), "Back to Black" (2006r.) oraz "Lioness: Hidden Treasures" (2011r. - wydana po śmierci Amy). Laureatka wielu prestiżowych nagród.

Dla wielu osób – synonim alkoholu, narkotyków i skandali. Nie ma co ukrywać, iż wokalistka nie stroniła od używek. Przygodę z nimi zaczęła dość niewinnie – od palenia marihuany. Przez długi czas była przeciwniczką twardych narkotyków. Jednak jej stosunek do nich zmienił się, od kiedy w życiu Amy pojawił się Blake Fielder-Civil. Od tego czasu piosenkarka zaczęła powoli staczać się na dno.. Głównym powodem była szaleńcza miłość do Blake’a, a jak wiadomo – miłość potrafi zaślepiać. Ich związek był niezwykle burzliwy. W związku z tym, media cały czas trąbiły o różnych skandalach z nimi w roli głównej. Amy zdawała się nie zauważać tego, w jak destrukcyjny sposób wpływa na nią ówczesny związek.
Amy Winehouse była bardzo lubianą osobą, jednak jej związek z człowiekiem, który ściągał ją na dno, spowodował pogorszenie stosunków z bliskimi. Mimo wszelkich przeciwności, u jej boku zawsze trwał jej ojciec, z którym miała bardzo dobry kontakt. Amy była jego „oczkiem w głowie”, dla którego był w stanie poświęcić wiele. Wspierał ją, starał się robić wszystko, co w jego mocy, aby wyrwać ją ze szponów nałogu. Niestety, czasami tracił siły, szczególnie wtedy, gdy jego córka odrzucała jego pomoc. Jak wiadomo – ciężko jest pomagać osobie, która tę pomoc ewidentnie odrzuca.
W 2008r. - po wielu porażkach i ciężkich zmaganiach - udało się pokonać uzależnienie wokalistki od narkotyków. Na nieszczęście, piosenkarka zastąpiła jeden nałóg drugim, ponieważ zaczęła nadużywać alkoholu. Jak widać, gdy tylko zaczęła odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem, znowu popadła w nałóg. To było błędne koło.
Amy Winehouse zmarła 23 lipca 2011r. w swoim mieszkaniu w londyńskiej dzielnicy Camden. Co prawda, w jej krwi nie wykryto narkotyków, ale znajdowała się w niej ogromna dawka alkoholu. W uroczystości pogrzebowej wzięli udział jej przyjaciele, rodzina, partner Reg Traviss oraz setki fanów.
Tak oto wspaniała wokalistka dołączyła do Klubu 27 - grona zrzeszającego wpływowych muzyków z gatunku rocka, bluesa i r&b, którzy zmarli w wieku 27 lat, chociaż rocznikowo miała ich już 28.

Mitch Winehouse przy współpracy z wieloma organizacjami i osobami prywatnymi założył fundację "Bird& Butterfly", której celem jest pomoc młodym ludziom zmagającym się z różnego rodzaju problemami – uzależnieniami, niepełnosprawnością, trudną sytuacją materialną, złym stanem zdrowia.
Uważam to za piękny gest, który chociaż w pewnym stopniu upamiętni zmarłą Amy, która była niezwykle wrażliwa na krzywdę innych. Myślę, że cieszyłaby się z tego, iż taka fundacja istnieje i pomaga potrzebującym. Być może uratuje chociaż życie innym osobom, gdyż jej nie da się już wskrzesić. A szkoda…

Amy była niezwykle upartą, ale i wrażliwą istotą. Bardzo mocno przywiązywała się do innych i ulegała wpływom. Niestety, miała skłonność do autodestrukcji i to zaważyło na tym, iż zmarła w tak młodym wieku.
Zdaję sobie sprawę, że show-biznes rządzi się swoimi prawami i niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. Nie wszyscy są odporni na stres i gotowi na stawianie czoła wszelkim przeciwnościom. Niestety, jeśli narkoman czy alkoholik nie zechce zerwać z nałogiem to nie ma takiej siły, która zmusiłaby go do tego. Zawsze znajdzie sposób na to, aby sięgnąć po to, czego pragnie. Winehouse sprawiała wrażenie pewnej siebie, zbuntowanej i pyskatej dziewczyny, jednak jej ojciec, który notabene znał ją najlepiej, ukazał jej prawdziwą, wrażliwą osobowość, poza  błyskami fleszy i czujnymi oczami kamer.

Biografia "Amy, moja córka" to szczera, a miejscami brutalna, opowieść o życiu sławnej piosenkarki, widziana oczami bliskiej, ukochanej osoby. Moim zdaniem, ta książka jest pozycją obowiązkową dla fanów wokalistki. Jednak polecam ją również osobom, których najzwyczajniej w świecie ciekawi życie Amy Winehouse.

A na koniec moja ulubiona piosenka Amy..

Za możliwość bliższego poznania Amy serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN. Książkę możecie kupić w księgarni Gandalf, do czego zachęcam!

21 komentarzy:

  1. Książkę bardzo chciałabym przeczytać ze względu na to, że uważam Amy za genialną artystkę o niesamowitym głosie. Jednak uważam zachowanie jej ojca, który próbuje się wzbogacić na jej śmierci, za niestosowne.

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi być ciekawe, kiedy ojciec pisze biografię córki, chociaż trochę mi to pachnie chęcią zysku. Gdybym lubiła Amy i jej muzykę z chęcią bym przeczytała. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nigdy do Amy nie ciągnęlo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie należę do fanek tej artystki i jakoś nie ciągnie mnie do tej książki (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytalem te ksiazke i podobala mi sie, choc nie jestem fanem Amy :)

    Przy okazji zapraszam do siebie na http://aleksiazka.blogspot.com

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fanką Amy nigdy nie byłam i raczej nią nie zostanę, niemniej jednak lubię biografie, więc może kiedyś zajrzę i do tej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, ja rezygnuję. Co prawda, lubię Amy, jednak nie interesuje mnie za bardzo jej biografia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam sporo ciekawych recenzji na temat tej książki, ale chyba spasuję... Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio widziałam tę książkę w empiku i miałam ochotę iść z nią do kasy, ale póki co fundusze na to nie pozwalają.. a zanim będzie w bibliotekach to pewnie trochę minie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta biografia raczej by mnie nie zainteresowała, więc odpuszczę sobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja i jak widzę ciekawa książka:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie byłam fanką Amy, chociaż głos kobieta miała niesamowity i z przyjemnością się jej słuchało, jednak i co nie czuje potrzeby przeczytania jej biografii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem wielką fanką tej wokalistki, chociaż czasem słucham jej piosenek. Z Twojej recenzji wnioskuję, że biografia jest dosyć dobrze napisana. I że przedstawia Amy z nieco innej strony, niż to robiły media. Więc jeśli kogoś ciekawi jej życie, powinien chyba przeczytać. Sama nie mam takiej potrzeby, ale chyba znowu dzisiaj posłucham jej utworów..

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię posłuchać czasami piosenek Amy, ale osobiście uważam, że wydawanie książki w tak ekspresowym tempie po śmierci dziewczyny jest co najmniej dziwne... Także spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa, może przeczytam ;)

    http://ksiegarnia-magii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeżeli ktoś się skusi na tą książkę, to wydaje mi się też koniecznością sięgnięcie dla przeciwwagi po jej biografię całkiem obcego autora:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dlatego jeśli natknę się na "Amy, Amy, Amy: O Amy Winehouse historia" autorstwa Nicka Johnstone'a to na pewno sięgnę po nią. :-)

      Usuń
  17. Nie - książka to nie moja bajka. Zostanę przy jej muzyce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chcę tą książkę! Choć nie przepadałam za śpiewem Amy i za nią w ogóle, ale ciekawa jestem jak to jest, że człowiek mając wszystko może stoczyć się tak nisko..

    OdpowiedzUsuń
  19. Też nie jestem fanką Amy, ale myślę, że warto przeczytać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...