Borko Veljović - "Dzieci bez oczu"

Tytuł oryginału: Deca bez očiju
Wydawnictwo: AdPublik 
Data wydania: lipiec 2012 
Liczba stron: 148
"Dzieci bez oczu" to debiutancka powieść serbskiego pisarza Borko Veljovicia. Nigdy wcześniej nie słyszałam o nim, więc gdy tylko trafiłam na tę książkę, postanowiłam ją przeczytać. Dlaczego? Zaintrygował mnie nie tylko tajemniczy tytuł, ale również dziwna, niecodzienna okładka, na której widnieje trójka dzieci bez oczu - można w nich zobaczyć jedynie pustkę. W połączeniu z biało-różowym kolorem okładki, tworzy to dość kuriozalne połączenie. Tym bardziej poczułam się zaintrygowana, więc postanowiłam dać szansę "Dzieciom bez oczu". Czy dobrze zrobiłam? Dowiecie się o tym w dalszej części.


Strachinia ma 29 lat, mieszka na wsi pod Belgradem, gdzie otworzył knajpę. Od niedawna jest rozwodnikiem - po trzech latach małżeństwa rozstał się z Jeleną, która odnalazła pocieszenie... u kobiety. Mężczyzna wraz z przyjaciółmi - Jowanem i Nataszą - stworzył książkę, dla której szukają wydawcy. Ich utwór to krytyka codzienności dziejącej się na przestrzeni ostatnich kilku lat. Strachinia jest człowiekiem próbującym odnaleźć siebie, zmierzającym się z własną osobą. Nie może pogodzić się z tym, iż na świecie rozpanoszyła się niesprawiedliwość, na którą ludzie napotykają się na każdym kroku.
Przyjaciele spotykają się od czasu do czasu w ulubionej knajpce. Pewnego dnia zapoznają w niej niejakiego Szulewicia, który oferuje im pomoc w znalezieniu wydawcy. Natasza, która jest piękną kobietą, świadomą swoich wdzięków, próbuje 'kuć żelazo póki gorące' i przekonać do siebie starszego pana - szulera, hazardzistę i kieszonkowca. Dziewczyna ma w tym wprawę, ponieważ jako studentka filozofii, której niełatwo utrzymać się w mieście, a rodzice są schorowanymi ludźmi, zarabia własnym ciałem, sprzedając się starszym mężczyznom.
Strachinia nie może pogodzić się z tym, że kobieta sypia ze starszymi panami, ponieważ odkrywa, że Natasza staje się coraz bliższa jego sercu. Poza tym, mężczyzna czuje się upokorzony, gdy myśli o swojej żonie Jelenie, która związała się z kobietą. Jelena nie jest jednak tak szczęśliwa, jakby mogło się wydawać. Owszem, jest jej dobrze z partnerką, ale cierpi z powodu niemożności zostania matką. W końcu postanawia dopiąć swego, mimo tego, iż ma świadomość, że to będzie koniec jej nowego związku.
 
Jak potoczą się losy Jeleny, dla której ważniejsze jest posiadanie dziecka niż trwanie w szczęśliwym związku? Czy Strachinia zdobędzie się na wyznanie swoich uczuć Nataszy? Czy ich przyjaźń przetrwa? A może owo wyznanie zakończy ich relacje? Co z książką, dla której przyjaciele szukają wydawcy? Jak potoczą się losy Strachini, Nataszy i Jowana, obdarzonego artystyczną duszą? I w końcu... kto z nich okaże się dzieckiem bez oczu?

Tytuł książki jest swego rodzaju metaforą. Możemy jedynie domyślać się, którzy z bohaterów są owymi dziećmi bez oczu. Owszem, w utworze spotykamy się z sytuacją, gdzie Strachinia przypadkowo spotyka na swojej drodze dziecko pozbawione oczu. Jest to jednak jedynie krótki epizod, niewiele wnoszący do lektury. Pojawia się tylko raz - co prawda, wstrząsa głównym bohaterem, ale tak naprawdę nie odgrywa istotnej roli.

Najbardziej przypadły mi do gustu trzy rozdziały, które opisywały przeżycia Jeleny. To w pewien sposób ratuje w moich oczach całą książkę.
Z przykrością muszę stwierdzić, że ta lektura nie wniosła niczego konkretnego do mojego życia - żadnych przemyśleń, zadumy, nawet chwilowej refleksji... Szkoda, ponieważ opis na tylnej okładce i rekomendacje dawały nadzieję na kawałek dobrej literatury.
Szczerze przyznam, że nie mam pojęcia co kierowało autorem, kiedy pisał tę książkę. Stworzył historię, która tak naprawdę nie przekazuje nic, co byłoby warte zapamiętania. Prawdopodobnie miał pewien zamysł. Niestety, nie trafił on do mnie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu AdPublik.

24 komentarze

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Nigdy nie miałam do czynienia z literaturą serbską, chętnie bym sięgnęła po jakąś pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu zarysu fabuły uznałam, że jest to ciekawy wstęp do...właściwie do czego? Po Twojej recenzji wnioskuję, że książka nie wnosi nic nowego; nie porusza; nie uczy. Szkoda, bo fabuła i tytuł miały potencjał. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła bardzo ciekawa, ale szkoda, że jednak zawodzi, jak widać nie wszystko złoto co się świeci.

    OdpowiedzUsuń
  4. okładka faktycznie przykuwa wzrok, a tytuł z miejsca daje do myślenia. szkoda, że sama zawartość nie jest już tak emocjonująca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nigdy do czynienia z utworami Serbów, ale z chęcią spróbuję jak będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura serbska to dla mnie nowość, może kiedyś się z nią zapoznam, ale raczej nie będzie to ta książka. Fabuła do mnie nie przemawia, jedynie okładka intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeba przyznać, oryginalny tytuł. :D
    Nie przeczytałam jeszcze ani jednej powieści, która wyszła spod serbskiej ręki. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że średniawo, więc raczej nie zwrócę na nią większej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  9. O serbskiej literaturze nie mam zielonego pojęcia, wątpię nawet żebym kiedyś miała w rękach jakąś serbską książkę. Po twojej recenzji na tą się nie zdecyduję ale bardzo podoba mi się okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpisuję tutaj, bo póki co nie rozgryzłam pisania odpowiedzi u siebie w szablonie..mam podobne zdanie co do audiobooków - daję im szansę :) zobaczymy jak to wypadnie..a Sekretnego języka kwiatów nie znam, ale książka stoi na półce :) i czeka na czytanie..ciekawe jak nam się spodoba słuchanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz "Sekretny język kwiatów" w wersji papierowej to zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, bo jeśli audiobook jest naprawdę niezły to książka z pewnością jeszcze lepsza! Życzę miłego słuchania i mam nadzieję, że spodoba się nam ta forma zapoznawania się z lekturami. Jedno wiem na pewno - nie wygra jednak ze zwykłymi, papierowymi książkami. :)

      Usuń
  11. Nie, nie...tym razem spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. raczej nie sięgnę, szkoda mojego drogiego czasu

    OdpowiedzUsuń
  13. tytuł-metafora mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie słyszałam o tej książce, choć jej tytuł wyjątkowo zapada w pamięć, lecz mimo to widzę, iż powyższa literatura serbska wypadła w twoich oczach przeciętnie, dlatego i ja dam sobie z tą pozycją spokój.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam że i tytuł i okładka nie są zachęcające, gdy przeczytałam tytuł to w pierwszym momencie trochę dreszcz mnie przeszedł, nie ciągnie mnie do tej książki, tak że podziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja także pierwsze słyszę o autorze i tej książce. Jednak podziwiam Cię za odwagę, bo ja raczej nie uległabym w tym przypadku okładce, która wzbudza we mnie dość mieszane uczucia... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno do odważnych świat należy. :P

      Usuń
  17. Ja się nad nią zastanowię, ale raczej pass.

    OdpowiedzUsuń
  18. A zapowiadało się tak dobrze... Mnie też pewnie zachęciłby ten tytuł i okładka, ale w takim wypadku dam sobie z tą książką spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie ma się czego wstydzić bo ja również nie znam wielu autorów i książek :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście szkoda potencjału... Okładka i tytuł niesamowicie intrygują.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie ciągnie mnie do tej książki absolutnie nic! A okładka wręcz odstrasza;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.