Strony

piątek, 21 grudnia 2012

Aleksander Sowa - Jeszcze jeden dzień w raju


Wydawnictwo: Wydawnictwo Autorskie Wydawca
Wydanie: III - zmienione i poprawione
Data wydania: 2012
Liczba stron: 186
Okładka książki uprzedza mnie, abym nie czytała jej, jeżeli nie chcę, aby moja ulubiona czerwona sukienka była jeszcze czerwieńsza. Mam także nie sięgać po nią, jeśli nie chcę go na zawsze znienawidzić - przypuszczam, że tą osobą jest sam autor. Czy nie chcę ani jednego, ani drugiego? Wręcz przeciwnie! Ta przestroga jeszcze bardziej wzmaga moją chęć i sprawia, że jak najszybciej zagłębiam się w treść tej powieści, pragnąc spędzić jeszcze jeden dzień w raju.


Słowa te niech będą testamentem mojej miłości, mej duszy, pożogi lędźwi, grzechu, namiętności i żądzy. Czy naprawdę są ludzie, którzy nie zasługują na kogoś, dla kogo będą jedynymi w całym wszechświecie? Na kogoś, dla kogo słowa i dotyk będzie najważniejszy? Na kogoś, kto będzie tęsknił za zapachem, smakiem i wibracjami strun głosowych? *

Owa pozycja to historia czterech osób, których losy splatają się ze sobą - jednych trochę wcześniej, innych odrobinę później. Bruno to wrażliwy mężczyzna, który od kilku lat jest związany z Malwiną, nauczycielką angielskiego w prywatnej szkole językowej. Kobieta darzy go uczuciem, ale jednak pewien impuls sprawia, że zakochuje się w koledze po fachu i odchodzi do niego. Miota się między zauroczeniem a dawną miłością do Bruna, bardzo przeżywającego odejście ukochanej, jednakże związuje się z Anglikiem Adamem. Bruno jest załamany, ciężko mu przyzwyczaić się do bycia samemu. Pewnego dnia mężczyzna poznaje Beatę - początkowo ich znajomość opiera się jedynie na kontaktowaniu się drogą internetową, jednak w końcu dochodzi do pierwszego spotkania, a później kolejnych. Z każdym dniem pojawia się coraz większe zaciekawienie, pożądanie, aż w końcu Brunona dopada strzała Amora. Tutaj sprawa zaczyna komplikować się, ponieważ wychodzi na jaw, iż Beata jest związana z niejakim Igorem, którego pragnie poślubić. Beata to kobieta - modliszka, wykorzystuje wszystkich naokoło i dba jedynie o swoje samopoczucie oraz własną wygodę. Facetów traktuje jedynie jako obiekty do zdobycia, a jej poczynania muszą iść zgodnie z planem. Bruno zdaje sobie sprawę, że powinien zakończyć znajomość z tą kobietą, ale przychodzi mu to z ogromnym trudem. Połączenie namiętności, miłości, pożądania i niszczącej zazdrości doprowadza do tragedii.

(...) Ludzie jednak odchodzą czasem za życia. Jest to śmierć pozorna, bowiem w sensie fizycznym człowiek żyje. Ale odchodzi z naszego serca, bo wydarzyło się coś, czego ten człowiek się dopuścił. Jeśli człowiek umiera za życia, ból ma gorzki smak. **

Jeszcze jeden dzień w raju to książka o niemałym ładunku emocjonalnym. Czytelnik może znaleźć tutaj miłość i nienawiść, romanse i rozstania, jak również kłamstwa, żądzę i zazdrość. Autor pokazuje, jak łatwo można zapomnieć o pewnych wartościach, a także zatracić się i dać porwać gwałtownym uczuciom, czego później możemy żałować. 

Aleksander Sowa umiejętnie manipuluje czytelnikiem, już od pierwszych stron informując o pewnym tragicznym wydarzeniu. Z każdą kolejną kartką, zapoznaje z życiem bohaterów, tym samym wzbudzając coraz większą ciekawość. Przez cały czas czytelnik stawia sobie pytania - kto, co, jak i dlaczego? - odpowiedź uzyskuje dopiero na sam koniec. Taki sposób opowieści zasługuje na brawa! Tak samo, jak sceny o zabarwieniu erotycznym. Bardzo działają na wyobraźnię, co jest ogromnym plusem. Szkoda, że jest ich tak mało...

Ubolewam nad tym, iż autor skupił się głównie na losach Bruna i Beaty, zahaczając o Malwinę, a zupełnie pomijając Igora, o którym dowiadujemy się niewiele. Brakowało mi portretów psychologicznych wszystkich głównych postaci, szczególnie dlatego, iż opis jasno podaje, iż owa książka opowiada historię 4 zwykłych ludzi. Tak naprawdę, ja bliżej poznałam jedynie dwoje, w porywach troje, jeśli liczyć Malwinę. O Igorze dalej nie wiem prawie nic. 
Przyznam szczerze, że zachowanie bohaterów często bywało męczące i naiwne. Nieraz miałam ochotę uderzyć ich w twarz czy porządnie nimi potrząsnąć. Może dobrze, że nie miałam takiej możliwości. Nie podobały mi się także irytujące zdrobnienia imion - Beatka i Agatka. Zrozumiałabym, gdyby miało to miejsce raz na jakiś czas, jednak ciągłe powtarzanie tego sprawiło, iż poczułam się, jakbym czytała infantylną książeczkę dla dzieci.
Największym minusem tej książki, który bardzo zaważy na ocenie końcowej są... nagminne literówki, błędy interpunkcyjne, jak i rażące ortograficzne. Co znaczy chociażby zwarzywszy, Yamacha czy nie nawidzić? Nie mogę pojąć tego, jak osoba zajmująca się korektą mogła dopuścić do tego, aby książka w takim stanie została wydana. Najciekawsze jest to, iż jest to wydanie trzecie - zmienione i poprawione. Aż strach pomyśleć, jak wyglądało wydanie pierwsze...

W tej dość krótkiej książce znalazłam wiele celnych przemyśleń i refleksji, które nadają się do zapisania i powieszenia nad łóżkiem, biurkiem czy w jakimkolwiek miejscu, na które często zerkamy. Wiele cytatów wypisałam sobie i chcę zapamiętać je, bo są tego warte. Mimo wielu niedociągnięć, nie żałuję swojego czasu, który przeznaczyłam na Jeszcze jeden dzień w raju. Może nie poczułam się, jakbym opuszkami palców dotknęła nieba, ale na pewno nie było to także piekło.

* cytat ze str. 6
** cytat ze str. 78

Za książkę dziękuję autorowi

17 komentarzy:

  1. Raczej nie będę czytać. Fabuła mnie nie zainteresowała zupełnie, nie przepadam też za książkami z irytującymi bohaterami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowało mnie to, że w tej książce jest duży ładunek emocjonalny :) Pewnie bym sięgnęła, gdybym miała okazję. Chociaż te błędy odstraszają..

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie sobie odpuszczę, już sama okładka mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie przepadam za takimi zamotanymi historiami miłosnymi. I jeszcze ze zdrobnieniami polskich imion, które mnie irytują nawet w małej ilości, a jestem je wstanie tolerować jedynie w dialogach.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie dla mnie, nie ciągnie mnie do tej książki, więc pass

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem, chociaż jest w niej coś co mnie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie zostaje nic innego, jak przekonać się o tym, jakie wrażenie wywrze na Tobie. :)

      Usuń
  7. Zainteresowały mnie te zamotane historie, wielkie emocje i polski autor:)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, pan Sowa Aleksander :-)
    Miałam przyjemność w zeszłym roku przeczytać jedną książkę tego autora - "Umrzeć w deszczu". Nie podobała mi się. Autor napisał, że poprawiał tę książkę tysiące razy, a było w niej mnóstwo błędów. Denerwowało mnie też, że o każdej nowo poznanej kobiecie bohater stwiedzał, że to kobieta jego życia. Tylko że tych kobiet było mnóstwo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie mogę pojąć tego, jak książka może zostać wydana z tyloma błędami... za co biorą pieniądze osoby zajmujące się korektą? Hm, a co do "kobiety życia" - widocznie ów mężczyzna miał bardzo bogate i urozmaicone życie, skoro każda napotkana kobieta była tak cudowna. ;-)

      Usuń
  9. Ciekawa i wciągająca recenzja. Jak zawsze zresztą. :) A co do książki - to może się zdecyduję. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami takie reklamy na okładce książek mogą być bardzo mylące i nie jeden raz się na tym przejechałam. Cieszę się, że tym razem i sama powieść okazała się równie ciekawa, co jej intrygujące hasła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeżeli wpadnie mi w łapki, chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czemu, ale nie mam zaufania do polskich pisarzy (trochę to przykre). Chociaż swoją opinią mnie zaciekawiłaś. W sam raz na zimowe długie wieczory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie wiesz, co tracisz! Wśród naszych rodaków jest naprawdę wiele pisarzy, którzy zasługują na to, aby poznać ich twórczość. Wystarczy dać im tylko szansę. :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...