Strony

czwartek, 13 grudnia 2012

Sylwia Chutnik - Mama ma zawsze rację (audiobook)


Lektor: Anna Cieślak
Wydawnictwo: Mamania
Czas trwania: 149 min.

Przypuszczam, że pierwsze skojarzenia, jakie pojawiają się u większości ludzi po usłyszeniu słowa macierzyństwo, to radość, miłość, ciepło, spełnienie (przynajmniej w niektórych przypadkach). Rzadko mówi i pisze się o tym, iż jest to ciężka i nieustanna praca związana z ogromną odpowiedzialnością, poświęceniem, zmęczeniem oraz wyrzeczeniami i rezygnacją z własnych potrzeb. Wiele matek widząc uśmiechnięte i radosne twarze kobiet, które widnieją we wszelkich czasopismach, magazynach i programach telewizyjnych, wyrzuca sobie bycie złą i nieczułą osobą, nienadającą się do wychowywania dziecka. Te piękne i zadbane panie nie przypominają sfrustrowanych, poirytowanych i zmęczonych matek, których nie brakuje w realnym świecie. Od wielu, wielu lat opinia publiczna narzuca pewien schemat postępowania idealnej matki, szykanując i krytykując każdą, która choćby przez moment nie spełnia podyktowanych wymagań. To wszystko powoduje pretensje do siebie: "Jestem złą matką; źle wypełniam swoje obowiązki, nic mi nie wychodzi; jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję; tylko ja nie radzę sobie z tym wszystkim...". Nic bardziej mylnego. Doskonałym sposobem na zmianę swojego postrzegania jest sięgnięcie po Mama ma zawsze rację autorstwa Sylwii Chutnik - pisarki, dziennikarki, prezeski Fundacji MaMa, działającej na rzecz poprawy sytuacji matek w Polsce.

Po sekundzie pojawiają się dwie wielkie krechy i jakby mogły, to by ci język pokazały - "jesteśmy wysłanniczkami polityki prorodzinnej tego kraju; jesteśmy zygotą słodkiego bobo, które już niedługo zrewolucjonizuje dotychczasową sielankę".

Mama ma zawsze rację to zbiór felietonów przekazujących wiele prawd i trafnych przemyśleń, wartych zapamiętania i zapisania nie tylko w głowie, ale i w sercu. Autorka zwraca uwagę na problem będący jeszcze tematem tabu w naszym kraju, mianowicie - depresję poporodową. Sylwia Chutnik przekonuje, iż depresja nigdy nie powinna być powodem do wstydu. Skrępowane i zawstydzone mogą być jedynie te matki, które nie robią nic z tym zaburzeniem, wymagającym szybkiej diagnozy i odpowiedniego leczenia.

Autorka zwraca także uwagę na proces socjalizacji, nieustannie obecny w naszym kraju. Ciągle pielęgnujemy starodawne przekonania, według których kolor różowy jest przeznaczony wyłącznie dziewczynkom, a niebieski od razu kojarzy się z kolorem chłopięcym. Oczywiście odpowiednimi zabawkami dla dziewczynek są lalki, misie oraz wszelkie przyrządy niezbędne do sprzątania i gotowania. Rzecz jasna, samochody, majsterkowanie i rozrabianie to domena chłopców.

Pisarka porusza jeszcze wiele niezwykle istotnych kwestii, chociażby wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne czy radzenie sobie z dorastaniem, a później wyfrunięciem z gniazda swoich pociech. Autorka dotyka także ważnego problemu, jakim jest przenoszenie własnych przeżyć z dzieciństwa na dzieci, co bywa dla nich bardzo dotkliwe i przykre.

Sylwia Chutnik uświadamia matki, iż nie powinny stawiać zbyt wysokich wymagań nie tylko dzieciom, ale także sobie. Nie można dać się stłamsić społeczeństwu i wmówić, że jest się skończoną egoistką, jeśli czasami pozwala się na myślenie wyłącznie o własnych przyjemnościach. Warto także zapamiętać, że życie nie kończy się wraz z narodzinami dziecka, a wręcz przeciwnie - może to być właśnie początek czegoś niezwykle wartościowego... Wystarczy tylko dać sobie szansę.

Codzienność różni się nieco od teorii rozwijanych przez poradniki. Codzienność boli i wystawia nas na próby ogniowe już od rana. Dzwoni budzik – czas wstawać. Odwracamy się spuchniętą twarzą w stronę Miłości Naszego Życia i błagając, rzęzimy „odprowadzisz do przedszkola?”. Bez reakcji. Wstajemy więc i zaczynamy ogarniać rzeczywistość. W kuchni krajobraz jak po wybuchu bomby atomowej, w przedpokoju ubłocone buty, w lodówce gra zespół Pustki. Jak to się mogło stać w królestwie Perfekcyjnej Pani Domu?

Sylwia Chutnik w niezwykle interesujący i obrazowy sposób ukazuje prawdziwy żywot matki, pozbawiony tej słodkiej, przekłamanej otoczki, zbudowanej z lukru i wszelkich mdłych substancji słodzących. Mama ma zawsze rację to pozycja przepełniona ironią i humorem, często niezwykle wyrazistym i dosadnym. Autorka często nie przebiera w słowach, piszcząc szczerze i bez większych zahamowań. Taka postawa cieszy się moją aprobatą. Podoba mi się to, iż z tej publikacji wyłania się naturalność, bezpretensjonalność oraz otwartość. To wszystko sprawia, że przygoda z tą pozycją przebiega niesłychanie szybko i przyjemnie. Dawka humoru oraz celne przemyślenia, które wypełzają z każdej strony, a w moim przypadku - każdej przesłuchanej minuty, wywołują tajemniczy i dość osobliwy uśmiech, a także setki refleksji.

Nie miałam możliwości sięgnięcia po wersję papierową tej pozycji, zatem postanowiłam, że audiobook będzie świetną okazją do zapoznania się z twórczością Sylwii Chutnik. Mama ma zawsze rację jest czytana przez Annę Cieślak, młodą i utalentowaną aktorkę, którą miałam okazję ujrzeć w kilku niezłych filmach. Lektorka ma bardzo melodyjny i przyjemny głos. Anna Cieślak świetnie moduluje nim i wczuwa się w czytane kwestie tak, iż przy każdym zdaniu można odczuć emocje, jakie nią targają. Dopełnienie stanowią nienaganna dykcja oraz umiejętne panowanie nad głosem.

Komu mogę polecić tę pozycję? Wszystkim, a w szczególności każdej obecnej lub przyszłej matce oraz ludziom zarządzającym naszym krajem, zwłaszcza tym, którzy zajmują się, a przynajmniej powinni (co idzie im bardzo nieudolnie...), polityką prorodzinną. Może w końcu przejrzeliby na oczy i uświadomili sobie, co jest tak naprawdę ważne i warte zmian, aby żyło się lepiej wszystkim - matkom, dzieciom, ojcom.

 Za możliwość przesłuchania audiobooka dziękuję platformie Audeo

33 komentarze:

  1. Przychodzi mi na myśl piosenka z "Zaplątanych": "Słuchaj się mnie, słuchaj się mamusi..." :D Żywot matki musi być ciężki, to zdecydowanie nie na moje nerwy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, czytałam i zaśmiewałam się do łez:) Uwielbiam tę książkę. Czasami miałam wrażenie, że Pani Chutnik była w moim domu i potem to opisała:) Wszystko się po prostu zgadza. Takie jest macierzyństwo. Bardzo zaciekawiłaś mnie audiobookiem. Chciałabym usłyszeć interpretację Pani Cieślak:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, przy "Mama ma zawsze rację" nie da się nie śmiać... Jednak myślę, że czasami może to być nawet śmiech przez łzy, gdyż autorka uświadamia matki o ich błędach, z którymi często one same nie potrafią sobie radzić albo nawet nie widzą ich.

      Usuń
  3. Widziałam tego audiobooka na portalu. Nawet odsłuchiwałam fragment. Całkiem ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozycja na pewno jest idealna dla młodych matek, które nie maja jeszcze doświadczenia w wychowywaniu dzieci. Mnie na razie ten temat jest obcy, ale pewnie kiedy sama zostanę matką, sięgnę po "Mama ma zawsze rację". A media i opinia publiczna narzuca nam znacznie więcej wzorców niż tylko "idealną matkę", niestety... to naprawdę zaniża poczucie wartości wielu ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej lektorki, ale zapowiada się ciekawie. Z autorką spotkałam się przy innej okazji - czytałam jej erotyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a czy mogłabym prosić o tytuł? Przeszukałam powieści, które zostały napisane przez Sylwię Chutnik i natknęłam się jedynie na "Zachcianki", ale jest to antologia, zatem Sylwia Chutnik jest jedną z wielu osób, które stworzyły ten zbiór opowiadań. Może właśnie to miałaś na myśli? :)

      Usuń
  6. Czytałam fragmenty tej książki i jestem zachwycona, cóż za poczucie humoru. Jednak myślę, że najbardziej docenię tę książkę, gdy sama zostanę mamą, wtedy będę myśleć w innych kategoriach. Ja obraziłam się n audiobooki, wolę jednak ciężar książki :)

    Kochana, pytałaś o zaokrąglone rogi. http://www.roundz.net/ - każdy obrazek przepuszczam przez ten program i zapisuję na dysku. Nic lepszego nie wymyśliłam, chociaż są podobno kody css, dzięki którym obrazki automatycznie zmieniają kształt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, a jaki audiobook tak Cię uraził, że postanowiłaś obrazić się na nie? :) Ja sceptycznie podchodziłam do takiej formy zapoznawania się z powieściami, ale w końcu przekonałam się i nie żałuję. Oczywiście cały czas jestem zwolenniczką książek papierowych, ale słuchanie audiobooka od czasu do czasu jest świetną alternatywą.

      Dziękuję bardzo za link. Na razie nie będę kombinowała z kodami css, może wypróbuję ten program. :*

      Usuń
  7. Niestety obraz idealnej, zawsze szczęśliwej i seksowej mamy jest ciągle podtrzymywany, i co gorsze wszelkie próby podważenia tej teorii kończą się oburzeniem i ofukaniem winowajczyni.

    Mnie prezentowana przez Ciebie książka bardzo zainteresowała, bo stereotypów nie znoszę i zawsze do popieram literaturę, która burzy co nieco ten poukładany świat, dlatego wersje papierową chętnie przygarnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna planuję zapoznać się z Chutnik, najlepiej zaczynając od "Kieszonkowego...". Mam nawet egzemplarz w bibliotece uniwersyteckiej, tylko wciąż coś innego wskakuje mu przed kolejkę. Podobnie zresztą jak przed masę innych książek, życie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to... ale i ja mam zamiar zapoznać się jeszcze z "Kieszonkowym atlasem kobiet", "Dzidzią", "Cwaniarami" oraz "Zachciankami" i "Nie pytaj o Polskę", gdzie znajdują się opowiadania Sylwii Chutnik. :)

      Usuń
  9. Hmm... Szkoda, że mam teraz tak mało czasu na nowe książki.
    Recenzja jak zawsze ciekawa i kusząca:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mnie macierzyństwo to trud, którego na razie boję się podjąć. obserwuję kobiety, które z taką radością zachodzą w ciążę, wychowują dzieci, właśnie jak z tego idealnego obrazka. a przecież nie zawsze jest różowo, a mi wręcz wydaje się że przez większość czasu nie jest. chętnie bym doedukowała się trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajnie, że recenzujesz coś takiego. Ten ideał wiecznie szczęśliwej i bezinteresownie kochającej swoje dziecko matki zaczyna mnie wkurzać. Nie mam dzieci, ale sama uważam, że każda matka to człowiek jak każdy inny i ma prawo mieć chwile słabości. Nikt nie ma prawa mówić jej, że jest złą matką, bo nie chce karmić dziecka naturalną metodą, bo ma depresję poporodową czy po prostu bardzo szybko po porodzie znajduje opiekunkę, aby znaleźć czas na treningi i wrócić do figury sprzed ciąży... O tym trzeba mówić głośno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wiele problemów zamiata się pod dywan i udaje się, że wcale nie istnieją. A po co? To jeszcze bardziej pogłębia depresję u matek, które uświadamiają sobie, że macierzyństwo to naprawdę trudna sprawa.

      Usuń
    2. Jako dorastająca dziewczyna zawsze uważałam, że macierzyństwo - owszem - to piękny stan, ale jak można być zadowolonym z zupełnie zmieniającego się kobiecego ciała? Jak można uważać, że nie posiada się traumy po tak nadludzkim wysiłku jakim jest poród naturalny i jak ta kobieta ma nagle pogodzić się z tym, że nie ma już czasu zupełnie na nic, co nie łączy się bezpośrednio z jej dzieckiem? Panuje stereotyp, że to zbyt samolubne myśleć o sobie po porodzie.

      Czasy się jednak zmieniły. Nie spotkałam się z tym, żeby któraś kobieta powiedziała "Na chwilę obecną mam dość" do czasu aż poszłam na studia zaoczne (co ciekawe, kierunek pedagogika - czyli osoby te chcą lub pracują już z dziećmi). W tym trybie bardzo często studiują osoby znacznie starsze. To tam pierwszy raz na socjologii (przede wszystkim mieliśmy niezwykle miłą prowadzącą te ćwiczenia, która świetnie tę dyskusję pokierowała) poruszyło się tę kwestię i usłyszałam potok rozżalonych słów matek już dorosłych dzieci, które jedna za drugą zaczęły się uzewnętrzniać i odkrywać ze swoimi frustracjami. Co straszne: frustracjami, które (uwaga!) ciągną się za nimi nawet do dzisiaj kiedy dzieci studiują. (Np. wielokrotnie panie mówiły o tym, że mąż albo teściowa nie pomagali, ale też nie pozwalali znajdować czasu na odchudzanie i kilogramy pozostały do dzisiaj. Dziś zaś często z ust zwłaszcza teściowych słyszą: "wzięłabyś się za siebie").

      Wystarczyło, że jedna odważyła się powiedzieć, a reszta również postanowiła się wyżalić. To było bardzo ciekawe. Widać było jak te panie nabierają pewności siebie i czują się coraz mniej winne, kiedy kolejna koleżanka opowiadała swoje problemy, zmartwienia i wyrażała niezadowolenie.

      Sądzę, że wcześniej nie słyszałam takich szczerych wypowiedzi, bo każda bała się tego, iż zostanie potępiona. Dziś już jako młoda kobieta wciąż nie zmieniam zdania, że kobieta ma prawo do słabszych chwil. Bo to nie oznacza, że moje koleżanki ze studiów czy inne sfrustrowane panie są złymi mamami. Może zmienię swoje stanowisko, kiedy zostanę kiedyś mamą. Z drugiej jednak strony nawet jeśli okazałoby się, że nie przejęłabym się rozstępami, nie oznacza, że inna młoda mama poradziłaby sobie z tym tak samo jak ja.

      Usuń
    3. Przepraszam, że się tak rozpisałam... ^^'

      Usuń
    4. Nie masz za co przepraszać! Cieszę się, że napisałaś tak długi komentarz i wyraziłaś w nim swoje zdanie.
      Witam koleżankę "po fachu" - ja również studiuję pedagogikę. :) Przyznam szczerze, że w moim otoczeniu było troszkę inaczej, gdyż wiele mam (i młodych, i starszych) przyznawało się w mojej obecności, iż poród był bardzo ciężkim przeżyciem, a wiecznie zmęczenie/niewyspanie/wstawanie o każdej porze nocy nie należało do zbyt przyjemnych chwil.
      Mając 16 lat, urodził mi się brat, i doskonale wiem, ile uwagi trzeba poświęcać maleństwu. To uświadomiło mi, że niezwykle istotne jest posiadanie przy swoim boku kogoś, kto nas rozumie i pomoże, kiedy już nie dajemy rady. Z tego względu, ważne jest, aby każda kobieta miała chociaż jedną bliską osobę będącą oparciem w trudnych chwilach. To pomaga uwierzyć w siebie. :)

      Usuń
    5. Zapomniałam jeszcze dodać, że często w momencie, kiedy pojawia się dziecko, otoczenie skupia całą uwagę na noworodku, zapominając o matce, która cierpiała katusze, rodząc swojego potomka.
      Nie ignorujmy tych kobiet i nie spychajmy na dalszy plan, gdyż jest to niezwykle bolesne dla nich. Chwalmy za ich wysiłek, wysłuchujmy i pomagajmy, pamiętając, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. A chyba właśnie na tym powinno nam najbardziej zależeć? :)

      Usuń
    6. W moim otoczeniu jakoś się nigdy nie mówiło o trudach. Ale moja mama i moje ciocie należą do tych silnych kobiet, które nigdy się nie skarżą. :) Dlatego to uzewnętrznianie się kobiet na wykładzie było dla mnie nowym doświadczeniem.

      Zgadzam się również w związku z tym, że często dziecko zaczyna absorbować znacznie więcej uwagi niż matka. Owszem, dziecko potrzebuje jej więcej, ale o kobiecie też nie wolno zapominać.

      Usuń
  12. Ach, zakochałam się w prozie Sylwii Chutnik po przeczytaniu "Kieszonkowego atlasu kobiet". Na powyższą książkę poluję od dawna. Spodziewałam się, że będzie tak dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to poluję teraz na "Kieszonkowy atlas kobiet", a Tobie życzę, aby udało Ci się dorwać "Mama ma zawsze rację". :)

      Usuń
  13. Podoba mi się tematyka tej książki więc będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na rynku pojawia się coraz więcej książek, które burzą mit "wiecznie uśmiechniętej mamy". I dobrze, bo kobiety przez długie lata atakowane były, gdy nie radziły sobie z tą odpowiedzialną rolą. Ja osobiście zawsze uważam, że tego typu książki powinni czytać też tatusiowie, którzy często nie rozumieją o co partnerce chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomysł na książkę bardzo ciekawy - temat interesujący, bo bycie matką to rzeczywiście nie tylko radości, ale przede wszystkim ciężka praca. Szczerze mówiąc nie kojarzyłam tej lektury (ani w formie papierowej, ani audiobookowej), a szkoda, bo fabuła już mnie przyciągnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie zaczynam czytać inną książkę autorki "Cwaniary". Jestem ciekawa stylu pisarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zapoznam się z Twoimi wrażeniami na temat "Cwaniar", ponieważ mam ochotę także na tę pozycję.

      Usuń
  17. W sumie to czemu nie, tylko zdecydowanie wybiorę wersję papierową, audiobooków nie trawię :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgnęłam po audiobooka z tego względu, iż nie miałam możliwości przeczytania wersji papierowej, a miałam ogromną ochotę na tę pozycję. Poza tym coraz bardziej przekonuję się do książek mówionych. :)

      Usuń
  18. Nie miałam jeszcze okazji słuchać audiobooka. Czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. "w lodówce gra zespół Pustki" - już ten fragment przekonuje mnie do tej książki;) Poza tym tematyka jest bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Och, macierzyństwo to nie same kwiatki i uśmiechy, to trud, poświęcenie, wieczna obawa. Ale za to jaka satysfakcja z każdej umiejętności którą nabywa dziecko pod Twoim okiem.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...