Strony

poniedziałek, 11 lutego 2013

Zapomnij o śmierci, mamo! - Judith End

Tytuł oryginału: Sterben kommt nicht in Frage, Mama!
Wydawnictwo: Carta Blanca
Data wydania: kwiecień 2011
Liczba stron: 366
Judith End to kobieta urodzona w 1981 roku, która mając 25 lat dowiaduje się, że ma raka piersi. Do tej pory dobrze radziła sobie nie tylko jako studentka, ale także samotna matka wychowująca czteroletnią córkę Paulę. Wiadomość o chorobie spada na nią jak grom z jasnego nieba, przesłaniając wszelkie radości dnia codziennego. Ma tyle planów i marzeń związanych z przyszłością, a do tego właśnie wchodzi w nowy związek, kiedy jej świat zawala się. Przepełnia ją mnóstwo uczuć - zaczynając od gniewu i strachu, przechodząc do bezradności i rezygnacji, kończąc na nadziei.

Jestem matką chorą na raka, która musi zapewnić przyszłość swojemu dziecku na wypadek własnej śmierci. Lęk i smutek wymazują przeszłość i wszystkie inne aspekty życia, gdyż dopuściłam do swojego serca tę najgorszą myśl. A mimo to ludzie mijają mnie jak gdyby nigdy nic. (...) Ale nikt się za mną nie ogląda. Nikt nie doświadcza tego, co ja. Każdy czuje tylko swój własny ból.
Życie Judith zamienia się w osobiste piekło naznaczone licznymi zabiegami, usunięciem piersi, wypadaniem włosów, chemioterapią, hormonoterapią oraz radioterapią. Jej drugim domem staje się szpital, w którym spędza długie tygodnie. Cierpi nie tylko ona, ale także jej córka, rodzice, siostra oraz bliscy przyjaciele, którzy nie zawodzą w tych trudnych chwilach. Relacje autorki z niektórymi osobami ulegają znacznemu pogorszeniu. Pomyślnie zapowiadający się związek zaczął opierać się jedynie na e-mailach, które szybko ustały. Do tego mała Paula źle znosi chorobę mamy, czuje się zagubiona i zdezorientowana. Nie może zrozumieć, czym jest ten okropny rak, który chce odebrać jej ukochaną i niezastąpioną mamę.

Ta książka pokazuje również, jak choroba jednego członka rodziny wpływa na osoby w najbliższym otoczeniu. Podczas lektury Paula wzbudziła we mnie mnóstwo pozytywnych emocji. Małe dzieci są niezwykle bezpośrednie, szczere i prostolinijne. Kilkuletnie dziecko nie ukrywa swoich uczuć i emocji, ale odkrywa je przed każdym. Pyta o wszystko, nawet jeśli owo pytanie nie jest na miejscu - kilkulatek nie zaprząta sobie głowy tym, co wypada, a co nie przystoi. Robi to, co czuje i czego pragnie w danej chwili. W swoim dzienniku autorka przedstawia wiele rozmów, jakie toczą się między nią a jej córeczką - nieraz wzbudzają one śmiech, a innym razem łzy wzruszenia.

Zapomnij o śmierci, mamo! to dziennik, który pomaga Judith zmagać się z poważną chorobą. Przelewanie swoich myśli na papier pozwala kobiecie pozbyć się smutku i lęku, który trzyma ją w swoich szponach. Ponadto pisanie umożliwia ocalić pewne uczucia i przeżycia od zupełnego zapomnienia, dzięki czemu nie rozmyją się w mgle coraz nowszych wspomnień. Notowanie pozwala jej skupić się na sobie oraz uczuciach, które w końcu może odpowiednio nazwać, a także przeżyć.

Nowotwór naznaczył Judith, sprawiając, że stała się zupełnie inną osobą. Jej bagaż doświadczeń rozrósł się do pokaźnych rozmiarów. Choroba nauczyła ją mówić nie, liczyć się z własnymi siłami, oszczędzać organizm i respektować własne życzenia. Lektura Zapomnij o śmierci, mamo! uświadamia, że warto cieszyć się tym, co posiadamy, bo nigdy nie wiemy, kiedy zostanie nam to  odebrane. Nie odkładajmy marzeń na później i nie odrzucajmy tych, którzy nas kochają, bo w trudnych chwilach nie ma nic lepszego od pomocnej dłoni, wyciągniętej przez bliską osobę.

Pozycja przeczytana w ramach wyzwania: Pod hasłem oraz Nie tylko literatura piękna....

32 komentarze:

  1. chociaż powinnam zapoznać się z książką, to jednak jak na razie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wartościowa pozycja, bardzo chętnie bym przeczytała, ale obecnie chyba nie mam ochoty na tak ciężką tematykę. Niemniej jednak będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  3. A jaki jest język książki? Łatwy, przystępny czy ciężki i trudny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdaleno - język jest bardzo przystępny, uwierz mi na słowo! To po prostu dziennik zwyczajnej, młodej kobiety, która znalazła się w ciężkiej sytuacji. Żadnego wymądrzania się i sypania naukowymi nazwami. :)

      Usuń
    2. Książkę już sobie zapisałam "do przeczytania".
      Pytałam, bo kiedyś spotkałam się z książką będącą swego rodzaju zapiskami osoby chorej, ale większość treści stanowiły notatki ściśle medyczne, przez co książka była trudna w odbiorze.

      Usuń
    3. Tutaj nie ma się czego obawiać. :)

      Usuń
  4. Świetna recenzja, ja z chęcią bym tę książkę poznała, bo skutecznie mnie do niej zachęciłaś ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że zachęciłam Cię do tej książki - naprawdę polecam ją, bo porusza trudny, poważny temat, który może dotknąć każdego z nas.

      Usuń
  5. Ciężki temat, ale jakże potrzebny, w końcu na nowotwór choruje co raz wiecej ludzi, co raz więcej osób z naszego najbliższego grona. Jestem ciekawa tej pozycji, emocji, odczuć, tego jak sobie radzić z chorobą!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudne zwłaszcza dla młodej osoby... Ciekawa jestem tej życiowej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyczułam nosem wartościową książkę, z którą chętnie się zapoznam...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam problem z tym tematem, ponieważ niedawno straciłam bliską koleżankę z powodu nowotworu piersi. Muszę odpuścić sobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim bliskim otoczeniu na raka zmarło już kilka osób, a inni ciągle zmagają się z nim, więc rozumiem Twoje obawy. Nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę, a gdy będziesz już na to gotowa, to zachęcam do tego, abyś jednak dała jej szansę.

      Usuń
  9. Pozycja na pewno warta uwagi i wartościowa, jednak nie wpasuje się teraz w mój gust czytelniczy, a raczej ochotę na dany gatunek. Ale zapamiętam tą książkę i gdy nadarzy się okazja - przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja sobie taką tematykę odpuszczam, póki co, bo temat raka jest mi dość bliski i mam wystarczająco dużo "wrażeń" z nim związanych, by jeszcze o nim książki czytać.. Za trudne tematy, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla niektorych choroba i smierc to tematy tabu. Dla mnie tez. Nie jedno przeszlam i jestem odporna na bol, wiec tej lektury sie nie boje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. wiem, że jest ta książka w bibliotece, ale czytając bym ryczała jak bóbr, więc spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ją na swojej półce, jednak na razie nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo prawdziwa książka. Ubolewam nad nieświadomością kobiet, które nie badają się regularnie (nie mam na myśli tylko usg piersi). Warto troszczyć się o własne ciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadek Judith wyglądał inaczej - lekarz powiedział jej, że zmiana w piersi nie jest niczym groźnym i nie ma się czym przejmować, aby po kilku miesiącach okazało się, że to rak... Tak wygląda niekompetencja lekarzy, którzy badają byle jak, a młode kobiety traktują jako osoby drugiej kategorii, "bo przecież one są za młode, żeby chorować". Jednak również uważam, że wiele osób nie dba o zdrowie i nie chodzi na rutynowe badania, które nieraz mogą uratować życie.

      Usuń
  15. Ciekawa tematyka. W dzisiejszych czasach kobiety niestety mają czas na siebie tylko nie na własne zdrowie.:(

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że to ważna i potrzebna książka. Jeśli na dodatek napisana jest przystępnym i łatwo przyswajalnym językiem to myślę, ze to lektura obowiązkowa dla każdej kobiety bez względu na stan zdrowia, sytuację życiową itd. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo interesująca tematyka, przynajmniej jak dla mnie, dlatego chętnie sięgnę po tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Rozejrzę się za nią, bo chyba warto:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zabrzmię obojętnie, ale takie historie nie poruszają mnie, ponieważ problem nowotworu nigdy nie dotknął mnie bezpośrednio. Myślę, że to nie czas i nie miejsce na tę książkę.
    Zastanawia mnie, czy pacjent tak zignorowany przez lekarza ma jakieś prawa? Czy też Judith była zajęta chorobą i swoją rodziną, by myśleć o tym by np.: zaskarżyć niekompetentnego lekarza?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten temat mnie przeraża:-(
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Tytuł robi wrażenie... Przeczytałabym. Ten temat bardzo mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Tytuł taki mroczny przez co intrygujący :) na pewno poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubie takie książki, chociaż w trakcie zawsze ryczę jak wariatka... :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Coś dla mnie:) Muszę ją przeczytać!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...