Strony

sobota, 14 września 2013

Karminowy szal - Joanna M. Chmielewska

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 17 kwietnia 2013
Liczba stron: 240
Sięgając po książkę, możemy sugerować się własną intuicją, opiniami innych osób, rozgłosem medialnym, jak również sympatią do autora. Jednak dopóki nie zapoznamy się z treścią, tak naprawdę nie mamy pojęcia, czy powieść przypadnie nam do gustu. Wielu autorów ma w swoim dorobku lepsze oraz gorsze książki, zatem rzadko mamy pewność, że konkretna lektura będzie definitywnie dobra bądź bezwzględnie zła. Niemniej nie ukrywam, że ogromną przyjemność sprawia mi poznawanie twórczości autora, którego dzieła trzymają odpowiedni poziom, a nawet - z powieści na powieść - są jeszcze wspanialsze.

Dociekliwa profesjonalistka Marta, u której wszystko musi chodzić jak w zegarku. Marzenia o studiowaniu polonistyki odeszły w dal, a praca w biurze nie satysfakcjonuje. Jednak nie jest to tak ważne, ponieważ liczy się jedynie dobro dzieci oraz męża, a skupianie się na własnych potrzebach czy marzeniach, według Marty, jest karygodne. Pozytywnie postrzelona Magdalena jest kobietą, która nie ma trudności w nawiązywaniu kontaktów. Owe cechy ułatwiają jej pracę w agencji reklamowej. Z kolei Maria to osoba niezwykle rozważna, mająca ciągłe poczucie niedopasowania do otoczenia. Wszystko poddaje nieustannej analizie, dlatego tak dobrze czuje się, ucząc matematyki zwanej królową nauk. Marta, Magda oraz Marysia to trzy przyjaciółki z dzieciństwa, które spędziły je w ośrodku leczniczo-rehabilitacyjnym, co spowodowane było kłopotami z układem oddechowym. Kobiety różnią się wyglądem, charakterem, a także sposobem bycia oraz myślenia. Jednak kilka rzeczy sprawiło, że zapałały do siebie sympatią i postanowiły spotkać się po wielu latach. Wspólne wspomnienia oraz skrywana tajemnica to coś, czego nie można zapomnieć.

A jej przyszło wtedy do głowy, że może carpe diem oznacza coś zupełnie innego, niż robiła do tej pory. Że zamiast smakować dni, zadowala się życiowym fast foodem, a to, co najważniejsze, przecieka jej przez palce. *

Historia każdej z tych kobiet uświadamia, jak ogromny wpływ na dorosłe życie wywierają różnorakie wydarzenia z dzieciństwa. Wszystko, co dzieje się za drzwiami mieszkania, a także innego miejsca, w którym dziecko dorasta, odciska piętno na dalszych losach, odbijając się na jego relacjach z innymi, jak również stosunkiem do własnej osoby. Odpowiednie wychowanie i traktowanie małej istoty jest najważniejszym zadaniem rodziców - szkoda, że niektórzy zupełnie zapominają o tym elemencie. Joanna M. Chmielewska w Karminowym szalu ukazuje, jak trudnym zadaniem jest odcięcie się od wspomnień i tego, co zostało wyniesione z dom, a w przypadku bohaterek tej powieści - także z ośrodka, w którym spędziły sporą część swojego życia.

Zapałałam sympatią do Marty, Magdy oraz Marii - w każdej z nich znalazłam cząstkę siebie. Dzielę z nimi pewne cechy, co sprawiło, że poczułam się niezwykle związana z tymi bohaterkami. Nie ukrywam, że zazdroszczę im tej wspaniałej przyjaźni, która przetrwała próbę czasu, stając się jeszcze trwalszą ostoją. Cudownym uczuciem jest świadomość posiadania kogoś, komu można zwierzyć się ze wszystkiego, jednocześnie mając pewność, że żadne wyznanie nie zaprzepaści łączącej więzi. Człowiek nabiera ogromnego apetytu na życie, kiedy wie, iż zawsze ktoś będzie przy nim trwał i wspierał zarówno w pięknych, jak i trudnych chwilach.

Joanna M. Chmielewska stworzyła świetną opowieść, która podnosi na duchu i wywołuje uśmiech na twarzy, a jednocześnie porusza niezwykle trudne tematy stanowiące tabu wśród społeczeństwa. W Karminowym szalu aktualne wydarzenia przeplatają się ze wspomnieniami bohaterek, co uatrakcyjnia lekturę. Cieszę się, że wspomnienia z dzieciństwa przedstawione są z dziecięcej perspektywy, ponieważ ten zabieg nadał zupełnej autentyczności echu minionych lat.

Z nieukrywaną przyjemnością czytałam Poduszkę w różowe słonie oraz Sukienkę z mgieł, więc wiedziałam, że Karminowy szal będzie cudownym powrotem do Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem. Nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie - ta lektura okazała się jeszcze lepsza niż jej poprzedniczki. Mojej radości nie zmąciła nawet zupełnie nietrafiona okładka (nie rozumiem, co robi na niej Katie Holmes), a także tajemnica skrywana przez przyjaciółki, której domyśliłam się od razu. Nic nie zdołało mi przeszkodzić w odpowiednim odbiorze tej niezwykle klimatycznej powieści.

* cytat ze str. 118

41 komentarzy:

  1. Czytałam jakiś czas temu i mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod Twoimi słowami. To bardzo klimatyczna powieść, która pochłania czytelnika do ostatniej strony.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja, jestem chyba w tej mniejszości, która nie czytała tej świetnej książki, muszę to szybko zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę chyba odwiedzić okulistę, po kilka razy widziałam tą okładkę, ale dopóki u Ciebie nie przeczytałam, że okładce jest Katie Holmes dopiero ją rozpoznałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie. Ciągle co spojrzę na okładkę to wydaje mi się, że to Holmes.
      A książki niestety nie czytałam i żałuję, bo widzę, że zbiera same pozytywne opinie.

      Usuń
    2. Kasiu, bo to jest Katie Holmes... ewentualnie jej siostra bliźniaczka. ;-)

      Usuń
  5. ciesze się,że Tobie również przypadł do gustu Karminowy Szal, jest wspaniała książka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Agą; mnie zawsze cieszy, jak bliskim mi blogerkom podobają się te same książki:)

      Usuń
  6. Czytałam wiele pozytywnych opinii i mam na nią wielką ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jeszcze tej Chmielewskiej, ale z chęcią to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie znam tej "drugiej", jednak również zamierzam zmienić to. :)

      Usuń
  8. Podzielam w 100% pozytywną reakcję na tę powieść. Czytałam ją jakiś czas temu i bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam tylko jedną książkę tej autorki. "Sukienka z mgieł" oczarowała mnie i spowodowała, że mam ochotę na więcej. Chciałabym zdobyć resztę powieści Joanny M. Chmielewskiej. Spodobał mi się sposób pisania oraz umiejętności poruszania trudnych tematów. Z tego co widzę na "Karminowym szalu" się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie zastanawiałam się co Holmes robi na okładce. Jednakże recenzja zachęcająca i komentarze również :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam nic tej autorki, ale mam coraz większą ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. z książek autorki czytałam jej (chyba) jedyną książkę dla dzieci, "Wielkie zasług", i mimo że było to ładnych parę lat temu, to pamiętam że mi się podobała. to była chyba moja pierwsza powieść kryminalna :) w sumie miło byłoby wznowić moją "znajomość" z autorką - zastanowię się, może wezmę od wydawnictwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pragnę tylko nadmienić, że Joanna M. Chmielewska nie napisała "Wielkich zasług". Są dwie Chmielewskie - każda pisuje zupełnie inne książki.

      Usuń
  13. Cieszę się, że spodobała Ci się ta książka. W blogosferze naczytałam się już wiele negatywnych opinii, które zniechęciły mnie na jakiś czas, a na pewno ostudziły mój zapał i stawianie wysoko poprzeczki - nieświadomie. Jednak tak ciekawie napisałaś o "Karminowym szalu", że na nowo odżyła we mnie chęć przeczytania tej historii! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację, nie można stwierdzić czy książka przypadnie komuś do gustu bazując na opiniach innych. Trzeba samemu przeczytać. Jednak prawdą jest, iż rzadko sięgamy po książkę w ciemno. Zazwyczaj pcha nas do tego okładka, opis z tyłu czy właśnie opinie recenzentów (tak wgl. ta kobieta na okładce to nie Katie Holmes, a ktoś do niej podobny).
    Sama jeszcze nie czytałam żadnej książki pani Chmielewskiej i przyznam, że żałuję. Od dawna próbuje się zabrać za "Sukienkę z mgieł", ale idzie mi to opornie. Może kiedyś złapię "Karminowy szal".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta na okładce to nie Katie Holmes? No cóż, może wzrok mi szwankuje, ale w takim razie kobieta na okładce jest identyczna...

      Usuń
  15. zastanawiam się nad książką od jakiegoś czasu, ale nie mogę się na nią zdecydować ...jeszcze poczekam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie jestem jeszcze pewna, czy to książka dla mnie :) W każdym razie zapowiada się całkiem ciekawie i muszę przyznać, że mnie intryguje, więc kto wie :)
    W sumie to lubię takie historie, ale ostatnio zdradziłam je na rzecz innych książek :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam kiedyś jej książkę... "Rzeź bezkręgowców" i z tego co pamiętam było nawet nawet... Muszę wrócić do jej książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest ta Chmielewska od "Rzezi bezkręgowców"... ;-)

      Usuń
  18. Czy to jest jakaś inna Chmielewska? :D Już miałam pisać, że nie bardzo przepadam za jej książkami a tu patrzę i chyba nie ona ;) Oświeć mnie :D A z Twojej recenzji wnioskuję, że książka jest przyjemna więc być może po nią sięgnę :)

    ps. jestem 400 obserwatorem, gratulacje :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem! :) Jest Joanna Chmielewska znana z powieści "Lesio" czy "Całe zdanie nieboszczyka" i jest Joanna M. Chmielewska - autorka np. "Karminowego szala". :)

      P.S. Super, cieszę się bardzo! :)

      Usuń
  19. To chyba raczej książka nie dla mnie. Nie mój gust ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety nie dla mnie, ale mojej mamie moze sie spodobac :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Okładka rzeczywiście dość... nietrafiona. ;) Nie miałam jeszcze do czynienia z tą autorką, ale dobry obyczaj i bohaterki, z którymi można się utożsamiać albo chociaż się zżyć, to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem bardzo jej ciekawa :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiele dobrego słyszałam pod adresem tej książki od jednej znajomej bibliotekarki. Sama nabieram co raz większej ochoty na prozę Pani Chmielewskiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ależ zachęcająca recenzja. Opowieść o przyjaciółkach, skrywanych tajemnicach to, coś co wpisuje się w moje gusta, więc z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Naturalnie słyszałam o niej. Swego czasu był wysyp recenzji "Karminowego szalu", ale mnie jakoś za bardzo nie ciągnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam jedną z jej książek i podobała mi się, więc niewykluczone, że sięgnę również po tą :)
    Nie przepadam zbyt za polskimi autorkami, właściwie nie wiem czemu... Sama przecież piszę :D Zakochałam się w powieściach Marii Nurowskiej i Hanny Kowalewskiej. Znasz może którąś z nich?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach książki obu autorek, ale jeszcze nie udało mi się przeczytać żadnej.

      Usuń
  27. Świetnie się ta książka prezentuje, muszę ją chyba dodać do listy planowanych książek i być może przeczytać :) Zaobserwowałem cie i myślę ze ty tez to zrobisz :)

    A w między czasie zapraszam na mojego nowego bloga także o książkach,proszę zostawić ślad po sobie
    - http://www.pozytywniezaczytany.blogspot.com/

    Pozdrawiam Damian.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wydaje się to być świetna książka na jesienny wieczór, w tym czasie chyba każdy chciałby być troszkę podniesiony na duchu przez taką książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Z chęcią przeczytam tę książkę, zachęciłaś mnie do niej. Fabuła zapowiada się interesująco, a skoro podnosi na duchu to tym bardziej się przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zaznajomiłam się jeszcze z twórczością autorki, ale zamierzam to nadrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To naprawdę musi być cudowne uczucie - taka świadomość, że ma się kogoś, kto nigdy cię nie opuści i zawsze służy wsparciem :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo polubiłam autorkę po przeczytaniu tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...