Strony

poniedziałek, 16 września 2013

Szopka - Zośka Papużanka

Wydawnictwo: Świat Książki
Seria/cykl: Nowa proza polska
Data wydania: 3 października 2012
Liczba stron: 205 
Nikt nie wymyślił przepisu na idealny związek. Ludzie dobierają się w pary pod wieloma względami, które nieraz są zupełnie zrozumiałe, a innym razem nikt nie ma pojęcia, dlaczego dani ludzie są ze sobą. Jedni twierdzą, że przeciwieństwa przyciągają się, więc gdy kobieta i mężczyzna różnią się od siebie, to mogą tworzyć wspaniały i szczęśliwy związek, przepełniony ciekawością, ekscytacją oraz wiecznym zainteresowaniem drugą połówką. Inne osoby uważają, że bardzo istotne jest posiadanie podobnego poczucia humoru czy wspólnych zainteresowań, aby związek przetrwał. Osobiście myślę, iż najważniejsze jest uczucie łączące kobietę i mężczyznę, którzy pragną związać się na resztę życia, a także stworzyć szczęśliwy, bezpieczny dom dla swoich pociech, będąc dla nich ostoją. Wspaniale byłoby, gdyby małżonkowie podobnie zapatrywali się na wszelkie sprawy związane ze wspólnym mieszkaniem czy wychowaniem dzieci, aby nie musieć użerać się przez resztę swojego życia, niszcząc je nie tylko sobie, ale także najbliższym osobom.


Mężczyzna poślubiający kobietę z dzieckiem, która przez cały czas wypomina mu, iż nie może brać się za wychowywanie Maciusia, gdyż nie jest jego prawdziwym ojcem. Człowiek charakteryzujący się stoickim spokojem, który każdego potrafi wyprowadzić z równowagi. Mężczyzna, który nie umie walczyć o swoje, odzywa się niezmiernie rzadko, a jego obecność jest ledwie zauważalna. Jego żona to okropny typ kobiety - nikogo nie słucha, zawsze ma rację (nawet gdy jej nie ma), wszystkich krytykuje, wiecznie prowokuje do kłótni i wrzeszczy, wrzeszczy, wrzeszczy... Syn żony, bez względu na swój wiek ciągle nazywany Maciusiem, to pewny siebie rozrabiaka, postępujący jedynie według własnych standardów. A do tego wspólna córka Wandzia - nieśmiała, zamknięta w sobie, stale chowająca się w cień. Życie tej czteroosobowej rodziny mija na kłótniach, wrzaskach, coniedzielnym rosole i marzeniach o zakupach w Pewexie. 

Tyle lat, powinnam się przyzwyczaić. Poczułam jednak, że mi się nie uda, że przyzwyczaić się nie umiem, i może o to chodzi, żeby się nie przyzwyczaić. *

Zośka Papużanka gra słowem, posługując się specyficznym stylem, który nie wszystkim przypadnie do gustu. Dialogi bywają zlane w jedno, zwłaszcza gdy u rozmówców pojawia się natłok myśli, które niezwykle szybko pragną wyjść z ust - wtedy nie pojawiają się jakiekolwiek znaki przestankowe, oprócz wszechobecnych przecinków, wciskających się wszędzie, gdzie tylko można. Ten zabieg sprawia, że nieraz rozmowa zapisana jest w jednym zdaniu, zajmującym całą stronę. W Szopce jest wielu narratorów, co utrudnia czytanie i zrozumienie, kto aktualnie przejął głos - należy zgadywać, co nie zawsze jest łatwe. Nie spodobało mi się także skakanie po wątkach, gdyż powoduje to spory zamęt, którego w tej książce i tak dość dużo.

Okładka Szopki idealnie obrazuje treść, z jaką ma okazję zapoznać się czytelnik. Rodzinny dom jako niestabilna budowa z klocków, poprzetykanych gdzieniegdzie gwoździami i agrafkami, która nie daje poczucia jakiejkolwiek stabilizacji. Ten dom nie wydaje się miejscem przepełnionym miłością, bezpieczeństwem oraz wsparciem, jakie powinno dostawać się od rodziców. Strach wejść do domu, gdzie w każdej chwili wszystko może runąć, jakby było zbudowane z kart gotowych do zawalenia się, gdy tylko muśnie je lekki podmuch wiatru. Tytuł również trafia w samo sedno powieści, bo jak stwierdził Maciuś, laureat konkursu na szopkę bożonarodzeniową, szopka to jest tutaj (...) siedem dni w tygodniu. O tak, ich życie rodzinne jest nie byle jaką szopką...

Autorka obnaża polską rzeczywistość, która dalej króluje w niektórych domach. Szopka jest powieścią przepełniona ironią oraz słodko-gorzką prawdą, ze zdecydowaną przewagą goryczy. Warto być dobrym, otwartym obserwatorem, który zda sobie sprawę z błędów, jakie popełniają rodzice, a także inne bliskie osoby. Owa postawa pomoże uchronić nasze rodziny, które posiadamy lub mamy zamiar założyć w przyszłości, przed sytuacjami, jakie mają miejsce w Szopce czy innych powieściach o tej tematyce. Każdy ma prawo do potknięć, ale nie powielajmy rodzicielskich zachowań, które zawsze sprawiały nam przykrość i prowokowały do postanowień typu: nigdy nie będę tak postępować,w mojej rodzinie nie będzie miejsca na takie zachowania, wychowam swoje dzieci lepiej, zapewnię im wspanialsze życie. Trzymajmy się tego, tworząc szczęśliwy i trwały związek, który będzie wspaniałym fundamentem do stworzenia godnego życia naszym dzieciom. Sprawmy, aby nasze pociechy chętnie wracały do domu, a także ze wzruszeniem wspominały piękne chwile spędzone w rodzinnym gronie.

* cytat ze str. 202

29 komentarzy:

  1. Jeśli książka jest tak samo dobra jak okładka, to już mam ochotę po nią sięgnąć. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę,że jakoś bym sobie poradziła z tymi całostronowymi zdaniami;) lubię takie "namodzone" formy wypowiedzi, różnych narratorów. Zaciekawiłaś mnie tą książką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa fabuła, a okładka niesamowita, przyciągająca uwagę!:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesująca pozycja, z którą chęcią bym się zapoznała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie się zapowiada, jak na nią trafię dam jej szansę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie opisałaś tę książkę, mam wrażenie, że rozumiesz ją i "czujesz". Bardzo ważny i trudny temat, ale tak częsty, tak obecny...

    W związku z Twoimi przemyśleniami na wstępie: moim zdaniem wzajemne uczucie nie wystarczy. Jestem świadkiem, gdzie uczucie było, ale odeszło i pozostał żal i przyszła świadomość, że wybór był dokonany zły,dlaczego? Właśnie dlatego, że brakowało wspólnoty, podobieństwa, zrozumienia... Oczywiście do tego doszło jeszcze milion innych czynników "po drodze", ale tak czy siak sprawiło to, że nie wyobrażam sobie stworzenia związku bez podobieństw i zrozumienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem świeżo po lekturze, więc jeszcze ta książka "siedzi" we mnie. Poza tym lubię wszystkie pozycje, które poruszają temat życia rodzinnego, więc nie wyobrażałam sobie, abym mogła nie przeczytać "Szopki".

      Oczywiście - ludzie pragnący żyć ze sobą, muszą rozumieć się i dokonywać kompromisów. Jednak uczucie musi być, aby stworzyć związek - myślę, że gdyby naprawdę było trwałe, to nie doszłoby do rozstania, bo ci ludzie nie krzywdziliby siebie nawzajem, a naprawiali wszelkie błędy.

      Usuń
  7. Czytałam i lektura bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest wielu narratorów? Kurcze, to faktycznie można się pogubić w całej fabule. No nic, mimo wszystko, sięgnę po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz narratorem jest matka, raz ojciec, innym razem jeszcze Maciuś lub Wandzia. Krótko mówiąc - czasami można się pogubić. :)

      Usuń
  9. Myślę, że to książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe, czy jakbym zaczęła czytać to bym się pogubiła :D Zaciekawiłaś mnie tą książką bardzo. Taka skomplikowana, a zarazem prosta. Podoba mi się okładka, jest taka banalna, a jednak ma coś w sobie.
    Btw. Jestem na studiach socjologicznych i na jednych ćwiczeniach uświadomiono mnie, że przyciągają się te same osobowości, a to pokazano w najnowszych badaniach :D Nieźle się zdziwiłam, ponieważ ja i mój narzeczony jesteśmy z dwóch światów :D No cóż, może badania czasami kłamią? ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej sięgnij po "Szopkę", to sprawdzisz, jak to z tym zagubieniem jest. Generalnie można przyzwyczaić się do niego, chociaż nie jest to najłatwiejsze zadanie, a i nieraz mocno musiałam zastanawiać się, kto aktualnie jest narratorem.
      Badania badaniami, a życie i tak toczy się, jak chce! ;-)

      Usuń
  11. Niestety, nie moje klimaty, ale recka jak zawsze świetna

    OdpowiedzUsuń
  12. Widac że aby poznać dobrze tę książkę trzeba dorosnąć. Mam nadzieje że "Szopka" mnie nie przerośnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Specyficzny styl i gra słowem to elementy, które uwielbiam w książkach najbardziej. Na "Szopkę" mam ochotę już od dawna, w końcu na pewno ją przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż ciekawa jestem tej wrzeszczącej żony ;d

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę, mam tę książkę na półce i widzę, że niepotrzebnie z nią zwlekam.

    OdpowiedzUsuń
  16. No no czasami potrzebne takie rzeczywiste spojrzenie na nas samych :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To pewnie ciekawe spojrzenie, które z chęcią bym poznała.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wydaje mi się, że książka jest idealna dla naszego narodu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. moze kiedys po nia siegne, ale na razie mam tyle ksiażek do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mnie zaciekawiłaś, rozejrzę się za nią :) pozdrawiam ):

    OdpowiedzUsuń
  21. Chyba tym razem nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie bardzo wpasowuje się w mój gust czytelniczy, więc na razie odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie dałam rady przeczytać... styl doprowadzał mnie do szału, więc porzuciłam ją bez żalu mniej więcej w połowie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie czuję, by była to powieść dla mnie, taka historia dzięki stylowi, który opisałaś, dialogom i temu realizmowi doprowadziłby mnie szału, wolę historię lekkie, jeśli już z naszego świata lub fantastyczne ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Po przeczytaniu Twojej recenzji, stwierdzam, że ta książka kompletnie nie przypadnie mi do gustu. Zwłaszcza, jeśli chodzi o sposób narracji. Ja muszę mieć wszystko poukładane.

    OdpowiedzUsuń
  26. Niestety mnie styl pisarki nie przypadł do gustu. Tematyka sama w sobie jest ciekawa ale nic odkrywczego w książce nie znalazłam. Bez żalu sie jej pozbyłam...

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...