Strony

piątek, 29 listopada 2013

Buszujący w zbożu - Jerome David Salinger

Tytuł oryginału: The Catcher In the Rye
Wydawnictwo: Iskry
Data wydania: 1988
Liczba stron: 192
Nieraz sięgam po mało znaną książkę stanowiącą nie lada wyzwanie, niosącą pewną tajemnicę, którą odkrywam z każdą kolejną stroną. Wielokrotnie taka powieść okazuje się wspaniałą ucztą literacką, którą wspominam z rozrzewnieniem i szczerze polecam innym czytelnikom. Z kolei innym razem zdarza mi się skusić na bardzo znaną i często chwaloną lekturę, zakwalifikowaną do miana fenomenu, z którym koniecznie należy się poznać. Z tego względu sięgnęłam po Buszującego w zbożu Salingera - książki wychwalanej oraz rekomendowanej przez wiele osób. Niestety, tym razem zawiodłam się na całej linii...


Holden Caulfield to szesnastolatek, który nader sceptycznie podchodzi do otaczającej go rzeczywistości. Zamiast cieszyć się młodzieńczą beztroską, czerpiąc z niej wszystko, co najlepsze, nieustannie narzeka i doszukuje się samych mankamentów. Chłopiec nie potrafi pogodzić się z powszechną nikczemnością, dwulicowością oraz niefrasobliwością, co wpływa na jego negatywny stosunek do ludzi oraz różnorodnych zdarzeń, jakie go spotykają. Pomimo swojego młodego wieku, Holden jest dobrym obserwatorem, cynicznie oraz z ogromną rezerwą podchodzącym do wszystkiego, co go otacza. Jego buntownicza natura skłania go do ucieczki ze szkoły i buszowania po Nowym Jorku w poszukiwaniu siebie...

 Cholerne pieniądze. Zawsze w końcu człowiekowi ością w gardle staną. *

Główny bohater nie wzbudził we mnie pozytywnych emocji, a wręcz przeciwnie - irytował mnie na każdym kroku. Najpierw zachowuje się jak niedojrzały dzieciak, robiąc głupkowate kawały, żeby za chwilę snuć refleksje na poważne tematy, zwracając uwagę na rozmaite defekty w sprawach damsko-męskich, religijnych, rodzinnych czy społecznych. Holden Caufield dostrzega, że życie jest teatrem, w którym każdy człowiek odgrywa pewną rolę, nierzadko zupełnie bezmyślnie i bezrefleksyjnie. Szesnastolatek zwraca uwagę na wszelkie błędy ludzkie, jednocześnie nieustannie popełniając je. Taka hipokryzja działa na mnie jak płachta na byka.

Akcja książki toczy się niezwykle powściągliwie, a wręcz flegmatycznie i nieinteresująco. Narracja prowadzona przez samego głównego bohatera nie zachwyciła mnie, a jedynie zachęcała do rzucenia książki w kąt. Nieustannie drażniła mnie sama postawa Holdena - wszystkowiedzący i zadufany w sobie podlotek, który neguje dosłownie wszystko, samemu nie będąc ideałem. Zirytowało mnie także ciągłe nadużywanie wyrazu fakt - autor wcisnął je dosłownie wszędzie, czego zupełnie nie pojmuję.

Jerome David Salinger nie zainteresował mnie swoim dziełem. Nie doświadczyłam fenomenu tej historii, a co więcej - z niecierpliwością wyczekiwałam końca. Nie zachwyciła mnie ani fabuła, ani użyty język - nie ujrzałam żadnego głębszego przesłania w tej opowieści. Doczytałam ją do końca jedynie dlatego, iż prowadziła mnie wiara w to, że autor jeszcze mnie czymś zaskoczy bądź zachwyci. Moja wiara okazała się złudna, czego bardzo żałuję.

* cytat ze str. 103

39 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę w gimnazjum i byłam nią zachwycona. Ciekawe, czy teraz podobnie oceniłabym tę powieść? Planowałam wrócić do dawno temu przeczytanych książek, więc pewnie niedługo odpowiem sobie na to pytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zapoznam się z Twoją opinią! :)

      Usuń
  2. Szkoda, że ci się nie spodobała. A interesowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobną opinię na temat tej książki. Zamiast mnie zachwycić, coraz bardziej mnie irytowała z każdą przewróconą stroną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swojej opinii! :)

      Usuń
  4. Ale numer:) to moja ukochana książka z czasów liceum:) Muszę sobie ją koniecznie przypomnieć. Ciekawe jakie teraz wzbudzi we mnie uczucia. Kto wie, może też będę chciała rzucić książką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, to chętnie dowiem się, jakie będziesz miała teraz wrażenia po tej lekturze. Może zachwyciłaby mnie bardziej, gdybym była młodsza, chociaż... nie wiem, co mogłoby spodobać mi się w tej lekturze, nawet jeśli miałabym dobrych kilka lat mniej. :(

      Usuń
  5. Mnie raczej nigdy do niej nie ciągnęło. Sama historia wydaje mi się po prostu... nudna.

    OdpowiedzUsuń

  6. Od dawna mam na nią chęć, choć co raz mniejszą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się nią zachwycałam na studiach. Zresztą do tej pory uważam ją za jedną z lepszych książek, jakie przeczytałam:) Ale dobrze, że nie wszyscy mamy takie same gusta - byłoby niezwykle nudno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? No widzisz, widocznie Ty znalazłaś w tej książce coś, czego ja nie potrafiłam. Również wychodzę z założenia, że gdyby wszyscy podobnie patrzyli na pewne sprawy, to byłoby okropnie nudno. :)

      Usuń
  8. szkoda, że Ci się nie podobała. myślę jednak, że i tak ją przeczytam. bardzo mnie ciekawi, zobaczymy jak ja ocenię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie porównam nasze wrażenia :)

      Usuń
  9. a ja mimo twojej słabej oceny skusze się, bo zauważyłam ze jedni się zachwycają ta książką, a jedni wręcz przeciwnie :) jestem ciekawa jakie będą moje odczucia :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobre podejście! Jak widać, wiele osób zachwyca się tą książką, a są również osoby, takie jak ja, które nie uważają "Buszującego w zbożu" za nic odkrywczego. W takich przypadkach również staram się sięgnąć po daną pozycję, aby wyrobić sobie o niej zdanie. :)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby klasyka, ale mnie też nie porwała.

      Usuń
  11. Ta książka wywołuje chyba najbardziej skrajne uczucia, jak można zaobserwować na blogach. Zaczynałam dwa razy, ani razu nie skończyłam. Kiedyś skończę. Kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam buszującego w zbożu dwa razy. Za pierwszym razem byłam oczarowana, za drugim nie mogłam zmęczyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam fragmenty na języku polskim w gimnazjum i na pewno niedługo zabiorę się za przeczytanie je jw całości.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ponoć to już klasyk. Niestety oparty o historie "głupkowatego" bohatera.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś czytałam fragmenty, ale jakoś nie pozostawiły dobrego wrażenia u mnie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam bardzo bliska wypożyczenia tej książki, ale staram się ograniczać ilość zabieranych pozycji, by móc częściej zaglądać do biblioteki. Słyszałam różne opinie na temat tej powieści i nie mogę się doczekać momentu, w którym w końcu będę mogła się z nią zapoznać. Co do hipokryzji, to też jej nie lubię, ale może w tym wypadku była ona spowodowana przez wiek? Bunt nastolatka, któremu nie odpowiada otaczający świat, a który jednak nie umie się z niego wyrwać, powielając przy tym krytykowane przez niego schematy? Często tak w życiu jest, żądamy uczciwości, a sami nie jesteśmy do końca uczciwi. Mam też wrażenie, że nastolatkowie myślą, że to co w środku, to ich prawdziwa twarz, a ich zachowanie, to jedynie maska, która o niczym nie świadczy. Mój wywód, to czyste domysły, bo jak już wspomniałam, książka jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Bardzo prawdopodobne jest to, że bohater zachowywał się tak a nie inaczej, ponieważ nie potrafił bądź nie chciał uświadomić sobie, że tak naprawdę jest taki jak ci, których oczernia. Chciał dotknąć nieba, nie odrywając nawet stóp od ziemi... Może nie mam już tej nastoletniej wrażliwości i naiwności, co spowodowało, że odebrałam tę książkę tak a nie inaczej. Chociaż wydaje mi się, że istnieją zdecydowanie lepsze książki typowo młodzieżowe, których nie nazywa się klasykiem czy fenomenem. "Buszujący w zbożu" wynudził mnie i tyle. :)

      Usuń
  17. Również nie uważam, by była to fenomenalna książka, nie mniej jednak nie oceniam jej źle. Ciekawa, choć przereklamowana mocno, historia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam "Buszującego w zbożu", choć chciałam przeczytać. Mój znajomy jest nią mocno oczarowany i często o niej wspomina, więc chciałam się z nią zapoznać, ale to może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też nie rozumiem fenomenu tej książki... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona! :)

      Usuń
  20. Nie czytałam i nie wiem,czy mam na to ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Powieść czytałam jeszcze w wakacje i pocieszę Cię- mnie też ona nie ocarowała. Bałam się że jest coś ze mną nie tak bo dużo osób się nią zachywcało. Pomimo zachęcających pierwszych stron resztę bardzo męczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mimo wszystko przeczytam powieść, bo jestem ciekawa jak sama wyrobię sobie o niej opinię. Nie wiem czy nie podejdę do niej z wielkim sceptyzmem i z myślą, że mnie rozczaruje. Bo jak widzę główny bohater psuje większość fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pamiętam, że to była moja lektura w gm. czytałam, ale średnio mi do gustu przypadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cieszę się, że jednak nie zdecydowałam się czytać tej książki. Jakoś nigdy mnie do niej nie ciągnęło, choć raz prawie bym się ugięła - na moje szczęście tak się nie stało. Szkoda, że się zawiodłaś :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mimo wszystko planuje kiedyś się z nią zapoznać :) Skoro jedni nią zachwycają, a inni wręcz przeciwnie, to tym bardziej mnie ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...