Strony

sobota, 4 stycznia 2014

Miłość... z obu stron - Nick Spalding

Tytuł oryginału: Love... From Both Sides
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 30 października 2013
Liczba stron: 336
Rzadko kiedy nasz pierwszy partner zostaje ostatnim (chociaż ja akurat znajduję się w tej niezbyt licznej grupie). Zazwyczaj ludzie przechodzą przez kilka, mniej lub bardziej poważnych, związków, aby w końcu związać się z kimś na zawsze. Niektórzy w swoim życiu przeżywają setki randek - wiele z nich wspominają z rozrzewnieniem, a o innych pragną zapomnieć jak najszybciej, ponieważ sama myśl o nich budzi wstyd, żal, a nawet odrazę. Czasami trzeba naprawdę dużo przejść, żeby znaleźć swoją drugą połówkę - człowieka, z którym zechcemy spędzić resztę swojego życia.


Głównymi bohaterami tej powieści są Jamie, który prowadzi bloga w internecie, a także Laura zapisująca swoje przeżycia w pamiętniku, kierując swoje słowa do zmarłej matki. Jamie to niezależny doradca od public realtions oraz copywriter, aktualnie pomagający miejscowej gazecie w zmianie wizerunku. Mężczyzna nie ma szczęścia do kobiet, chociaż robi wszystko, aby to zmienić. Jednak cały czas natrafia na nieodpowiednie przedstawicielki płci pięknej, w których gronie znajdują się chociażby wojownicza seksoholiczka Isabel, przepiękna Annika, przy której Jamie zachowywał się jak nieopierzony i niemądry nastolatek, czy Wendy - bogata córeczka tatusia, z którą spotkanie skończyło się prawie śmiercią. Natomiast Laura jest właścicielką luksusowego sklepiku z czekoladkami, który jednak nie jest w stanie osłodzić jej życia po rozstaniu z Mikiem. Kobieta pragnie miłości, co nie jest łatwe do osiągnięcia, kiedy ciągle spotyka się nieodpowiednich mężczyzn, takich jak zadufany w sobie Brian czy Graham zakochany w rowerach i niezwykle obcisłych kostiumach z lycry. Jednak pewien niefortunny wypadek sprawia, że Jamie i Laura natykają się na siebie - odtąd ich życie zacznie wyglądać zupełnie inaczej niż dotychczas.

Kiedy się zakochujecie, nie ma takiej trudności, która powstrzymałaby was przed byciem razem, bez względu na to, jak bardzo zdawałoby się to skomplikowane. Niezależnie od natury problemu, musicie po prostu uwierzyć, że uczucie, które żywicie względem siebie nawzajem, zdoła ów problem przezwyciężyć. *

Różnorodne sytuacje przedstawione są z męskiego, a także kobiecego punktu widzenia, co idealnie utwierdza czytelnika w przekonaniu, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Te same wydarzenia zostają zupełnie inaczej odbierane i interpretowane. Stąd ten konflikt płci i wieczne nierozumienie się w pewnych kwestiach. Spotkanie z zupełnie odmiennymi spojrzeniami na dane sprawy świetnie pokazuje, jak bardzo różnimy się od siebie. Taki zabieg sprawia, że powieść może przyciągnąć do siebie nie tylko kobiety, ale również mężczyzn, którzy w głównym bohaterze znajdą bratnią duszę.

Wino to zdradziecka, podstępna substancja, gotowa zawieść młode dziewczę ciemnymi i krętymi ścieżkami w miejsca, dokąd nie powinno się udawać. **

Miłość... z obu stron jest przepełniona ironią, humorem i ciętym językiem, co bardzo przypadło mi do gustu. Autor pokusił się o bardzo obrazowe i konkretne opisy, co niektórych może oburzyć, ponieważ Nick Spalding nie przebiera w słowach, opisując różnorakie zdarzenia, szczególnie wszelkie akty erotyczno-seksualne. Język powieści jest klarowny i bardzo przystępny, a ilość zabawnych sytuacji, anegdot oraz scen rozbrajających czytelnika, jest ogromna. Nick Spalding zdobył moją sympatię i bez zastanowienia sięgnę po kontynuację Miłości... z obu stron o równie intrygującym tytule, mianowicie Miłość... i nieprzespane noce.

Powieść Nicka Spaldinga stanowi idealną receptę na poprawę humoru - niekontrolowane napady śmiechu gwarantowane. Nie mogę doczekać się poznania dalszych losów Jamiego i Laury, którzy w kolejnej części zostaną rodzicami. Jestem ciekawa, co tym razem autor zgotuje głównym bohaterom. Na pewno będzie to jazda bez trzymanki! 

* cytat ze str. 303
** cytat ze str. 29

Książka bierze udział w wyzwaniach: Book Lovers, Czytam opasłe tomiskaCzytamy powieści obyczajowe oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,1cm).

38 komentarzy:

  1. Lubię takie lekkie lektury z humorem, jak nadarzy się okazja, to z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie. Chyba nie słyszałam jeszcze o tej książce, chociaż kojarzy mi się coś podobnego... hmm. Nie wiem. W każdym razie Twoja receznja brzmi świetnie, mam ochotę na przeczytanie tej książki. Chętnie ją sobie kupię. Lubię takie zabawne, ironiczne spojrzenie na związek i specyficzne poczucie humoru. Z tego co piszesz, w tej książce znajdę to wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę na półce, muszę po nią za niedługo sięgnąć, ciekawie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ogromną chęcią przeczytam Twoją recenzję i porównam nasze wrażenia. :)

      Usuń
  4. Ta okładka jest cudowna. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się na pierwszy rzut oka że jest ona powieścią polskiego pisarza. Książka może być bardzo pouczająca, chociaż wątpie że pozowli nam, kobietom, poznać mężczyzn :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie zaciekawiłaś tą książką, na pewno zajrzę w najbliższym czasie, gdyż opisywanie sytuacji z dwóch punktów widzenia, zawsze jest pouczające i rozbrajające :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym przeczytała, skoro poprawia humor. A takie książki są u mnie mile widziane :)
    A okładka bardzo przypomina mi tę od powieści pt. "Zakaz seksu we wtorki". No cóż, chyba grafik korzystał z tego samego programu i wykorzystał to samo zdjęcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie graficy musieli korzystać z tego samego zdjęcia, bo obie okładki są wzięte z tej samej fotografii. :)

      Usuń
    2. Wbrew pozorom to dość częsty manewr. Ja jak pisałam u siebie o okładkach nazwałam je mianem "okładek z recyklingu" ;)

      Aneto, zobacz zestawienie okładek na tej stronie: http://kulturawplot.pl/2013/05/08/rozne-ksiazki-te-same-okladki/#

      Usuń
    3. Sporo takich zestawień jest w Internecie, bo sama kilka takich widziałam. Szkoda, że tak mało oryginalności jest... Ale dobry tekst obroni się sam ;)

      Usuń
  7. Lubię ksiazki przy których można się pouśmiechać, z pewnością kiedy tylko ja spotkam na swojej drodze to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo jestem ciekawy jak książka będzie odebrana przeze mnie. Chciałbym ją przeczytać więc na pewno w jakimś okresie sobie ją kupię. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się na lekką obyczajówkę z humorem. Myślę, że mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się - lekka i przyjemna w odbiorze, czytadło na jeden wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś... :)

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam już o tej książce i jestem nią zainteresowana :) Przyda mi się trochę śmiechu podczas czytania. A skoro Ty tak zachwalasz, to już jest pewne, że po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po takiej recenzji trudno się nie skusić

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawią mnie te seny rozbrajające czytelnika. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ogromną ochotę ją przeczytać. Takiej książki mi chyba trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna recenzja. I jak tu przejść obojętnie :)
    monweg

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytam raczej takich książek, ale muszę przyznać, że mnie zaciekawiłaś :D Uwielbiam książki z dużą dawką humoru :) Możliwe, że jak natchnę się na "Miłość..." to nie przejdę obok niej obojętnie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo podoba mi się pomysł z przedstawieniem wydarzeń z dwóch perspektyw. Może się skuszę na nią, jak tylko wpadnie mi w oko.

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  19. Może kiedyś przeczytam, choć póki co specjalnie mnie nie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie bawią prawie wszystkie historie o miłości, bo temat ten jest tak przechodzony, że aż śmieszny. A może to tylko moje zgorzknienie... tak, to może być to;) Mimo to fajnie się pośmiać z miłości, lepsze to niż płacz.

    OdpowiedzUsuń
  21. czytam właśnie i śmieję się w głos :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czasem nawet do miłości między dwojgiem trzeba mieć dystans i podchodzić do niej z humorem. Hmmm.... Jest nas w takim razie więcej, bo i mój mąż był pierwszy. Pytanie tylko, czy napewno ostatni? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - bywa różnie, jednak wierzę, że pierwszy i ostatni! :)

      Usuń
  23. Nie słyszałam o tej książce, a Twoja recenzja zachęca do sięgnięcia po nią. Chyba jednak wpiszę ją na listę z prezentami dla mojej kuzynki, bo to nie do końca moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  24. Widziałam gdzieś tę książkę... Miałam dystans, ale chyba po nią sięgnę. Ja mimo wszystko lubię czytać takie love story, choć z kobiecymi humorami bywa różnie. No nic. Szczęścia w nowym roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Też należę do tej nielicznej grupy, a taka książka z humorem bardzo by mi się przydała. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. To już druga pozytywna recenzja tej książki, którą dzisiaj czytam i muszę przyznać, że jestem zachęcona!

    OdpowiedzUsuń
  27. Zapowiada się fajnie i wesoło :) chętnie przeczytam jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Może zostawię sobie tę lekturę na walentynki;)

    OdpowiedzUsuń
  29. To już druga recenzja, która zachęca mnie do tej książki, muszę, po prostu muszę jej poszukać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Skoro mówisz, że niekontrolowane ataki śmiechu są gwarantowane, to muszę tę książkę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam ochotę na niezobowiązującą lekturę, więc kto wie czy się za nią przypadkiem nie rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Z Twojej recenzji wynika, że to lekka, rozrywkowa literatura. Chętnie przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...