Strony

czwartek, 27 lutego 2014

Szukając Alaski - John Green

Tytuł oryginału: Looking for Alaska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: luty 2007
Liczba stron: 268
Osoby mające naście lat nie mają łatwego życia - wymaga się od nich więcej z tego względu, iż nie są już dziećmi, a jednocześnie nie traktuje się ich zbyt poważnie, zabrania się im wielu rzeczy i pozbawia zupełnej autonomii, ponieważ nie są jeszcze dorosłymi istotami. Bycie nastolatkiem kojarzy mi się z przebywaniem w pewnej próżni - młody człowiek stoi na rozstaju dróg i pragnie dokonać wyboru, jednak jest to aktualnie niemożliwe, ponieważ obie drogi są jeszcze zamknięte... Taka sytuacja sprawia, że nastolatek zaczyna buntować się, bo to jedyny sposób na zaznaczenie swojej obecności w świecie, który nieustannie wydaje się ignorować go.

Miles Halter to 16-latek będący typem samotnika - niekoniecznie z wyboru. Jego pasją jest czytanie biografii sławnych ludzi i zapamiętywanie ich ostatnich słów. Miles postanawia wyruszyć na poszukiwanie Wielkiego Być Może, w czym ma pomóc mu przeniesienie się z Florydy do Culver Creek, szkoły z internatem, wyswobadzając się spod rodzicielskiej pieczy. W nowym miejscu udaje się mu nawiązać nowe znajomości, które zostawią ślad w jego sercu na resztę życia. Współlokator Chip Martin, zwany Pułkownikiem, to pomysłowy i ironiczny chłopiec pochodzący z ubogiej rodziny, którego matka poświęciła wiele po to, aby wysłać syna do szkoły. Takumi to sympatyczny i tajemniczy Japończyk, a Lara to Rumunka rozbawiająca wszystkich swoją nieumiejętnością poprawnego budowania wypowiedzi ustnych. Osobą, która wywrze ogromny wpływ na przyjaciół i zamiesza w ich istnieniu, jest nieprzewidywalna i bezkompromisowa Alaska Young, będąca w istocie zagubioną dziewczyną nadal przeżywającą traumę z dzieciństwa. Przyjaciele korzystają z nastoletnich przywilejów, łamiąc zasady, bawiąc się i rozrabiając, a także nawiązując pierwsze poważniejsze relacje damsko-męskie. 

Nadchodzi czas, kiedy uświadamiamy sobie, że nasi rodzice nie mogą ocalić siebie ani tym bardziej ocalić nas, że każdego, kto jest zanurzony w rzece czasu, w końcu wciąga wir - że, krótko mówiąc, odejście czeka każdego z nas. *

Wydarzenia przedstawione w Szukając Alaski dzielą się na dni "Przed" i "Po", co bardzo zaintrygowało mnie - im bliżej, tym mocniej przekonywałam się o słuszności moich podejrzeń związanych z tym, czym będzie owo wydarzenie. Cieszę się, że ta powieść porusza inną tematykę niż znana mi Gwiazd naszych wina, bo nie chciałabym, aby okazało się, iż autor powiela konkretny schemat w każdej ze swoich książek. Niektórzy porównują tę pozycję do Buszującego w zbożu - o ile sam zarys fabuły może posiadać pewne podobieństwa, to zaręczam, że są to dwie zupełnie inne powieści. Akurat jestem zadowolona z tego powodu, ponieważ utwór Salingera zupełnie nie przypadł mi do gustu. 

Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości. **

Szukając Alaski to literacki debiut Johna Greena będący wspaniałą powieścią skierowaną do młodzieży, ale zapewniam, że może przypaść do gustu także starszym czytelnikom, którzy są już po 20-stce. Ogromnym atutem tej lektury jest możliwość utożsamienia się z bohaterami - młodymi, zbuntowanymi, poszukującymi odpowiedzi na najważniejsze pytania, pragnącymi doświadczyć pozytywnych, jak i negatywnych stron życia. To powieść smutna i prowokująca do refleksji, a jednocześnie dająca nadzieję...

* cytat ze str. 146
** cytat ze str. 69

Książka bierze udział w wyzwaniach: Book LoversBook-TrotterCzytamy powieści obyczajowe, Pod hasłem oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,2cm). 

36 komentarzy:

  1. Bardzo podobnie odebrałam tę książkę. Warto czytać :) A co do tego, że młodzieżowa - wydaje mi się, że nawet bardziej może przypaść do gustu starszemu czytelnikowi, który podejdzie do tematu z większym dystansem i odkryje inne sensy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio czytałam i bardzo mi się ta książka podobała. Chociaż nastolatką już nie jestem, to i tak w bohaterach odnalazłam cząstkę siebie. W końcu każdy z nas kiedyś przeżywał podobne momenty. Jak na debiut - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  3. A co polecasz bardziej? "Szukając Alaski", czy "Gwiazd naszych wina"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jestem w tej mniejszości, której do gustu bardziej przypadło "Szukając Alaski" niż "Gwiazd naszych wina". Ta druga powieść jest dobra, ale nie zaskoczyła mnie niczym, ponieważ mam za sobą sporą liczbę książek o podobnej tematyce. Za to "Szukając Alaski" stało się pewnym powiewem świeżości... :)

      Usuń
    2. Chciałam pójść za Twoją radą i zacząć od "Szukając Alaski", ale dziś, zupełnie przypadkiem, kolega przyniósł mi "Gwiazd naszych wina".. Także zupełnie niechcący zacznę jednak od tej drugiej..;)

      Usuń
  4. Ja wraz z wiekiem lubię coraz bardziej książki młodzieżowe :) Wszystkie książki tego autora mają dobre recenzje :) przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam żadnej książki Johna Greena, choć chciałabym to nadrobić ;) Z tych dwóch, które wymieniłaś bardziej skłaniam się do "Gwiazd naszych wina", ale zobaczymy co prędzej wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w następnym miesiącu zakupić "Szukając Alaski", bo od dawna chcę przeczytać tę książkę. "To powieść smutna i prowokująca do refleksji, a jednocześnie dająca nadzieję..." - spodobało mi się to ostatnie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo chętnie przeczytałabym, podoba mi się styl Greena. może nie jestem jego największą fanką, ale książki czyta się szybko. szczególnie podobały mi się Papierowe miasta. nie mogę się doczekać lektury SA ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja muszę dorwać w bibliotece "Papierowe miasta". :)

      Usuń
  8. Non stop natykam się na jej recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dłuuuugo czaiłam się na coś Greena, ale w końcu mogę się pochwalić - mam w domu wersję polską i angielską właśnie "Szukając Alaski" i teraz jedynym problemem jest to, od której zacząć... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, masz zagwozdkę. :) Niemniej - czekam na Twoją recenzję, niezależnie w jakim języku będziesz czytała!

      Usuń
  10. Czytałam do tej pory dwie książki Greena - Gwiazd naszych wina i Papierowe miasta. Na razie robię sobie przerwę od jego twórczości, ale wiem, że do niej wrócę, bo niesamowicie podoba mi się sposób, w jaki pisze. Faktycznie przypada do gustu i osobom po dwudziestce ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo liczyłam, że twórczość autora mi się spodoba. Niestety, miałam jedno nietrafione podejście i musiałam spasować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje się ciekawą pozycją. Być może się na nią zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle pozytywnych opinii zbierają książki Greena, że po prostu muszę się za nie zabrać ; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tę książkę kilka lat temu, ale nie przekonała mnie do siebie. Z tego, co pamiętam, to po prostu się wynudziłam przy lekturze i dlatego mam teraz opory przed przeczytaniem innych książek tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  15. Już od dawna mam chęć na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolejna dobra recenzja tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja nadal nie mogę się zabrać za "Gwiazd naszych wina". Wiem, że właściwie części nie są ze sobą połączone, ale jakoś tak.. chciałam zacząć od tamtej. Nie wiem dlaczego jeszcze jej nie przeczytałam?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta pozycja dopiero przede mną, ale mam na nią ogromną ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. W grudniu przeczytałam "Gwiazd naszych wina" i z chęcią sięgnęłabym po kolejną pozycje pana Green'a, ale na razie stosik innych książek do przeczytania przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnia książka Greena, która została mi do przeczytania, oprócz nie wydanych w Polsce. Niedługo to nadrobię, bo uwielbiam jego styl :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam na półce i nie mogę doczekać się lektury tej książki. Na razie jeszcze nic tego autora nie czytałam, ale niedługo to zmienię. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. już jakiś czas myślę o tej książce, a Ty zaostrzyłaś mi tylko apetyt;)

    OdpowiedzUsuń
  23. W przyszłym tygodniu planuje zakupić jedną z książek Greena, ale nadal zastanawiam się czy będzie to recenzowana przez Ciebie książka, czy może Papierowe miasta. Na całe szczęście nie są to żadne serie wydawnicze :)
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazdroszczę przeczytania, na książki Greena mam chrapkę już od dawna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Green jest na mojej liście 'must have' i na pewno zabiorę się za niego w tym roku. Dzięki Twojej recenzji już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Baardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  27. najpierw planuję zabrać się za Gwiazd naszych wina, a później się zobaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. chętnie przeczytam, aby sprawdzić czy mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zbuntowana nigdy jakoś specjalnie nie byłam, ale Greena chętnie bym przeczytała :) i mam nadzieję, że w tym roku coś mi się uda upolować z jego prozy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Sporo słyszałam i planuje przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  31. John Green mnie prześladuje - dziennie czytam co najmniej dwie pochwalne recenzje jego książek. Zaopatrzyłam się już nawet w "Gwiazd naszych wina", które czekają w kolejce... :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...