Strony

piątek, 27 czerwca 2014

Na fejsie z moim synem - Janusz Leon Wiśniewski

Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 8 lutego 2012
Liczba stron: 448

Nierzadko spotykam się ze stwierdzeniem, że twórczość Janusza Leona Wiśniewskiego można kochać albo nienawidzić. Osobiście muszę zakwestionować owe podejście, ponieważ po kilku książkach tego autora (Molekuły emocji, Samotność w sieci, Sceny z życia za ścianą oraz Zbliżenia) nie mogę jednoznacznie opowiedzieć się za jedną stroną. Niektóre powieści podobały mi się bardziej, a inne mniej - niestety Na fejsie z moim synem znajduje się raczej po tej gorszej stronie barykady...

Opowiedzieć Ci wielu rzeczy za życia nie zdążyłam z przeoczenia, zaniedbania, z zaniechania lub - najczęściej - z tej śmiesznie naiwnej, ale głębokiej wiary mojej, że będę żyć wiecznie, więc zawsze jeszcze zdążę. Ale nie zdążyłam, synuś. *

Irena Wiśniewska - urodzona w 1914 roku w Berlinie, zmarła w 1977 roku. Jej życie przypadło na lata bardzo niestabilne, a wręcz momentami niezwykle niebezpieczne, z tego względu nie mogła przystąpić do matury, a tym bardziej podjąć się jakichkolwiek studiów. Pracowała jako kelnerka w gdyńskiej restauracji, ekspedientka, a także kierowniczka w sklepie spożywczym. Była związana z kilkoma mężczyznami, których owocem stała się córka Halina oraz synowie - Kazimierz Edmund, a także Janusz Leon, który w swojej powieści wkłada swoje słowa w usta matki.

Tyle Ci powiedzieć chcę, bo mi za życia na te rozmowy czasu brakło, więc teraz po śmierci pragnę to - technologię nowoczesną wykorzystując - jak najszybciej nadrobić. Uwielbiałam z Tobą synuś rozmawiać za życia i po śmierci mojej nic się w tym kontekście nie zmieniło. Nawet większą tęsknotę za tym odczuwam. Na takim głodzie rozmowy z Tobą czasami się znajduję, że aż mi w mózgu burczy, jakby to właśnie tam z brzucha motyle się moje wszystkie przeniosły. **

Na fejsie z moim synem to książka kontrowersyjna z wielu powodów. Autor umieszcza swoją matkę w Piekle, skąd owa kobieta pisze do niego wiadomości, umieszczając je na powszechnie znanym portalu społecznościowym. Pomieszanie tradycji, a niekiedy wręcz zacofania, z nowoczesnością, bywa niekiedy powodem sporej konsternacji - intelektualne wywody i nazbyt dzisiejsze słownictwo wydaje się przesadnie wymuszonym i zupełnie odrealnionym zabiegiem. Ponadto po owej książce spodziewałam się treści skupiającej się głównie na relacji matka-syn, a nie nadmiaru wynurzeń naukowych poruszających tematykę filozofii, teologii, biologii czy fizyki. Co zaskakujące, są one jakoby zdaniem Ireny Wiśniewskiej - kobiety prostej i niewykształconej...

Ponieważ synuś tak się kobiecie lub mężczyźnie niekiedy przydarza, iż jedna Miłość nagle i bezpowrotnie te miłości, które przed nią zaistniały, wymazuje i także te, które się nigdy nie zdarzyły, bo jedynie jako niespełnione i przed nikim jako niewypowiedziane marzenia trwały. I wtedy aby ten człowiek był tylko Twój pragniesz. Twój jedynie. Na zawsze. ***

Ową powieść niezwykle ciężko zakwalifikować do jednego gatunku literackiego, ponieważ już na samym początku autor przekonuje, iż wszystkie postacie, miejsca i wydarzenia pojawiające się na kartach tej książki są fikcyjne, a z drugiej zbyt wiele w niej podobieństw i sprawdzonych informacji oraz autentycznych wydarzeń. Ten utwór można również traktować jako swoisty dziennik, a także w pewnym sensie biografię oraz autobiografię, w zależności od tego, czego dotyczy konkretny fragment tekstu. Najbardziej do gustu przypadły mi liczne wzmianki i interesujące informacje o zmarłych artystach oraz ważnych osobistościach znajdujących się w Piekle z różnych przyczyn.

W książce, w której pragnęłam poznać bliżej Janusza Leona Wiśniewskiego oraz jego wspomnienia na temat zmarłej matki, znalazłam ogrom kontrowersyjnych tyrad, niezwykle stanowczych poglądów oraz chaosu mącącego w głowie. Zdecydowanie za mało tu matki, a zbyt dużo syna, który pokazuje się nie z tej strony, z jakiej pragnęłabym go ujrzeć... 

* cytat ze str. 331
** cytat ze str. 248
*** cytat ze str. 402

26 komentarzy:

  1. Rzadko mam okazję pisać podobne stwierdzenie, ale była to jedna z najgorszych książek jakie czytałam... Trudno było mi dotrwać do końca... Co dziwne, "Samotność w sieci" zrobiła na mnie ogromne wrażenie i czytałam ją kilkukrotnie, za każdym razem wydobywając z niej coś nowego :) Na półce mam najnowszą powieść autora i jestem bardzo ciekawa, jak będzie tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest mega kontrowersyjna. A sam autor ma megalomańskie ciągoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt... ale uświadomiłam to sobie dopiero podczas lektury "Na fejsie z moim synem".

      Usuń
  3. W ogóle mnie do tego autora nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie wiem mam jakieś mieszane uczucia, jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię prozę Wiśniewskiego, więc z chęcią sięgnę i po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie brzmi opis tej książki, ogólnie tematyka..dziwna. Raczej nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba nie dla mnie:( choć wiem, że jest dostępna w bibliotece, może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od bardzo dawna zerkam na półkę na ten właśnie tytuł, raz próbowałam zacząć, ale mi nie wyszło. Mimo że kocham "Samotność w sieci" i z wielką ochotą przeczytałam większość prozy Wiśniewskiego, to za "Na fejsie z moim synem" nie potrafię się zabrać. A teraz jeszcze, jak przeczytałam Twoją recenzję, będzie mi tym bardziej trudniej. Ale mam nadzieję, że w końcu się przełamię i będę mogła wyrobić sobie własną opinię na temat tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytalam te ksiazke dosc dawno ale moim zdaniem to jedna z gorszych ksiazek tego autora...nie przekoanla mnie w calosci, choc niektore fragmenty ciekawe...specyficzna ksiazka moim zdaniem

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja, ale na książkę się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba jednak do mnie nie przemawia. Nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobne mamy zdanie o tej książce. Ja odniosłam wrażenie, że JLW potraktował tutaj swoich czytelników jak idiotów. Ogólnie była to chyba jego najsłabsza książka jaką czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam sporo negatywnych opinii o tej książce, dlatego raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też niektóre jego książki się podobały, a inne wręcz przeciwnie. Nie mam w planach tej, recenzowanej przez Ciebie, ale jeśli nadarzy się okazja - to przeczytam, czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem Ci szczerze, że tej książki nawet nie skończyłam. Moja miłość do autora nie wystarczyła, by się przez nią przebić i raczej do niej nie wrócę. Pocieszające jest to, że nie tylko ja miałam tak mieszane odczucia względem tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam autora, nie czytałam żadnej z jego książek.Na tę recenzowaną na pewno się nie skuszę. Matka pisząca z piekła to niezbyt apetyczny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się niestety, że książka w ogóle nie jest dla mnie. Spasuję

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja mam zupełnie inne zdanie :) Książka mnie oczarowała, poznałam bliżej autora i jego matkę, poznałam zupełnie inny styl pisania książek, a przy tym nieźle się przy tym uśmiałam. Miło ją wspominam i planuję do niej wrócić za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo interesująca recenzja. Muszę kiedyś sięgnąć po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  20. To prawda, recenzja interesująca, ale książki nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Z książek Janusza Wiśniewskiego przeczytałam tylko 'Samotność w sieci'. Po jej lekturze próbowałam kilka razy zabrać się za 'Na fejsie z moim synem', ale za każdym razem spasowałam po kilku stronach. Nie mój styl i nie moje klimaty, ale recenzja ciekawa i bardzo trafna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam utworów tego autora. A ta pozycja raczej nie jest w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety, ale wynurzenia naukowo-filozoficzne są domeną Wiśniewskiego, zdecydowanie trzeba się do nich przyzwyczaić i spodziewać w każdym z jego dzieł. Lubię kontrowersje i umieszczenie matki w czeluściach Piekła bardzo mnie zaciekawiło. Lubię też samego autora, więc może kiedyś sięgnę, z nastawieniem, że 'może być różnie'.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytam wszystkie powieści Wiśniewskiego, więc i z tą się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam jeszcze okazji poznać książek pana Wiśniewskiego, ale są one na mojej liście wakacyjnej. Z tego też powodu zerknęłam na twoja recenzję i teraz nie wiem czy warto, czy też nie sięgać po tę pozycję, bo to od niej miałam zacząć. Możliwe, że mimo twej negatywnej ocenie, zajrzę i a nóż mi się spodoba? :)
    Pozdrawiam, Macy

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...