Mąż zastępczy - Joanna M. Chmielewska

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 19 marca 2014
Liczba stron: 286

Joanna M. Chmielewska to autorka, po której książki mogę sięgać bez zastanowienia, ponieważ wiem, że nie zawiodą mnie. Lubię powracać do świata stworzonego przez pisarkę, ponownie zagłębiając się w życie ludzi, częściej lub rzadziej przebywających w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem. Z tego względu po lekturze Poduszki w różowe słonie, Sukienki z mgieł oraz Karminowego szala przyszedł czas na najnowszą powieść pod intrygującym tytułem Mąż zastępczy.

Piotr nie potrafi pogodzić się z odejściem ukochanej żony, która zdradziła męża z jego szefem. Mężczyzna unosi się honorem i rezygnuje z pracy, chociaż zdaje sobie sprawę z tego, iż jego sytuacja finansowa ulegnie znacznemu pogorszeniu. Pewna, z pozoru niewinna, sytuacja naprowadza Piotra na pewien pomysł. Główny bohater postanawia założyć jednoosobową firmę specjalizującą się w drobnych naprawach oraz większych pracach, jakie zostaną mu zlecone przez kobiety pozbawione męskiego wsparcia. Owa praca pozwala mu na chwilowe zapomnienie o istniejących problemach, a do tego umożliwia poznanie interesujących kobiet - każda z nich ma swoją odrębną historię, a ich zlecenia bywają bardzo nietypowe... 

Miał już dosyć pogrążania się w przeszłości i grzebania we własnych uczuciach, bo im bardziej się w to zagłębiał, tym było gorzej - tak jakby walcząc z pleśnią, popełnił błąd i zamiast środków grzybobójczych zastosował preparaty sprzyjające jej rozwojowi. Rozrastała się więc, a on nie potrafił się jej pozbyć. *

Piotr jest człowiekiem pracowitym, życzliwym i wrażliwym, który nie zawsze potrafi odmawiać. Z tego względu nierzadko podejmuje się prac dość ekstrawaganckich, co z pewnością ubawi oraz zaskoczy niejednego czytelnika. Główny bohater odwiedzając różne domy i poznając rozmaite kobiety, uświadamia sobie, iż każdy niesie ze sobą jakiś krzyż, który nieustannie ciąży na plecach. Pierwsze wrażenie bywa niekiedy bardzo mylące, a człowieka można dobrze poznać i zrozumieć dopiero wtedy, kiedy spędzi się z nim więcej czasu, rozmawiając oraz dzieląc się wszelkimi troskami i radościami.

Tym razem Joanna M. Chmielewska tworząc głównego bohatera, postawiła na mężczyznę, co uważam za bardzo dobry i świeży pomysł. Zazwyczaj w typowo kobiecych powieściach występują panie - owszem, w Mężu zastępczym jest ich wiele, ale główną postacią jest Piotr, czyli mężczyzna z krwi i kości. Powieść jest skonstruowana w taki sposób, iż czyta się ją błyskawicznie - w zasadzie myślę, że mogłaby przypaść do gustu zarówno paniom, jak i mężczyznom. To naprawdę świetna i lekka lektura, jednocześnie skłaniająca do refleksji, czyli coś idealnego na letnie popołudnia.

* cytat ze str. 9

Książka bierze udział w wyzwaniach: Book Lovers, Czytamy powieści obyczajowe, Pod hasłem, Polacy nie gęsi oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2cm).

28 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Nie czytałam żadnej książki tej autorki, więc wypada mi nadrobić braki. a jeśli jest to idealna lektura na letnie popołudnia to tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale mam chęć na tę książkę po tylu pozytywnych opiniach na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię lekkie powieści obyczajowe - poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo miło wspominam tę książkę. Podobała mi się bardziej niż "Karminowy szal" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż wstyd, bo nie czytałam żadnej książki tej autorki! A jej twórczość naprawdę mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam niedawno - bardzo fajna książka, w sam raz na lato. Polecam Ci tez inne książki autorki, mi bardzo się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że mam wszystkie książki jej autorstwa za sobą. ;-) Nie licząc powieści dla dzieci, ale po te akurat nie będę sięgać.

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale planuję to nadrobić, tym bardziej, że jej utwory zbierają bardzo dobre opinie :) O tej książce również czytałam sporo dobrych słów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wstyd się przyznać, ale przeczytałam tylko jedną książkę autorki i to dawno temu...Tę z chęcią bym wzięła do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety do tej pory nie przeczytałam jeszcze ani jednej książki tej autorki, choć jej nazwisko jest mi tak dobrze znane. Trzeba koniecznie to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic jeszcze niestety nie czytałam z twórczości tej autorki, choć towarzyszy mi od samego początku blogowania...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie poznałam jeszcze twórczości tej pisarki, ale ta książka mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajna książka, taka lekka i przyjemna :) Chociaż póki co moim faworytem jest "Sukienka z mgieł", ale nie czytałam jeszcze "Poduszki".

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam jeszcze żadnej z książek autorki, ale powoli przekonuję się do podobnych gatunkowo tekstów. Myślę, że po tych wszystkich dobrych słowach, jakie usłyszałam o Joannie Chmielewskiej, niebawem wpadnie mi w ręce jakaś jej książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przeczytać dla relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam dwie powieści tej autorki :) Jedna jeszcze jest w domu. Ta akurat przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  16. Głośno o książce ostatnio na blogach a ja szczerze mówiąc jakoś wolę innych autorów... choć oczywiście nie mam uprzedzeń.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie znam twórczości tej autorki, mam nadzieję, że się to zmieni :) Na tę książkę mam ochotę, fabuła jest intrygująca i masz rację, pomysł mężczyzny w głównej roli w kobiecej książce jest świetnym rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z autorką zapoznałam się w przezabawnym poradniku "Jak wytrzymać z mężczyzną" i planuję poznać jeszcze więcej jej książek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie. "Jak wytrzymać z mężczyzną" to poradnik pani Joanny Chmielewskiej, a nie Joanny M. Chmielewskiej - to dwie zupełnie inne osoby.

      Usuń
  19. Bardzo chętnie przeczytam, już jakiś czas temu namierzałam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jestem bardzo ciekawa, skąd autorka wzięła pomysły na te wszystkie zlecenia. Dla mnie były po prostu genialne!

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam aż 3 książki tej autorki i mam z nimi miłe wspomnienia. Jestem przekonana, że i ta by mi się spodobała :)

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Okładka niezbyt zachęcająca. Ale pomysł interesujący, szczególnie teraz - kiedy rozglądam się za książkami utrzymanymi w podobnym klimacie;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Okładka jest okropna, ale książka bardzo mi się podobała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, okładka nie jest zbyt udana - podobnie jak w "Karminowym szalu". Dobrze, że chociaż treść nadrabia. ;-)

      Usuń
  24. Ponoć nie ocenia się książki po okładce, ale tej zrobiono krzywdę... Niemniej jednak historia wydaje się świetna, toteż na pewno po nią sięgnę. Kilka dni temu przeczytałam "Karminowy szal" i jestem oczarowana prozą autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.