Strony

poniedziałek, 9 marca 2015

Mundra - Sylwia Szwed

Wydawnictwo: Czarne
Seria/cykl: Bez Fikcji O...
Data wydania: 15 kwietnia 2014
Liczba stron: 304

Według słowiańskiego znaczenia mundra znaczy mądra. Niegdyś mundrą nazywano każdą kobietę potrafiącą zmniejszyć bóle porodowe, rozluźnić szyjkę macicy, przyjąć poród, podwiązać i uciąć pępowinę, zająć się dzieckiem czy wspomóc karmienie. Takie kobiety były niemalże autorytetami, a także mistrzyniami ceremonii, która nie należała do najłatwiejszych, szczególnie dlatego, iż znajomość anatomii kobiecych narządów była niezwykle rzadkim zjawiskiem. W dzisiejszych czasach moglibyśmy nazwać ją samodzielną specjalistką, nośnikiem kobiecej medycyny, ukutej z doświadczenia, ziołolecznictwa i obserwacji*.

Mundra to rozmowy Sylwii Szwed z dziesięcioma położnymi - Marią Romanowską, Stefanią Hoch, Katarzyną Oleś, Teresą Tomczyk, Ireną Chołuj, Jolantą Szalą, Jolą Petersen, Józefą Mrugacz, Moniką Nowicką oraz Barbarą Baranowską. Owe kobiety dzieli niemal wszystko, a łączy płeć oraz zawód, jaki wykonują od lat. Każda z nich charakteryzuje się nieco innym podejściem do porodu, jak i fizjologiczno-emocjonalno-psychicznych spraw okołoporodowych, ale poznając wypowiedzi każdej z nich, łatwo można ujrzeć ich ogromne zaangażowanie oraz miłość do swojej pracy, która jest naprawdę ciężkim kawałkiem chleba. Podziwiam te kobiety, ponieważ pomimo swojego uwielbienia dla dzieci, nie podołałabym przyjmowaniu ich na świat, gdyż pewnie prędzej zemdlałabym i doznała urazu na całe życie, gdybym musiała obserwować każdą minutę porodu. Tym bardziej, że rola położnej jest niezwykle istotna oraz wyczerpująca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Miło jest, kiedy poród przebiega bez komplikacji, ale niestety zdarzają się porody nieżywych noworodków, ogromne utraty krwi czy pęknięcia macicy, które wymagają już podjęcia poważnych kroków - nie każdy wytrzymałby taką presję.

Teraz kobiety są nastawione na unikanie cierpienia. Chcą zasnąć, za pół godziny się obudzić i zobaczyć dzieciątko. Żeby jednak przedostało się na zewnątrz, muszą nastąpić nieodzowne procesy fizjologiczne. Boję się, że gdy kobiety przestaną rodzić naturalnie, dojdzie do jakichś genetycznych zmian w anatomii. To się odbije na kolejnych pokoleniach**. [Stefania Hoch]

Wspaniałym zabiegiem okazało się zamieszczenie rozmów z położnymi pochodzącymi z różnych środowisk, a także będących na wszelkich etapach swojej pracy - tych początkujących, jak i mających za sobą tysiące porodów. Dzięki temu czytelnik ma okazję dowiedzieć się, jakie zmiany w położnictwie zaszły na przestrzeni wielu lat. Kilkadziesiąt lat temu poród był tematem wstydliwym, dlatego w zasadzie nie mówiono o nim wprost. Natomiast dzisiaj jest on nawet tematem wielu toczących się debat i w zasadzie nikogo już nie dziwi szczere rozmawianie o bólu, możliwościach wyboru sposobu rodzenia czy szpitala, a nawet bezpłodności oraz in vitro. Niestety nadal często słyszy się o uprzedmiotowieniu rodzącej, fatalnym wyposażeniu porodówek, braku empatii personelu medycznego bądź  upokorzeniu, jakie musi przeżyć rodząca mama. Takie sytuacje uświadamiają, iż w naszym kraju należy jeszcze wiele zmienić, aby kobiety miały pełen komfort, szczególnie jeśli nie rodzą w prywatnych klinikach, gdzie panuje wspaniała atmosfera oraz nieziemskie warunki tylko dlatego, iż zapłacono za to. Należy wprowadzić jeszcze mnóstwo ulepszeń, ale szpitale są na dobrej drodze, bo jeszcze kilkanaście lat temu można było tylko pomarzyć o znieczuleniu, wyborze miejsca oraz sposobu rodzenia, towarzystwie partnera podczas porodu czy odwiedzinach już w pierwszym dniu od urodzenia maleństwa.

Owa pozycja intrygowała mnie od dawna, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja do jej przeczytania, nie zastanawiałam się ani chwili. Przyznam szczerze, że jest to pierwsza książka tak ściśle związana z porodem, jaką przyszło mi czytać, ale na pewno nie ostatnia, ponieważ od pewnego czasu bardzo mocno interesuję się ową tematyką. Podejrzewam jednak, że dzięki Mundrze, a może właśnie przez nią, poprzeczka postawiona została niezwykle wysoko, więc ciężko mi będzie znaleźć lektury na podobnym bądź wyższym poziomie. Mamą jeszcze nie jestem, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia miesięcy - nie ukrywam, że czytanie takich pozycji z jednej strony wzbudza przerażenie, uświadamiając, że poród to straszliwie ciężkie i bolesne przeżycie, ale z drugiej strony przedstawiane historie pokazują, iż tyle kobiet poradziło sobie z owym bólem, zatem dlaczego ja miałabym nie dać rady? Generalnie my, kobiety, jesteśmy niezwykle silnymi istotami, chociaż z pozoru często kruchymi i zbyt wrażliwymi, ale kiedy pojawia się taka konieczność - potrafimy sprężyć się i wydobyć ogromne pokłady siły, jakie kilkukrotnie mogłyby przewyższyć to, co reprezentują mężczyźni, bo przecież, jak śpiewał Eugeniusz Bodo - słaba płeć, a jednak najsilniejsza; słaba płeć, a jednak najmocniejsza...

* cytat ze str. 8
** cytat ze  str. 61

Książka bierze udział w wyzwaniach: Polacy nie gęsi oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,4cm).

34 komentarze:

  1. To jedna z tych książek, które kiedyś chciałam przeczytać, a później jakoś wyleciała mi z pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również bardzo podziwiam prace położnych, książkę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie tak dawno czytałam tę książkę, jest REWELACYJNA!! Jeżeli chodzi o temat położnych, to serdecznie polecam Ci jeszcze "Zawołajcie położną"- to powieść, ale oparta na faktach, napisana przez położną- świetna i bardzo ważna przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zawołajcie położną" to również moja pozycja obowiązkowa! :)

      Usuń
    2. Ja też polecam tę książkę:)

      Usuń
  4. Wow z wielkim zainteresowaniem przeczytałam to co napisałaś i chętnie przeczytałabym ,,Mundre".
    Tak w ostatnich latach wiele się zmieniło na lepsze, ale ciągle jeszcze słyszy się o różnych dramatach matek. Pewnie, że jesteśmy silne ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś czytałam dużo recenzji tej książki, co ciekawe chyba wszystkie były bardzo pozytywne. Można powiedzieć, że każda z nas będzie musiała kiedyś 'zmierzyć się' z tematem ciąży i porodu. Z chęcią sięgnę po tę książkę o intrygującym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja. Książka idealna dla mnie, bo również jak Ty liczę, że wkrótce sama poczuję bicie małego serca we mnie :)
    Damy radę i z tym bólem :D i mam nadzieję, że obok będzie stał ktoś taki jak wyżej opisane kobiety :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jednak odpuszczę sobie tę pozycję, gdyż jej tematyka jest ponad moje siły. Spędziłam kiedyś 4 miesiące na pewnym oddziale (nie chce za wiele zdradzać), więc przez czas czas dobrze poznałam wszelkie wady i zalety pracy położnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie myślę, że nie warto milczeć w takich spraw, bo powinno się ostrzegać przyszłe mamy przed miejscami, które nie są dla nich przyjazne... Ale szanuję Twoją decyzję i życzę, abyś nigdy już tego nie doświadczyła.

      Usuń
  8. Tym razem chyba nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie poznam tę publikację, chociaż w najbliższym czasie nie planuję zostać mamą, póki co wystarczy mi 4-miesięczny szczeniak, z którym ledwo daje radę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się tak panicznie boję porodu, choć w zasadzie nie mam go w planach póki co, że nie wiem, czy powinnam czytać tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  11. czytałam fragment książki Położona zamieszczonej w Wysokich Obcasach i mam wrażenie, że Mundra też podbije moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawi mnie ta tematyka, mam nadzieję, że trafię kiedyś na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna książka. Przeczytałam jednym tchem i jeszcze mi mało.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej książce i choć wydaje się ciekawa i warta przeczytania, to ja jednak podziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja powoli zaczynam również zastanawiać się nad kwestią porodu itp, więc to coś w sam raz dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurde...na samą myśl o treści przeszywają mnie ciarki :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam ostatnio okropne relacje z porodówek, w ramach akcji Rodzić po ludzku dużo teraz się pisze i mówi na ten temat i bardzo dobrze, bo miejscami dzieje się źle.
    Ja akurat nie mam zastrzeżeń do położnej którą spotkałam w szpitalu, ale niesamowicie bałam się porodu i mój strach potęgowały czytane w ostatnim trymestrze ciąży właśnie książki o położnych.

    OdpowiedzUsuń
  18. To może ja poczytam teraz tą książkę, bo jak będę w ciąży i wtedy zacznę to czytać to będę się bała poród bardziej, niż boję się obecnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę, że warto sięgnąć po tę książkę. Gdy nadarzy się okazja to z pewnością to zrobię. O porodach tyle się nasłuchałam, że już sama myśl o tym przyprawia mnie o gęsią skórkę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie moje klimaty, ale dobrze ze takie istnieja. To tez sa dosc wazne, ba! istotne wiadomosci o naszej rzeczywistosci :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też podziwiam położne - święte i cierpliwe kobiety. Ja w ogóle nie nadaję się do takich zawodów, bo też tak jak Ty wylądowałabym na podłodze i musieliby zbierać mnie :D Dobrze, że powstała taka publikacja, można bliżej się przyznać życiu położnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Tak myśląc o porodach to myślę, że wiele się zmieniło. Przypomniało mi się właśnie, jak moja babcia ostatnio opowiadała mi, że moją ciocię rodziła w domu, a moja mama urodziła się prawie czarna, bo były jakieś komplikacje i pomógł dopiero lekarz, który WSKOCZYŁ jej na brzuch i dziecko... wyleciało. Moja mama też miała niezłe przeżycia z rodzeniem i mnie, i mojej siostry. Ja urodziłam się w Wadowicach i tam podobno były straszne położne i warunki, źle potraktowali moją mamę, ale podobno już jest lepiej.

      Usuń
    2. Niestety uciskanie brzucha zdarza się i teraz, co jest przerażające... A domowe porody były niegdyś bardzo częste, dopiero kiedy świat zaczął się zmieniać, kobietom zaczęto mówić, że szpitale są najlepszym miejscem do rodzenia. Teraz owa "moda" znowu zaczyna wracać powolutku do korzeni, ale baaardzo powolutku...

      Usuń
  22. Ciekawa publikacja, u mnie na dziecko na razie się nie zapowiada, ale temat warto znać.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam na półce, bo też się interesowałam w okolicach okołoporodowych, ale później jakoś nie zdążyłam i stoi, chociaż mam w planach w końcu przeczytać. Z tej tematyki stanowczo NIE polecam "Położnej" Kalyetty, bo dno totalne. No i za wyczytane pomiędzy wierszami recenzji pragnienie potomstwa trzymam kciuki. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że i tak sięgnę po "Położną", bo spotkałam się z różnymi opiniami, więc chętnie przekonam się, jakie wrażenie wywrze na mnie. A za życzenia nie dziękuję, aby nie zapeszyć. ;-)

      Usuń
  24. Nigdy o niej nie słyszałam, ale może być ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Książka wydaje się nieco inna, intrygująca, choć nie wiem czy po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...