Strony

środa, 27 maja 2015

Kochani, dlaczego się poddaliście? - Ava Dellaira

Tytuł oryginału: Love Letters to the Dead
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 17 marca 2015
Liczba stron: 304

Szesnastoletnia Laurel to wrażliwa dziewczyna, która nadal bardzo mocno przeżywa śmierć swojej siostry. May ze względu na swój wiek, charakter oraz sposób bycia stała się niejako niedoścignionym wzorem dla głównej bohaterki - Laurel podziwiała siostrę, a wręcz ubóstwiała ją, dlatego niezwykle ciężko jest jej pogodzić się z utratą ukochanej osoby. Dziewczyna nie może w pełni stać się sobą, ponieważ nieustannie porównuje się do siostry, która wprowadziła ją w świat dziewczęcych tajemnic, osnutych swoistą magią. May uwielbiała ryzyko, zawsze znajdując się na jego pograniczu. Z tego względu Laurel próbuje odnaleźć poczucie bezpieczeństwa w niekiedy niepewnym towarzystwie, imprezach i alkoholu, poszukując ukojenia w pisaniu listów do znanych, ale już zmarłych osób.

Coś we mnie było zepsute i wiem, że on to zauważył. Nikt nie mógł tego naprawić. Próbowałam być tak odważna jak May, być tak samo jasna, wolna i pełna gwiazd, ale nie umiałam. Nie byłam taka. A on to widział. Otworzył drzwi do głębszej części mnie, gdzie byłam tylko młodszą siostrą, która nie mogła jej uratować ani nic zrobić. *

Główna bohaterka odznacza się, mimo wszystko, silną osobowością, ponieważ musi radzić sobie ze śmiercią siostry, której nie może do końca wybaczyć, oddaleniem się od taty, a także wyprowadzką mamy nieradzącej sobie z zaistniałą sytuacją. Przykre jest to, że w zasadzie zostaje sama ze swoim bólem, a rodzice zamiast wspierać ją, pogrążają się we własnej żałobie, zamykając w sobie i udając, że wszystko jest w porządku. Zachowanie matki Laurel wzbudziło we mnie największą złość, gdyż nie wyobrażam sobie, jak można opuścić własne dziecko ze względu na swoją słabość oraz nieumiejętność przezwyciężenia napotkanych trudności.

Wiele rzeczy jest niesprawiedliwych. Możemy się albo o to wściekać przez całe życie, albo zrobić wszystko, żeby było lepiej, dzięki temu, co wiemy teraz. **

Tęsknota, wylewająca się z kartek tej powieści, zaczęła mnie wręcz fizycznie boleć. Smutek, żal oraz osamotnienie Laurel wzbudza współczucie, sprawiając, że niejednokrotnie miałam ochotę przytulić ją, a także wytłumaczyć, że powinna zaakceptować siebie taką, jaką jest, a nie porównywać się do starszej siostry, która zdecydowanie nie była ideałem. Dodatkowo przerażającą kwestią jest niewiedza rodziców i brak zainteresowania własnymi dziećmi. Zapewnienie podstawowych potrzeb i jakiekolwiek doglądanie pociech nie wystarczy, aby wyrosły one na pewne siebie, mądre i kochane jednostki. Należy interesować się życiem własnych dzieci, a nie jedynie czubkiem swojego nosa, bo w następstwie mogą właśnie wydarzyć się takie tragiczne sytuacje, jak w Kochani, dlaczego się poddaliście?.

Cała historia jest godna uwagi, ponieważ uświadamia kilka kwestii, nad którymi warto pochylić się. Pewnym mankamentem okazał się dla mnie sposób narracji - lekko dziecinny i chaotyczny, co wynika zapewne z wieku Laurel, będącej narratorką. Z kolei pozytywnym oraz oryginalnym zabiegiem jest przedstawienie całej historii w formie listów do znanych osób, chociażby Amy Winehouse, Jima Morrisona, Janis Joplin, Kurta Cobaina czy Heatha Ledgera. Podejrzewam, że większość z Was będzie zachwycona powieścią napisaną w lekki sposób, jednocześnie przekazującą masę emocji, wzruszeń oraz wartościowych tematów.

Przedstawiona historia przekazuje, że warto przemierzać oceany naszych obaw, bo po drugiej stronie stoi to, czego pragniemy. Nie wolno stać w miejscu, które wzbudza w nas nieustanną tęsknotę czy żal, bo każdy człowiek musi brnąć do przodu, pomimo wszelakich przeciwności, jakie los rzuca pod nogi. Trzeba walczyć o swoje i wykazywać się odwagą, nawet wtedy gdy wydaje nam się, że nie jesteśmy tego warci lub zdolni do wejścia na szczyt. Jesteśmy i musimy w to uwierzyć!

* cytat ze str. 172
** cytat ze str. 267

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,9cm).

27 komentarzy:

  1. Widziałam wiele recenzji tej książki i każda utwierdza mnie, że muszę przeczytać :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio widziałam tę książkę bodajże w Biedronce. Zastanawiałam się nad kupnem, jednak zrezygnowałam, a widzę po Twojej recenzji, że trzeba było się skusić ;) W sumie jeszcze chyba nie spotkałam się z negatywną opinią co do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z podobną fabuła spotkałam się w książce "Najgorszą rzecz jaką zrobiła" Alice Kupiers. Historia robiła ogromne wrażenie, ale na taką fabułę mało kto pozostaje obojętny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Żałuję, że mam tymczasowego bana na kupowanie książek, bo bardzo bym ją chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Często ostatnio "spotykam" tę książkę, czy to w księgarniach czy wśród recenzji, ale przyznam, że to pierwsza recenzja tej książki, którą przeczytałam. I zapowiada się nieźle. Wędruje na półkę do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ją koniecznie kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej książki i już od jakiegoś czasu mam wielką ochotę ją przeczytać :)

    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji po tę książkę sięgnąć, a wiele o niej słyszałam. Może kiedyś mi się uda, ale przyznam, że nie ciągnie mnie jakoś specjalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kusi mnie ta historia już od jakiegoś czasu. Tak ładnie to opisałaś, że chyba jednak ulegnę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzruszenia i wartościowe tematy, oraz poczucie straty - jestem ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  11. COś czuję, że ta książka będzie dla mnie bardzo osobistym i bolesnym przeżyciem. Obecnie znajduje się w takiej samej sytuacji co głowna bohaterka recenzowanej przez Ciebie książki. Czuję pewną obawę, ale pomimo to czuję potrzebę przeczytania tej książki. Nie będzie to łatwe, ale mam nadzieje, że pod jakimś względem ta pozycja mi pomoże.

    Jeżeli chodzi o zaniedbywanie dzieci przez rodziców, a zwłaszcza młodzież to serdecznie polecam Ci ksiązkę pt. "Wybacz mi Leonardzie", która także jest bardzo emocjonalna i wiele emocji dostarcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję bardzo i trzymam kciuki, abyś nie poddawała się i wierzyła w to, że dasz radę! "Wybacz mi, Leonardzie" przeczytam z pewnością, bo lubię twórczość Quicka.

      Usuń
  12. jestem w trakcie czytania i już jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mój typ książki, a jednak mam na nią ochotę! :)
    Chyba czas zrobić jakieś mini zakupy :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobają mi się przytoczone przez Ciebie cytaty, sposób narracji w formie listów do znanych osób i w ogóle całe przesłanie książki. Zastanawia mnie tylko ten dziecinny sposób narracji, o którym wspominasz. To bardzo przeszkadza? pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszkadzało mi to trochę w odbiorze książki, ale z drugiej strony nie ma to aż tak ogromnego znaczenia, biorąc pod uwagę całość powieści, która jest wartościowa. :)

      Usuń
  15. Zachęciłaś mnie, muszę ją przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo chętnie tę książkę przeczytam. Zarówno tematyka jak i forma mnie intrygują. Irytuje mnie jedynie tytuł, który jest infantylne i nie pasuje w ogóle do oryginalnego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam takie wzruszające książki, które do tego skłaniają do refleksji. Zapisałam sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ją w planach od jakiegoś czasu, planowałam kupić po obronie - ale zapisałam na wtedy tyle tytułów, że na pewno nie wystarczy mi pieniędzy na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście... Co to za matka? Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cieszę się, że książka zrobiła na Tobie dobre wrażenie, To jedna z moich ulubionych młodzieżówek ;) Przepiękna, smutna i taka przygnębiająca, ale jednocześnie mądra.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wydaje mi się, że gdyby narracja Laurel była bardziej "dorosła", książka nie miałaby w sobie tego czaru i uroku :) A tak wyszło naturalnie i bardzo uroczo, chociaż jak już wspominałam - mega smutno.
    Rozumiem postępowanie matki Laurel, ale mimo wszystko nie powinna robić tego, co zrobiła. Matki tak nie robią. Jeśli już tak bardzo chciała wyjechać, mogła zabrać Laurel ze sobą. Myślę, że dziewczynie dobrze by to zrobiło. Dobrze, że pod koniec mama zaczyna rozumieć swój błąd

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę, że warto sięgnąć po tę publikację :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekałam na tę książkę tak długo, ale ostatnio miałam mało czasu i jeszcze po nią nie sięgnęłam. Teraz wiem, że muszę to niedługo nadrobić :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  24. Książkę czytałam, w zasadzie podobała mi się, fajny pomysł z tymi listami do nieżyjących gwiazd.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...