Love, Rosie - Cecelia Ahern

Tytuł oryginału: Where Rainbows End
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 grudnia 2014
Liczba stron: 512

Od wielu lat ludzie stawiają sobie pytanie, czy przyjaźń damsko-męska jest w ogóle możliwa. Jedni opowiadają się za istnieniem takowej przyjaźni, twierdząc, że płeć nie wyznacza jakichkolwiek granic związanych z lubieniem kogoś, które nigdy nie przeistoczy się w coś poważniejszego. Z kolei wiele osób uważa, iż zawsze, prędzej czy później, jedna ze stron zacznie widzieć drugą osobę z innej perspektywy, zdecydowanie chylącej się ku miłosnym uczuciom... 

Rosie i Alex to przyjaciele znający się od najwcześniejszych lat swojego życia. W zasadzie są nierozłączni, ponieważ nie dość, że spędzają ze sobą każdą wolną chwilę, to w dodatku siedzą razem na każdej lekcji, nierzadko swoim zachowaniem doprowadzając nauczycieli do szału. Jednak ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, gdyż Alex musi przeprowadzić się do odległego kraju. Nie jest to dla nich łatwe - oboje często znajdują się w sytuacjach, w których pomocna dłoń jest wręcz niezbędna, a Rosie i Alexowi muszą wystarczyć jedynie listy, e-maile, telefony oraz rzadkie odwiedziny

Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki robią się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo się zgubić. 

Życie Rosie i Alexa niekiedy przypomina wręcz rollercoaster, który ciężko zatrzymać. Oboje poznają, co to strata, samotność, ból rozstania... Każde z nich ma za sobą nieszczęśliwe związki, a także różne przejścia, które zostawiają potężne ślady na psychice. Nieustannie życie rzuca im kłody pod nogi, a oni wciąż i wciąż muszą dawać sobie radę, bo... czy mają inne wyjście? O ile jednak lepiej byłoby, gdyby mieli siebie na wyciągnięcie ręki, a do tego mogli w końcu odkryć swoje uczucia, zamiast ukrywać je przez kilkadziesiąt lat.

Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy się to zdarza, jesteśmy zaskoczeni. To jedyna rzecz w naszej egzystencji, której możemy być pewni, ale często łamie nam serce. 

Historia przedstawiona w Love, Rosie uświadamia, jak jedno pozornie błahe wydarzenie potrafi zaważyć na całym życiu, odciskając piętno nawet na losach kilku osób. Główni bohaterowie zmarnowali wiele szans, ponieważ nieustannie kierowali się dobrem osób trzecich, zamiast zwracać uwagę jedynie na własne potrzeby. Owszem, każdy człowiek powinien być przepełniony empatią, ale jednak czasami należy stać się skrajnym egoistą, bo jeżeli my nie zadbamy o samych siebie, to prawdopodobnie nikt tego nie zrobi... Często ciężko jest powiedzieć, co leży nam na sercu, ale niekiedy podobna szansa może nigdy nie powtórzyć się, więc warto zacisnąć zęby, zamknąć oczy i ponieść się emocjonalnej fali - nie stracimy w zasadzie nic, a możemy wiele zyskać. Dzięki Cecelii Ahern uwierzyłam, że marzenia spełniają się, tylko niekiedy trzeba wiele czasu na to, aby nasza historia dobiegła do satysfakcjonującego i radosnego końca.

Dodatkową kwestią, jaką pragnę poruszyć, jest przyjaźń damsko-męska. Osobiście uważam, że jest ona możliwa, ale tylko wtedy, kiedy przyjaciele zupełnie nie podobają się sobie pod względem fizycznym, a i to niekiedy nie przeszkadza w zakochaniu się w kimś, wszak ile osób związało się z człowiekiem kompletnie innym, niżeli dotychczasowe wyobrażenia o swoim ideale... Co innego, kiedy jedna z osób jest homoseksualistą - w tym przypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że owa przyjaźń przetrwa. Jestem przekonana, że gdzieś w świecie znajdują się kobiety i mężczyźni utrzymujący wieloletnią przyjaźń, pozbawioną jakichkolwiek przygód miłosnych, za co ich podziwiam i szczerze gratuluję, bo jest to ogromny wyczyn

Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię Twoje życie.

Love, Rosie to również książka, która może okazać się pomocna młodym dziewczynom w ciąży bądź będących już mamami. Oczywiście Cecelia Ahern, przedstawiając ową historię, nie namawia do współżycia zbyt wcześnie, ale pokazuje, że wszystko da się przeżyć, nawet jeśli początkowo wydaje się być to nierealne. Macierzyństwo jest trudnym wyzwaniem w każdym wieku, ale niezwykle ciężko jest, kiedy dziewczyna nie ma wsparcia w partnerze, dopiero wkracza w dorosłe życie, nie posiada ustabilizowanej sytuacji życiowej - prawdopodobnie poradzi sobie, ale często będzie żałowała, że nie poczekała kilku lat... 

Książka zbiera różnorodne opinie - ja ustawiam się w kolejce osób zadowolonych i zauroczonych tą historią. Być może nie jest to literatura najwyższych lotów, a i historia dość podobna do tych, jakie już znamy, jednak autorka przedstawiła ją w taki interesujący sposób, że skradła moje serce. Uwielbiam powieści epistolarne, więc ucieszyłam się, kiedy ujrzałam, iż Love, Rosie to lektura złożona z e-maili oraz listów. Mój zachwyt wzbudziły słodkie błędy ortograficzne powtarzane od dzieciństwa, które tak mocno wryły się w pamięć, że za nic nie można było ich wykorzenić. Co prawda, jestem niezmiernie wyczulona na wszelakie błędy, szczególnie ortograficzne, które budzą moją irytację, jednak w tym przypadku nadały one tylko realizmu całej opowieści. Tym razem dałam się ponieść fali uczuć oraz emocji do takiego stopnia, że przecierpiałam nawet irytującą tytułową bohaterkę.

Książka bierze udział w wyzwaniach: Grunt to okładka  oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (3,5cm).

37 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Chyba wszyscy oglądali film- ja również, a co do książki niestety nie mogę się wypowiedzieć ;) Uważam jednak, że film był fajny ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie wszyscy - na przykład ja nie widziałam jeszcze filmu. :)

      Usuń
    2. Też nie oglądałam, ale wiem że autorce podoba się ekranizacja :D

      Usuń
  2. Hmm, a ja ci powiem, że jest w twojej recenzji takie zdanie, które do mnie przemawia w moim osobistym dylemacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, a które to zdanie, jeśli mogę wiedzieć? :)

      Usuń
  3. Uwielbiam to "wjem" Alexa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że to lektura z tych lżejszych, więc chętnie do niej zajrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobnie jak Karribie podobało mi się WJEM :) Choć wiesz jak mnie błędy prześladują. To było moje pierwsze spotkanie z autorką i bardzo mi się podobało, bardziej niż "Kiedy cię poznałam"... Choć większości podoba się odwrotnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Chociaż na początku cięzko mi było czytac książkę, wczuć się w ten klimat to po kilkunastu stronach - przepadłam. Świetna powieść !

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem totalnie zakochana w tej powieści! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna książka tej autorki, którą koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem absolutnie zauroczona tą książką, jak zresztą każdą książką Ahern, która dotychczas wpadła mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie ta książka bardzo ujęła, a film również mi się podobał. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka urocza według mnie, a film kompletnie mi się nie podobał.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tyle już słyszałam o tej książce, że czas w końcu przeczytać : )

    OdpowiedzUsuń
  13. Film był naprawdę cudowny, a co do książki jestem niezdecydowana. Niby chcę przeczytać, ale to się jeszcze okaże ;))
    Chciałabym Cię bardzo serdecznie zaprosić na Wymianę Książkową----> http://czytelniadominiki.blogspot.com/2015/05/amerykanska-wymiana.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam już tę książkę u siebie na półce i jestem jej bardzo ciekawa. :) Pewnie bym jej nie kupiła, gdyby nie to, że to powieść epistolarna. :)

    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam książkę w domu i zaczęłam czytać, ale porzuciłam po kilku stronach i teraz ciężko mi ją ruszyć :]

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja niestety soję po drugiej stronie "barykady". ;) Zarówno forma jak i historia mnie znużyły, a niezdecydowanie bohaterów po prostu doprowadzało mnie do szału.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też jestem zauroczona tą historią i cały czas się zbieram żeby obejrzeć film:)

    OdpowiedzUsuń
  18. No to ja mam zaległości - nie znam ani ksiązki, ani filmu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam tę książkę :)) Niestety film już mi się nie spodobał..

    OdpowiedzUsuń
  20. Lektura tej książki wciąż przede mną, bo obawiam się, że postać głównej bohaterki będzie mnie bardzo denerwować, no i forma powieści też nie należy do moich ulubionych. Ale mimo wszytko tam Ahern szansę, bo jeszcze mnie nie zawiodła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie kompletnie nie przekonała. Tak jak wielbię Ahern, tak ta książka mnie zawiodła.
    Ale co tam! Ahern to Ahern, czytać jej nie przestanę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tyle już słyszałam o tej książce, że może będzie to kolejna przeczytana przeze mnie książka tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  23. nie uważam ją za złą, ale ta ilość nieszczęść mnie przytłaczała niestety. Wolę zdecydowanie i polecam Sto imion . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie dałam rady przeczytać tej książki, za to film widziałam i bardzo mi się podobał :) A tak z innej beczki, to bardzo dawno u Ciebie nie byłam i jestem zachwycona nowym "wystrojem", szczególnie grafika w nagłówku jest prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, w takim razie bardzo dziękuję i zapraszam częściej! :)

      Usuń
  25. Ta książka zajmuje drugie miejsce w moim sercu, zaraz po "Porze na życie" ;) Napisałaś,że nie jest to lektura najwyższych lotów, ale nie o to tu chodzi. Po prostu to historia dla nieco młodszych czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uwielbiam taką literaturę i nie wstydzę się tego! :)

      Usuń
  26. Ja wiem, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. O ja naiwna niedawno udowadniałam, że istnieje podając za przykład siebie i mojego przyjaciela. Aż tu nagle... ni stąd, ni zowąd on się zakochał. Co prawda na początku naszej przyjaźni ja coś do niego czułam, ale mi zupełnie przeszło. Wiele razy odbywaliśmy rozmowę na ten temat, że lepiej być przyjaciółmi, on to zawsze powtarzał, a po trzech i pół roku taki cios w samo serce, bo przyjaźń już się skończyła :(
    A książkę koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... To okropne, kiedy jedna ze stron zaczyna czuć coś więcej, a druga tego nie odwzajemnia - wtedy szlag trafia piękną, nieraz długoletnią przyjaźń. :(

      Usuń
  27. Ja również staję w kolejce osób zachwyconych tą historią:) Jedne co bym w niej zmieniła, to nieco ją skróciła w czasie. Bohaterowie moim zdaniem o te kilka lat za długo błądzą w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% - aż serce bolało, kiedy mijał kolejny rok, a bohaterowie dalej oddzielnie...

      Usuń
  28. uwielbiam tą książkę.
    tylko czytać i płakać. pozycja potrafi wywołać tak wiele różnorodnych emocji. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Też należę do wielbicieli tej książki :) teraz przede mną film do obejrzenia- mam nadzieję, że zrobi nam mnie choć w połowie tak dobre wrażenie jak książka :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.