Strony

piątek, 11 września 2015

Ciąża i narodziny - Gill Thorn

Tytuł oryginału: Practical Parenting: Pregnancy and Birth
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 30 czerwca 1998
Liczba stron: 220

Oczekiwanie na narodziny dziecka jest przepięknym i wyczekiwanym momentem, jednocześnie jednak obarczonym ogromem wątpliwości oraz obaw, szczególnie jeśli będzie się mamą po raz pierwszy. Naprzeciw oczekiwaniom przyszłych matek przychodzą autorzy poradników, którzy swoje doświadczenia, a także wszelakie pomocne rady przekazują czytelnikom.

Książka podzielona jest na rozdziały - zaczynając od planowania ciąży i poczęcia, poprzez kolejne etapy stanu błogosławionego, kończąc na porodzie, sytuacjach nietypowych mogących zadziać się podczas porodu, a także pierwszych dniach z dzieckiem. Ciąża i narodziny to poradnik zawierający masę informacji, wzbogacony dużą ilością zdjęć oraz rysunków. Ta lektura pozwala przyswoić sobie istotną wiedzę, jak również oswoić się z myślą o ważnych, chociaż niekiedy trudnych momentach.

Poradnik został wydany w Polsce w 1998 roku - nietrudno zliczyć, że od tego czasu minęło wiele lat. Od razu jednak da się odczuć, że już wtedy w Anglii stosowano praktyki, o które w Polsce zaczęto mówić stosunkowo niedawno, a w wielu szpitalach jeszcze się ich nie stosuje, chociażby ochrona krocza, poród w wodzie, porody rodzinne, sporządzenie planu porodu czy stosowanie znieczulenia zewnątrzoponowego. W zasadzie jest to przykre, przynajmniej moim zdaniem, bo to, co zupełnie normalne w większości państw, u nas jest niekiedy przyjmowane z wielką łaską, a czasami nie wyraża się nawet na to zgody.

Tematyka ciążowo-macierzyńska jest teraz u mnie na topie (z wiadomych powodów), więc chętnie sięgam po różnorodne poradniki z tego obszaru. Ciążę i narodziny czyta się przyjemnie oraz bezproblemowo, ale przyznam szczerze, że nie natknęłam się na nic odkrywczego. Z pewnością siedemnaście lat temu ów poradnik mógł robić furorę ze względu na swoją treść, kontrowersyjną i oryginalną na tamte czasy, jednak aktualnie wszystko jest już wszechobecne, a przynajmniej powinno. Jedyną kontrowersyjnym wątkiem jest dla mnie tekst o alkoholu, gdzie autorka przekonuje, iż okazjonalne wypicie szklanki sherry czy kieliszka wina nie zaszkodzi dziecku, a do tego lepiej wypić dżin z tonikiem co wieczór niż spożyć dużą ilość alkoholu naraz, choć rzadziej. Osobiście jestem przeciwniczką picia jakiegokolwiek alkoholu w ciąży - niezależnie od tego czy zdarzy się to raz, czy częściej. Co innego, kiedy kobieta wypije, ale nie wie, że jest w ciąży. Jednak jeśli robi to świadomie, to jestem zdecydowanie przeciw.

Książka bierze udział w wyzwaniach: Grunt to okładka oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,6cm).

15 komentarzy:

  1. Serio z tym alkoholem? Masakra! Już samo to dyskredytuje dla mnie książkę!
    Przez moje ręce przewinęło się kilka poradników, jednak najlepszym, takim, który rozwiewał zawsze wszystkie moje wątpliwości był (też wiekowy zresztą) "W oczekiwaniu na dziecko". Na pewno znasz, ale jeśli jakimś cudem jeszcze nie, to serdecznie Ci go polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, niestety... Zuzanno, na szczęście mam "W oczekiwaniu na dziecko" w pdfie, więc na pewno zabiorę się za niego niebawem, bo słyszałam o nim wiele dobrego.

      Usuń
  2. Nie czytam poradników - ten nie wiem czy by mi już coś pomógł - mam dwoje dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My właśnie staramy się o dziecko, więc taka książka by mi się przydała i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny trzymam kciuki i polecam! :)

      Usuń
  4. Spotkałam na porodówce dwie mamy palące fajki, które tłumaczyły się, że dla dobra dziecka lepiej nie rzucać palenia całkowicie, tylko palić w mniejszych ilościach, ręce i cycki opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślenie takich matek jest po prostu przerażające. To skoro kobieta przed ciążą imprezowała, paliła, piła, tańczyła i wyprawiała różności, to w zasadzie nie powinna rezygnować z tego w ciąży, coby szoku nie było... Straszne i niezwykle bezmyślne!

      Usuń
  5. Picie w trakcie ciąży, brrrr... Jestem tego samego zdania co Ty. Rzeczywiście co innego, gdy kobieta nie wie, że jest w stanie błogosławionym. Co do poradnika to faktycznie, kiedyś mógł wzbudzać sporo kontrowersji. To smutne, że na tak wiele rzeczy musimy jeszcze w Polsce poczekać. Nic dziwnego, że kobiety chętniej rodzą za granicą niż w naszym kraju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj kiedy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży i przypomina sobie, że piła alkohol, ma wyrzuty sumienia przez całą ciążę, bojąc się o swoje dziecko. A inna "mamusia" - pije świadomie całą ciążę bez większych wyrzutów sumienia... To smutne.

      Usuń
  6. Hm... Ja oprócz przeczytania (bardzo zresztą humorystycznej) książki o wychowywaniu dzieci Leszka Talki, postanowiłam, że nie będę czytać poradników ciążowych. Zdaję sobie sprawę z tego, że co autor, to opinia (ta o alkoholu rzeczywiście negatywnie zaskakująca, fakt), dlatego zapisałam się do szkoły rodzenia. Dostaję dzięki temu spójne informacje, nie robiąc sobie mętliku w momencie, kiedy lęk wywołuje przede mną myślenie o zbliżającym się listopadzie :-) Myślę, że poradniki zwielokrotniłyby moje obawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na książki Leszka Talki mam ochotę, bo wydają się idealne dla mnie. Ze szkołami rodzenia też bywa różnie, bo w jednej mówią tak, a w innej zupełnie inaczej. ;-) Trzymam kciuki za listopad - u mnie dopiero początek lutego. :)

      Usuń
    2. Wiem, że w każdej mówią co innego, ale chociaż w pakiecie, jak mam informacje od jednej osoby, a nie słucham wszystkich rad wokół, to jakoś jestem spokojniejsza :-).

      Usuń
    3. Jasne, to zrozumiałe! :)

      Usuń
  7. Rownież polecam "W oczekiwaniu na dziecko" taka encyklopedia dla przyszłych rodziców. Do tego jeszcze kolejny tom również przydatny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością przeczytam - obym tylko zdążyła przed porodem! :D

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...