Strony

piątek, 25 września 2015

Mała opiekunka mamusi - Casey Watson

Tytuł oryginału: Mummy's Little Helper
Wydawnictwo: Amber
Seria/cykl: Skrzywdzone
Data wydania: 31 marca 2015
Liczba stron: 304

Obowiązki typowej dziewięciolatki kręcą się wokół uczęszczania do szkoły, a w związku z tym odrabiania lekcji, jak również pomagania rodzicom w prostych domowych obowiązkach, które powinny być dostosowane do rozwoju oraz możliwości dziecka. Główna bohaterka Małej opiekunki mamusi codziennie nosi na swoich barkach ciężar, którego nie potrafiłby unieść niejeden dorosły...

Kiedy Abby trafia pod tymczasową opiekę do Casey Watson, wydaje się, że wszystko przebiegnie w dość lekkiej i przyjemnej atmosferze. Mama Abby, chorująca na stwardnienie rozsiane, trafia do szpitala, a na czas jej nieobecności córka ma przebywać u Casey. Kobieta dość szybko zauważa, że dziewięciolatka charakteryzuje się niesamowitą potrzebą kontroli, a jej dojrzałość i ułożenie niezbyt pasuje do tak małego dziecka. Z biegiem czasu Abby ujawnia również tiki nerwowe, do których należy chociażby nieustanne sprawdzanie godziny czy wyrywanie sobie włosów z głowy. Do tego w normalnym funkcjonowaniu przeszkadzają jej nerwice natręctw - obsesyjne sprzątanie wynikające z panicznej obawy przed jakimikolwiek zarazkami, a także obsesja na punkcie gaszenia światła raz stukania w drewno. Ponadto, relacja pomiędzy Abby a jej mamą okazuje się bardzo nietypowa. Powoli, acz sukcesywnie, opiekunowie i urzędnicy zaczynają z przerażeniem odkrywać, jak wyglądało ich życie...

Do rodzin zastępczych trafiają bardzo różne dzieci - jedynym co ich łączy jest niesamowity bagaż doświadczeń, szczególnie jak na taki wiek. Mogłoby się wydawać, że życie Abby jest zdecydowanie łatwiejsze niżeli sierot czy dzieci krzywdzonych fizycznie, psychicznie bądź seksualnie. Owszem, dziewczynka ma dach nad głową, a co najważniejsze - kochającą mamę, która wydaje się zrobić dla niej wszystko. Niestety matka, z pewnych powodów, nie radzi sobie nazbyt dobrze, przy czym nie życzy sobie korzystania z czyjejś pomocy. Z tego powodu cierpi niewinne dziecko, które niemalże od urodzenia jest pozbawione dziecięcej niewinności, bezradności czy bezbronności, co bez wątpienia należy mu się, chociażby ze względu na wiek.

Mała opiekunka mamusi to moje drugie spotkanie z pracą Casey oraz Mike'a Watsonów - małżeństwa prowadzącego dom zastępczy dla dzieci z różnorodnymi problemami, potocznie nazywanych po prostu dziećmi "trudnymi". Tacy ludzie zasługują na najszczersze podziękowania, bo niebagatelny jest wysiłek, jak wkładają w to, aby pomóc dzieciom, które do nich trafiają. Książki poruszające tematykę trudnego dzieciństwa czy rodzicielstwa zastępczego są w moim przypadku niczym magnes - osobiste zainteresowania oraz ukończony kierunek studiów robią swoje. Nie da się ukryć, że nie każdy mógłby, a na pewno nie każdy powinien!, zostać rodzicem zastępczym bądź adopcyjnym. Trzymam kciuki, aby zostawali nimi tylko ci, którzy bardzo tego pragną, a do tego są odpowiednio przygotowani psychicznie oraz fizycznie, bo jest to niezwykle istotne.

Zrecenzowałam również:

Książka bierze udział w wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,1cm).

16 komentarzy:

  1. Ksiązka trochę przypomina mi dzieła Cathy Glass. Lubię tego typu literaturę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dlatego bardzo chętnie przeczytam.

      Usuń
    2. Ja takze sie pod tym podpinam;) Pomimo tego,ze ksiazki owych Pan poruszaja bardzo trudne,czasem wrecz tragiczne tematy,to jednak zawsze jak tylko widze tego typo publikacje,to mam ochote przeczytac ja od razu.

      Usuń
    3. To prawda - obie panie prowadzą rodziny zastępcze, zatem przedstawiają często podobne historie. Znam twórczość obu kobiet i przyznam szczerze, że jednak Casey Watson przewyższa swoim kunsztem pisarskim Cathy Glass. ;-)

      Usuń
  2. Interesująca pozycja i ciekawa tematyka. Muszę się rozejrzeć za tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiła mnie ta propozycja, chętnie sięgnę po ,,Małą opiekunkę mamusi".

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie to za bardzo realistyczna powieść :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takich książek, bo zbytnio potem się przejmuję tymi przeczytanymi historiami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, ale i tak mnie ciągnie do takich powieści... Co zrobić. ;-)

      Usuń
  6. Czytałam już książki tej autorki i lubię je, bo są to zawsze wartościowe lektury. Tej jeszcze nie miałam okazji poznać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię czytać takie książki pisane przez życie. Wstrząsają mną, czasem wzruszają.
    Chętnie przeczytam powyższą książkę, bo z tą autorką jeszcze się nie zaznajomiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tą serię i mam ochotę też na ten tytuł ;-)
    zapraszam do mnie;
    malwinaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś bardfzo lubiłam tego typu historie, teraz raczej od nich stronię, bo za bardzo to wszystko przeżywam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie czytałam tej książki, może kiedyś ;) teraz czytam zupełnie inną tematykę książek.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...