Strony

piątek, 9 października 2015

Białe na czarnym - Rubén Gallego

Tytuł oryginału: Biełoje na czarnom
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 14 lutego 2005
Liczba stron: 202

W życiu raz bywa lepiej, raz gorzej - to normalne. Mówi się, że gdyby nie czarne chmury nad głową, człowiek nie potrafiłby ujrzeć promieni słonecznych, wychylających się zza ciemności, zapowiadających nadejście dobrych dni. Problem pojawia się wtedy, kiedy owe smutne chwile dzieją się nieustannie, a na horyzoncie ani widu, ani słychu lepszych czasów...

W życiu zawsze jest tak, że prędzej czy później biały okres zostaje zastąpiony przez czarny, w miejsce powodzenia przychodzą rozczarowania. Wszystko się zmienia, wszystko musi się zmieniać. Tak powinno być, taki jest porządek rzeczy. *

Białe na czarnym to książka, w której autor opowiada o swoim życiu, głównie dzieciństwie, zdecydowanie nieusłanym różami. Rubén jest synem Wenezuelczyka i Hiszpanki, której lekarze powiedzieli, że syn zmarł przy porodzie z powodu częściowego paraliżu. Przez to chłopiec od samego początku zmuszony był wychowywać się w sowieckich domach dziecka oraz szpitalach. W owej książce opisuje swoje zmagania z okrutnym systemem panującym w Rosji, gdzie nieistotne okazują się zdolności oraz inteligencja, ponieważ jedynym kryterium zdaje się być sprawność fizyczna - jeżeli masz nawet kilka czy kilkanaście lat, jesteś mądrym i oczytanym dzieckiem, ale jesteś niepełnosprawny, lądujesz w domu starców, gdzie Twój żywot jest jedynie wegetacją, a wszyscy czekają na Twoją śmierć.


Przez długi czas nie mogłem wyzbyć się wyniesionego z domu dziecka złego nawyku dzielenia wszystkich ludzi na swoich i obcych, mądrych i głupich, dobrych i złych. Co zrobić? Tam się wychowałem. Tam, gdzie życie dzieliła od śmierci cienka granica, gdzie podłość i ohyda stanowiły normę. **

Autor nie użala się nad własnym losem, nie zabiega o współczucie czytelnika - w prosty i wyraźny sposób, choć niekiedy dość okrutny, pokazuje własne życie, które nigdy nie było usłane różami. Wspomnienia, jakimi dzieli się ze wszystkimi, są jak żywe, dlatego tym bardziej bolą. Wraca do chwil, kiedy wraz z kolegami pragnie doznać chociaż namiastki normalności. Pisze o dobrych i złych domach dziecka, o uprzejmych i okrutnych wychowawcach, o miłych i fatalnych niańkach. Do instytucji opiekuńczych nie trafiały jedynie sieroty - były one jedynie małą częścią społeczności, gdyż większość kolegów autora miała rodziców, a jednak nie mogli grzać się w rodzinnym cieple...

Podziwiam takich ludzi, szczególnie kiedy wiem, że świetnie poradzili sobie w życiu. Pomimo ogromu kłód rzucanych pod nogi, a także złych spojrzeń i zachowań innych ludzi - nie poddali się, ale walczyli  o własną godność, którą powinni mieć już na starcie, lecz niestety na samym początku zostali jej pozbawieni przez okrutny świat...

* cytat ze str. 185
** cytat ze str. 34

Książka bierze udział w wyzwaniach: Pod hasłem oraz Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,2cm).

18 komentarzy:

  1. Poznałam tę książkę podczas jednego z wydarzeń kulturalnych, gdzie z tego co pamiętam była przedstawiona w formie monodramu. Przekaz wstrząsnął i zachwycił. Toteż pobiegłam po książkę i ona również wywarła na mnie takie emocje.

    depozyt-mysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pokłady emocjonalności w tej książce są ogromne...

      Usuń
  2. Nie wiem czy przeczytam, nie bardzo lubię takie pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jest niesamowita. Ruben opisuje koszmar jako coś naturalnego i to jest najbardziej wstrząsające. Bo koszmar był jego codziennością. Ruben został wysłany do domu opieki bo urodził się z porażeniem czterokończynowym. Matka nie miała pojęcia o tym, że on żyje przez prawie trzydzieści lat. Obejrzałam film na You tube o nim. Spotkał się z matką, ma żonę, córkę. A najbardziej niesamowity dla mnie był ogromny ładunek optymizmu i wola przetrwania Rubena.
    Piękna książka, bardziej reportaż fabularyzowany. Jest też dalszy ciąg, druga część książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dalszym ciągu nie czytałam, ale dziękuję za informację - na pewno rozejrzę się za kontynuacją!

      Usuń
  4. Nie wiem czy się zdecyduję w tej chwili na taką historię, ale będę miała w pamięci, bo czasem lubię poczytać i taką literaturę.
    Zawsze w opowieściach tego typu najbardziej żal mi dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chce nawet myśleć, jak ciężko może być dzieciom w domu dziecka. Aż serce się kraje.
    Co do powyższej książki, będę miała ją na uwadze, gdyż zaintrygowały mnie losy głównego bohatera.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już po okładce widziałam, że będzie to dobra i mocna książka... Będę się za nią bardzo mocno rozglądać... i mam nadzieję, że efektywnie...

    PS. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz za ten mały spam, ale zapraszam do udziału w konkursie u mnie na blogu w którym można wygrać książkę "Pocałunki piasku": http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/2015/10/395-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Sylwia, nie wiem czy mi się blogi nie pomyliły... jak to się stało, że nie widziałam tej wielkiej zmiany? Kiedy to się stało? Czy ja byłam w jakimś innym świecie?
    Ostatnie co pamiętam, to Twoje przygotowania do ślubu, więc bardzo przepraszam za tak długą nieobecność!
    Serdecznie Cię pozdrawiam i gratuluję maluszka, na którego oczekujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że nie pomyliłaś blogów!! :) Informacje o zmianach blogowych i życiowych były - widocznie komuś należy się nagana za to, że za rzadko u mnie bywał! :P Od przygotowań do ślubu minął ponad rok, więc masz duuuże zaległości! ;-)

      Usuń
  8. Przeczytałam początek i nie potrafiłam skupić się na reszcie... Baaardzo mądre słowa i zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. To musi być strasznie dołująca książka, nie jestem pewna, czy to tytuł dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki autobiograficzne, więc może uda mi się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytalam i z czystym sercem polecam!!

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Zapisz i daj znać, jeśli przeczytasz! :)

      Usuń
  13. Niesamowita historia, szalenie podziwiam takich ludzi, że się nie poddają, chcą nadal żyć pomimo tak strasznych przeciwności losu! Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...