Strony

wtorek, 12 stycznia 2016

Pielęgnacja skóry w ciąży

Każda kobieta lubi być zadbana, co podwyższa jej samoocenę i poprawia samopoczucie - to sprawia, że inni ludzie zaczynają postrzegać ją zdecydowanie korzystniej niż panią, która zupełnie nie dba o swoje ciało. Osobiście należę do kobiet posiadających niezbędne minimum kosmetyczne - nie dorastam do pięt tym paniom, które na swoich domowych półkach mają pełen asortyment wszelakich upiększaczy czy mazideł, co sprawia, że człowiek czuje się w ich domu jak w drogerii. Najczęściej sięgam po produkty już sprawdzone, a jeżeli mam potrzebę zakupu czegoś nowego, to posiłkuję się opiniami krążącymi w internecie, które w błyskawiczny sposób pomagają rozeznać się w temacie.


Na rynku kosmetycznym można znaleźć dosłownie wszystko, czego dusza i ciało zapragną. Najlepiej jest sięgać po sprawdzone marki, takie jak chociażby Eucerin, które są nie tylko skuteczne, ale również jak najbardziej naturalne i pozbawione niepotrzebnych, często szkodliwych, substancji. Niezwykle istotne jest czytanie etykiet, szczególnie w czasie ciąży, kiedy kosmetyki, które do tej pory stosowałyśmy, mogą okazać się zupełnie nie na miejscu. Poniżej przedstawię Wam kremy i balsamy, w które zaopatrzyłam się na czas 9 miesięcy, dzieląc się różnorodnymi spostrzeżeniami na ich temat - co okazało się hitem, a co mnie zawiodło?

Ciało kobiety w ciąży ulega nieustannym przemianom - skóra rozciąga się, zatem szczególną uwagę należy skupić na nawilżaniu ciała, aby nie nabawić się rozstępów czy nadmiernego cellulitu. Już na początku ciąży przeglądałam strony internetowe, szukając opinii na temat różnorodnych preparatów, aby wybrać ten odpowiedni. Wiele kobiet polecało Bio-Oil oraz Palmers, na które byłam niemal zdecydowana, pomimo niemałej ceny (czego nie robi się, aby zapobiec rozstępom ;-)), jednak w podjęciu pochopnych decyzji uratowała mnie Sroka, która wnikliwie analizuje składy, czarno na białym pisząc, na co nie warto wywalać pieniędzy.

Kosmetykiem, którego używam od samego początku jest lotion pielęgnacyjny Babydream - uważam, że to strzał w dziesiątkę. Niska cena, świetny skład oraz bezproblemowa dostępność zadecydowały o tym, że jestem mu wierna. Do tego jest on bardzo wydajny - stosuję go codziennie od 2 miesiąca ciąży i aktualnie mam drugie opakowanie, które na pewno starczy mi już do końca! Lotion ma delikatny zapach, który kojarzy mi się z dzidziusiem. Jedyną wadą, jaką mogę mu wytknąć, jest trudność w rozsmarowywaniu - pewnie nie zauważyłabym tego, gdybym czasami nie sięgała po inne kosmetyki, które zdecydowanie łatwiej wetrzeć. Jednak myślę, że ten mankament i tak przegrywa z ogromem zalet. Poza tym, nie chcę zapeszyć, ale jestem w 9 miesiącu, a rozstępów nie ma, więc jak na razie lotion jest skuteczny.

Drugim ulubionym kosmetykiem jest serum Eveline, które stosuję od paru lat (niestety niezbyt systematycznie, nad czym ubolewam). Uwielbiam chłodzące serum modelujące sylwetkę, które zwalcza cellulit i rozstępy - skóra jest po nim niezwykle gładka i przyjemna w dotyku. Serum jest bardzo wydajne, a efekt chłodzący, jaki następuje po wsmarowaniu go w ciało, zdecydowanie bije na głowę serum rozgrzewające. Używam go jednak tylko na nogi i uda, ponieważ nie jest to produkt przeznaczony do smarowania ciężarnego brzucha.

Kosmetykami, po które sięgam zdecydowanie rzadziej, głównie ze względu na skład, są balsamy Bielendy z serii Sexy Mama, krem Pharmaceris, a także próbki balsamu Oillan mama oraz kremu Mustela. Wszystkie z nich wchłaniają się wręcz idealnie,a do tego lekko owocowy zapach balsamu ujędrniającego Bielendy jest przecudowny! Jednak stosując je, pomijam brzuch, ponieważ nie chcę, aby niepożądane substancje, których nie powinno tam być, wniknęły do skóry, szkodząc maluszkowi.

Nigdy nie byłam na tyle zmobilizowana, aby systematycznie pielęgnować swoją skórę, co niekiedy skutkowało przesuszeniami, jednak ciąża uświadomiła mi, że jeżeli chcę, to potrafię! Teraz wiem, że warto używać balsamów i kremów, które nie tylko wygładzą i nawilżą skórę, ale do tego wzmocnią jej strukturę, zapobiegając lub minimalizując ryzyko pojawienia się niechcianych intruzów, w postaci rozstępów czy cellulitu, nawet jeśli ma się do nich predyspozycje. 

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Skład Oillanu jest dość średni, więc ja akurat wolę nie przepłacać. :)

      Usuń
  2. Jak będę w ciąży to również będę więcej dbać o skórę. Na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Nie zawsze, pomimo regularnego stosowania, da się zapobiec rozstępom, ale jednak lepiej smarować niż tego nie robić. :)

      Usuń
  3. Mi w ciazy najlepiej sprawdzil sie BIO OIL.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja siostra bardzo sobie chwaliła oliwkę Hipp do pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hipp ma zazwyczaj bardzo dobre składy, więc podejrzewam, że to dobry wybór - jedynie cena może nieco "boleć". ;-)

      Usuń
  5. Jak tylko dowiem się, że jestem w ciąży to zacznę smarować się czym tylko się da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, lepiej nie - radzę zapoznać się najpierw ze składem, bo nie wszystko jest odpowiednie, pomimo tego, co piszą producenci.

      Usuń
  6. Moim ulubieńcem jest właśnie serum z Eveline, ale to rozgrzewające. Niestety też nie potrafię stosować go systematycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak jak napisałam - kupiłam kiedyś opakowanie serum rozgrzewającego, ale zdecydowanie chłodzący efekt jest dla mnie lepszy. Pomimo tego, że jestem zmarźlakiem! ;-)

      Usuń
  7. Używałam tego serum z Eveline ładnych parę lat, sprawdzało się - nie wiem dlaczego przestałam. Na zmianę stosowałam z tym rozgrzewającym, który nanosiłam na skórę zawsze wtedy gdy ćwiczyłam. Efekty były świetne :D
    Palmer's, Hipp, Mustela czy BioOil to drogie kosmetyki, których skład jest i dobry i szkodliwy. Zastanawia mnie tylko to dlaczego one są polecane przez ginekologów, w końcu przechodzą jakiś atest. Tak jak napisałam u siebie w komentarzu, nie można dać się zwariować, bo człowiek niczym by się nie smarował, niczego by nie używał :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami patrząc na składy, mamy jedynie wybór używania czegoś złego lub jeszcze gorszego. Jednak uważam, że jeżeli można uchronić siebie czy dziecko przed substancjami niepożądanymi, to warto to zrobić. Też nie rozumiem, jak pewne produkty mogą być w ogóle udostępnione do sprzedaży, a do tego posiadać jakiekolwiek atesty - czyżby wszystko opierało się na tym, kto więcej zapłaci tym, którzy je wystawiają?

      Usuń
  8. Bardzo przydatny post:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja będąc w ciąży zmobilizowałam się i codziennie się smarowałam, bez tego zadrapała bym się na śmierć tak swędziała mnie skóra. Używałam przeróżnych specyfików, ale strzałem w dziesiątkę okazało się zwykłe mleczko Nivea, super nawilża skórę. A teraz ani jednego rozstępu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w ciąży używałam Palmersa i i tak mam rozstępy... Ale odkąd pamiętam wystarczyło, że przytyłam dwa kilo i pojawiały mi się rozstępy, więc może enie dało się temu zapobiec. Serum z Eveline używałam już po ciąży głownie na brzuch, żeby nie był taki wiszący i sflaczały. I byłam z niego bardzo zadowolona. Brzuch bardzo szybko wrócił do formy i stał się jędrniejszy. Niestety też nie używam go zbyt systematycznie. Chyba muszę to zmienić bo kiedy smarowałam się nim codziennie miałam dużo gładszą jędrniejszą skórę.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...