Strony

czwartek, 4 lutego 2016

Torba/walizka do szpitala - co zapakować?


Kilka tygodni przed porodem każda mama zastanawia się nad tym, co zabrać ze sobą do szpitala. Najwygodniejszą opcją jest zajrzenie na stronę wybranego szpitala, gdzie powinna znajdować się lista rzeczy potrzebnych zarówno dla mamy, jak i dziecka. Pomimo tego, iż w moim przypadku poród może nastąpić w każdej chwili, nadal nie mam stuprocentowej pewności gdzie będę rodzić, dlatego zajrzałam na strony internetowe obu szpitali, które biorę pod uwagę - lista niezbędnych rzeczy okazała się niemalże identyczna. Ja akurat nie biorę ze sobą ubranek dla maluszka, ponieważ szpital oferuje je każdemu dziecku - Jaś w swoje ciuszki będzie ubrany, kiedy będziemy opuszczać szpital. 

Kiedy zacząć pakować torbę?
Uważam, że nie warto czekać z tym do ostatnich dni, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie ta wielka chwila, a że może nastąpić niespodziewanie, to lepiej nie pakować się w amoku - wtedy pewne jest, że kobieta zapomni połowy tego, co powinna zabrać. Sądzę, że dobrą porą na spakowanie jest już 8 miesiąc ciąży. 

Torba czy walizka?
Ja postawiłam na niewielką walizkę, którą pożyczyłam od siostry, gdyż jest to to dla mnie wygodniejsza opcja. Torbę należy targać ze sobą, a walizkę może bezproblemowo ciągnąć za sobą nawet ciężarna. Pomimo tego, iż spakowałam jedynie to, co najpotrzebniejsze, okazało się, że ledwo dopięłam walizkę, dlatego pampersy oraz chusteczki nawilżane spakowane są do lnianej torby, którą będzie można od razu przekazać odpowiedniej osobie, zajmującej się ubieraniem malucha.


1. Koszule - ja biorę dwie, ponieważ szpital zapewnia koszulę do porodu, która od razu ląduje do kosza, zatem szkoda marnować własną. Oczywiście najważniejsze jest, aby koszula była rozpinana, co ułatwi nakarmienie głodnego malca.
2. Biustonosz do karmienia - dzięki niemu każda mama będzie czuła się bardziej komfortowo, bo na pewno nie będzie miała ochoty paradować przed wszystkimi bez biustonosza. 
3. Szlafrok - generalnie po domu nie chodzę w szlafroku, ale w szpitalu może być pomocny, szczególnie kiedy zechcę wyjść na korytarz lub do łazienki, a nie będzie mi się chciało paradować przed wszystkimi w samej koszuli, chociaż właściwie nie będę tam jedyna w takiej sytuacji. Często po porodzie jest zimno, dlatego szlafrok może okazać się niezbędny, chociaż ja pożyczyłam od mamy dłuższy, ale cienki szlafrok, ponieważ na oddziale połogowym bywa gorąco, kiedy wszystkie grzejniki odkręcone.
4. Skarpetki - nie ma to jak dobra stylówa, czyli klapki, koszula oraz skarpetki! ;-) Dobrze jednak, że na oddziale poporodowym nikt nie zwraca uwagi na takie niuanse, bo ma być po prostu w miarę wygodnie i ciepło. Początkowo zapakowałam tylko cienkie skarpetki, ale że przed ciążą byłam zmarźlakiem, to zaopatrzyłam się dodatkowo w grube skarpety, bo po porodzie może mną telepać.
5. Ręczniki - zazwyczaj szpitale wymagają dwóch ręczników - jednego mniejszego, drugiego dużego, typowo kąpielowego. Warto wziąć ciemne ręczniki, ponieważ zapewne szybko zabrudzą się, jednak ja takowych nie posiadam, więc biorę to, co mam - zresztą nie będzie mi żal ich wyrzucić, jeśli nadejdzie takowa konieczność.
6. Kapcie - biorę dwie pary - do chodzenia po oddziale oraz pod prysznic.


1. Podkłady poporodowe - najważniejsza rzecz dla każdej mamy po porodzie. Na rynku znajdują się różnorodne firmy posiadające je w swojej ofercie - ja do szpitala zabieram opakowanie popularnych podkładów z Belli, ale w domu czeka zapas również innych marek, zatem na pewno będę je testować, aby przekonać się, które podpasują mi najbardziej.
2. Podkłady jednorazowe na łóżko - w jednych szpitalach są one dawane, a w innych należy mieć swoje. Ja biorę ze sobą 5 sztuk, ponieważ będę czuła się bardziej komfortowo, wiedząc, że moje łóżko nie będzie zanadto wybrudzone.
3. Majtki jednorazowe/wielorazowe - w moim szpitalu wymagane są te pierwsze, zatem zabieram ze sobą całe opakowanie. Są one wygodne i praktyczne, jednak podobno nie przepuszczają zbyt dobrze powietrza, dlatego dodatkowo zaopatrzyłam się w majtki siateczkowe wielorazowe.
4. Wkładki laktacyjne - jednym mamom przydadzą się, a innym nie, ale warto je mieć, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy zacznie się laktacja, a dobrze byłoby nie zalać mlekiem wszystkiego dookoła. 
5. Ręcznik papierowy - od razu po porodzie ciało jest niezwykle delikatne, a każdy dotyk sprawia ból, dlatego początkowo ręcznik papierowy może lepiej zdać egzamin, niżeli ten zwyczajny bawełniany. Poza tym, ręcznik (tak jak i jednorazowe chusteczki) zawsze okazują się potrzebne.
6. Akcesoria do higieny osobistej - pasta i szczoteczka do zębów, żel pod prysznic, płyn do higieny intymnej, maść do pielęgnacji brodawek (ja postawiłam na Maltan - mam nadzieję, że nie przyda się, ale przezorny zawsze ubezpieczony!), dezodorant, antyperspirant, krem do rąk, balsam do ust, żel antybakteryjny. Polecam zakupowanie wszystkiego w miniaturowych opakowaniach, ponieważ, wbrew pozorom, do torby trzeba włożyć tyle, że mniejsze kosmetyki zdadzą egzamin zdecydowanie lepiej.  
7. Dodatkowe akcesoria - ładowarka do telefonu (obowiązkowa!), gumka oraz wsuwki do włosów - niezbędne podczas porodu, kiedy ciężarna ma długie włosy, a i później zdecydowanie lepiej zajmować się maluszkiem, gdy włosy są ułożone.


1. Woda - osobiście jestem od niej uzależniona, więc z pewnością będę popijać sobie wodę, aby nie zaschło mi w gardle. Najlepsza jest woda z dzióbkiem, bo nawet przy skurczu nie ma możliwości rozlania jej w każdym kącie sali.
2. Drobne przekąski - herbatniki, batoniki musli, miętowe drażetki i gumy - podczas porodu nikt nie pozwoli zajadać się kanapkami czy dwudaniowym obiadem, ale cokolwiek przekąsić trzeba, aby mieć siły na kolejne godziny zmagań ze skurczami.
3. Pieluchy jednorazowe - niemal każda firma posiada pieluszki przeznaczone dla noworodków (zazwyczaj 2-5kg), które znajdują się w mniejszym opakowaniu, aby idealnie zmieścić się do torby szpitalnej. 
4. Chusteczki nawilżane - w domu mam zamiar jak najczęściej używać wody, ale w szpitalu należy mieć chusteczki, zatem postawiłam na biedronkowe Fitti, które mają jeden z najlepszych składów.
5. Pieluchy tetrowe/flanelowe - w moim szpitalu wymagają 5 sztuk. Pieluszki mogą przydać się w wielu sytuacjach, zatem warto mieć je przy sobie. 
6. Krem dla dziecka - zabieram ze sobą zielony Linomag, który ma bardzo dobry skład i nadaje się do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry dziecka.
7. Szczotka do włosów - aktualnie dzieci rzadko są myte w szpitalach, co dotyczy także tego, w którym będę prawdopodobnie rodziła. Niemniej na liście potrzebnych rzeczy znajduje się szczotka do włosów, zatem zapakowałam ją, bo lepiej mieć, niż nie mieć.
8. Smoczek - tak jak już wspominałam, nie chcę przyzwyczajać Jasia do smoczka, ale zapewne będziemy go czasami używać, kiedy nadejdzie potrzeba. Warto mieć przy sobie smoczek, nawet jeśli zostanie przywieziony do domu nawet nietknięty - nigdy jednak nie wiadomo, jakie humory będzie miał maluszek, więc lepiej mieć uspokajacza w razie awarii. ;-)
9. Dokumenty - najlepiej wszystkie mieć w jednym miejscu, aby po walizce bądź torbie nie walały się pojedyncze karteluszki. Najczęściej w szpitalach wymaga się: karty przebiegu ciąży, dowodu tożsamości, numeru NIPu pracodawcy lub własnego, badań grupy krwi oraz czynnika Rh, ostatniej morfologii oraz badania moczu, wyników badań USG robionych na przestrzeni całej ciąży bądź ostatniego miesiąca, wyniku posiewu na paciorkowce, a także wszystkich dodatkowych badań, jakie robiono ciężarnej. 

Dodatkowe informacje:
Personel zachęca także do spakowania osoby będącej przy porodzie, dlatego warto zaopatrzyć ją w obuwie na zmianę, wygodne ubranie, jedzenie czy aparat fotograficzny.

P.S. W tamtym miesiącu ogłosiłam konkurs, w którym do wygrania był zestaw Katarek (KLIK!). W drodze losowania (odbywającego się równocześnie na blogu, jak i instagramie) wygrywa monika_1995, która wzięła udział na instagramie. Gratuluję! :)

31 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny post dla przyszłych mam ;)

    Uściski,
    Tirindeth's

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja spakowana byłam już jakoś na początku 8 miesiąca, a później tylko układałam i przekładałam torbę :D
    Dobrze, że nie musisz brać ubranek dla dziecka. Ja zapakowałam, a później okazało się że są za małe bo Antoś urodził się duży i pulchniutki. Musieli mi dowozić ubranka już w rozmiarze 62 :D
    Podkłady poporodowe dobra rzecz, ja jednak po zużyciu dwóch paczek przerzuciłam się na zwykłe bawełniane majtki i podpaski takie wielkie jak na noc. To było dużo wygodniejsze dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak długi urodził się Antoś? Ja miałam 53cm, a mąż 54cm, więc mam nadzieję, że Jaś pójdzie w nas, bo szkoda tych wszystkich cudeniek w rozmiarze 56! :D Podejrzewam, że i ja dość szybko zejdę z podkładów, bo jednak nie wyglądają na nazbyt wygodne... :P

      Usuń
  3. Fajny post, bardzo mi się podoba! ;D
    Buziaki
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam takie niebiesko-różowe klapki :)Ja swoją torbę miałam zapakowaną miesiąc wcześniej - choć obydwoje dzieci urodziłam po terminie (syna 8 dni po) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku, mam nadzieję, że ominie mnie przenoszenie. :P

      Usuń
  5. Miło popatrzeć na przygotowania do porodu i powspominać jak to było. Ja byłam już spakowana w szóstym miesiącu, ciąża bliźniacza. Dzięki bogu nic się nie działo a ja pojechałam do szpitala w 38 tygodniu z wysypką! Wyszłam trzy dni później z dwoma córeczkami ;) Ja miałam spakowane dosłownie trzy torby. Jedną dla siebie na pobyt w szpitalu (miałam całą małą zgrzewkę wody z dzióbkiem, po CC strasznie mi się pić chciało, później jeszcze mąż mi dowoził), drugą całą dla córeczek - wielka paczka pampersów na nie dwie i niestety szpital nie dawał ubranek. Trzecia torba była w domu i czekała aż będzie wiadomo kiedy wychodzimy, żeby mąż ją ze sobą wziął jadąc po nas ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży bliźniaczej to zdecydowanie szybciej trzeba zbierać się ze wszystkim. O widzisz, w takim razie wysypka wyszła Ci na dobre! :P Jestem pewna, że mąż będzie musiał dowozić mi wodę, bo piję ją hektolitrami, więc te dwie marne buteleczki nie starczą na długo... :P

      Usuń
  6. Ja używałam tylko siateczkowych majtek, w szpitalu zabraniali wszystkich, ale po obchodzie to wiadomo :D można
    Cóż... ja tu nie widzę żebyś była kompletnie spakowana! Kochana a książka??
    Choć po tym co piszesz to stwierdzam, że trochę się wytyczne zmieniły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obu szpitalach, które biorę pod uwagę, na liście znajdują się majtki jednorazowe/siateczkowe, więc na pewno ganiać nie będą. :) Ewelinko, myślałam o książce, ale po pierwsze - nie zmieści mi się, a po drugie podejrzewam, że mąż oraz rodzina będą u mnie tak często, że nawet na książkę nie znajdę czasu... Ale w razie czego mąż będzie w pogotowiu i na pewno dowiezie, jak mnie przyprze ochota na czytanie. :D

      Usuń
    2. Pamiętaj, że są poranki i wieczory kiedy będziesz bez gości... Zresztą życzę, by wszystko było ok i szybkie wyjście do domu było :)

      Usuń
    3. Mogę być jeszcze tak w emocjach, że nie będę mogła skupić się na lekturze. Poza tym, jeśli skończy się cesarką, to możliwe, że będę ledwo się ruszała, więc nie wiem, czy książka się spisze... :P

      Usuń
  7. Póki co mnie to nie dotyczy i jeszcze sporo czasu nie będzie ;) Potem liczę, że mamy pomogą i jakoś się ogarniemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przydatny materiał! Choć te kwestie są dopiero przede mną :) trzymam za Ciebie kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatne porady. Dobrze, że o tym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale zebrało mi się na wspominki :-) Moja córeczka ma już 6 lat :-)
    I przyznaję rację Ejotkowi - książka koniecznie. ja też miałam sporo odwiedzających ale na książkę też miałam czas.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę szybkiego powrotu do domu z największym szczęściemw ramionach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę w każdej chwili może przywieźć mąż - nie wiadomo jak absorbujący będzie synek, więc może nawet nie uda mi się przeczytać jednej strony. :P

      Usuń
  11. Ta ilość rzeczy niezbędnych do szpitala mnie po prostu..przeraziła :O Muszę się psychicznie oswoić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest i tak minimum... W wielu szpitalach trzeba ciuszki dla dziecka + rożek, a niektóre dziewczyny zabierają kosmetyki do makijażu, prostownice, suszarki do włosów i tym podobne cuda... :D

      Usuń
  12. Dwa razy pakowałam taką torbę :) już mam to za sobą ale to bardzo przydatny post dla przyszłych mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zapomniałam... gumki do włosow. Ale byłam zła:D Bardzo fajny post. Szkoda, ze nie trafiłam na taki przed porodem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie od dawna chodzę w kucykach, bo teraz tak mi wygodniej, więc zawsze mam na włosach gumkę, ale wzięłam drugą na wszelki wypadek. :D

      Usuń
  14. U mnie było to już jakiś czas temu :) ale też byłam już spakowana około 7 miesiąca, szpital dawał ubranka, pampersy i mieszanki do jedzenia jeśli mama nie karmiła.

    Fajnie że jesteś przygotowana, u mnie przy drugim razie odeszły wody szybciej, torba była spakowana wiec bez paniki mogłam jechać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam ten wpis i jestem przerażona! Dzięki, że go napisałaś, na pewno przyda się wielu przyszłym mamom :) Trzymam kciuki, żeby maluch szybciutko był z Wami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, a co Cię tak przeraziło? :P

      Usuń
    2. Że trzeba wziąć ze sobą tyle rzeczy, o których normalnie się nie myśli i nie ma się o nich pojęcia :)

      Usuń
  16. W moim szpitalu zapewniają na szczęście podkłady na łóżko i do przewijania oraz te duże podpaski dla mamy. Rozdawali to w ilościach hurtowych, jeszcze pełno do domu wzięłam. Powiem Ci, że ta jedna paczka Belli na niewiele Ci starczy. :) I dwie wody też może na pierwszą godzinę. :D Ubranka też dawali, ale były... brzydkie, a wiadomo, że robiliśmy mnóstwo zdjęć i chciało się mieć ładniejsze, więc ubieraliśmy w swoje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jedna paczka Belli nie starczy na długo, dlatego w zapasie mam parę innych. Po dzisiejszej wizycie istnieje duże prawdopodobieństwo cesarki, zatem wody nie za wiele będę mogła pić. Owszem, ubranka nie są najładniejsze, ale i tak ledwo zmieściłam się w walizkę, więc nie będę brała kolejnej - zdjęcia w szpitalu i tak nie wychodzą najładniejsze, więc sesję można przełożyć już na pobyt w domu. :D

      Usuń
  17. Jak dla mnie pakowanie torby do szpitala to jeszcze czarna magia. ;) Jeszcze kilka tygodni mam przed sobą, ale cóż, powoli będę musiała zacząć nad tym dumać. :p

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...