Strony

środa, 23 marca 2016

Wielka księga przygód. Basia - Zofia Stanecka

Wydawnictwo: Egmont
Seria/cykl: Basia/Wielka księga
Data wydania: 19 maja 2014 / 3 listopada 2014
Liczba stron: 176 (każda)

Wszyscy, którzy regularnie odwiedzają mojego bloga, wiedzą o mojej nieskrywanej sympatii do pewnej rezolutnej i nieco psotnej dziewczynki o imieniu Basia. Po jej przygody mogę sięgać w ciemno, bo zawsze wiem, że przypadną mi do gustu, bawiąc, a niekiedy przekazując parę istotnych treści, nad którymi powinni pochylić się nawet dorośli. 

Na rynku wydawniczym można natknąć się na wiele wersji Basiowych perypetii - wielkoformatowe książki z twardą okładką, przedstawiające pojedyncze przygody Basi, a także historyjki o dziewczynce i jej młodszym braciszku Franku. Do tego dochodzą książeczki z serii Basia uczy..., jak również Wielka księga. Basia oraz trzy wydania Wielkiej księgi przygód Basi, zawierające zbiory wszystkich dostępnych opowiadań z jej udziałem. To właśnie one są moimi ulubionymi, ponieważ zawierają wszystko, co najlepsze, w jednym miejscu.


Wielka księga przygód. Basia zawiera siedem różnorodnych opowiadań. Pierwsze z nich opowiada o wyprawie tytułowej bohaterki wraz z tatą do zoo, co nieco zawiodło Basię, ponieważ z powodu upału wszystkie zwierzęta ukryły się przed słońcem, przez co dziewczynka niemal nic nie ujrzała. W kolejnej opowieści Basia marzy o posiadaniu przyjaciółki i w końcu odnajduje ją w niepozornej koleżance, do tej pory odtrącanej przez wszystkie dzieci. Dziewczynka jest również zazdrosna o młodszego braciszka, jednak jej uczucia ulegają zmianie, kiedy okazuje się, że może przydać się w opiece nad maluchem. Innego dnia mama łamie rękę, co powoduje, iż nie może odpowiednio przygotować świąt Bożego Narodzenia, zatem cała rodzina musi jej w tym pomóc. Po powrocie do zdrowia mamusia Basi podejmuje się pracy w domu, przez co jej czas wolny jest niezwykle ograniczony, czego konsekwencją dla domowników jest nieustanna pomoc w ogarnięciu domu. Basia robi wszystko, co w jej mocy, tylko dziwnym trafem sprzątając, robi jeszcze większy bałagan. Z kolei ostatnie opowiadanie porusza temat aktywnego spędzania czasu wolnego - Basia wraz z mamą zaczynają rozwijać swój talent taneczny, co nawet kiedy wychodzi czasami inaczej niż powinno, to przynosi mnóstwo radości i satysfakcji.

Z tych kilku pozornie błahych opowiastek można wysnuć sporo istotnych refleksji, a niekiedy nawet odczytać pewne rozwiązania konkretnych sytuacji, które są wręcz podane na tacy. Posiadanie zwierzątka to duża odpowiedzialność, dlatego taką decyzję należy dobrze przemyśleć i zdecydować się na zwierzę, które usposobieniem i wymaganiami będzie pasowało do rodzinnego stylu życia. To wiąże się ściśle z koniecznością angażowania pociech w różnorodne prace domowe, dostosowane do ich wieku i możliwości, gdyż dobre nawyki zaprocentują w przyszłości. W przypadku zazdrości odnośnie młodszego rodzeństwa, warto przeznaczyć pewną część czasu starszakowi, dodatkowo zachęcając go do pomocy przy siostrzyczce lub braciszku. Ponadto, nie wolno nikogo odtrącać i oceniać z góry, ponieważ ci, z których śmieją się inni, najczęściej są niezwykle wartościowymi osobami.  


Wielka księga przygód 2. Basia przedstawia siedem kolejnych historii z życia Basi i jej rodziny. Kiedy do przedszkola przychodzi nowy ciemnoskóry Titi, chłopiec pochodzący z Haiti, gdzie podczas trzęsienia ziemi stracił swoich bliskich, Basia nie może zrozumieć, dlaczego jest tak zamknięty w sobie - na szczęście mama tłumaczy jej, dlaczego nowy kolega ma problem z  zaaklimatyzowaniem się w nieznanym miejscu, a Basia wpada na pomysł pomocy koledze. Drugie opowiadanie ukazuje przerażenie dziewczynki wizją spędzania niektórych dni z opiekunką, która jednak okazuje się być o wiele fajniejsza, niż można byłoby się spodziewać. Pewnego dnia mama buntuje się nieustannemu staniu przy garach, zatem tata z Basią i Jankiem postanawia przejąć jej obowiązki, co okazuje się nie lada wyzwaniem. W tej książce znajduje się również opowiadanie dotyczące samochodowej wyprawy tytułowej bohaterki z mamą i rodzeństwem, którą rodzicielka niemal przypłaca załamaniem nerwowym. Na szczęście pobyt w górach rekompensuje wszystko - tylko Basia jest załamana wykryciem alergii na konie, które uwielbia. Za to wakacyjny biwak upływa w niezwykle przyjemnej atmosferze - wszyscy członkowie rodziny przeżywają masę przygód, nie nudząc się ani chwili. W ostatniej historii tata z dziećmi spędza cały dzień na placu zabaw, który okazuje się odpowiednim miejscem do nauki kilku nowych umiejętności społecznych.

Proste i zabawne historie dają nowe światło na parę ważnych kwestii, poruszając trudne tematy - adopcję, śmierć najbliższych, problem z adaptacją w nowym środowisku, bycie "innym". Dodatkowo dzięki tej książce można uświadomić dzieciom, że nawet w sytuacjach, na które nie mamy żadnego wpływu, można odkryć dobre strony. Ponadto opowieść z placu zabaw ukazuje, że nie warto używać siły, aby przeforsować własne zdanie, a dzielenie się z innymi jest bardzo przydatną umiejętnością. Do tego w rodzinie drzemie ogromna siła - z najbliższymi jest zawsze wspaniale, nieważne w jakim miejscu się przebywa.

W książkach o Basi najbardziej cenię to, iż przedstawiony świat nie jest cukierkowy i zupełnie odrealniony, a wręcz przeciwnie - każda rodzina staje przed takimi samymi wyzwaniami i decyzjami! Ten realizm sprawia, że każde dziecko może utożsamić się z Basią, w jej perypetiach odnajdując siebie. Ponadto wielu rodziców mogłoby brać przykład z mamy i taty Basi, Janka oraz Franka, którzy w świetny sposób radzą sobie z różnymi pomysłami swoich dzieci, które nie siedzą grzecznie w kącie, ale zachowują się tak, jak każde normalne dziecię w ich wieku. Jednak i w tej rodzinie zdarzają się pewne wpadki wychowawcze, zatem my, czytający rodzice, możemy poczuć bliskość z rodzicami tytułowej bohaterki, wiedząc, że nikt nie jest idealny, a nie błądzi ten, co nic nie robi. 

Książki o Basi, które zrecenzowałam:

Książki biorą udział w wyzwaniu: Cztery pory rokuDziecinniePod hasłem oraz Z półki.

24 komentarze:

  1. Mi Basia średnio przypada do gustu, wolę Martynkę, aczkolwiek mimo wszystko też lubię takie zbiorki. Łatwiej to trzymać i wychodzi korzystniej cenowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei ja Martynkę znam, ale jednak Basia rządzi. :)

      Usuń
  2. Dla najmłodszych w sam raz <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja i mój synek bardzo lubimy książeczki o Basi i te do czytania i te zeszyty ćwiczeń :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochamy Baśkę! Miłością szczerą i wielką:D

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna pozycja dla młodszych! :) muszę polecić mojej koleżance-mamie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle ich jest a ja o nich nie słyszałam! Świetne książeczki! Muszę o nich pamiętać, jak moja maleńka podrośnie z chęcią je jej podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajna propozycja dla najmłodszych :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, czytałam to w 1-2 klasie podstawówki. Miłe wspomnienia! Dla najmłodszych nadaje się świetnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to ile masz lat, skoro te książki zostały niedawno wydane? :P

      Usuń
  9. Będę na pewno kiedyś czytać swojemu dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak te przygody Basi są fajnie wydane! :) Z pewnością i treść i ilustracje spodobają się najmłodszym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem zachwycona ilustracjami. I już wiem, co będzie kolejnym prezentem, który dostanie ode mnie chrześnica. Pozostaje tylko dokonać wyboru książeczki, bo widzę, że jest ich całkiem sporo.
    Pozdrawiam, http://twierdza-dictum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, książek o Basi jest dużo. Na początek można kupić pojedyncze egzemplarze jej historii, aby przekonać się, czy chrześniaczce podpasują, a później zaopatrzyć ją w "Wielkie księgi...". Chociaż z drugiej strony... na pewno spodobają się jej! :)

      Usuń
  12. Basia jest genialna. Uwielbiam teksty o niej, takie proste, ale jakże urokliwe. No i te ilustracje, są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobra Basia nie jest zła! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam serii o Basi, ale widzę, że warto to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje dziewczynki lubią Basię, znamy ją więc doskonale ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię Basię i chętnie bym do niej wróciła... tylko nie mam nic nowego pod ręką.
    Podobają mi się te zbiorcze wydania bardziej niż pojedyncze, bo można swobodnie wracać do innych historii, przeglądać te piękne nieco nietypowe ilustracje w tę i z powrotem, tylko tutaj jest więcej tekstu na jednej stronie, a nie wiem czy to się podoba maluchom.

    P.S. Ale pojechałaś z tymi nowalijkami! No, ale nich Ci będzie :) Uzasadnienie mnie rozbroiło... dobrze, że mam lupę w domu :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem fanką szczególnie tych zbiorczych wydań. W zasadzie każdy maluch szybko staje się starszakiem, więc i takie wydania przydadzą się! :P

      Oj tam, sałata jest - jak się patrzy! :P

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...