Strony

sobota, 30 kwietnia 2016

Mamusiu, tatusiu, za co mnie tak nienawidzicie? - Casey Watson

Tytuł oryginałuToo Hurt To Stay
WydawnictwoAmber
Seria/cyklSkrzywdzone 
Data wydania: 26 września 2013
Liczba stron: 288

Dziecko, które przychodzi na świat, jest jak czysto biała kartka - to od jego opiekunów zależy, co z nią zrobią. Może zapiszą ją pięknymi słowami, dbając o nią, prostując zagięte rogi i chuchając na nią, jakby była najdroższym skarbem? A może zapełnią ją niezliczoną ilością skreśleń i plam, składając byle jak i kładąc gdziekolwiek popadnie? Może zdarzyć się również, że szybko zapomną o niej albo zgniotą w dłoniach i wyrzucą do kosza, a później będą narzekać, że nic wartościowego nie dało się z nią zrobić...

Lekko zmierzwione włosy w kolorze blond, duże oczka, okrągła i uśmiechnięta buzia - 8-letni Spencer wygląda jak cherubinek. Casey Watson, która zostaje jego tymczasową opiekunką, nie potrafi uwierzyć, że ten inteligentny, rezolutny i niewinnie wyglądający chłopczyk nierzadko zachowuje się wręcz diabelsko. Co więcej, kobieta nie może nadziwić się, że tak małe dziecko samo zgłosiło się do opieki społecznej, a tym bardziej zrozumieć tego, iż rodzice chłopca twierdzą, że jest on złem wcielonym, stanowiącym zagrożenie dla siebie i innych, zatem nie chcą, aby nadal mieszkał z nimi. Casey pragnie dotrzeć do sedna problemu, gdyż na pierwszy rzut oka widać, że funkcjonowanie tej rodziny jest zaburzone. 

Dość szybko Spencer pokazuje różki - zaczyna kłamać, kradnie i ukrywa swoje łupy, dopuszcza się aktów wandalizmu i agresji względem innych. Chłopiec sukcesywnie łamie wszelkie normy etyczne, ewidentnie przejawiając zachowania socjopatyczne. Jednak nie jest to dziwne, skoro wydaje się, że nikt nigdy nie stawiał Spencerowi żadnych granic, dlatego 8-latek nie potrafi dostosować się do narzuconych zasad. Poza tym, po co starać się i być posłusznym, kiedy nawet rodzice traktują go jak wyrzutka? 

Bliższe poznanie Spencera prowokuje do postawienia sobie pytania - czy dziecko może być złe już od pierwszych dni swojego życia? Najłatwiej jest oskarżać niewinną i bezbronną istotę, wkładając w jej usta własne, często krzywdzące słowa, sprawiając, że dziecko zaczyna wierzyć w to, co słyszy. Żadne dziecko nie robi planów (przebywając jeszcze w brzuchu swojej matki!), że będzie niedobre, a jego głównym zadaniem będzie uprzykrzanie życia innym. Zło nie jest także przekazywane w genach, czym niektórzy próbują się tłumaczyć. Owszem, dziecko może stać się niegrzeczne, przejawiając nawet skandaliczne zachowanie, ale winy należy wypatrywać w środowisku, bo to ono demoralizuje. Maluchy są wspaniałymi obserwatorami - od razu widzą, jak zachowują się ludzie, którzy go otaczają, a także jak go traktują...

Od samego początku wiedziałam, że za zachowaniem Spencera kryje się coś więcej, dlatego z nieukrywaną ciekawością przewracałam kolejne strony w poszukiwaniu wyjaśnień. Sedno problemu okazało się dość zaskakujące, zarówno dla mnie, jak i samej Casey, która uświadomiła sobie, że niezależnie od tego, jakie wrażenie ktoś na nas robi, lepiej nie zakładać z góry, że owa osoba jest dobra bądź zła, gdyż może to być niezwykle mylące. Człowiek, który na pierwszy rzut oka jest uprzejmy i dobroduszny, może okazać się kimś zupełnie innym, a za osobą pozornie wycofaną czy arogancką może kryć się dobra, choć nieco pogubiona istota. 

Kolejny raz z ogromnym szacunkiem podchodzę do działalności Casey oraz Mike'a Watsonów. To dobrzy aniołowie, którzy przygarniają pod swój dach tych najbardziej skrzywdzonych przez los, sprawiających największe trudności wychowawcze. Takich ludzi powinno być więcej, chociaż nie da się ukryć, że to niezwykle ciężki kawałek chleba, dlatego tylko nieliczni mogą podjąć się tak arcytrudnego wyzwania.  

Inne powieści Casey Watson, które zrecenzowałam:

Książka bierze udział w wyzwaniach: Czytamy powieści obyczajowePod hasłem oraz Wyzwanie biblioteczne.

20 komentarzy:

  1. Hej, mam tę książkę już od dłuższego czasu na półce ale cały czas jej tytuł mnie odstraszał. Po przeczytaniu Twojej opinii mój dystans na szczęście się zmniejszył.
    Dziękuję i pozdrawaim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij po nią, bo naprawdę warto!

      Usuń
  2. Casey Watson, jak i Cathe Glass to moje ulubione autorki tego gatunku i zawsze z niecierpliwością oczekuję ich nowych książek. Tę, którą recenzujesz również czytałam i historia Spencera na długo pozostanie w mojej pamięci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uwielbiam twórczość obu autorek. Cieszę się, że w maju wychodzi kolejna powieść Casey Watson! :)

      Usuń
  3. To na pewno nie jest łatwa pozycja., ale myślę, że mogłabym się z nią zmierzyć. Jestem ciekawa zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta historia na pewno mnie poruszy. Lubię takie mocne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd sama jestem mamą nie daję rady takim historiom :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sięgałam po nie, kiedy nie byłam mamą, i teraz - kiedy nią jestem. Teraz może nieco bardziej przeżywam je, ale nie zaprzestanę poznawania takich opowieści, bo przyciągają mnie straszliwie.

      Usuń
  6. Człowiek z natury jest dobry, zgodzę się z Tobą, że to środowisko kształtuje zachowania dzieci. Nie znam tej książki, z chęcią po nią siegne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jedną książkę Casey Watson (niestety nie potrafią sobie przypomnieć w tej chwili tytułu) i pamiętam, że podobała mi się... Od pewnego czasu nie czytam jednak już książek tego typu. Nie mniej... ta historia zapowiada się bardzo poruszająco!

    Pozdrawiam
    Książki - inna rzeczywistość

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka czeka już na półce... ale nie mam na razie na nią humoru. Jest to trudna lektura, nie jestem gotowa na takie emocje.

    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten tytuł jest straszny. Jeśli sam tytuł tak chwyta za serce, to jaka musi być treść? Oj będzie ciężko, ale na pewno ją przeczytam!
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  10. To coś dla mnie. Aż mam ciary ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Z podobną tematyką spotykałam się do tej pory u Cathy Glass, ale widzę, że również na Casey Watson warto zwrócić uwagę. Cenię takie poruszające tytuły, które zmuszają do refleksji, a widzę, że w tym przypadku właśnie na to mogę liczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie panie prowadzą rodziny zastępcze i opisują historie dzieci w swoich książkach. Uwielbiam zarówno Glass, jak i Watson! :)

      Usuń
  12. Mam dokładnie taki sam szacunek do tego małżeństwa oraz do Glass. Niezwykle trudno czytać takie książki, bo to o krzywdzie dzieci... To straszne i nie do zaakceptowania. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Już sam tytuł i sama okładka wywołują u mnie niepokojące, straszne emocje. Niełatwa tematyka z pewnością wycisnęłaby ze mnie niejedną łzę, a jednak pomimo to mam ochotę zapoznać się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  14. Już sam tytuł książki trochę przeraża... Nie wiem czy miałabym siłę aby przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aktualnie szukam książek o trochę innej treści, ale i po tę pewnie sięgnę w swoim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  16. To tytuł dla mojej teściowej ona czytuje tego typu książki, a tej autorki czytaął już kilka ;)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...