Strony

piątek, 15 lipca 2016

AlaAntkowe BLW. Od niemowlaka do starszaka - Joanna Anger, Anna Piszczek

zestaw naczyń z melaminy od Liliko.pl
Wydawnictwo: Mamania
Data wydania: 30 września 2015
Liczba stron: 208

AlaAntkowe BLW to książka, która powstała na kanwie bloga kulinarnego pod tym samym tytułem, prowadzonego przez Joannę, mamę Ali, oraz Annę, mamę Antka. Obie panie tworzą wspaniałe przepisy, którymi dzielą się z innymi, a do tego rozwiewają wszelkie wątpliwości związane z karmieniem dzieci, dodatkowo prowadząc warsztaty dla rodziców. Wraz z rozszerzaniem diety swoich maluchów zaczęły jeść razem z nimi, zmieniając swoje nawyki żywieniowe poprzez ograniczenie cukru i soli, sięganie po większe ilości warzyw, owoców czy zbóż. Jak widać, jedna decyzja potrafi przynieść ogrom korzyści.

Na początku autorki wyjaśniają, czym jest metoda BLW (Bobas Lubi Wybór), jakie są oznaki gotowości dziecka do rozszerzania diety, a także jak wyglądają pierwsze próby jedzeniowe. Do tego przedstawiają subiektywny niezbędnik kuchenny ułatwiający gotowanie, dzięki czemu jeśli mama nie posiada danego produktu, może zastąpić go czymś innym, równie wartościowym. 


Książka podzielona jest na siedem pokaźnych rozdziałów. Pierwszy z nich zawiera przepisy na potrawy idealnie nadające się do rozpoczęcia rozszerzania diety dla malucha, który do tej pory znał jedynie smak mleka. Są to dania lekkie, gotowane bądź robione na parze, oparte na warzywach i owocach, jak kostki warzywne bądź stworzone z kaszy, leczo, makaron z warzywami czy pasta z awokado. Kolejne są przepisy na zdrowe i pożywne śniadania, zapewniające energię na cały dzień - domowe masło orzechowe czy kanapkowy krem czekoladowy,  pasztety warzywne, koktajle, omlety z różnorodnymi dodatkami, dania z twarożkiem czy własnoręczne bułeczki. Trzeci rozdział opiera się na przekąskach, które bez problemu można zapakować do pudełeczka i zabrać na długi spacer - batony musli, biszkopciki, placki twarogowe czy pietruszkowe, minitortille, muffinki czy placuszki warzywne. Następny rozdział zawiera dania obiadowe, zarówno zupy (z czerwonej soczewicy, owocową, z zielonego groszku, dyniową), jak i drugie dania, w tym pulpety rybne, różnego rodzaju placki, naleśniki czy pierogi. Rozdział piąty dotyczy słodkich przekąsek i deserów - ciastka (marchewkowe, jaglane, amarantusowe, owsiane), rogaliki, muffinki (z owocami, dyniowo-amarantusowe, jabłkowo-cukiniowe), jak również wszelkiego rodzaju ciasta. W rozdziale szóstym autorki podają przepisy na wyjątkowe okazje, zatem czytelnicy mają okazję zapoznać się z przepisami na tort gruszkowy, paszteciki z kapustą, serniczki bananowe czy wielkanocną babkę piaskową. Ostatni rozdział opiera się na prostych bazach do potraw, czyli sosach jogurtowych, mleku owsianym czy słonecznikowym, puree z dyni, bulionie warzywnym oraz kaszach na gęsto. 

Wybór dań jest nieziemski - dorosłemu cieknie ślinka na samą myśl, a co dopiero maluszkowi, który może swobodnie pogmerać paluszkami w jedzeniu. Do wielu przepisów dołączone są zdjęcia zaostrzające apetyt, a także bardzo przydatne rady ułatwiające przygotowanie konkretnego dania oraz jego opcję dla dorosłych. Autorki zadbały również o dołączenie oznaczeń, dzięki czemu rodzic ma świadomość tego, który posiłek pozbawiony jest glutenu, jajek czy nabiału, a także co jest daniem wegetariańskim. 

Przyznam szczerze, że bałam się rozszerzania diety, bo to jednak coś zupełnie nowego. Poza tym zawsze uważałam, że gotowanie dla malucha zajmuje dużo czasu, a niekiedy sama przegryzam coś w biegu, bo Jaś już czegoś potrzebuje. AlaAntkowe BLW nieco odczarowało ten cały szum wokół diety niemowlaka, sprawiając, że moje obawy znikają, a ja zaczynam wierzyć, że gotowanie może naprawdę sprawiać frajdę - szczególnie jeśli danie robi się błyskawicznie, bez dużego nakładu czasu, a człowiek widzi, jak maluszek zajada potrawę ze smakiem. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: Dziecięce poczytania, Dziecinnie oraz Grunt to okładka.

 Książkę możesz kupić tutaj:
BookMaster.pl

23 komentarze:

  1. Od jakiś 3 tygodni rozszerzamy dietę metodą BLW i naprawdę jestem w szoku, jak szybko dziecko uczy się radzić sobie z kawałkami jedzenia! :) Cieszę się, że napisałaś o tej książce, bo właśnie o czymś podobnym zaczęłam myśleć :) Za jakiś czas chciałabym zamienić pojedyncze owoce i warzywa na jakieś konkretne dania, więc koniecznie muszę zaopatrzyć się w tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, naprawdę polecam! Jest też książka "Bobas Lubi Wybór", ale tam podobno niektóre przepisy są niezbyt dostosowane do naszych polskich realiów, jeśli chodzi o dostępność produktów.

      Usuń
  2. Uwielbiam tę książkę i ktoś by pomyślał, że zawiera tylko dania dla niemowląt, ale nie :) My korzystamy z niej nadal (córka ma już 26 mc-y) i niektóre pozycje weszły na stałe do naszego rodzinnego menu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy, że czytam te przepisy, a już cieknie mi ślinka... Z pewnością będę robiła kilka porcji, żeby nie tylko Jaś się najadł, ale rodzice również. ;-)

      Usuń
  3. Cóż, dzieci jeszcze nie mam, więc raczej to nie pozycja dla mnie, ale mimo wszystko zdjęcia narobiły mi smaka :D

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te przepisy zdecydowanie nadają się również dla dorosłych! :)

      Usuń
  4. Kojarzę tę książkę, może kiedyś się w nią zaopatrzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie kupię tę książkę mojej kuzynce :D Ona ma małe dziecko, więc może jej się przyda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kuzynka będzie zachwycona! A maluszek jeszcze bardziej. ;-)

      Usuń
  6. Na dzień dzisiejszy dieta jest mi nie potrzebna, ale może się to zmienić na przestrzeni nadchodzących miesięcy. W razie potrzeby sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ale to żadna dieta, tylko przepisy na posiłki dla maluchów i ich rodziców. ;-)

      Usuń
  7. To tłumaczenie jako "Bobas Lubi Wybór" zawsze mnie bawi - mogli jednak wymyślić coś mniej głupawego ;) /oczywiście nie mówię tu o autorkach książki/

    Wspomnianego bloga znam, czasem zaglądam tam po porcję inspiracji. Fajnie, że powstała książka, nie miałam nawet o tym pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie twórcy tego tłumaczenia nie chcieli zmieniać pierwszych liter oryginalnej nazwy. Jak wyszło - tak wyszło, grunt, że wszyscy rozumieją. :P A blog jest świetny!

      Usuń
  8. Już mi się te potrawy podobają. Z łososiem sama kombinuję, ale w maku jeszcze go nie przyrządzałam. Po samą publikację tym razem raczej nie sięgnę, ale na bloga wejdę z przyjemnością :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łosoś w maku wydaje mi się na razie zupełną abstrakcją, ale na pewno kiedyś go zrobię. :)

      Usuń
  9. Świetna książka! Będę ją mieć na uwadze. Co prawda moja Lena na razie pożera wszystko co tylko może (z wyjątkiem buraków i mleka modyfikowanego, a także kaszek), to warto mieć ciekawe pomysły w zanadrzu ;)
    P.S. mówiąc, że pożera wszystko, mam na myśli dosłownie wszystko. Ostatnio u znajomej bawila się ogonem ładnego szczurka i co? Tak twierdząc, że to makaron spróbowała skosztować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Lenka je mleko z cyca, to mleko modyfikowane nie jest jej do niczego potrzebne - ma dziewczyna rację, że go nie rusza. ;-) Buraka Jaśkowi wprowadzę, ale sama nienawidzę tego smaku, więc nie będę zła, jak również go nie polubi. ;-) Kaszki też niedługo pójdą w ruch, ale zdecydowanie zwykłe, a nie te specjalnie przeznaczone dla dzieci przepełnione cukrem i innymi zbędnymi dodatkami. Za to szczurów boję się okropnie, więc nawet nie dotknęłabym go! :D

      Usuń
  10. I love your blog!
    Do you want to support each other's blog by following each other?:) Please let me know if you do so I can follow you right back x

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  11. Co prawda nie mam komu gotować jeśli chodzi o maluszka i kucharka ze mnie koszmarna, ale jednak publikacja przypadłą mi do gustu i zastanawiam się czy nie poeksperymentować dla siebie samej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja też nie należę do lubiących i potrafiących gotować, ale cóż... w przypadku własnego dziecka nie chcę iść na łatwiznę i od najmłodszych lat wpychać w niego sztucznych posiłków przepełnionych chemią, więc muszę zmusić się do gotowania. A może polubię to? Kto wie... :) A Tobie polecam tę książkę, bo i dorosłemu na pewno owe dania przypadną do gustu. :)

      Usuń
  12. Metoda BLW brzmi fantastycznie! (Bobas Lubi Wybór- jaka fajna i trafna nazwa, tak btw) Zdecydowanie książka godna polecenia :)
    Pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Super pomysł, że też na to nie wpadłam! Czy konieczne jest stosowanie metody od wieku niemowlęcego, czy można zacząć gdy dziecko ma już ponad roczek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, oczywiście, że można! Tym bardziej, że już ponad roczne dziecko powinno (przynajmniej w moim odczuciu) jeść samodzielnie. ;-)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...