Strony

sobota, 20 sierpnia 2016

sześć miesięcy jak jeden dzień...


OD SZEŚCIU MIESIĘCY MARZĘ O PRZESPANIU CIĄGIEM CHOCIAŻ TRZECH GODZIN.
Ospałość Jasia skończyła się wraz z jego trzecim tygodniem życia. Wtedy budziłam się trzy razy w nocy, co aktualnie jest nieosiągalne. Moje dziecko teraz potrafi budzić się sześciokrotnie między godziną 20 a 5 rano. Doszło nawet do tego, że będąc na jednym z wesel, miałam niecny plan pójścia spać do samochodu - w końcu w domu nie mam szans, aby pospać parę godzin bez jakiejkolwiek pobudki. Jednak doszłam do wniosku, że nie byłoby to zbyt mile widziane. Ale nie macie pojęcia, jak mnie to korciło...

OD SZEŚCIU MIESIĘCY MOJE POTRZEBY SĄ NA DRUGIM MIEJSCU.
Teraz liczy się Jaś, a dopiero gdzieś daleko jestem ja. Jednak podejrzewam, że zna to niemal każda mama, która jest w stanie zrezygnować dosłownie ze wszystkiego, aby spełnić potrzeby dziecka.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY WSZYSTKIE DNI WYGLĄDAJĄ TAK SAMO.
Rutyna, rutyna, rutyna - to coś, co wkradło się do mojego życia na stałe. Czasami zdarzają się ekstra wypady do sklepu czy jakieś nieoczekiwane wydarzenia, ale są sporadyczne. Wiecie co? Dobrze mi z tym. Przynajmniej nie muszę planować swojego dnia, bo wiem, co mnie czeka.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY MOJE ROZMOWY, PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ, SCHODZĄ NA TEMAT DZIECKA.
Oczywiście staram się rozmawiać o różnorodnych sprawach, jakie dotyczą i interesują drugiego rozmówcę, ale zawsze i tak w końcu nasza rozmowa dotknie tematu macierzyństwa. Z mamami lub osobami, które ów temat intryguje, rozmawia się świetnie. Inni pewnie pytają z grzeczności, więc odpowiadam, ale staram się nie ciągnąć tego tematu na siłę, bo niektórzy mają to na pewno gdzieś.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY NIE MOGĘ ROBIĆ TEGO, CO BYM W DANEJ CHWILI CHCIAŁA.
W zasadzie dotyczy to także czasu bycia w ciąży, chociaż wtedy stać mnie było na pewną dawkę spontaniczności. Teraz wszystko podporządkowane jest Jaśkowi - jego drzemkom, aktywnościom, czasie jedzenia, humoru. Ale decydując się na bycie mamą, wiedziałam, że tak będzie i wcale tego nie żałuję. No, może czasami fajnie byłoby zrobić coś "na wariata", ale to może za parę lat, gdy i Jaśko będzie mógł w tym uczestniczyć.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY NIE PAMIĘTAM, CO TO IMPREZA.
Tiaaa, raczej od piętnastu miesięcy, bo w ciąży też nie imprezowałam. Dobra, w tym czasie miałam pięć wesel, ale nie oszukujmy się - matka karmiąca nie pobawi się tak jak przedtem, bo zawsze musi czuwać. Czas beztroski uleciał wraz z narodzinami maluszka, ale nadejdzie (w pewnym stopniu), kiedy dziecię stanie się bardziej samodzielne. Poczekam jeszcze kilka lat, oddam dziecko babci na noc i zaszaleję z mężem do białego rana!

OD SZEŚCIU MIESIĘCY NIE RUSZAM SIĘ Z DOMU BEZ OBOWIĄZKOWEGO EKWIPUNKU.
Kiedyś wychodząc, wystarczyło zabrać ze sobą małą torebkę z niezbędnymi rzeczami. Teraz nie ruszam się bez wózka, wielkiej torby mieszczącej wszelkie gadżety i akcesoria potrzebne dla dziecka, książki i miliona innych produktów. Ach, no i zapomniałabym - Jaśka też zabieram! 

OD SZEŚCIU MIESIĘCY WSZĘDZIE TOWARZYSZY MI MÓJ SYN.
Za kilkanaście lat będzie towarzyszył jakiejś dziewczynie, dlatego na razie cieszę się jego obecnością. Chociaż nie kryję się z tym, że lżej mi, gdy ktoś z rodziny przejmie małego przynajmniej na pięć minut, abym mogła spokojnie wypić jeszcze ciepłą kawę. Niemniej uwielbiam swojego Małego Towarzysza i nie zamieniłabym go na obecność nawet najprzystojniejszego (i tak nikt nie dorówna urodą Jasiowi!) aktora z Hollywood.  

OD SZEŚCIU MIESIĘCY NIE MOGĘ UBIERAĆ SIĘ W TO, CO CHCĘ.
Jaka radość ogarnęła mnie, kiedy po porodzie uświadomiłam sobie, że w końcu będę mogła powrócić do swoich starych ciuchów (no, teraz wiem, że i tak nie byłoby to dobrym pomysłem, bo większość jest dla mnie za duża...). Ależ zdziwienie dopadło mnie, gdy zaczęłam karmić... Taki już los matki karmiącej - nie ruszaj się z domu bez bluzki czy sukienki rozpinanej z przodu! Oczywiście, sprawą priorytetową jest możliwość jak najszybszego rozpięcia, bo dziecię głodne, to dziecię złe!

OD SZEŚCIU MIESIĘCY W SKLEPACH KIERUJĘ SIĘ OD RAZU NA DZIAŁ DZIECIĘCY, A NIE Z CIUCHAMI DLA KOBIET. 
Niegdyś lubiłam zakupy. Teraz też lubię, ale moje nogi automatycznie prowadzą mnie do działu dziecięcego, w którym mogłabym przebywać godzinami. Aktualnie pieniądze wolę wydać na coś, co przyda się Jasiowi.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY CZYTAM W RÓŻNYCH NIECODZIENNYCH POZYCJACH I MIEJSCACH.
Zostając mamą, wiedziałam, że nie porzucę czytania książek. Nie porzuciłam, jak widzicie. Za to zdążyliście się przekonać, że staram się wykorzystać różne chwile, aby przerzucić chociaż kilka kartek książki - czytam podczas karmienia i usypiania Jasia, a także spacerując z wózkiem. Nie czytam już przed snem, bo kiedy mogę zasnąć, to po prostu korzystam, skoro i tak wiem, że zaraz będę musiała wstać. Czasami zdarzają się momenty, że po prostu nie czuję się na siłach, aby usiąść z książką i tego po prostu nie robię. Jednak długo to nie trwa.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY JEM W BIEGU I PIJĘ ZIMNĄ KAWĘ.
Jaś uwielbia, kiedy zwraca się na niego uwagę i gada, gada, gada... a z pełną buzią jest to trudne. Z tego względu rzadko udaje mi się wypić ciepłą kawę czy zjeść coś na spokojnie - może dlatego aktualnie ważę tyle co w gimnazjum (serio!), skoro jem i od razu to spalam, biegając w te i we wte, i zabawiając swojego Szkraba.

OD SZEŚCIU MIESIĘCY SPACERUJĘ TYLE, ILE NIE PRZESZŁAM W CAŁYM SWOIM ŻYCIU.
O tak, tak. Znajomi i rodzina śmieją się, że teraz robię tyle kilometrów, ile nie udało mi się osiągnąć w całym życiu. Chodzę dużo (bardzo!), bo nie wyobrażam sobie, abym miała siedzieć całe dnie w domu z dzieckiem. Codzienny spacer musi być, a jeśli jest kilkugodzinny, tym lepiej. 


POZA TYM... OD SZEŚCIU MIESIĘCY WIEM, CO TO PRAWDZIWA, BEZGRANICZNA, BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ. OD SZEŚCIU MIESIĘCY ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ, ŻE ZA SWOJE DZIECKO SKOCZYŁABYM W OGIEŃ. OD SZEŚCIU MIESIĘCY SPEŁNIAM SIĘ W ROLI, O KTÓREJ MARZYŁAM CAŁE ŻYCIE. 

A w chwilach zwątpienia i zmęczenia, które sprawiam, że niemal zasypiam na siedząco, czytam poniższy tekst... I wiem, że mam największe szczęście, jakie mogło mnie kiedykolwiek spotkać.

Wpis bierze udział w wyzwaniu: Dziecinnie

34 komentarze:

  1. Zakończenie wpisu skradło moje serce! Szczerze boję się tej rutyny, która już w marcu wpadnie w moje skromne progi. Jestem na to gotowa, ale zawsze są obawy i je mam... Chyba obawiam się wszystkiego tych nieprzespanych nocy, ząbkowania i całej twojej listy, którą wymieniłaś. Twój synek jest prześliczny i niech rośnie zdrowo!!! A tobie życzę, chociaż jednej przespanej nocy :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie da się ukryć, że rutyna będzie - szczególnie jeśli będziesz większość czasu sama, bo partner będzie pracował. Niemniej maleństwo da Ci tyle radości, że nawet rutynę przeżyjesz. :) Na razie nie marzę o przespanej nocy, ale jak nadejdzie to chyba wypiję szampana z tej okazji!! Syn dziękuje za komplementy. :)

      Usuń
  2. Od sześciu miesięcy wiesz, co to oznacza szczęście. Piękny wpis, bardzo się wzruszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. Świetny wpis.

      Usuń
    2. Wiolu, to prawda. Dziękuję dziewczyny! :*

      Usuń
  3. Piękny wpis, bardzo ładnie to wszystkie opisałaś i podsumowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny wpis, Twoją bezgraniczną miłość można wyczuć podczas lektury... A mały Jaś rośnie jak na drożdżach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten post jest taki uroczy <3 gratuluje 6 miesięcy, mały Jasiu! Jesteś już duży! Rośnij jeszcze większy :D! Ale daj mamie czasem więcej poczytać i pospać!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Obawiam się, że mój syn nie posłucha się Twoich rad, ale powiem mu, że mógłby!! :P

      Usuń
  6. Jeju, jaki Jaś już duży! :) czas leci szybciutko...
    Co do nocy to współczuję, bo Pati w tym wieku noce przesypiała od ok. 23 do 5/6 rano :)
    I tak, masz rację - dziecię na 1 miejscu...
    Jeśli chodzi o obecność... to ja jeździłam wózkiem po całym mieszkaniu, co i gdzie miałam robić tam też miałam "przylepę" koło siebie.
    Z wyjściami "na wariata" to poczekaj tak ze dwa lata, choć oczywiście nawet wtedy pakowanie ekwipunku będzie konieczne, ale i tak można już pójść "na miasto" na spacer czy do parku, żeby dziecię coś z tego rozumiało

    Wzruszające...
    Póki co przytulam, biorę na kolana i trzymam "małą, ciepłą łapkę" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelinko, nie dołuj mnie z tym spaniem... :P Moja przylepa też nie może stracić mnie z oczu, bo zaraz złość. Chyba, że ktoś chwilę posiedzi przy nim, ale musi gadać, gadać i gadać. :) :*

      Usuń
  7. Ale jak to? Byłaś na weselu? W nocy??? A Jasiek jak sobie dał radę? Skoro sobie poradził to może by go znowu od czasu do czasu oddać troskliwej osobie i się wyspać? :)
    Ha, a ja nie mam nic na guziki. Moja ulubiona opcja to zwykły t-shirt, który pociągam do góry.  :)
    Eh, mi też leci ten czas jak szalony. Jest ciężko, ale jestem bardzo szczęśliwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wesela najczęściej są w nocy. :P Ba!, byłam na czterech, a we wrześniu czeka mnie piąte. Jasiek musiał dać sobie radę. Zostawała z nim moja mama oraz siostra - karmiły go moim mlekiem, ale nie ukrywam, że zanim mama je podgrzała, to Jaś darł się wniebogłosy... No cóż, i tak jestem wdzięczna mamie, że została z nim, kiedy ja miałam wesela, więc nie mam zamiaru nadwyrężać jej dobrego serca, tym bardziej, że sama ma teraz problemy ze zdrowiem. Poza tym, nie wyobrażam sobie, abym miała powiedzieć: "mamo, weź Jasia na noc, bo chcę się wyspać". Do tego mama zawsze siedziała z nim u mnie w domu, więc nie widzę opcji, abym miała spać w jednym pokoju, a w drugim Jaś ze swoją babcią. ;-)
      Ja akurat wolę guziki, bo nie widzę siebie świecącej brzuchem gdzieś, gdzie akurat moje dziecko będzie głodne. ;-)
      Szkoda, że leci tak szybko i nie da się go choć na trochę zwolnić...

      Usuń
  8. Gratulacje! Ten czas tak szybko leci, że za chwilę Jasiu pójdzie już od przedszkola, do szkoły :) Ciesz się każdą chwilą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się cieszyć chwilą, kiedy tylko mogę. Nie biegnę przed telewizor czy do komputera, jeśli mogę poleżeć z nim, pogadać, popatrzeć na niego... :)

      Usuń
  9. gratuluję wytrwałości, powodzenia w kolejnych dniach :D dla mnie straszne było budzenie się co 3 godziny żeby nakarmić świnkę morską która była chora i nie mogła jeść, więc musiałam jej podawać pokarm przez strzykawkę co 3 godziny. kilka nocy i byłam mega zmęczona. a ty wytrzymujesz to przez pół roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tylko pół roku... W ciąży też nie dał mi pospać, więc 9 miesięcy + 6 miesięcy to kupa czasu :D

      Usuń
  10. To już pół roku? :) Wpis pełny miłości, piękny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czas szybko płynie i z pewnością jest to bardzo ekscytujące patrzeć jak przy nas z takiego malucha staje się coraz większy człowieczek :) Cudownych chwil wam życzę, mniej nieprzespanych nocy i ciekawych doświadczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ekscytujące, ale jednocześnie przerażające... chciałabym niektóre chwile zatrzymać na dłużej, a nie mogę... :(

      Usuń
  12. Podglądam twojego bloga od jakiegoś czasu.
    Tak mnie wzruszył ten wpis, że chcę podziękować. Dodałaś mi wiary, czuję że jeszcze bardziej powinnam doceniać każdą godzinę spędzoną z moją dwójka. Pomimo bólu, zmęczenia (od 28 mcy nie miałam przespanej nocy) wiem dzięki Tobie że to minie, więc niech trwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za piękne i miłe słowa! My, mamy, przetrwamy wszystko... a kiedyś będziemy tęsknić do nieprzespanych nocy i tych maleńkich rączek...

      Usuń
  13. Ależ ten czas zasuwa, przecież tyle co pisałaś, że Jaś się urodził:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Straszne, jak ten czas leci...

      Usuń
  14. Nieprzespane noce to jedno z moich mniej przyjemnych wspomnień... Pamiętam jak mówiłam odwiedzającym nas gościom, że marzę o przespaniu ośmiu godzin :) Na szczęście nasz Synek okazał się śpiochem i po około 10 tygodniach zaczął przesypiać niemal wszystkie noce i tak ma do dziś :) Mnie z kolei rutyna czasami dobija, ale staram się właśnie myśleć, że za jakiś czas będę tęsknić za tym czasem, choć niejednokrotnie jest mi naprawdę ciężko o tę odrobinę entuzjazmu :) Niech Jasiek rośnie zdrowy i silny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nie masz co narzekać... Ja marzę o przespaniu trzech godzin, a co dopiero ośmiu... Tylko pozazdrościć. :)

      Usuń
  15. Twój tekst to takie swoiste wsparcie dla mnie, a ostatni obrazek to pozwól, że sobie zapiszę do schowka. Ja w tamtym tygodniu miałam cztery imprezy, męczę się okrutnie szybko, a i tak niektórzy znajomi mnie niemiło zaskoczyli, mówiąc, że ja ciągle narzekam, że nie tańczę, że w ciąży trzeba wszystko robić. A ja naprawdę intensywnie żyję. Urodziny, poprawiny, wesele, impreza w pracy - ciekawe czy inni by tak szaleli hmmm okaże się kiedyś. A póki co stwierdziłam, że więcej nigdzie nie chodzę, naprawdę potrzebuję odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę tak powiedzieli?! O mamo! Przecież w ciąży zmienia się wszystko i to normalne, że zmienia się też życie przyszłej mamy, a tańce, imprezy, brak snu męczy nie tylko ją, ale i to maleńkie dziecko w środku. Nie rozumiem totalnie takich ludzi.
      Sylwio - piękny wpis! :*

      Usuń
    2. Gdzieś przewinął mi się pewien tekst, w którym napisane było, że na temat wychowywania dzieci i bycia w ciąży najbardziej "znają się" ci, którzy owych dzieci nie mają. Sama zauważyłam, że najwięcej do powiedzenia mają ci bezdzietni i żyjący z dnia na dzień, a także osoby, które dzieci miały kilkadziesiąt lat temu, a od tego czasu zmieniło się wszystko. Beti, odpocznij, bo później już nie będziesz miała okazji! ;-) A w ciąży trzeba uważać na siebie i denerwować się jak najmniej.

      Kasiu, dziękuję :*

      Usuń
  16. Od sześciu miesięcy jesteś MAMĄ :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...