Strony

sobota, 24 września 2016

Bez winy - Mia Sheridan [PRZEDPREMIEROWO!]

Tytuł oryginału: Grayson's Vow
WydawnictwoOtwarte
Data wydania: 28 września 2016
Liczba stron: 412

W każdej popularnej i szanowanej bajce dla dzieci występują piękne księżniczki, wyniosłe królowe wraz z mężami królami, okrutne czarownice, dobre wróżki, a także mniej lub bardziej przyjazne stwory. Do tego, rzecz jasna, elementem niezbędnym okazuje się także królewicz zabiegający o względy pięknej damy. Co powiecie jednak na bajkę w wersji dorosłej, pozbawioną przesłodzonych postaci? Zapraszam Was do świata Bez winy Mii Sheridan - opowieści o Wiedźmie i Smoku...

22-letnia Kira Dallaire nie ma grosza przy duszy i pomimo bycia córką poważanego i bogatego byłego burmistrza San Francisco, nie ma zamiaru korzystać ze znajomości ojca ani jego łaski. Woli podjąć ryzyko, składając 28-letniemu Graysonowi Hawthornowi, właścicielowi upadającej winnicy, pewną nieco szokującą propozycję, dzięki której oboje zyskaliby, wychodząc  z dołka finansowego. Wspólna umowa ma połączyć ich jedynie na pewien czas, po czym każde ma odejść w swoją stronę. Te rozwiązanie wydaje się najrozsądniejszym, mając na uwadze to, iż Kira sprawia wrażenie rozwydrzonej księżniczki, a Gray zachowuje się arogancko i bezczelnie. Tych dwoje zaczynają łączyć doświadczenia oraz cierpienie, jakie niegdyś ich dotknęło, jednak czy nić sympatii może doprowadzić do czegokolwiek dobrego, skoro oboje mają zamiar jak najszybciej zakończyć farsę, w jakiej wzięli udział?

Pierwsze spotkanie Kiry i Graya okazuje się niezbyt udane, wszak oboje mają niepochlebne opinie o sobie nawzajem. W zasadzie trwa to jeszcze długi czas, a kiedy zarówno ona, jak i on, zaczynają patrzeć na siebie bardziej przychylnym okiem, to nie przyznają się do tego, czując obawy przed odrzuceniem. Nie na darmo mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają - w tym przypadku to cała prawda, chociaż głównych bohaterów również sporo łączy. Szczególnie dzieciństwo pozbawione beztroski, poczucia bezpieczeństwa oraz ogromnych pokładów miłości, a obarczone wyrzutami sumienia, tęsknotą, cierpieniem i brakiem poczucia własnej wartości.

(...) miłość nie zawsze jest łatwa i po płatkach róż. Potrafi boleć. Oznacza odsłonięcie się, całego siebie, każdej delikatnej części, i wystawienie na możliwość zranienia. Bo prawdziwa miłość to nie tylko kwiat, prawdziwa miłość to również ciernie. *

Mam niezwykle mieszane uczucia odnośnie tej lektury. Do tej pory Mia Sheridan przyzwyczaiła mnie już do historii, które pochłaniają mnie od pierwszych stron i intrygują do samego końca, stając się jednymi z moich ulubionych. W tym przypadku zdecydowanie tak nie jest - Bez winy to najsłabsza książka z dorobku Sheridan, jaką przyszło mi poznać. W pewnym momencie zaczęłam zadawać pytanie - "Mio, dlaczego mi to zrobiłaś?". Kiedy wspominam CalderaEden oraz Stingera, na moich ustach pojawia się uśmiech, a teraz zdecydowanie stanie się bledszy, gdy przypomnę sobie o jej najnowszym dzieleAby poprawić sytuację autorki, sięgnę jeszcze po wychwalane Bez słów, wierząc, że ta opowieść znowu wprowadzi mnie na emocjonalne wyżyny literackie. 

W moim odczuciu Bez winy wypada blado na tle poprzednich dzieł Sheridan. Bardzo ciężko było mi się wgryźć w fabułę, która mimo wszystko nie wywarła na mnie jakichkolwiek emocji. Kulminacyjny i najważniejszy moment rozpoczyna się już na samym początku, dlatego dalsza akcja wydaje się mdła, nużąca i brnąca tak powolnie, że wolniej już się nie da. Zakończenie również niczym nie zaskakuje. Ba!, nie trzeba nawet wysilać się, aby odgadnąć, jak pozostanie poprowadzona akcja. Cała historia wydaje mi się dość mocno naciągana, a zwracanie się do siebie "smoku" i "wiedźmo" (nie tylko w swojej obecności, ale także przy innych ludziach) sprawiało, że na mojej twarzy nieustannie pojawiał się wyraz zażenowania. Do tego niejednokrotnie irytowali mnie główni bohaterowie. Wykreowanie Kiry na przecudowną, przekochaną i przedobrą osobę, niemalże bez wad, straciło na wiarygodności. Z kolei brak samokontroli, szczególnie seksualnej, u Graya drażniło mnie na tyle, iż pomimo wiedzy na temat jego doświadczeń, nie potrafiłam zrozumieć jego pobudek, gdy miał ochotę na Kirę dosłownie zawsze i wszędzie, najczęściej w zupełnie nieodpowiednich okolicznościach. 

Gdybym nie znała wcześniejszych książek Sheridan i sięgnęłabym po ten utwór, to prawdopodobnie już nigdy więcej nie przeczytałabym niczego, co wyszło spod pióra autorki. Chociaż z drugiej strony - może Bez winy wywarłoby na mnie nieco lepsze wrażenie, jeśli nie wiedziałabym, że pisarkę stać na o wiele więcej? Aktualnie pozostaje mi tylko gdybanie... Nie zrozumcie mnie źle, w swoim życiu przeczytałam masę zdecydowanie gorszych lektur, przy których Bez winy wydaje się niemal arcydziełem. Do tego jestem przekonana, że wielu czytelników może poczuć ogromną satysfakcję, poznając ową historię. Mnie po prostu nie urzekła z prostego powodu - okazała się zbyt zwyczajna i dość mocno odstająca swoim poziomem od poprzedniczek. 

To opowieść o tym, że na nic zdadzą się pieniądze, kiedy w domu brakuje miłości. Pierwsze lata życia potrafią dać w kość tak mocno, iż nawet dorosły człowiek nie potrafi pogodzić się z tym, co go spotkało. Sposób przetrwania dzieciństwa rzutuje na całe dalsze życie. Żadne dziecko nie ma wpływu na to, jak jest traktowane przez tych, którzy powinni zapewnić mu wszystko, co najlepsze. Niestety, pomimo wszystko, taki człowiek żyje z poczuciem winy i niekiedy niemożliwe jest wytłumaczenie mu, że nie ponosi żadnej odpowiedzialności za niewłaściwe traktowanie go w dzieciństwie. Historia Kiry oraz Graya to również opowieść o bolesnych zdradach, życiu w kłamstwie, radzeniu sobie z przeciwnościami losu, braterskiej miłości wystawionej na potężną próbę, a także obecności dobrych dusz wokół nas.

W tej historii na wierzch wypływają dwa główne przesłania. Pierwsze mówi o tym, że walka z kimś nie jest czymś złym, jeśli ma ona na celu uświadomieniu owej osobie, ile jest warta. Drugi morał uświadamia, że miłość niekiedy polega na spotkaniu się w połowie drogi, ale nierzadko nie wolno na to czekać, a wręcz trzeba przyjść do swojej połówki, ponieważ czas nie zawsze działa na naszą korzyść.

* cytat ze str. 290

Książka bierze udział w wyzwaniach: Czytamy nowościCzytamy powieści obyczajowe oraz Dziecięce poczytania.

24 komentarze:

  1. Może ja w takim razie sięgnę po te inne tytuły autorki, żeby nie zepsuć sobie opinii o niej, skoro to najsłabsza powieść póki co w jej wykonaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to będzie najlepsza opcja. :)

      Usuń
  2. Czytałam "Bez słów" i ta książka pochłonęła mnie bez reszty, za opisywaną przez Ciebie mam zamiar się zabrać, jednak nie wiem czy jeszcze chwilę nie poczekam ;). Bardzo lubię Twój styl, niezmiernie lekko się czyta! :)

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo miło czytać mi takie słowa... to miód na moje serce. ;-) "Bez słów" mam w planach, bo wszyscy zachwycają się tą historią, więc musi mieć to COŚ.

      Usuń
  3. Hm, a ja czytałam tylko "Bez słów" tej autorki, więc nie mam aż takiego porównania jak Ty (swoją drogą, ciekawe jak Tobie spodoba się ta powieść;)
    Po "Bez winy" pewnie i tak sięgnę, kiedy będę potrzebować lekkiej lektury. Zobaczymy, jak odbiorę tę książkę. Na arcydzieło się nie nastawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Bez słów" spodoba mi się tak, jak wcześniejsze książki autorki, które miałam okazję poznać. Oby "Bez winy" okazało się tylko jednym nieudanym "wypadkiem przy pracy". ;-)

      Usuń
  4. Szkoda, że książka jest słaba.

    OdpowiedzUsuń
  5. To teraz jestem w kropce, ponieważ liczyłam na kawał dobrej lektury, którą Sheridan zaserwowała mi w przypadku Bez słów. Po tej recenzji moje emocje ostygły i chyba na dzień dzisiejszy odpuszczę sobie tę książkę, a nie ukrywam miałam na nią wielki czytelniczy apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory spotkałam się z kilkoma opiniami na temat "Bez winy" i w większości są w miarę pozytywne, ale zdecydowanie nie tak, jak chociażby przy "Brak słów".

      Usuń
  6. Jeszcze nie miałam przyjemności spotkać się z twórczością pani Sheridan ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to nadrabiaj zaległości! :)

      Usuń
  7. Pisałam Ci już, że zazdroszczę? :P Mimo że Twoja opinia jest kolejną, że to słabsza pozycja to i tak chcę sięgnąć, ale chyba już nieco mniej...
    Autorki czytałam tylko Bez słów i jestem zachwycona! Jeszcze Stingera mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelinko, "Stinger" był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Sheridan i mam do niego ogromny sentyment. Sięgaj po niego jak najszybciej! :)

      Usuń
  8. Dla mnie najsłabszy był Stinger, dlatego, że czułam się jakbym najadła się za dużo cukru, było po prostu niemożliwie słodko i idealnie:) Wtedy sobie zadawałam pytanie, Mia co z Tobą? Tu urzekła mnie winnica i taki sielski-anielski klimat powieści, małe miasteczko, mała społeczność, ale zgadzam się, że książka nie jest bez wad. Kira i Grayson początkowo nieźle działali mi na nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei mnie "Stinger" urzekł, za to "Bez winy" zawiodło okrutnie. Wszystko okazało się takie przewidywalne...

      Usuń
  9. Czytałam tylko jedną książkę tej autorki i bardzo mi się podobała. Na pewno sięgnę także po tę, jednak boję się, że mi również się nie spodoba :(

    Juliana Bookworm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeśli nie sięgniesz po nią, to nie przekonasz się... Nie zamartwiaj się na zapas - być może Ciebie akurat porwie ta historia. Trzymam kciuki! :)

      Usuń
  10. Od dawna wiem o premierze tej książki, a moja ochota na nią nie zmalała nawet na chwilę. Przeczytałam wszystkie poprzednie, wydane w Polsce, książki tej autorki. Poznanie tej jest tylko kwestią czasu. Teraz mam małe obawy, bo widzę, że na Tobie nie wywarła ona rewelacyjnego wrażenia. Zobaczymy, co ja z niej wyniosę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością porównam nasze wrażenia! :)

      Usuń
  11. Bardzo dobrze kojarzy mi się nazwisko tej autorki, chociaż sama jeszcze niczego nie czytałam. Teraz chociaż wiem od czego nie zaczynać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam już trochę o tej książce, ale to chyba nie do końca moja tematyka, więc jeszcze muszę się zastanowić, czy przeczytać, czy nie ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzisiaj właśnie idę odebrać książkę, mam nadzieję że się na autorce nie zawiodę, bo po "Bez słów" podniosła wysoko poprzeczkę sobie samej :) :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę Ci się nie podobało? Jestem urzeczona tą historią i bawiłam się jak na komedii romantycznej, szkoda, że Ciebie tak nie oczarowała...
    PS. Co do zdjęć, odezwij się na priv na facebooku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie podobało mi się i sama jestem w szoku. Może nie było najgorzej, bo mam za sobą nudniejsze powieści, ale po Sheridan spodziewałam się wielkiego WOW, a zdecydowanie tego nie było.
      P.S. Zaraz napiszę :*

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...