Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu - Anna McPartlin

Tytuł oryginału: Somewhere Inside of Happy
WydawnictwoHarperCollins
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Liczba stron: 400

Życie bywa przewrotne - umierają młodzi, pełni sił i wigoru, przed którymi świat dopiero zaczyna otwierać ramiona. Z kolei ci pragnący odejść z różnych powodów, istnieją i niekiedy wyczekują końca, który zdaje się nigdy nie nadejść. Sprawiedliwości nie było, nie ma i obawiam się, że nigdy nie będzie...

Maisie Bean-Brennan przez wiele lat była ofiarą przemocy domowej. Kiedy w końcu zdecydowała się odejść od męża-oprawcy, stanęła na nogi, chociaż nie było jej łatwo. Zajmowała się dziećmi - inteligentnym i wrażliwym Jeremy'm oraz zbuntowaną i odważną Valerie, a także matką chorującą na demencję. Do tego pracowała na dwa etaty, jako pomoc w gabinecie dentystycznym oraz weekendowa sprzątaczka, aby jakkolwiek związać koniec z końcem. Nie spodziewała się, że 1 stycznia 1995 roku straci cząstkę siebie, krew z krwi, kość z jej kości - ukochanego syna. 

Cała historia zaczyna się nieco od końca... Na samym wstępie dowiadujemy się o śmierci Jeremy'ego, a wszelkie następujące wydarzenia płyną w tym samym kierunku, gdzie koniec jest już dokładnie znany. Niemniej nie przeszkadza to w niczym, wszak człowiek to istota ciekawska, dlatego przez całą książkę czuje rosnące zainteresowanie, a w głowie pojawia się ogrom pytań dotyczących owego zakończenia. 

Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu porusza masę problemów, z którymi zmaga się wiele osób - przemoc (seksualna, fizyczna, psychiczna i emocjonalna), homoseksualizm, trudne dzieciństwo, uzależnienia, burzliwe dojrzewanie, obawa przed kolejnym rozczarowaniem ze strony drugiego człowieka, brak umiejętności zaufania komukolwiek, zamiana ról na linii rodzic-dziecko, problem z zaakceptowaniem upływającego czasu, nadużycie zawodowych uprawnień w celu pomocy ofierze.

Pomimo tego, iż w powieści występuje trzecioosobowa narracja, autorka pokazuje punkt widzenia każdej postaci, co pozwala czytelnikowi na jeszcze lepsze zrozumienie różnorodnych mechanizmów, jakimi posługują się konkretni bohaterowie. Co prawda, błyskawicznie domyśliłam się, jaki sekret nosił w sobie Jeremy, jednak przez cały czas trwałam w napięciu i z przyjemnością oraz dużą dozą niepokoju czekałam na dalsze wydarzenia.

Anna McPartlin słynie z lekkiego pióra, poruszania istotnych problemów i przedstawiania ich w przystępnej formie. Jej Ostatnie dni Królika zbierają niezwykle pozytywne recenzje, dlatego od dawna mam w planach tę książkę. Niestety do tej pory nie udało mi się sięgnąć po nią, jednak teraz to jedynie kwestia czasu - po tak dobrej lekturze, jak Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu, nie wyobrażam sobie, abym miała nie poznać dalszej twórczości pisarki.

Ową książkę powinni przeczytać wszyscy, zarówno ci przepełnieni tolerancją, jak również osoby uważające, że każdą inność należy zlikwidować. Uważam, że ta powieść powinna wręcz trafić do kanonu lektur, ponieważ porusza tematy idealnie pasujące do wieku młodzieńczego. Nierzadko słyszy się o tragediach spowodowanych nietolerancją, brakiem akceptacji ze strony rówieśników oraz rodziny, a także niemożnością pogodzenia się z własnym "ja". To straszne, że wiele młodych osób niemal od samego początku musi ukrywać własną tożsamość, udawać kogoś innego i dusić w sobie to, co pragnie wyjść na powierzchnię, tylko dlatego, że boi się reakcji ze strony otoczenia. Nie wyobrażam sobie, jak uciśnieni muszą czuć się tacy ludzi... To niemożliwie przykre i smutne. 

Ta niepozorna powieść wywołuje masę emocji, a niemal każdy bohater staje się ulubionym. Maisie może stać się wzorem do naśladowania dla wielu kobiet, które są po przejściach. Kobieta robi wszystko, aby zapewnić swojej rodzinie jak najlepsze życie, chociaż nieustannie zjadają ją wyrzuty sumienia spowodowane przeszłością i losem, jaki niegdyś zgotowała swoim dzieciom. Do tego wyrzuca sobie, że miłość nie jest już dla niej, a jej życie powinno opierać się na poświęceniu dzieciom oraz chorej matce. Na szczęście na jej drodze pojawiają się dobrzy ludzie, którzy uświadamiają Maisie, że nie warto rozpamiętywać złej przeszłości, a skupić się na teraźniejszości. Ogromny smutek ogarniał mnie, kiedy czytałam o Bridie, matce Maisie. Jej choroba uświadamia, jak szybko z samodzielnego człowieka pełnego wigoru można stać się kimś bezwolnym, bezbronnym oraz bezrozumnym. Życie ucieka przez palce, dlatego łapmy te chwile, które jeszcze zostały, bo nigdy nie wiemy, kiedy zostaniemy ich pozbawieni...

Książka bierze udział w wyzwaniach: Cztery pory rokuCzytamy nowościCzytamy powieści obyczajoweDziecięce poczytaniaDziecinnieGrunt to okładka oraz Pod hasłem.

22 komentarze

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Uwielbiam tego typu książki. :) Mimo że nie czytałam jeszcze żadnej pozycji tej autorki to od dawna chcę sięgnąć po "Ostatnie dni Królika". Dopisuję więc "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" do mojej długiej już listy "do przeczytania" :3 Cieszę się, że są autorzy, którzy podejmują takie trudne tematy. Co prawda czytelnicy muszą potem się zbierać się z emocjonalnego dołka (u mnie zawsze taki się pojawia), ale naprawdę warto.
    Pozdrawiam!

    bookchilling.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie jestem książkową masochistką, więc lubię sięgać po książki poruszające bardzo trudne i dołujące tematy. Rozglądaj się za twórczością tej autorki, bo warto. :)

      Usuń
  2. Anna McPartlin zdobyła moje serce dzięki "Ostatnim dniom Królika", więc tę powieść z pewnością również przeczytam. :) Ach, piękne zdjęcie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję, chociaż takie zwykłe, robione na szybko. :*

      Usuń
  3. Jestem oczarowana tą autorką i jej poprzednią książką. Po tę sięgnę na pewno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja muszę rozejrzeć się za "Ostatnimi dniami Królika". :)

      Usuń
  4. Wiem, że muszę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za takimi fabułami, ale może siostra się skusi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie piękne zdjęcie zrobiłaś. Jestem oczarowana. Co do samej książki, zastanowię się nad nią jeszcze, ale muszę przyznać, że bardzo mnie ujęłaś swoją recenzją. Zwłaszcza ostatnie zdanie takie... życiowe. Masz rację, cieszmy się każdym dniem, doceniamy to, co mamy, bo nigdy nie wiadomo, co nas może jutro spotkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu, pięknie Ci dziękuję. Takie słowa wychodzące od Ciebie wiele dla mnie znaczą. :)

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale wszyscy ją ogromnie chwalą, muszę w końcu sama się o tym przekonać :) Koniecznie tą muszę przeczytać :)!

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  8. Już sama okładka sprawia, że mam ogromną ochotę zapoznać się z tym tytułem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie napisana recenzja. Szczególnie ostatnie zdanie zmusiło mnie do refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i jeszcze raz zachęcam do lektury. :)

      Usuń
  10. Przyznam, że ciekawi mnie ta historia. Najpierw śmierć bohatera, później wydarzenia do niej prowadzące. Fajne i niecodzienne rozwiązanie. Poza tym wspominasz o emocjach oraz istotnych kwestiach poruszonych w tej powieści. Z pewnością mnie to przekonuje. Nawet ta okładka ma w sobie jakiś magiczny pierwiastek. Chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając już trochę Twój gust, podejrzewam, że ta powieść może chwycić Cię za serce.

      Usuń
  11. Wydaję mi się, ze mogłaby mi się spodobać. Z pewnością zapamiętam sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tyle pozytywnych recenzji tej książki przeczytałam w ostatnim czasie, że naprawdę nabrałam ochoty na lekturę. Muszę tylko poczekać na odpowiedniejszy moment - skoro tyle emocji, to potrzebny specjalny czas na czytanie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.