leki oraz suplementy diety podczas ciąży i karmienia piersią


Każda z nas ma w swoim życiu lepsze i gorsze momenty, zarówno jeśli chodzi o samopoczucie, jak i aspekty zdrowotne. Niejednokrotnie nasze kobiece ciała są wystawiane na próbę, szczególnie podczas ciąży, porodu oraz karmienia piersią. Dziewięć miesięcy to okres przeogromnych zmian, jakie zachodzą w ciele, które ma bardzo poważne zadanie - utrzymanie dwóch organizmów. Jeden, ten dziecięcy, wysysa dosłownie wszystko ze swojej rodzicielki, która niekiedy ubolewa nad tym i podupada zdrowotnie. Nie lepiej jest w przypadku porodu - utrata krwi, zmęczenie oraz niewyobrażalny wysiłek dorzucają swoje trzy grosze do pogorszenia kobiecej kondycji. Do tego dochodzi karmienie piersią, poprzez które matka daje wszystko to, co najlepsze i najzdrowsze dla jej dziecka, a jednocześnie niejednokrotnie rujnuje tym organizm, i tak po nie olbrzymich przejściach. Jedynym wyjściem jest zaopatrzenie się w odpowiedni suplement diety i... czekanie na efekty. Rzecz jasna, warto dorzucić do tego dobrze zbilansowaną dietę, nieco ruchu (a tego przy dziecku wiele) oraz jak największą dawkę odpoczynku, o co akurat w tym przypadku najtrudniej.

Przyznaję szczerze, że jestem bardzo sceptycznie nastawiona do jakichkolwiek tabletek. Nie lubię ich brać i staram się tego nie robić - nawet gdy niejednokrotnie męczyły mnie bóle głowy, bóle menstruacyjne czy gorączka, to niezwykle rzadko sięgałam po leki. Pewnie wynika to z tego, że w swoim życiu przeżyłam dziesiątki zapaleń płuc oraz angin, które wymagały poważnej dawki lekarstw, w tym zawsze antybiotyków, więc wolałam już nie ingerować zbyt mocno w swój organizm, i tak bardzo nadwyrężony farmaceutykami. 

W czasie ciąży wykazywałam podejście bohaterskie - jak najmniej leków, więc jedynie podczas planowania ciąży oraz w pierwszych tygodniach przyjmowałam kwas foliowy. Szybko przypałętała się do mnie silna anemia, której nie udało mi się pozbyć przez cały czas trwania ciąży, pomimo regularnego brania żelaza. W dniu terminu rozchorowałam się na tyle, że trafiłam do szpitala, gdzie spędziłam kilka dni - syn nie śpieszył się zanadto, więc po wstępnej kuracji (niestety musiałam przyjmować antybiotyk oraz parę innych lekarstw) zostałam wypuszczona do domu. Po porodzie (moje ciało w końcu zechciało pozbyć się tego małego intruza, który wprowadził się do środka na okres dziewięciu miesięcy i dziesięciu dni, jednak ów człowieczek niekoniecznie pragnął wychodzić) doszło parę medykamentów przeciwbólowych, po czym powróciłam do domu. Rzecz jasna, grałam chojraka, zaciskając zęby i odmawiając wszelakich leków, po czym dochodziła godzina osiemnasta, a ja nie dałam rady wstać z łóżka. Zatem ulegałam namowom męża i brałam coś przeciwbólowego - oczywiście z jak najmniejszą dawką paracetamolu. Na szczęście największy kryzys minął po dziesięciu dniach, po których, jako tako, doszłam do formy. 

Co teraz? Karmię piersią osiem pięknych miesięcy i zamierzam kontynuować to jeszcze (co najmniej) kolejne tyle samo. Nie da się ukryć, że wspaniałej oraz szybkiej utracie kilogramów, zaczęło towarzyszyć wypadanie włosów, a także dość mocne ogólne osłabienie, ale czemu się dziwić, skoro moje dziecię nie potrzebuje snu, więc budzi się po dwanaście razy w ciągu jednej nocy. Jednak w końcu doszłam do wniosku, że być może nadal utrzymuje się u mnie anemia, zatem zrobiłam badania - okazało się, że morfologia jest w najlepszym porządku. Co prawda, moje samopoczucie bywa średnie (główny powód - brak odpowiedniej dawki snu), ale zgodnie z zaleceniem lekarskim sięgnęłam po suplementy diety. Od dłuższego czasu biorę Vita-miner Prenatal, a ostatnio zaczęłam sięgać po mumomega. 

Mumomega to suplement diety dla kobiet w ciąży oraz karmiących piersią, bogaty w DHA olej z ryb morskich i olej z wiesiołka. Spożywanie kwasu DHA przez matkę wspomaga prawidłowy rozwój mózgu i oczu u płodu, a także niemowląt karmionych naturalnie. Kobiety, które zbyt rzadko spożywają ryby, powinny dostarczać odpowiednią dawkę DHA swojemu organizmowi, dzięki czemu zyska na tym również maluszek. 

Nie spodziewam się zaskakujących efektów, bo do dobrego samopoczucia brakuje mi snu, ale wiem, że robię wszystko, co w mojej mocy, aby mój organizm jakkolwiek funkcjonował. Tymczasem trzymajcie kciuki, aby Jaśko zaczął spać nieco więcej, dzięki czemu i ja w końcu znowu dowiem się, czym jest przespanie chociażby dwóch godzin pod rząd, co aktualnie tkwi jedynie w sferze marzeń.

Drogie Mamy, czy znacie mumomega? A może stosujecie lub stosowałyście inne suplementy diety? Jakie? Jesteście/byłyście z nich zadowolone?

Wpis bierze udział w wyzwaniu: Dziecinnie

26 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Myślę, że w ciąży jakiekolwiek suplementy powinny być ograniczone do absolutnego minimum. Tylko to co jest naprawdę potrzebne.



    ___________________________________________
    http://bit.ly/2dUTSWD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży nie brałam żadnych. Teraz jestem już PO - nieprzespane noce dają w kość, a ryby jem bardzo rzadko, zatem postawiłam na suplement diety.

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tych tabletkach, ale nazwę zapamiętam. Niestety, w sprawie żelaza lekarze bardzo często zapominają dodać że najlepiej wchłania się ono z witaminą C :) Jeżeli nie połączymy tego wszystkiego razem, to niestety - żadnych efektów nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, owszem nie poinformowano mnie o tym, ale Wujek Google dopomógł. Niestety w moim przypadku nawet witamina C nie pomogła zbyt mocno. :(

      Usuń
  3. Witaminy dla kobiet w ciązy to już nei moja bajka, ja warsztat rozrodczy zamknęłam :D Jednak wiele moich koleżanek jest obecnie w stanie błogosławionym, więc może którejś polecę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, a ja myślałam, że Ty młodsza ode mnie!? Nie ma takiego zamykania warsztatu!! :P

      Usuń
  4. Ja się przed tabletkami bronię rękoma i nogami. Ciąża jeszcze przede mną (chyba) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie napisałam w tekście, że też bronię się przed wszelkimi lekami, ale na suplement diety zdecydowałam się, karmiąc piersią.

      Usuń
  5. Przyswajalność sztucznych witamin jest naprawdę minimalna. Ja nie biorę suplementów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszkodzić nie zaszkodzą, a skoro mogą choć minimalnie pomóc, tym lepiej.

      Usuń
  6. To ważne by w czasie ciąży dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę witamin i minerałów, istotna jest też odpowiednia dieta dostarczająca tych składników :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam, ale zawsze dobrze wiedzieć, ogólnie olejek z wiesiołka ma dobre właściwości na różne schorzenia, szczególnie neurologiczne. Ja teraz biorę DHA w witaminkach Pregna DHA, mam też anemię i problem z cukrami, ale staram się dawać radę:) Po żelazie problemy z brzuszkiem, więc wolę wspomagać się jedzeniem, a co z tego wyjdzie to niedługo się okaże. Już połowa równo za mną, jak to szybko zleciało:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek z wiesiołka zażywałam pod koniec ciąży, bo podobno dobrze działa podczas porodu naturalnego. Jednak obiło mi się też o uszy, że wcześniej lepiej go nie brać, tylko po 37 tygodniu ciąży. Anemię miałam i ja, i to bardzo dużą. Trzymam kciuki! Ciesz się drugą połową ciąży, bo minie szybko... A potem to dopiero się zacznie. ;-)

      Usuń
  8. To kompletnie nie jest mój temat i nie znam się na nim za grosz, ale nawet mnie rozjaśniłaś w głowie, więc post jak najbardziej udany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomimo wszystko mogłam pomóc. :)

      Usuń
  9. Ja stosowałam tylko Prenatal, bo lekarz kazał, a poza tym wolałam naturalne witaminy, czyli dużo owoców i warzyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - witaminy naturalne są jak najbardziej wskazane, ale niekiedy trzeba też sięgnąć po suplementy diety, szczególnie poza sezonem warzywno-owocowym. Nie wiedziałam, że Prenata posiada witaminy - ja osobiście korzystałam jedynie z leków tej firmy, kiedy zachorowałam w ciąży, ale zupełnie mi nie pomogły.

      Usuń
  10. Ja przed ciążą łykałam kwas foliowy, przez cały okres ciąży Femibion i niestety dużą dawkę magnezu (6 tabletek Asmag forte na dzień). Bez suplementacji magnezu niestety się nie obyło zwłaszcza po przejściach w drugim trymestrze. Po porodzie nie mam pojęcia, jak to będzie u mnie wyglądać. Ja tabletek nie odrzucam, z resztą jedyne, co mi pomaga na tarczycowe bóle głowy to solpadeine. Włosy wypadać mi będą ze zdwojoną siłą (hashimoto), więc im bliżej porodu tym bardziej jestem przerażona tym, co będzie po; ale może aż tak tragicznie nie będzie i choroba nie zaatakuje aż tak bardzo, tym bardziej, że w czasie ciąży wyniki mam doskonałe :)
    Współczuję Ci bardzo anemii, mnie ona na szczęście ominęła (co jest dość dziwne, ponieważ mięsa nie jadam praktycznie w ogóle).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniało mi się, że magnez też brałam, ale to przez jakiś czas po porodzie i to nie w tak dużych dawkach. Kasiu, a co tam działo się Tobie w drugim trymestrze? Już wkroczyłaś w trzeci? Jak ten czas szybko leci!!
      Włosy po porodzie to chyba każdej z nas lecą jak szalone... Początkowe miesiące były super, ale teraz to i mi wypadają mocno - muszę wybrać się na podcięcie znowu albo diametralne ścięcie, chociaż trochę szkoda. Trzymam kciuki, aby po porodzie było jak najmniej negatywnych zaskoczeń! :)
      P.S. Ja z kolei mięso lubię i jem dość często, a przypałętała się do mnie ciężka anemia. :P

      Usuń
    2. U nas ogólnie była niezła akcja z ciążą, bo na początku roku miałam niezłe zawirowania z tarczycą (wpadłam w nadczynność, zmiana dawki leków, ogólnie było bardzo źle), mimo tych problemów udało nam się zajść w ciążę dość szybko (marzec), ale zanim się zorientowaliśmy to był już 15 tydzień. Naprawdę nie wiedzieliśmy, moje objawy były identyczne jak do hashimoto, testy ciążowe wychodziły negatywnie... Więc w drugim już trymestrze trafiłam do lekarza, od razu umówienie się na badania prenatalne, a tam... informacja, że dziecko może mieć wadę genetyczną. 2 tygodnie mieliśmy wyjęte z życia - badania, masa badań, amniopunkcja, stres, że mogę poronić, że dzidzia może być chora. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, mały jest zdrowy, teraz jestem w 33 tygodniu :)
      Może spróbuj leku Aplicort (on jest wydawany na receptę, ale jeśli karmisz to nie wiem, czy możesz go stosować :( ). To taka mieszanka, którą wcierasz w skórę głowy, mi przy wypadaniu włosów przy hashimoto (a uwierz mi, że wypadają strasznie) naprawdę pomogła.
      Z tym mięsem to ciekawa sprawa :D

      Usuń
    3. O rany, ale stresu się najedliście... Naprawdę współczuję! Ja to o ciąży dowiedziałam się w zasadzie w 3 tygodniu, ale znam kobietę, która odkryła to dopiero w 6 miesiącu. ;-) Ale nie ma co się dziwić, skoro testy były negatywne - aż dziwne, chociaż pewnie przy Twoich dolegliwościach to norma.
      Właśnie czytałam o tym leku - raczej nie powinno stosować się go podczas karmienia, więc poczekam pewnie parę lat na jego stosowanie. Może włosy mi nie wypadną :P
      Co do anemii - może niektórzy mają większą skłonność do niej niż inni? Nie mam pojęcia, ale autentycznie mięsa nie odmawiałam, a pomimo zażywania żelaza nie wchłaniało się za bardzo.
      Zdrówka!!

      Usuń
    4. To był straszny czas, ale na szczęście już za nami :)
      Oj, to szkoda, ale poczytaj o różnych naturalnych metodach - może maski z oleju kokosowego?
      Być może, mnie zawsze wszyscy straszyli anemią, bo "w ogóle nie jesz mięsa", a paradoksalnie widzę, że anemia łapie osoby, które jedzą właśnie sporo mięsa.
      Dzięki i Wam też! :)

      Usuń
    5. O oleju kokosowym słyszałam dużo dobrego, więc na pewno coś zadziałam. Buziaki!

      Usuń
  11. Ja też jestem zdania, że nie ma absolutnie co przesadzać. Czasami nadgorliwość szkodzi. I widzę to nieustannie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak. Niektórzy uzależniają się od leków i różnych suplementów, a w większości działają one jedynie na zasadzie placebo... Szkoda zdrowia.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.