Strony

wtorek, 29 listopada 2016

Biblioteczka Jasia #1 książki obrazkowe

Nieraz pisałam Wam o tym, niekiedy załączając zdjęcia, że mój Syn, pomimo bardzo młodego wieku liczonego jeszcze w miesiącach, uwielbia książki. Oczywiście moja książkowa dusza raduje się straszliwie z tego powodu, mając cichą nadzieję, że owa miłość do literatury będzie trwała dalej, a wręcz rosła w siłę. Z tego względu postanowiłam stworzyć i rozwijać cykl postów Biblioteczka Jasia, w których będę pokazywała Wam różnorodne lektury, jakie posiada mój Syn, najczęściej wrzucając je do konkretnej kategorii. Poza tym jesteśmy częstymi gośćmi w bibliotece, więc spodziewajcie się nawet bibliotecznych stosików z książkami dziecięcymi, a do tego sesji fotograficznych z czytającym Jasiem w roli głównej! ;-)


Na pierwszy ogień pójdą książki obrazkowe - na rynku wydawniczym jest ich mnóstwo, ale my możemy pozwolić sobie na razie na małą cząstkę tych cudeniek, wierząc, że za jakiś czas dorobimy się innych cudownych tytułów, na jakie ostrzymy zęby (w zasadzie na razie mamusia ;-)). 

Książki obrazkowe rozwijają percepcję wzrokową, wzbogacają pomysłowość oraz kreatywność poprzez możliwość tworzenia własnych historii na podstawie konkretnych ilustracji. Do tego poszerzają słownictwo, a niekiedy (w przypadku maluchów) pozwalają na budowanie pierwszych wyrazów, a później zdań. To wspaniała zabawa nie tylko dla dzieci, ale także rodziców - wspólnie spędzany czas jest bezcenny, a wymyślanie różnorodnych opowieści zacieśniają więzi i pozwalają na jeszcze lepsze poznanie siebie nawzajem. Ponadto takie książki pozwalają na poszerzenie dziecięcej wiedzy - łączenie zabawy z nauką wydaje się strzałem w dziesiątkę.

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria/cykl: Rok w...
Data wydania: 2 sierpnia 2016
Liczba stron: 28
Moja opiniaTUTAJ

W ciągu całego życia zostajemy poddani różnorodnym próbom, a także musimy stawić czoła wyzwaniom, jakie są przed nami stawiane. Jednym z pierwszych okazuje się pójście do przedszkola - wkroczenie do nowego środowiska bywa bardzo trudne nawet dla dorosłego człowieka, nie wspominając o kilkulatku. Przemysław Liput w idealnym stylu przybliża przedszkolną rzeczywistość, pokazując, że nie ma się czego bać, kiedy nadchodzi 1 września.

Rok w przedszkolu pokazuje życie przedszkolaka w poszczególnych porach roku, a także podczas konkretnych uroczystości. Do tego to cudowna lekcja tolerancji - autor zadbał o to, aby w grupie przedszkolnej znalazły się dzieci o innym kolorze skóry, noszące okulary czy niepełnosprawne. Od  najmłodszych lat warto uświadamiać dzieci, że wszyscy różnimy się od siebie, ale nie oznacza to, iż wolno nam krytykować bądź wyśmiać tych, którzy wyglądają bądź zachowują się inaczej niż my. 


Co wyróżnia tę książkę na tle innych? Możliwość utożsamienia się z bohaterami występującymi na kartach lektury, nauka tolerancji dla odmienności, wydanie książki dopracowane w każdym calu - począwszy od strony wizualnej, zakończywszy na emocjach towarzyszących wspólnemu spędzaniu czasu wraz z ulubionymi postaciami. 

Rok w przedszkolu kupisz TUTAJ w dobrej cenie

Wydawnictwo: Dwie Siostry
Seria/cykl: Ulica Czereśniowa
Data wydania: 14 sierpnia 2012
Liczba stron: 14

Ulica Czereśniowa to seria, która zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia. Co rusz trafiałam na pozytywne opinie na jej temat, zatem coraz bardziej zastanawiałam się nad zakupem przynajmniej jednej części, aby przekonać się, jakie wrażenie wywrze zarówno na moim synku, jak i na mnie. Kiedy listonosz przyniósł jesienny tom, a w oczach mojego dziecka zobaczyłam zachwyt (na razie czytanie polega na zamykaniu i otwieraniu książki, ale robimy postępy ;-)), wiedziałam, że przygoda z mieszkańcami ulicy Czereśniowej dopiero się rozpoczyna. Na Jaśkowej półce czeka już Zima na ulicy Czereśniowej, którą przedstawię w osobnym wpisie.  

Rotraut Susanne Berner przedstawia Kasię, Zeona, Hannę, Magdę, Krzysztofa, Marka i wielu innych bohaterów w ich codziennym życiu, które czytelnik ogląda na tle domów, miejskiego gwaru bądź skweru zieleni. Na tylnej okładce każdej części tej serii można poznać inne osoby, aby później wyszukiwać ich na kartach książek, dowiadując się, co nowego spotkało ich konkretnego dnia. Na ulicy Czereśniowej dzieje się bardzo dużo - warto wkroczyć w ten świat. 

Posiadanie całej serii jest niemal obowiązkowe - wspaniale jest móc powrócić do poznanych postaci, aby sprawdzić, co aktualnie porabiają, a do tego można zobaczyć, jakie zmiany (związane z inną porą roku, a także nadejściem nocy) zaszły w mieście. To wspaniała nauka dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych, która niezwykle zachęca do skompletowania całej serii, aby wyszukiwać ulubionych bohaterów i podglądać ich w codziennych sytuacjach, z jakimi zmaga się każdy z nas. 


Co wyróżnia tę książkę na tle innych? Precyzyjna dbałość o szczegóły, konsekwencja w przedstawianiu losów konkretnych bohaterów, a także forma wydania - kartonowe strony nieulegające szybkiemu zniszczeniu, zaokrąglone rogi, duży format książki oraz kolorowe, aczkolwiek nienachalnie barwne ilustracje.

Jesień na ulicy Czereśniowej kupisz TUTAJ w dobrej cenie

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 13 lipca 2016
Liczba stron: 28

Od dłuższego czasu rozglądałam się za nieskomplikowaną encyklopedią dla maluszków, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z mówieniem. Na kilku blogach natknęłam się na Moją pierwszą encyklopedię obrazkową - nie do końca wiedziałam, czy styl, w jakim została stworzona, przypadnie mi do gustu, jednak zachwyty nad nią przekonały mnie do zakupu. 

Na każdej rozkładówce poruszana jest inna tematyka - kształty, kolory, cyfry; ja i moje ubrania, rodzina i emocje, mój pokój, dom, w kuchni i na stole, plac zabaw, pogoda i pory dnia, pory roku, na wsi, dzikie zwierzęta, w przedszkolu, w podróży oraz w mieście. Maluch dostaje możliwość nazywania poszczególnych postaci bądź przedmiotów, dzięki czemu wzbogaca swoje słownictwo oraz poszerza wiedzę. Do tego świetną zabawą okazuje się poszukiwanie konkretnych rzeczy znajdujących się wokół siebie i nazywanie ich. 

Ilustracje Jana Kallwejta są bardzo oryginalne i nie każdemu mogą przypaść do gustu. Przyznam szczerze, że owa toporność, prostolinijność, pewnego rodzaju nonszalancja oraz bardzo mocna kolorystyka nie do końca do mnie przemawiają, jednak jestem przekonana, że znajdą również swoich zwolenników. W tym przypadku staram się jednak zwracać większą uwagę na walory edukacyjne, przymykając oko na aspekty estetyczne. 


Co wyróżnia tę książkę na tle innych? Niezwykle mocna i kontrastowa kolorystyka, bardzo proste ilustracje charakteryzujące się oryginalnością, jak również solidne wykonanie, które wiele wytrzyma w małych i zwinnych rączkach.

Moją pierwszą encyklopedię obrazkową kupisz TUTAJ w dobrej cenie

Wydawnictwo: Debit
Data wydania: 8 czerwca 2015
Liczba stron: 24
Moja opiniaTUTAJ

Wydawałoby się, że literatura dziecięca nikogo nie zaskoczy, szczególnie w przypadku dorosłych osób, wszak jak proste książeczki miałyby wprawić starszego czytelnika w konsternację? Oj, zapewniam Was, że mogą, czego idealnym przykładem jest książka obrazkowa Co tu się kryje?

Eleonora Barsotti  zapoznaje nas z misiem Frankiem, który wraz z nami pragnie przeżyć niezapomniane sytuacje na ulicy, targu, placu budowy, dworcu kolejowym i lodowisku, w parku, cyrku oraz supermarkecie, a także nad morzem. Nie dość, że możemy towarzyszyć Franiowi w jego przygodach, to jeszcze przed nami stoi masa wyzwań poszukiwawczych, co tylko wydaje się banalnie proste... Na dole każdej strony znajdują się poszczególne przedmioty, jakie musimy odnaleźć - niekiedy jest to więcej niż jedna sztuka. Niby nie jest to nic skomplikowanego, ale książka jest tak  bogato zdobiona i przepełniona kolorami, że niekiedy można dostać oczopląsu, a wręcz trzeba wołać kogoś o pomoc, jeśli chce się odszukać potrzebne elementy. 


Co wyróżnia tę książkę na tle innych? Bogactwo barw i mnogość wszelakich detali, konieczność wyszukiwania poszczególnych przedmiotów w zatrzęsieniu różnorodnych postaci, możliwość utrwalenia niektórych nowo poznanych słów oraz poszerzenia wiedzy.  

Co tu się kryje? kupisz TUTAJ w dobrej cenie

Wydawnictwo: Debit
Data wydania: 20 sierpnia 2015
Liczba stron: 24
Moja opiniaTUTAJ

Podejrzewam, że  w tych czasach niemal wszystkie dzieci przynajmniej raz odwiedziły zoo, dlatego wiedzą, że w tym miejscu zawsze jest wesoło. A jeżeli ktoś nie miał jeszcze przyjemności przebywać w tym zwierzęcym przybytku, to nie ma powodu do zmartwień - jeśli nie może w najbliższym czasie wybrać się tam, powinien sięgnąć po książkę obrazkową autorstwa Ines Rarisch, która stanowi świetną przygodę.

W zoo zawsze jest wesoło to bardzo ciekawa lektura ćwicząca spostrzegawczość - nie dość, że możemy wymyślać różnorodne historie na temat poszczególnych bohaterów, to dodatkowo na każdej stronie znajduje się pytanie, na jakie należy odpowiedzieć. Nie zawsze jest to tak proste, jakby mogło się wydawać, ponieważ pomimo tego, iż konkretne elementy są sporych rozmiarów, to mnogość detali jest tak duża, że trzeba bardzo mocno wytężać wzrok, aby odnaleźć to, czego poszukujemy. Na szczęście jeżeli ktokolwiek ma problemy z odkryciem zagadek, może sięgnąć po podpowiedź, jaką są zakładki znajdujące się na przedniej i tylnej okładce, które posiadają otwory stanowiące pomoc w odgadywaniu na zadawane pytania.



Co wyróżnia tę książkę na tle innych? Możliwość odpowiedzi na zadawane pytania, podpowiedzi pomagające w odkryciu poszukiwanych postaci, jak również wyraziste ilustracje, posiadające spore rozmiary, w wyniku czego szukanie jest bardzo przyjemne.

W zoo zawsze jest wesoło kupisz TUTAJ w dobrej cenie

Wydawnictwo: Tatarak
Seria/cykl: 1001 drobiazgów
Data wydania: 6 czerwca 2015
Liczba stron: 14 (każda)

Do tej pory nie miałam styczności z żadną książką wydawnictwa Tatarak. Jednak kiedy ujrzałam dwie części serii 1001 drobiazgów, doszłam do wniosku, że są to dobre pozycje na pierwsze spotkanie z owym wydawnictwem. 

Obie części skupiają się na konkretnej tematyce, pokazując typowe miejsca oraz czynności wykonywane przez osoby zamieszkujące miasto bądź wieś. Na każdej stronie dzieje się bardzo dużo, więc jest co oglądać, a także o czym dyskutować. Do tego Ali Mitgutsch zadbał o to, aby czytelnicy mieli niezły ubaw, obserwując bohaterów - sikający chłopiec (niby zwyczajna rzecz, jednak kilkulatki zazwyczaj tarzają się ze śmiechu, patrząc na coś takiego), dzieci dopuszczające się nie do końca bezpiecznych czynów, panowie cichcem popijający piwko, wpadnięcie w zimową zaspę, pracownik sklepu wjeżdżający wózkami w pupę klienta, ściąganie majtek koledze na basenie, ochlapanie kogoś wodą. Generalnie są to często zachowania zupełnie nieśmieszne dla dorosłych, ale maluchy mogą nieustannie powracać do ulubionych "wpadek" swoich bohaterów, aby zaśmiewać się z nich raz po raz. 

Na wsi, oprócz obrazów z poszczególnych prac niezbędnych do wykonania, zawiera także dwie rozkładówki, na których można poznać nie tylko niektórych bohaterów występujących na kartach książki, ale także ilustracje przedstawiające przedmioty czy pojazdy potrzebne do pracy na roli. Dzieci mają okazję dowiedzieć się, jak wygląda silos, dojarka elektryczna, traktor, opryskiwacz, kombajn zbożowy i ziemniaczany, rozsiewacz do nawozów, szambiarka do gnojownicy czy rozrzutnik obornika. Każdy obrazek jest podpisany, dzięki czemu owe nazwy szybko zapadną w pamięci. 

Miejskich bohaterów można spotkać na lotnisku, w zoo i galerii handlowej, na basenie i jarmarku, a także spojrzeć na ich wieczorne życie oraz perypetie dziejące się zimą. Przedstawione miejsca mogą zachęcić dzieci i rodziców do rozejrzenia się po okolicy oraz poszukania takowych atrakcji w pobliżu. 

Podoba mi się wydanie - zaokrąglone rogi, twarda oprawa, kartonowe strony sporych rozmiarów sprawiają, że same przeglądanie książki daje wiele radości. Z kolei ilustracje raczej trafią do gustu starszym dzieciom, a przynajmniej tak mi się wydaje, ponieważ niełatwo jest dostrzec wśród nich szczegółowe detale. Obrazki są nieco rozmyte, nakreślone jakby od niechcenia, a barwy są na tyle ciemne, że młody i niezbyt wyostrzony wzrok może zagubić się w gąszczu postaci. 


Co wyróżnia te książki na tle innych? Zabawne ilustracje nakreślone z pozorną niedbałością, przedstawienie różnorodnych czynności w jednym zbiorze, a także dbałość o porządne wydanie książek. 

W mieście kupisz TUTAJ w dobrej cenie
Na wsi kupisz TUTAJ w dobrej cenie

Książki biorą udział w wyzwaniach:  Czytamy nowości, Cztery pory roku, Dziecinnie, Dziecięce poczytaniaZaczytajmy się oraz Z półki.

Co myślicie o nowym cyklu? Czy będziecie chcieli do niego zaglądać? A może znacie którąś z powyższych książek - jakie macie zdanie na jej temat? Chętnie też dowiem się, jakie książki obrazkowe polecacie. 

31 komentarzy:

  1. Ja jeszcze w tym temacie nie mam doświadczenia. Wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczenie przyjdzie z czasem :)

      Usuń
  2. Fajne, a wręcz świetne! :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  3. mimo tego, że moja mała ma mnóstwo książeczek, to w takim stylu nie ma ani jednej. bardzo fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam wychodzę z założenia, że książek nigdy za wiele. ;-) Zachęcam do zakupienia chociaż jednej książki obrazkowej - myślę, że córa będzie zachwycona.

      Usuń
  4. Książeczki obrazkowe są genialne nie tylko dla takiego rocznego maluszka, ale również dla 5-cio latka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że takie książki są uniwersalne, bo stanowią świetną zabawę dla roczniaka, pięciolatka, a także osoby dorosłej. :)

      Usuń
  5. Mój syn kiedyś bardzo lubił wyszukiwać ukryte przedmioty :) Teraz też to lubi, niestety tylko w grach;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, gry też są super rozwijające! Widocznie taki wiek u niego nadszedł, że wybiera gry zamiast książek - to nic złego. :)

      Usuń
  6. Póki co wszystko w przyszłości mnie czeka. Jednak już teraz wiem, że ja swojemu szkrabowi będę czytać dużo książek. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, to piękne postanowienie - trzymaj się go. :)

      Usuń
  7. To bardzo dobrze, że twój synek już uwielbia książki, dobrze to wróży na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze w takim wieku, że nie da się go do tego zmusić, a skoro sam garnie się do książek, to matczyne serce cieszy się bardzo. :)

      Usuń
  8. ,,Co tu się dzieje" bardzo mi się podoba, nie słyszałam o niej wcześniej. Z podobnej kategorii podobała mi się ,,Roboty".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Roboty" są na mojej liście do kupienia. :)

      Usuń
  9. Oczywiście jestem za! Wymienionych książek jeszcze nie znam, ale poznam i to już całkiem za kilka miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeka Cię wspaniała przygoda! :)

      Usuń
  10. Bardzo fajnie, że pokazałaś jak ksoazki wyglądają w środku. Synek koleżanki szaleje za takimi obrazkowy historiami. Świetnie rozwijają dziecięcą wyobraźnię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się pokazywać wnętrza dziecięcych książek, bo tak naprawdę to one wiodą prym... :)

      Usuń
  11. Przepięknie i kolorowo :D
    Czekam na sesję :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Biblioteczka Jasia jest bardzo interesująca, chyba zaczerpnę z niej pomysł na biblioteczkę Amelki, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, korzystaj, ile wlezie! Jaśko ma jeszcze wiele różnistych książek - sukcesywnie będziemy je pokazywać. :)

      Usuń
  13. Seria Rok w ... jest genialna. Często je sobie przeglądam. Generalnie świetnych książek dla dzieci jest obecnie naprawdę sporo. Lubię np. serie Opowiem Ci mamo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Opowiem Ci, mamo" bardzo mnie intryguje, ale nie mamy jeszcze żadnej części - mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu. :)

      Usuń
  14. Uwielbiam wszystkie książki, które mają tak bardzo dużo szczegółów. Świetnie się je przegląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - takie książki sprawiają ogrom radości nie tylko dzieciom, ale i rodzicom. :)

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy wpis. Mam roczną córeczkę i też obie uwielbiamy książki. Mamy: Rok w lesie, Bardzo głodną gąsienice, Zimę na ulicy Czereśniowej, Wiosnę na ulicy Czereśniowej. Bardzo ciekawa jest seria: Akademia mądrego dziecka (mamy Jeden, dwa, trzy.. oraz Kolory i kształty)oraz obracanki "Kolory". Dziś zamówiłam "W domu, dziczy na ulicy" a po przeczytaniu Twojego wpisu zastanawiam się na zakupem książki "Rok w przedszkolu"

    OdpowiedzUsuń
  16. Planując książeczkowe zakupy (a dziecko jeszcze w brzuchu! ha!) przeglądam, oglądam i również ostrzę sobie zęby na wiele tytułów :) Ale ponieważ nie mam jeszcze żadnego doświadczenia, zastanawia mnie od jakiego wieku będą już odpowiednie tego typu pozycje?? Może jakaś podpowiedź? Mam wrażenie, że większość książeczek będzie musiała odstać swoje na półce ze 2 lata... A chciałoby się z nich korzystać jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze - ja już czytałam Jasiowi, kiedy był w brzuszku. Może dlatego uwielbia książki... :) Mój Syn ma już sporą biblioteczkę, a za tydzień skończy roczek. Nie da się ukryć, że na razie jeszcze jest na etapie rwania wszystkiego i brania do ust, zatem papierowe książki muszę odkładać wyżej, żeby ich nie poniszczył. Za to świetnie sprawdzają się wszelkie książki z twardymi stronami - takimi można rzucać i gryźć, a nie ulegną zniszczeniu. Już teraz oglądamy książki obrazkowe - na razie Jaś jeszcze nie bardzo rozumie, ale myślę, że to kwestia paru miesięcy. Moja chrześniaczka nie ma jeszcze dwóch lat, a już ładnie ogląda książki i ich nie niszczy. :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...