Strony

środa, 30 listopada 2016

wybór biustonosza do karmienia

Ciało w ciąży ulega diametralnym zmianom. Wraz z coraz większym brzuchem, rośnie także biust, który wymaga nie tylko odpowiedniej pielęgnacji, ale także dobrze dobranej bielizny. Warto o to zadbać również po porodzie, ponieważ często biust jest dość mocno eksploatowany przez pierwsze miesiące karmienia, a nawet lata. Z tego względu już w trakcie ciąży trzeba zaopatrzyć się w dobre biustonosze do karmienia, których krój pozwala na bezproblemowe zaspokojenie głodu niemowlęcia bez zdejmowania stanika, ponieważ specjalne zapięcie umożliwia odpięcie miseczki jedną ręką. 

BIUSTONOSZE BEZSZWOWE

Bezszwowe biustonosze przydają się najbardziej w pierwszych tygodniach karmienia, kiedy świeżo upieczona mama musi radzić sobie z nawałami pokarmu, przy czym noszenie usztywnianych staników bywa po prostu bolesne. Nie da się ukryć, że piersi w takich stanikach nie wyglądają najkorzystniej, jednak początkowo mamy najwięcej czasu spędzają w domu, gdzie nie muszą stroić się zanadto, a najczęstszym zadaniem do wykonania jest właśnie nakarmienie dzieciątka.

BIUSTONOSZE (PÓŁ)USZTYWNIANE

Kiedy spoglądam na usztywniane biustonosze do karmienia, to aż żałuję, że takowych nie posiadam, co mam zamiar zmienić w kolejnej ciąży. Wydają się niezwykle wygodne, przy okazji wyglądając bardzo seksownie i elegancko. Staniki z fiszbinami świetnie trzymają biust na miejscu, co jest wyjątkowo istotne, kiedy rosnący brzuszek zaczyna coraz bardziej obciążać kręgosłup, a później mamine piersi są dość często eksploatowane przez małego ssaka. 

Wbiustonosze do karmienia zaopatrzyłam się już w czasie ciąży, ponieważ wtedy piersi stają się dość tkliwe i tak wrażliwe, że niekiedy nie da się nosić zwykłego stanika. Ja kupiłam zwyczajne biustonosze bezszwowe w trzech podstawowych kolorach (biel, czerń i beż) za niedużą cenę, co odbiło się także na jakości. Aktualnie nadają się one już niemal do wyrzucenia, gdyż teraz mam o wiele mniejszy obwód pod biustem niż w ciąży, dlatego staniki stały się totalnie niedopasowane. Od dłuższego czasu sposób karmienia mam opanowany do perfekcji, więc noszę już zwyczajne biustonosze z fiszbinami, które po prostu mają odpinane miseczki, ale nie tylko - teraz mój Syn radzi sobie nawet wtedy, gdy mam zwyczajny biustonosz, bo wystarczy go odchylić i już jedzenie gotowe. ;-)

Jednak kiedy za jakiś czas będę nosiła kolejnego maluszka pod sercem, to na pewno zaopatrzę się w przynajmniej dwa droższe, ale trwalsze biustonosze o wiele lepszej jakości. To w zasadzie inwestycja na lata, jeśli ma zamiar się karmić dłużej niż kilka miesięcy, jak dzieje się to w moim przypadku.

A Wy, drogie ciężarne oraz karmiące mamy, na jakie biustonosze stawiacie?

23 komentarze:

  1. W sumie teraz temat mnie nie dotyczy, ale przyznam, że jak urodziła się moja córka, nie miałam usztywnianego biustonosza, tylko ten bezszwowy. Następnym razem pomyślę o tym drugim. Nie karmiłam długo, więc nie poświęciłam też zbyt dużej uwagi do wyboru gatunku takiego biustonosza. Może przy kolejnym dziecku będzie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja karmię 9 miesięcy i mam zamiar robić to co najmniej tyle samo, więc temat jak najbardziej dla mnie. :)

      Usuń
  2. Ja miałam zwykły, ale z odpinanymi ramiączkami, jakoś zakup takiego specjalnego biustonosza wydawał mi się zbędny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też takich używam, ale na początku, kiedy maluch je około godziny, to jednak wygodniej jest chyba karmić w specjalnie dostosowanym biustonoszu. :)

      Usuń
  3. Ja zakupiłam na razie tylko jeden bezszwowy; planuję zakup drugiego z koronki, który wygląda już zdecydowanie lepiej. Większej ilości nie planuję, ponieważ karmić chcę tylko przez pierwsze miesiące (4-6, jak się uda i będę miała pokarm), pewnie takim stwierdzeniem wydam na siebie wyrok, bo współcześnie temat karmienia piersią jest dość drażliwy i wszyscy przykuwają do tego wielką uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nie wydałaś na siebie wyroku:) Nie jest powiedziane, że im dłuższe karmienie, tym lepiej dla dziecka. Z tego co zauważyłam kwestia indywidualna. Jedna moja bratowa, żadnego dziecka nie karmiła, są zdrowe jak rybki ( wiek 4 i 6 lat), natomiast przyjaciółka walczyła by jak najdłużej karmić, a dzieciaczek praktycznie od drugiego miesiąca życia choruje( teraz ma 3 lata) i co z tego, że walczyła o cyca? Nie lubię oceniania z własnej perspektywy. Żadna mama nie chce źle dla dziecka. Dlatego kochana, nie martw się o opinię innych:)

      Usuń
    2. Ja i moja siostra byłyśmy karmione przez 2 miesiące, bo mama miała straszne problemy z karmieniem (długa historia), a też z siostrą bardzo rzadko chorujemy. To prawda - wszystko jest kwestią indywidualną, jednak jak z każdej strony atakują teksty "karm piersią", "karmienie jest dobre", "jesteś złą matką, bo nie chcesz karmić" to człowiekowi się nóż w kieszeni otwiera. Każdy powinien kierować się własnym zdaniem i każdy wie lepiej, co jest dla niego dobre. Ja mam swoje powody, żeby karmić tylko przez taki krótki okres czasu i gdybym je wypowiedziała na głos to część osób mogła by mnie za to zjeść :) Nie mam zamiaru za wszelką cenę walczyć o laktację i wyrywać sobie włosy z głowy, jeśli będę musiała podawać mleko modyfikowane. W rodzinie mamy maluszka, który na mleku modyfikowanym jest od urodzenia, a teraz ma ponad rok i zajada się dosłownie wszystkim (słyszałam opinie, że dziecko karmione piersią je więcej rzeczy w późniejszym etapie życia), także nie ma reguły :)

      Usuń
    3. Kasiu, to ja chętnie się zamienię, bo w moim otoczeniu jestem jedyną mamą karmiącą piersią i jestem czasami traktowana jak wyrzutek... Od początku słyszę: "dziecko jest duże, na pewno się nie najada", "pewnie nie masz już pokarmu", "mleko jest już niewartościowe" - no tak, a Jaśko żyje powietrzem chyba, bo jak miał 6 miesięcy to już ważył tyle, co roczne dziecko podobno i wszyscy mówią, że ma sporą wagę - w takim razie chyba tlen go karmi. ;-)
      Ja w ciąży też wychodziłam z założenia, że jeśli będę miała pokarm, to będę karmić, ale "zobaczy się", jednak poczytałam trochę o karmieniu, zgłębiłam swoją wiedzę i jak tylko Jaś pojawił się na świecie, to nie dałam sobie wmówić różnych głupot, które niektórzy próbowali we mnie wcisnąć. Karmienie to kwestia indywidualna i niech każda matka robi, jak chce - mnie tylko drażnią kobiety, które nakłaniają mnie do przerwania karmienia, bo one tak zrobiły, żeby... móc wypić na imprezie. No ludzie, dla mnie to jest tak głupi powód, że brakuje mi słów, aby odpowiedzieć... Ja nie wyrywałam sobie włosów z głowy - chciałam karmić i to robię. Dlatego tak samo, jak ja nikomu nie narzucam, jak ma karmić, tak samo chciałabym, aby wszyscy naokoło nie krytykowali mnie, bo karmię i chciałabym karmić przynajmniej przez 2 lata...

      Ja z siostrą też byłyśmy karmione przez miesiąc, może dwa, bo mamie wtłoczono do głowy, że ma niewartościowy pokarm, a także że pewnie wcale go nie ma, bo jest za chuda. Poddała się i teraz żałuje, bo brata karmiła 3 lata i to rodząc go w wieku 39 lat. Co do kwestii zdrowotnych - nie ma reguły, bo ja bardzo byłam chorowita, będąc na mm, a brat też chorował, tylko że od 9 miesiąca życia był w żłobku, więc to była przyczyna chorób. Mój Jaś (odpukać!) nie choruje wcale, a w bliskim otoczeniu dzieci karmione mm albo były już w szpitalu przynajmniej raz, albo ciągle łapią katar czy inne choróbska. W kwestii rozszerzania diety to raczej nie ma większego znaczenia, bo to wszystko zależy od dziecka. :)

      P.S. Kasiu, na kiedy termin? Jak się czujesz? Wszystko już przygotowane na przyjście maluszka? :)

      Usuń
    4. A i jeszcze jedno - każda mama tak kocha swoje dziecko, że robi to, co dla niego najlepsze (a przynajmniej powinna, bo tak jak wcześniej pisałam - nie uważam, aby przemyślaną decyzją było rzucenie karmienia na rzecz tego, żeby móc wypić na imprezie...). Wiem, że niektóre mamy osiągają odpowiedni poziom zdrowia psychicznego, kiedy nie karmią piersią, bo niektóre nie czują satysfakcji z tego, a niekiedy nawet karmienie je obrzydza. Okej, nie oceniam - ja uwielbiam karmić piersią i naprawdę czuję ogromną radość z tego, ale jestem świadoma, iż nie każda mama tak to traktuje i myślę, że w takim przypadku przejście na mm przyniesie więcej pożytku mamie i dziecku, bo jak matka będzie wyluzowana i radosna, to i dziecko będzie szczęśliwsze.

      Usuń
    5. Ze skrajności w skrajność. Gdyby każdy zajął się swoim dzieckiem i swoimi sprawami, a nie wtykał nos i pouczał innych to świat byłby szczęśliwszy. Ja teraz przeżywam ogrom "dobrych rad" od osób, których w ogóle nie proszę i wcale nie chcę ich słyszeć. Najbardziej mnie rozbawiła ostatnio znajoma, która powiedziała mojej mamie: "A co ty chcesz jej zawozić do szpitala? Rosół gotować? Mięso? Przecież w szpitalu ma jedzenie, poza tym ona nic nie może jeść, ma trzymać dietę". Po pierwsze - będzie zabraniać mamie albo mojemu mężowi ugotować mi coś dobrego, domowego i przynieść do szpitala? Po drugie - wydrukowałam sobie kilka mądrych artykułów odnośnie karmienia i diety, mam zamiar je pokazywać osobom, które będą do mnie przychodzić i gadać jakieś głupoty, żeby sobie języka nie strzępić :)
      Bardzo niefajnie ze strony matek z Twojego otoczenia, że Cię krytykują - jeśli karmienie sprawia Ci frajdę, masz na to czas, Jaś się najada i chce jeść Twoje mleko, a Ty jesteś szczęśliwa to po jakiego grzyba ktoś w ogóle mówi Ci, żebyś przestała to robić? To jest dla mnie niepojęte. Picie na imprezie - serio? Przecież przez 9 miesięcy te matki nie piły, więc kolejne 9 czy ileś je zbawi? Ja się bez alkoholu czuję świetnie i w ogóle już nie mam ochoty nawet na lampkę wina.
      Dokładnie - każdy wybiera to, co uważa za najlepsze i ma ku temu swoje powody. Strasznie mnie denerwuje powierzchowne ocenianie bez zagłębienia się w szczegóły.

      Ja się czuję dobrze, choć już coraz ciężej i najchętniej bym już urodziła, bo nie mogę się doczekać Antka :) Termin mam na okolice 10.12, ale na 12.12 już dostałam skierowanie do szpitala, gdyby jednak wcześniej nic się nie działo, dlatego modlę się, żeby w przyszłym tygodniu Antek zaczął się już pchać na świat :)

      Usuń
    6. Mnie też chcieli trzymać na mięsie gotowanym, marchewce i ryżu... O dziwo, już w szpitalu był kapuśniak. Ba!, po jakichś dwóch tygodniach jadłam WSZYSTKO i Jaśko żyje. Za dużo osób uważa, że każdy ból brzuszka to kolka - maluchy mają takie bóle z powodu niewykształtowanego układu pokarmowego, a kolka to poważniejszy problem składający się z kilku czynników. Zatem... jedz na zdrowie! :)
      Wyobraź sobie, że na temat mojego karmienia wypowiadają się tylko kobiety niemal od początku karmiące mm albo, co najlepsze, osoby nieposiadające dzieci - to są w ogóle eksperci. ;-) Dosłownie od trzech kobiet usłyszałam, że wspaniale, iż karmię piersią - to mamy, które karmiły chociaż 2 lata. Tylko tyle wsparcia na taką liczbę osób dookoła...
      Kasiu, no właśnie kilkukrotnie, mniej lub bardziej serio, zostałam wyśmiana, że nie piję, bo karmię... Nie odmawiałam takich napojów, kiedy nie byłam w ciąży, ale od tej pory nie piję i jest to dla mnie normalne... A znam dziewczyny, które zrezygnowały z karmienia, żeby móc bezkarnie sobie popić. Spotykam się z niezrozumieniem, co jest dla mnie śmieszne - przecież moje życie się nie kończy. Jeszcze nieraz będę mogła wypić piwo czy dwa, jak dzieci będą starsze - poza tym wychodzę z założenia, że jeden rodzic MUSI być trzeźwy, więc to żaden problem, abym teraz to była ja...

      Widzisz, ja dostałam niby skierowanie, a i tak mnie nie chcieli przyjąć i dopiero urodziłam 10 dni po terminie. Ze swojego doświadczenia wiem, że lepiej, jak dzidziuś wcześniej się zdecyduje, bo ja już wariowałam przez te oczekiwanie. To będziecie mieć przepiękne święta!! :)

      Usuń
    7. Obie macie rację - każda mama wie, co dla niej i jej maluszka najlepsze:). Ja nadal karmię (11-ego Alusia skończy 10 m-cy). Od początku zakładałam, że będę KP mniej więcej rok (choć teraz czuję, że mogłabym dłużej), czyli tyle, ile będę na macierzyńskim... z prostego powodu, moja praca to nieregularne zmiany i choć wiem, że mamom karmiącym przysługują przerwy na odciąganie pokarmu, to jakoś sobie tego nie wyobrażam - gdzie miałabym to robić, na zapleczu, gdzie koleżanki jedzą drugie śniadanie, czy w toalecie? Ten pierwszy okres jest dla dziecka najważniejszy, ale w żaden sposób nie napiętnuję mam, którym się nie udało KP lub tego nie chciały.

      Kasiu - dużo sił życzę:*:* początki mogą być nieco...ekhmm trudne (ubolewam strasznie nad lukrowanym macierzyństwem, mamy mamom wciskają kit, że od początku wszystko jest piękne i cudowne, a ja sama przeżyłam szok, kiedy Ala początkowo CIĄGLE wisiała na piersi, a ja nie miałam czasu nawet skoczyć do WC- to temat na dłuższą dyskusję;), niemniej Sylwia ma rację - będziecie mieli wspaniałe święta:*

      Usuń
    8. Kochana, a ja właśnie od razu nastawiłam się na to, że macierzyństwo nie jest łatwe i szczerze przyznam, że takie nastawienie pomaga, bo nic mnie nie zaskoczyło. Może tylko to, że Jaś w ogóle spać nie chce, a miałam nadzieję, że z tym będzie łatwiej...
      Ja akurat mam to szczęście (w nieszczęściu), że kiedy zaszłam w ciążę, nie pracowałam, więc nie mam do czego wracać i chcę posiedzieć z Jasiem w domu, więc mogę na spokojnie sobie karmić tak długo, jak będzie to nam odpowiadało. :)

      Usuń
    9. To nie jest tak, że nie wiedziałam, że będzie ciężko. Chodzi o to, że wiedziałam "mgliście", a kiedy pytałam znajome mamy o szczegóły, to słyszałam jakieś ogólnikowe teksty. Taka jakby zmowa milczenia, tak to odbieram. Mało kto mówi, że pierwsze dni, tygodnie nadal są w ciągłym "dwupaku". Teraz patrzę na ten czas z rozrzewnieniem (już wiem, że -jak Bóg da - przy drugim dziecku wykorzystam ten czas jeszcze lepiej), ale ówcześnie miałam momenty załamania. Myślę też sobie, że to może też swoiste "zmęczenie materiału", bo z tego co kojarzę, i Ty, i Kasia jesteście ode mnie o kilka lat młodsze, a to robi różnicę ;-) ps. my ze spaniem nie mamy problemów, nocka to ok.11-12h praktycznie ciągłego snu, tyle, że Niunia nadal lubi jeść w nocy, co 3-4h.

      Usuń
    10. Kochana, a ile masz lat? ;-) To prawda, zmęczenie w pierwszych tygodniach jest okropne, ale ja akurat potraktowałam te dni jako tzw. czwarty trymestr ciąży, więc starałam się spokojnie do tego podejść - dużo leżałam z Jasiem, karmiłam kiedy tylko chciał i generalnie nie zapracowywałam się na siłę. Jednak też żałuję, że nie do końca wykorzystałam ten czas, jakbym tego chciała. Mam nadzieję, że to nadrobię przy drugim maluchu, chociaż mam wątpliwości, bo wtedy i Jaś będzie potrzebował dużej dawki uwagi.

      O, to co ja mam powiedzieć - Jaś potrafi od 19/20 do 6 rano obudzić się 15 razy. Jeśli wstanie 6-8 razy to jest bardzo dobra noc, więc zazdroszczę tyle snu, jaki córa Ci daje...

      Usuń
    11. Trzydziestka na karku ;-). Och, to rzeczywiście nie mam prawa narzekać, takie noce mieliśmy chyba tylko przy którymś skoku rozwojowym albo przy ząbkach, już nawet nie kojarzę...

      Usuń
    12. Ja 25, więc niewiele mniej :) Oj, naprawdę zazdroszczę mamom, które mogą pospać chociaż 3 godziny bez przerwy, nie wspominając o przespaniu całej nocy. U nas czy skok, czy zęby, czy nic - ciągle tak samo. :P

      Usuń
  4. Mnie ten temat jeszcze nie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy temacie biustonoszy warto też wspomnieć o wkładkach laktacyjnych. Ze swojej strony polecam Lansinoh - są genialne, bo mają nie jedną, a dwie naklejki, co znacznie poprawia komfort noszenia wkładek w staniku.
    Ps. napisałaś może jakiś tekst o przedmiotach bez których teraz, po kilku m-cach, nie wyobrażasz sobie życia z niemowlakiem? (bo nie kojarzę za bardzo, a ciekawam bardzo Twojej opinii ;-) u mnie jedną z takich rzeczy jest aspirator katarek podłączany do odkurzacza - Ala już 2 razy miała katar i nie wyobrażam sobie "ręcznego" wyciągania "glutków" jakąś gruszką...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przerobiłam wiele wkładek laktacyjnych, bo nadal po tylu miesiącach muszę je nosić. Mąż śmieje się, że moglibyśmy założyć sklep z wkładkami... :P Ja akurat teraz zaopatruję się w zwyczajne wkładki z Carrefoura, które są tanie, wydajne i chłonne. :)
      Właśnie planuję taki post, ale z czasem bardzo krucho... Na pewno jednak coś stworzę. Też mamy Katarek - świetna sprawa! Jaś bardzo go lubił, ale niestety teraz boi się odkurzacza, więc ciężko nam idzie, ale na szczęście jeszcze nigdy nie miał kataru, więc dajemy radę. :)

      Usuń
    2. Ja całą ciążę przeleżałam - musiałam niestety :( - więc miałam czas na buszowanie w sieci, i tak znalazłam lansinoh. W zasadzie jestem im wierna od początku, nawet nie wiem, które już opakowanie mam (najbardziej opłaca się kupować duże) - raz skusiła mnie cena tych z lidla... leżą i kurz zbierają, porażka totalna.
      ps. no Katarek wymiata;-) w takim razie będę cierpliwie czekać na taki post:D

      Usuń
    3. To szczerze współczuję! Dla mnie cena tych wkładek jednak jest zdecydowanie za wysoka - te z Carrefoura to koszt 5zł, więc znajdują się bardziej w moim zakresie. :P
      Kochana, post pewnie pojawi się po nowym roku :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...