Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

przegląd kubków dziecięcych

Na rynku znajduje się masa różnorodnych kubków i bidonów przeznaczonych do picia. Ja na warsztat biorę jedynie kubki, które posiada mój Syn (dopiero tworząc ten przegląd, zwróciłam uwagę na jednolitość w kolorystyce! ;-)). Sporo czasu zajęło mi dotarcie do kubka, który byłby odpowiedni dla Jasia - z niektórych nie potrafił pić, z innych wylewała się woda, a kolejne miały zbyt twardy ustnik. 

1. kubek ze składanym ustnikiem Canpol Babies 2. kubek treningowy Canpol Babies 3. kubek niekapek Haberman dla Canpol 
4. 
bidon Canpol 5. kubek niekapek Babyono 6. kubek niekapek NUK Starter Cup
Dość długo rozglądałam się za odpowiednim zamykanym kubkiem, z którego Jaś rozpocznie swoją naukę picia. Zależało mi na tym, aby woda z kubka leciała bez problemu, nie wymagając od dziecka, aby musiało zassać ustnik, bo początkowo Jaś w ogóle tego nie potrafił (tak to niekiedy jest z maluchami przyzwyczajonymi do piersi, a nie butelki). Przypadkiem w Pepco natknęłam się na kubek ze składanym ustnikiem (ze względu na to, że w takich "kapkach" woda leci pod każdym kątem, wszystko jest pozalewane - składany ustnik sprawia, że ani kropla nie wyleci wtedy, gdy nie trzeba). Powyżej przedstawiam Wam propozycję firmy Canpol, ponieważ nie potrafię odnaleźć w czeluściach internetowych tego kubka, jaki ma Jaś, ale jest on niemal identyczny - z tym, że jest biało-czerwony z obrazkiem McQueena z bajki Auta.

Jest to kubek dość uniwersalny, bo nadaje się maluszkowi rozpoczynającemu naukę picia, a po zdjęciu nakładki z uchwytami - jest zwyczajnym kubkiem dla starszaka. W naszym przypadku była to najlepsza opcja na początek - przez pewien czas Jaś potrafił pić tylko z tego kubka. Nie da się ukryć, że nie jest to typowy niekapek, zatem po przechyleniu woda wylatuje, ale na szczęście nie ciurkiem, ale pojedynczymi kropelkami, więc jest szansa, że nie zaleje się wszystkiego dookoła.


2. KUBEK TRENINGOWY CANPOL
To typowy otwarty kubek, który teoretycznie nadaje się dzieciom od 12 miesiąca życia, ale praktycznie Jaśko używa go od początku rozszerzania diety. Oczywiście używamy go jedynie w domu, gdzie przy zalaniu się, mam możliwość przebrania Synka, a nie jest to trudne, kiedy wodę połyka się wtedy, gdy zapełnia już całą buzię. Uchwyty pozwalają na samodzielne trzymanie kubka, dzięki czemu przyda się na parę lat, a że cena jest śmiesznie niska, to wręcz "must have" każdego malucha. Wiele mówi się o doidy cup, który mnie osobiście odstrasza ceną, a w zasadzie nie widzę zbyt wielkiej różnicy między zwykłym kubkiem a sławetnym doidy cup - jedyną zaletą tego drugiego jest kształt ułatwiający picie, jednak mimo wszystko uważam, że cena jest lekką przesadą.


3. KUBEK NIEKAPEK HABERMAN DLA CANPOL BABIES
Ten produkt zawiódł mnie najbardziej ze wszystkich kubków, w jakie zaopatrzyłam Jasia. Po pierwsze - ustnik jest bardzo twardy, zatem maluch nie ma pojęcia, jak zassać picie, a do tego długie korzystanie z takiego ustnika błyskawicznie prowadzi do problemów logopedycznych. Po drugie - dziecko musi mieć dużo siły, żeby zassać napój z tego kubka, bo przyznam szczerze, że robiłam próbę i miałam spory problem, aby napić się z niego. Po trzecie, o zgrozo, ostatnio zaczęłam interesować się odczytywaniem oznakowań na wyrobach plastikowych - ten kubek ma numer 7, co oznacza, że korzystanie z tego produktu może spowodować uszkodzenia układu nerwowego i płodności! Dlaczego producenci wyrządzają krzywdę niewinnym dzieciom, żerując na niewiedzy matek? To straszne! Przestrzegam przed tym niekapkiem - nie tylko ze względu na kiepską użyteczność, ale szczególnie przez szkodliwość dla dziecięcego zdrowia.


4. BIDON CANPOL
Miałam piękne plany, aby Jaś od początku używał bidonu do picia, jednak do tej pory tkwi w żmudnej fazie nauki. Mój Syn nie potrafi jeszcze ogarnąć, jak pije się ze słomki, więc wkłada ją do buzi i czeka aż coś w końcu poleci. Co prawda, jeśli do tego bidonu naleje się większą ilość wody, to przyciskając go w dolnej części, płyn wlatuje do słomki, zatem nauka samodzielnego picia jest możliwa, jednak zajmuje nieco więcej czasu. Świetną sprawą jest możliwość schowania słomki - kiedy Jaś opanuje picie z bidonu, będzie to nasz nieodłączny przyjaciel na każde wyjście (do tego jest to najlepsza opcja ze wszystkich kubków, biorąc pod uwagę aspekty logopedyczne). Jedynie baczną uwagę należy zwracać na zakręcanie tego bidonu, ponieważ gdy zrobi się to zbyt szybko i niedokładnie, woda wylatuje bokami.


5. KUBEK NIEKAPEK BABYONO
Atutem tego kubeczka jest pojemność (270 ml), podziałka, a także miękki ustnik, który ułatwia picie maluchowi. Zawór uszczelniający, znajdujący się pod ustnikiem, zapobiega rozlewaniu i zmniejsza wyciekanie płynów - jednak bez problemu można je również wyjąć, robiąc z niekapka zwyczajny kapek. Mimo wszystko ustnik jest mniej miękki niż np. w niekapku Nuka, więc Jaś nie zawsze potrafi zaciągnąć go z taką siłą, aby napić się. Za to żaden inny kubek nie jest tak dobrym gryzakiem jak właśnie ten - miękkość ustnika tak przypadła Synkowi do gustu, że zamiast pić z kubka, podgryza go i szoruje dziąsłami w poszukiwaniu kolejnych zębów. Myślę, że za jakiś czas, gdy Jaśko lepiej opanuje picie z tego typu urządzeń, zaprzyjaźni się z tym niekapkiem, bo jego pojemność idealnie nadaje się na długie podróże.


6. KUBEK NIEKAPEK NUK STARTER CUP 
Aktualnie ten niekapek robi furorę - Jaś nie rozstaje się z nim. Z jednej strony nie leci z niego jak z kranu (chyba, że dziecko mocno przyciśnie ustnik do czegoś twardego), a z drugiej Jaśko nie musi bardzo mocno z nieco pociągać, aby napić się wody. Nie da się nie zauważyć świetnego designu, jaki proponuje firma Nuk - miałam problem z wyborem konkretnego motywu, jednak zielony kubek z leśnym motywem (oraz sówką, które uwielbiamy z Jasiem) wygrał. Mój Syn bez problemu potrafi utrzymać kubek w rączkach, nawet jeśli pije z niego w trakcie posiłku i ma mokre ręce - uchwyty są antypoślizgowe. Ogromnym atutem tego niekapka jest miękki ustnik, który ułatwia picie, a także osłonka na kubek idealnie nadająca się do przetransportowywania wszelakich napojów bez zabrudzenia części mającej kontakt z ustami maluszka. Na razie kubek Nuk Starter Cup to nasz faworyt, ponieważ Jasiowi pije się z niego najlżej.


Znacie te kubki? Spełniają Wasze oczekiwania? A może polecacie jeszcze coś innego? 

18 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Twoje posty, w których idealnie opisujesz wady u zalety danego produktu. Osobiście jestem na etapie wybierania wózka i łóżeczka, więc na kubeczki przyjdzie jeszcze czas. Myślę, że skupiłabym się ostatnim kubeczku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieranie wózka i łóżeczka to niezwykle porywający czas! :) Co do wózka - napisałam parę postów, więc może coś Cię zainteresuje.

      Usuń
  2. Z tymi kubkami-(nie)kapkami to były przeboje... nazwa swoje a wylewanie się napojów to niestety rzeczywistość... Firm już nie pamiętam...
    Ale i tak każdy musi znaleźć taki, który będzie dziecku najlepiej odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, najlepsze są niekapki... z których kapie. :D

      Usuń
  3. Ależ urocze dziecko... <3
    Kubki dla takiego dziecka są wręcz idealnym. Gdybym miała wybierać, postawiłabym na 3.
    Pozdrawiam! ;*
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement. Akurat kubek nr 3. to najgorszy wybór. ;-)

      Usuń
  4. Jak syn był mały to przerabialiśmy przynajmniej kilka takich wynalazków :)..a potem córka nie chciała żadnego z nich tylko zwykły kubek (bo brat z takiego pije ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wybrała najlepiej! U nas też korzystamy z takiego, ale w domu. Za to jak Jaśko opanuje picie z niego lub z bidonu, to będzie rewelacja :)

      Usuń
  5. Przesłodki synek :)
    Pokażę ten post mojej cioci, która już niedługo zostanie mamą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu syna. :) A ciocia może zainspiruje się moim postem - byłoby mi bardzo miło.

      Usuń
  6. W ogóle nie rozumiem fenomenu doidy cup, nie pije się z tego wcale łatwiej niż ze zwykłego kubka. Jedyne co, to jak nalejesz tam czegoś gęstego, np. zupę albo jogurt to faktycznie nie trzeba zbyt mocno przechylać. U mnie już przy drugim dziecku idealnie sprawdza się bidon ze słomką. Jakoś wiedzą te moje dzieci, że trzeba to ssać, w sumie podobnie ssie się słomkę i pierś. Za to żadne nie potrafiło zakumać niekapków, że trzeba to podnosić do góry. :P Z bidonu woda, a cała reszta z otwartego kubka - doidy, bo mam (ale drugi raz bym nie kupiła) albo taki plastikowy, biały z Ikei (ze zdjętą górą). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie dałam się wkręcić reklamie doidy cup i wcale nie żałuję. My ciągle pracujemy nad bidonem, ale Jaś na razie traktuję słomkę jako gryzak. :P

      Usuń
  7. Widzę, że macie niezłą kolekcję ;) ja kiedyś w promocji upolowałam doidy cup, ale do niego trzeba mieć sporo cierpliwości, na razie rzadko go używamy. Mąż kiedyś "dodatkowo" podczas zakupów znalazł Kubek treningowy „Wesołe zwierzątka" firmy Canpol i póki co jestem z niego mega zadowolona, Młoda potrafi z niego zassać wodę, no czasami woda ląduje na bodziaku, ale w końcu nauka czyni mistrza. Swego czasu na necie kupiłam też kubek treningowy Lovi Retro - miał być średnio miękki ustnik, a jest tak twardy, że szok... no i woda leci z niego CIURKIEM. Odradzam. ps. podajesz czasem Jasiowi kaszkę w butelce? Możesz jakąś polecić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam kupowanie od najtrudniejszego kalibru, czyli bidonu, więc co rusz musiałam kupić coś, z czego Jaśkowi będzie piło się najłatwiej. Tak oto uzbierała się nam niezła kolekcja kubków. :P Nie miałam do czynienia z kubkami, o których piszesz, ale faktycznie - niekiedy nie warto inwestować w tego rodzaju rzeczy, bo Lovi ceni się, a tutaj okazuje się, że niepotrzebnie.
      Kochana, mój Jaś od początku je zwykłe kasze z owocami lub innymi dodatkami. A jeśli jest to kaszka typowo dziecięca (jadł na początku Nominal, ale bardzo krótko), to jadł ją normalnie łyżeczką z miski. Nie używamy butelki, więc nie mogę niczego polecić od siebie. :)

      Usuń
  8. Moja córka zdecydowanie polubiła bidon spod numerku 4. Też miała na początku problemy - nie wiedziała co z tą słomką zrobić, gryzła ją. Ale jak już to opanowała, nie potrafiła się z nim rozstać. Podobało się jej to chowanie i wyciąganie słomki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaś jest jeszcze na etapie gryzienia słomki, ale mam nadzieję, że niebawem zrozumie, o co tak naprawdę chodzi. :)

      Usuń
  9. Od 4 miesiąca życia mojego synka podawałam mu niekapek z Avent. Przez 2 miesiąca się nim bawił, dopiero jak po 6 mc zaczęłam rozszerzać dietę podawałam w nim wodę. Załapał od razu i nie było problemów. Jeden wilki minus - z kubka wylewała się woda. Niedawno kupiłam w Biedronce bidon firmy nieznanej i to był strzał w 10! Doidy cup mamy, ale podaję w nim tylko gęściejsze zupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - czasami nieznana firma lub tani produkt okazuje się najlepszym wyborem. :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...