Strony

czwartek, 8 grudnia 2016

To magiczny świat. Calvin i Hobbes - Bill Watterson

Tytuł oryginału: It's a Magical World
WydawnictwoEgmont
Seria/cykl: Calvin i Hobbes
Data wydania: 27 stycznia 2016
Liczba stron: 168

Pamiętam, że jako mała dziewczynka, a później także nastolatka, zaczytywałam się w komiksach, które miło wspominam do dzisiaj. Jednak nigdy nie spotkałam się z serią o Calvinie i Hobbesie, za którą autor dwukrotnie otrzymał prestiżową nagrodę Reuben Award w kategorii wybitnego rysownika i scenarzysty roku. Sam autor zakończył pracę nad ich przygodami, jednak do tej pory pojawiają się wznowienia w prasie, albumy zbiorcze oraz edycje kolekcjonerskie. Będąc ciekawa, jakie wrażenie wywrze na mnie tak zachwalana seria, sięgnęłam po jeden z tomów o przygodach Calvina i Hobbesa. 

Sześcioletni Calvin mierzy się z otaczającą rzeczywistością u boku swojego najlepszego kompana, pluszaka Hobbesa, wierząc, że jest on prawdziwym tygrysem. Obaj tworzą niezwykle zgrany duet, który idealnie radzi sobie w różnorodnych życiowych sytuacjach, a także tych dalekich od realnego świata, jak chociażby odwiedzin kosmitów. Calvin ma głowę pełną pomysłów, które nie zawsze okazują się trafne i zgodne z ogólnie przyjętymi normami, ale któż przejmowałby się takimi błahostkami?

Calvin okazał się dość specyficzną osobą, którą można określić mianem tak zwanego starego malutkiego. Pomimo swojego wieku, chłopiec zachowuje się jakby miał kilkadziesiąt lat na karku, a życie nie rozpieszczało go przez ten czas. Idealnie ukazuje to stan ducha wielu osób na całym świecie, którzy nieustannie narzekają i doszukują się samych złych stron we wszelkich możliwych sprawach, zamiast cieszyć się kolejnym dniem i tym, co posiadają. Przemądrzałość oraz pesymizm wyzierające z każdego zdania Calvina nie przysporzyła mu mojej sympatii, czego nie mogę powiedzieć o Hobbesie - tygrys to typ idealnego przyjaciela, który zawsze zmotywuje, pocieszy i uraczy dobrym słowem.


Ten komiks zdecydowanie poleciłabym starszakom - nie tylko ze względu na niekiedy występujące słownictwo w stylu "kupa rzygów" czy "zabić", ale także pojawienie się wyrazów niezrozumiałych dla młodszych dzieci, a nawet wymagających zaczerpnięcia wiedzy od osób dorosłych. To magiczny świat jest komiksem zawierającym zarówno czarno-białe, jak i kolorowe sceny (z przeważającą ilością tych pierwszych), a jego poręczny format nadaje się do zabrania w podróż czy do szkoły.

Dużym mankamentem, przeszkadzającym w odbiorze tej lektury, okazał się brak konkretnego oddzielenia poszczególnych scen. Niekiedy nie da się odróżnić, która sytuacja zakończyła się, a jaka nadal jest kontynuowana. Poza tym, niektóre sceny wydają mi się zupełnie bezsensowne i pozbawione głębszego dna - tak jakby autor wymyślił je na poczekaniu. Na szczęście w tym zbiorze różnorodnych scenek da się odnaleźć niejedne zabawne wydarzenie, a liczne wypowiedzi Hobbesa prowokują do refleksji ze względu na swoją mądrość życiową.

Do sięgnięcia po ten komiks nie muszę zachęcać miłośników twórczości Billa Wattersona, a i fani wszelakich komiksów mogą poczuć się usatysfakcjonowani. Myślę, że poznanie perypetii Calvina i Hobbesa pomoże wszystkim młodym czytelnikom w przełamaniu się i polubieniu literatury, chociażby tej w wersji obrazkowej, jeśli nie pałają sympatią do czytania.

Książka bierze udział w wyzwaniach: Cztery pory roku, Dziecinnie, Dziecięce poczytaniaGrunt to okładkaPod hasłem oraz Zaczytajmy się.

20 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że ani ja nie byłabym zachwycona, bo za komiksami nie przepadam, ani moja córa, bo jest jeszcze za mała. Stawiamy na bardziej tradycyjne podejście do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś zaczytywałam się w komiksach, teraz bardzo mało mam z nimi do czynienia, ale dobrym tytułem nie pogardzę. Niestety ten akurat nie skradł mojego serca, ale wiele osób go zachwala...

      Usuń
  2. Kiedyś bardzo chętnie czytałam komiksy, aż teraz sama się zastanawiam, czemu w ogóle przestałam je czytać... ;) Będę miała na uwadze tę pozycję przy okazji najbliższych świątecznych zakupów dla młodszego rodzeństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jest za późno - ja nieraz zaglądam do komiksów brata, w których zaczytuje się dłuższy czas :)

      Usuń
  3. Ja też się zaczytywałam komiksami, tyle, że w stylu Kapitana Żbika:) Mój syn niestety nie lubi komiksów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to uwielbiałam całą serię Gigant! :)

      Usuń
  4. Rety... Kiedy ja ostatni raz czytałam komiks? Już nawet nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, najwyższy czas nadrobić zaległości! ;-)

      Usuń
  5. Polecę kuzynowi, to fan komiksów :)

    Pozdrawiam! ♥
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  6. Już tak dawno nie czytałam komiksów. Ostatni to chyba był komiks z Kaczorem Donaldem 15 lat temu :) Na tę książkę moja córcia jest jeszcze za mała, niemniej jednak polecę ją kuzynce, której z pewnością się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiałam komiksy z Kaczorem Donaldem... Teraz serce mi się raduje, jak widzę brata zaczytanego w tych samych tytułach. :)

      Usuń
  7. Ja i tak nie przepadam za komiksami, więc się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Nie lubisz, bo "nie" czy nigdy nie czytałaś? ;-)

      Usuń
  9. Teraz sobie właśnie uświadomiłam, że dawno nic nie kupowałam dzieciom z gatunku komiksów, a ta publikacja wydaje się bardzo interesująca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Święty Mikołaj będzie pamiętał... :)

      Usuń
  10. Nie znałam ich w ogóle :) przeoczyłam chyba ten czas w dzieciństwie, albo jesteś ode mnie ciut młodsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam wcześniej do czynienia z tymi komiksami, za to uwielbiałam całą serię Gigant. Nie wiem ile lat nas dzieli - ja mam 25. :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...