Strony

niedziela, 29 stycznia 2017

Polak, Rusek i Niemiec... oraz Polak potrafi, Polka też... - Jan Wróbel

Wydawnictwo: Znak
Seria/cykl: Historia Polski 2.0
Data wydania: 7 kwietnia 2015 / 24 sierpnia 2015
Liczba stron: 198 / 240

Z moich doświadczeń wynika, że na historii przekazuje się nam ogrom informacji dotyczących czasów starożytnych czy wydarzeń dziejących się w obcych krajach, w jakich z pewnością większość osób nawet nie wie, gdzie leży Polska. Nadal nie potrafię pogodzić się z tym, że program skupia się na tym, co nie dotyczy naszego kraju. Zatem kiedy tylko natknęłam się w bibliotece na książki Jana Wróbla, dotychczas znanego mi jedynie z pewnego programu śniadaniowego, poczułam się zaintrygowana. Postanowiłam przekonać się, czy istnieje ktokolwiek, kto potrafiłby przedstawić historyczne wydarzenia w przystępny sposób.

Wszyscy wiemy, że nasz kraj nigdy nie miał łatwo. Nieustannie nasi sąsiedzi dbali o to, aby nie żyło się nam zbyt wygodnie i spokojnie, jednak zawsze po wielu perturbacjach wychodziliśmy z tarczą, a nie na niej. Polak, Rusek i Niemiec... czyli jak psuliśmy plany naszym sąsiadom ukazuje wydarzenia z Polakami w roli głównej - od okolic 1612 roku aż po czasy PRL-u. Zawsze mieliśmy pod górkę, czasami pakowaliśmy się w kłopoty, ale często wychodziliśmy zwycięsko z wielu opresji... bo w Polakach siła!

Polak potrafi, Polka też... czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza to książka przedstawiająca sylwetki wielu mniej lub bardziej znanych rodaków, którzy zasłynęli w świecie ogromnymi zasługami. Każdy z nas słyszał o Marii Skłodowskiej, Mikołaju Koperniku, Jerzym Owsiaku czy Annie Dymnej, ale czy często uczyliście się o Kazimierzu Prószyńskim, Narcyzie Żmichowskiej, Ignacym Łukasiewiczu czy Janinie Ochojskiej? Warto nadrobić zaległości, szczególnie podczas kryzysu egzystencjonalnego i w trakcie narzekania na wszystko dookoła, łącznie z naszym krajem - naprawdę nie powinniśmy tak grzeszyć, bo aż ciężko uwierzyć, ile świat nam zawdzięcza!


Nie będę owijać w bawełnę - moja nauka historii opierała się głównie na wklepywaniu formułek i usilnym zapamiętywaniu nie zawsze potrzebnych szczegółów, które błyskawicznie ulatywały mi z pamięci, kiedy tylko minął sprawdzian. Od zawsze ten przedmiot nie kojarzył mi się zbyt dobrze, a w swoim życiu spotkałam tylko jedną nauczycielkę, dla której historia była pasją - niestety uczyła mnie tylko rok. Nigdy też nie zrozumiem, dlaczego w polskich szkołach uczy się tylu niepotrzebnych rzeczy, zmuszając do zapamiętywania zdarzeń zupełnie niezwiązanych z naszym krajem, spychając wiadomości o wydarzeniach, które osobiście dotknęły Polskę - jedynie czasy I czy II wojny światowej, a także wszystko to, co zadziało się potem, było dla mnie przystępnym materiałem do nauki. Niestety owa tematyka zawsze znajdowała się na samym końcu książek, a do tego nauczyciele starali się ją wręcz przeskoczyć... Nie dziwne, że przez to istnieje tylu uczniów, dla których historia to pięta achillesowa.

Zamiast grubych tomów, które przekazują suche informacje, poruszając zagadnienia zupełnie nieprzydatne dla zwyczajnego zjadacza chleba, podręczniki szkolne powinny być takie jak książki Jana Wróbla. Co lepiej dotrze do głów dzieci i młodzieży niż najistotniejsze tematy, ilustracje w postaci komiksów, trafne porównania, dyskusje rodem z forów internetowych bądź przedstawianie konkretnych postaci jakby mieli konto na portalu społecznościowym? A to wszystko okraszone wspaniałym humorem, podane z lekkością i przymrużeniem oka. Gdybym trafiła na te książki w swoich szkolnych latach, to nauka byłaby zdecydowanie przyjemniejsza.  


Książki biorą udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania, Grunt to okładkaPowrót do dzieciństwa oraz Zaczytajmy się.

24 komentarze:

  1. O to to! Ja w sumie zawsze lubilem historię, ale nie ta programową. Po prostu duzo czytałem na dany temat, jak juz na jakis trafilem. Przeczytam, nie ukrywam, ze zapowiada sie ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata też jest takim miłośnikiem. Swoich dzieci jednak nie zaraził niestety... Chyba, że z brata będą jeszcze "ludzie" :P

      Usuń
  2. Słyszałam dużo dobrego o tej książce i jako osoba, której ulubionym przedmiotem w szkole była właśnie historia za wszelką cenę próbuje to uwielbienie przerzucić na swoje młodsze rodzeństwo. Niestety bezskutecznie :(
    Może ta książka byłaby rozwiązaniem ? :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną z tych książek w tamtym roku, ale rozczarowała mnie ona. Moim zdaniem pewne fakty czy postaci historyczne zostały zaprezentowana zbyt "lekko" czy nawet bez szacunku. Zgodzę się jednak z Tobą, że historia jest w tej lekturze przedstawiona w przyjemny i dostępny dla wielu osób sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właśnie taki był zamysł autora, aby przedstawić sylwetki różnych osób w humorystyczny, nieco przerysowany sposób. Mnie akurat to urzekło i nie odczułam tego jako brak szacunku, ale jak najbardziej rozumiem Twoje zarzuty. :)

      Usuń
  4. Wow, szkoda, że nie wiedziałam o tej serii przygotowując się do matury :)
    Myślę, że kiedyś po te książki sięgnę, choćby z zamiłowania do historii :)

    pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście fajne. Na pewno ułatwiają naukę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Polak potrafi - czytałam, znudziła mnie i jednak są błędy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, Ty jako Pani Profesor wynudziłaś się - ja jestem laik, więc mi się podobało. Sam autor pisze, że nie jest to książka stricte historyczna, więc nie doszukiwałam się błędów. ;-)

      Usuń
  7. Bardzo chętnie sięgnęłabym po te publikacje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny pomysł na zainteresowanie historią. Sama do nich bym zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ukrywam, że moja nauka historii wyglądała dokładnie tak samo. Może nie natrafiłam na dobrego nauczyciela? Chętnie nadrobiłabym braki i odświeżyła pamięć u boku takich publikacji. Dobrze, że powstają takie książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam na dobrą nauczycielkę raz - uczyła mnie przez rok w drugiej klasie gimnazjum. Kobieta miała pasję i, o dziwo, jak zawsze jechałam na trójach z historii (albo czwórkach i piątkach z pomocami naukowymi), wtedy miałam czwórkę bez ściągania. Tak ta nauczycielka potrafiła opowiadać, że aż człowiek chciał słuchać.

      Usuń
  10. Mamy okazję zobaczyć bloga po raz pierwszy, gratulujemy! Zapraszamy do wzięcia w udziału w konkursie walentynkowym, w którym można wygrać perfumy Carolina Herrera Good Girl, Armani Acqua Di Gio Profumo oraz voucher http://wisebears.pl/konkurs-walentynkowy/Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  11. W takim wydaniu historia trafi nawet do najbardziej opornych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - trafiła do mnie, więc jestem najlepszym przykładem :)

      Usuń
  12. Takie propozycje czytelnicze to ja bardzo lubię, zainteresuję się tymi publikacjami, chętnie widziałabym nosy moich dzieci w tych książkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mój nos tkwił w tych książkach, to dzieciaki tym bardziej powinny być zainteresowane! :)

      Usuń
  13. Jakoś nie mogłam się do nich przekonać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sylwia, przypomniałaś mi, że książka "Polak potrafi, Polka też" leży u mnie na półce i już dawno miałam ją przeczytać! Jestem za tym, żeby takie książki wprowadzać do szkół. Niestety trzeba zacząć od zmian w programie nauczania, na co raczej się nie zanosi. Cała nadzieja w nauczycielach i rodzicach, że właśnie takimi smaczkami zachęcą uczniów do samodzielnego poszukiwania ciekawszej formy nauki :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...