Strony

sobota, 27 maja 2017

Pokolenie Ikea oraz Pokolenie Ikea. Kobiety - Piotr C.

Wydawnictwo: Novae Res
Seria/cykl: Pokolenie Ikea
Data wydania: 30 maja 2012 / 23 października 2013
Liczba stron: 194 / 344

Bardzo często przeglądając najbardziej popularny portal społecznościowy, natykałam się na różnorodne cytaty z książek Piotra C. Z tego względu, że jestem molem książkowym, doszłam do wniosku, iż wypadałoby znać owe utwory, skoro tyle osób o nich mówi. Już na wstępie muszę przekazać, że czytanie nie należało do najprzyjemniejszych, ale niestety jestem książkową masochistką, zatem dotrwałam do końca, chociaż łatwo nie było.

Piotr C., zwany Czarnym, urodził się w 1976 roku. Pracuje jako radca prawny i jest gotowy zaliczyć wszystko, co się rusza. Narzeka na tzw. pokolenie Ikea, do jakiego zalicza ludzi, których stać na kupno mieszkania na kredyt, ale nie stać na jego urządzenie. Zamiast na łóżku, śpią na rzuconym na podłogę materacu z Ikei, zamiast szafy mają kartonowe pudła i regały Billy (99zł/szt.). Wielkomiejski element napływowy z małych miasteczek. Żyją, spędzając czas w pracy, pracują aby spłacić kredyt. 

Pokolenie Ikea to książka, w której Piotr C. chwali się swoimi podbojami, wierząc, iż zaliczenie kolejnej laski wzmacnia jego miejsce na liście zasłużonych. Lubię dosadny, czasami bezczelny oraz rubaszny humor, jednak żarty autora są tak prostackie, że momentami było mi go strasznie żal. Nie ma tu ani interesującej fabuły, ani czegokolwiek innego - po prostu autor rozpływa się nad rozmiarem swojego członka, podbojami miłosnymi, a także ilością pieniędzy roztrwanianych każdego weekendu.

Pokolenie Ikea. Kobiety jest bardziej rozbudowaną częścią i nieco lepiej napisaną, chociaż nadal skupia się na wszystkim tym, co poruszone było w pierwszym utworze Czarnego, czyli seks, wydalanie różności ze wszystkich otworów ciała człowieka, seks, wydawanie ogromnych pieniędzy na głupoty, seks, sporo pracy w korporacji, seks i, gdybym zapomniała, to jeszcze sporo seksu. W tej części oprócz playboya Czarnego, pojawiają się kobiety, które mniej lub bardziej wpływają na jego życie. Bliższe relacje z jedną nie przeszkadzają w nawiązywaniu intymnych kontaktów z drugą, przecież zdrada to chleb powszedni każdego człowieka, więc po co martwić się takimi drobnostkami. 

Autor jest osobą, z którą nie chciałabym przebywać w jednym pokoju nawet przez pięć minut. Jego szowinistyczna i roszczeniowa postawa, działa na mnie jak płachta na byka. Lista wymagań wobec kobiet jest niebywale długa (na jej szczycie są duże piersi), za to sam Czarny nie grzeszy inteligencją i taktem, jednocześnie mając się za bóstwo, na jakie poleci każda panienka. Najbardziej poirytowały mnie jego wywody (znajdujące się w Pokoleniu Ikea. Kobiety) dotyczące zarobków - autor zarabia 8 tysięcy netto i jeździ autem za 100 tysięcy, a narzeka, że musi spłacać kredyt. Ludzie kochani, co za biedaczek... Nie mogę pojąć, jak niektórzy wydają się żyć w zupełnie innej rzeczywistości, zapominając, że wielu rodzinom nie starcza do pierwszego dnia miesiąca, a na jedną wypłatę Czarnego muszą harować przez dobrych kilka miesięcy. 

Jakie wnioski wyciągnęłam z twórczości Piotra C.? Jeżeli facet zalicza kilkadziesiąt dziewczyn w przeciągu roku, to jest fantastycznym macho, z którego inni powinni brać przykład. Z kolei jeśli kobieta nie stroni od chwilowych przygód, co rusz zmieniając partnera łóżkowego, jest oczywiście dziwką. Ponadto, pewnie nie wiecie, ale każda kobieta jest łatwa - wystarczy ją tylko upić i wtedy zgadza się na wszystko (cóż, jeśli jest nieprzytomna, to faktycznie nie ma za bardzo możliwości przeciwstawienia się). Rzecz jasna, wszyscy faceci zdradzają, niezależnie od ich stanu cywilnego, ponieważ taka jest ich natura i nie warto z tym walczyć, a jedynie zaakceptować.

Kompletnie nie rozumiem fenomenu tych książekW zasadzie nie mam pojęcia, dlaczego powstały. Jedynym wytłumaczeniem, jakie pojawia się w mojej głowie, to chęć pochwalenia się swoimi erotycznymi sztuczkami, licznymi podbojami oraz rzekomo dużym penisem. Do tej pory nie mogę uwierzyć w zapewnienia, że jakoby te wypociny są niezwykle popularne wśród trzydziestolatków. Serio, ten świat tak nisko upadł? Zrozumiałabym, gdyby twórczością Piotra C. zachwycali się gimnazjaliści, bo już licealiści zdają się mieć więcej oleju w głowie. Jeżeli nadal zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po te książki, to zapewniam, że szkoda Waszego czasu - już lepiej poświęcić go na leżenie przed telewizorem bądź drapanie się po tyłku. 

Książki biorą udział w wyzwaniach:  Czytamy powieści obyczajoweDziecięce poczytania oraz Grunt to okładka.

21 komentarzy:

  1. Już same cytaty przekonały mnie, że nie może to być dobra literatura i podziwiam, że przez to przeszłaś. Dlaczego powstały? Jak dla mnie jest to literatura dla sfrustrowanych mężczyzn, którzy marzą o życiu przedstawionym na kartach tych książek. A tacy zawsze się znajdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co chyba najgorsze - te książki mają też spore zainteresowanie wśród kobiet. Tego to już kompletnie nie rozumiem. :)

      Usuń
  2. Piękna recenzja, zakończenie mnie rozłożyło na łopatki. Chociaż po chwili naszła mnie refleksja, że to smutne, że drapanie po tyłku jest ciekawsze od książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko, to bardzo smutne, ale naprawdę wydaje się to dużo bardziej wartościowym zajęciem niż czytanie tych książek.

      Usuń
  3. Nie mam tych książek w ogóle w swoich planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię ten profil na fejsie, wcześniej wpało mi w oko kilka fajnych cytatów, ale teraz coraz częściej zauważam, że teksty autora są żenujące i prostackie.. Podobnie nie rozumiem fenomenu książki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po tej lekturze będę omijała szerokim łukiem konto "Pokolenia Ikea".

      Usuń
  5. Mnie zupełnie te książki nie przyciągają. Widzę, że nie mam czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ogólnie nie mogę zdzierżyć tego, w jaki sposób autor się lansuje. Jakby był Bóg wie kim, znawca kobiet. Wszystkie sprowadza do poziomu puszczalskiej panny, która tylko czeka by mu obciągnąć. Bo takie teksty lecą na jego stronce. Chciałabym kiedyś tego frajera spotkać i powiedzieć mu, co myślą o takim jak On. Dla mnie jest obrzydliwy, przechwałki dotyczące ile "zaliczył", żenujące. Ogólnie dziw, nad dziwem, że takie literackie ścierwa są wydawane. Smutne. Co gorsza, dorośli ludzie, rzekomo myślący, zachwycają się tym bełkotem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, dokładnie tak! Tylko wiesz co? Przypuszczam, że tacy ludzie, jak autor, roześmialiby się w twarz, bo oni żyją w przekonaniu, że są tak fenomenalni i pociągający, iż zapewne chciałabyś przeżyć z nimi przygodę, a nie możesz. Cóż, ten typ faceta jest mega zadufany w sobie.

      Usuń
  7. Nigdy nie słyszałam o tym całym Piotrze C. i widać na dobre mi to wyszło. Poza tym patrząc już po samych okładkach nie spodziewałabym się niczego dobrego. Niestety coraz więcej wydawanych zostaje książek, które nie wnoszą kompletnie nic, równie dobrze mógłby nigdy nie powstać i nikt by z tego powodu nie zapłakał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat czytałam te książki na czytniku, więc nie przypatrywałam się okładkom. Dopiero kiedy je wstawiałam do posta, dostrzegłam elementy pierwszej okładki, która jest szczególnie żenująca.

      Usuń
  8. Czytałam najnowszą książkę autora i choć miałam wobec niej kilka zastrzeżeń, to zapadła mi w pamięć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem czytelniczą masochistką, więc pewnie przeczytam "Brud", ale na pewno z bojowym nastawieniem. ;-)

      Usuń
  9. Chyba książka by mi się nie spodobała... Już Twoja recenzja podniosła mi ciśnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie stroń od tych książek, bo może być tylko gorzej...

      Usuń
  10. Niestety znam dorosłych, którzy są zachwyceni tymi książkami i uważają Piotra C. za świetnego obserwatora.. Oczywiście nie zgadzam się z nimi i w ogóle zastanawiam się, czy ten autor na pewno żyje w tej samej rzeczywistości co ja, bo jego opowieści w ogóle do mnie nie trafiają i wydaje mi się, że są wyssane z palca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, to jest nas więcej... Jeszcze zrozumiałabym, że wypociny tego faceta trafiają do tzw. gimbazy, ale nie może do mnie dojść, że jego wesoła twórczość może podobać się dorosłym ludziom.

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy tekst o jak widzę nieciekawej książce
    KINGA

    OdpowiedzUsuń
  12. haha uwielbiam te książki :D Skuszę się :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwia Cię, że przebrnęłaś przez te książki, ja bym się tak nie katowała.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...