Strony

poniedziałek, 25 września 2017

Słowa ranią najbardziej: "Zwyczajny dzień" - Katarzyna Zimmerer

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 24 października 2012
Liczba stron: 88

Głównym bohaterem książki jest 8-letni Szymek, który mieszka wraz z rodzicami, 3-letnią siostrą oraz babcią. Jest zwyczajnym chłopcem, lubiącym zabawy z kolegami, a także wytężanie własnej wyobraźni - wtedy jest piratem, niekiedy jastrzębiem... Szymek posiada wiele pragnień, marzeń oraz głowę pełną pomysłów, które nie zawsze spotykają się z przychylnością dorosłych. Chłopiec źle się czuje, kiedy starsi go lekceważą, krytykują na każdym kroku i zawstydzają przy wszystkich. Chciałby choć trochę szacunku oraz zrozumienia z ich strony, bo przecież nie jest złym dzieckiem. 

Zwyczajny dzień to pozornie niczym niewyróżniająca się książka o codziennym życiu kilkulatka, jednak szybko można dostrzec, że pod tą historią kryje się ogrom mądrości, które trzeba poddać refleksji. Nie tylko sytuacje poruszane na kartach książki skłaniają do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami, ale również sentencje Janusza Korczaka, rozpoczynające rozdziały. Ten pedagog, jak nikt inny, rozumiał dzieci i darzył je ogromnym szacunkiem, czego niestety często nam brakuje. 

Jeden dzień z życia małego chłopca pokazuje, jak często dzieci doznają krzywd ze strony dorosłych - przykre słowa, które do nich kierujemy, bywają bardziej bolesne niż klaps w pupę. Nikt z nas nie lubi być poniżanym, krytykowanym i ocenianym, a zawsze walczymy o możliwość wypowiedzenia się, stanięcia we własnej obronie czy zatrzymania przy sobie tego, co najbardziej lubimy. Zatem jakim prawem nieustannie strofujemy dzieci, nie pozwalamy im wyrażać własnego zdania, zmuszamy do ustępowania innym, nie zastanawiamy się nad własnymi słowami, nie próbujemy wysłuchać, ale od razu ferujemy wyroki?

Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargnione, dziecko gawron, fujara. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny [...]. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie. *
Janusz Korczak

Janusz Korczak powinien być przykładem dla każdego z nas - niezależnie czy posiadamy dzieci, czy nie mamy ich w planach. Wszyscy, częściej lub rzadziej, spotykamy w swoim życiu dzieci, które trzeba szanować. To, że są ludźmi mniejszymi, bardziej bezbronnymi, niekiedy mało rozsądnymi, a wręcz szalonymi, nie upoważnia nas do ich lekceważenia, wyśmiewania bądź poniżania. W swojej karierze studenckiej wiele razy czytałam o Januszu Korczaku, poznając jego losy oraz słowa, jakie kierował nie tylko do rodziców i pedagogów. Od dawna jest on moim autorytetem w traktowaniu młodych ludzi. Nigdy nie miał problemu z przyznawaniem się do błędu, nawet przed dziećmi, a w zasadzie szczególnie w ich obecności - pokazywał, że wszyscy mamy prawo do potknięć, a kary powinny spotykać nie tylko dzieci, ale również dorosłych, gdyż nie ma lepszych ani gorszych, bo wszyscy jesteśmy równi.  


Najmocniej dotknęło mnie zachowanie nauczycieli. Niestety z własnych obserwacji i doświadczeń wiem, że takie sytuacje dzieją się codziennie w każdej szkole, co tym bardziej mnie dobija - właśnie ze względu na to, iż z wykształcenia jestem pedagogiem i nauczycielem. Rzeczywistość okazuje się niezwykle szara i smutna, a postępowanie nauczycieli przejawia ogromny brak szacunku względem uczniów, wiary i zaufania w ich możliwości. Pedagodzy często zabijają w dzieciach ciekawość świata, kreatywność oraz pewność siebie, a po kilku latach dziwią się, że uczniowie nie wykazują chęci do robienia czegokolwiek, są zamknięci w sobie, a także nie posiadają umiejętności logicznego oraz samodzielnego myślenia. Przepraszam bardzo, a kto jeszcze parę lat wstecz kazał im robić wszystko według z góry określonych norm, wyśmiewając, gdy kilkulatek pragnął wykazać się pomysłowością i własnym spojrzeniem na świat? Błagam, obym nigdy nie stała się takim nauczycielem...

Nie krzyczmy na dziecko, kiedy pozornie nic nie robi, bo może w tym czasie jego wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, tworząc coś z niczego. Nie odpowiadajmy automatycznie "nie" na każde pytanie zadane przez dziecko - co nam szkodzi zgodzić się na coś, co nam nie zawadza, a może uszczęśliwić malucha? Zastanówmy się, dlaczego dziecko robi nam na złość - czy przypadkiem nie karze nas nieposłuszeństwem za to, jak niesprawiedliwie je traktujemy? Nie wyśmiewajmy pytań, jakie nam zadaje, nawet jeśli wydaje się nam zupełnie nielogiczne, bo sami nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów, więc nie pokazujmy swojej wyższości bez powodu. Przystańmy i zastanówmy się nad trudnościami, z jakimi zmaga się dziecko, nie bagatelizujmy ich problemów, bo w tym czasie są one najważniejsze dla tego małego człowieka. Skoro czasami sami coś zepsujemy, to pozwólmy na to także dziecku - dlaczego mielibyśmy siebie traktować lepiej? Przestańmy nieustannie oskarżać o wszystko młodego człowieka, bo on nawet będąc niewinnym, może się zaczerwienić czy zająknąć, a my już jesteśmy przekonani, że coś przeskrobał. Nie wyśmiewajmy i nie zawstydzajmy, bo nie mamy takiego prawa. Nie mówmy, że dziewczynkom nie wypada robić tego, a chłopcom tamtego - traktujmy ich jednakowo, bo są sobie równi. Szanujmy dziecięcą niezdolność do samodzielnego radzenia sobie z troskami i smutkami, wspierajmy i pomagajmy. Wybaczajmy, kiedy coś się nie uda, przecież każdy ma prawo do błędów, a dziecko nie ma jeszcze doświadczenia w wielu sprawach, zatem może zrobić coś nie tak. Traktujmy dzieci na równi ze sobą i nie lekceważmy ich, bo my też kiedyś byliśmy mali. 

* cytat ze str.77

Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania oraz Powrót do dzieciństwa.

14 komentarzy:

  1. Niektórzy nauczyciele i rodzice faktycznie nie mają prawidłowego podejścia do dzieci. Miejmy nadzieję, że to w końcu ulegnie poprawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zawsze znajdą się tacy nauczyciele i rodzice, którzy będą uważać się za lepszych i mądrzejszych...

      Usuń
  2. Widzę, że to kawał porządnej lekcji dla nas, dorosłych. Często z góry osądzamy zachowanie dzieci nie zastanawiając się nad tym, co one myślą i wiem, że także mi przydałaby się ta książka. Zdecydowanie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniała i pouczająca lektura, którą powinien przeczytać każdy.

      Usuń
  3. na pewno podrzucę mojej bratanicy bo ja to już trochę za stara jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na taką książkę nigdy nie jest się za starym.

      Usuń
  4. Widzę, że to naprawdę cenna lektura. Koniecznie muszę się za nią zabrać :>

    Pozdrawiam Agaa
    https://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że bajki dla dzieci nadal niosą ze sobą jakąś ważną informację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że ktoś porusza takie tematy nawet w książeczkach dla dzieci. Być może ci "starzy i głupi" nie sięgną i się nie nauczą, ale znajdzie się maluch, który coś z tego wyniesie i zapamięta na przyszłość :)

    Pozdrawiam!
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale byłoby, gdyby dzieci nie zostały pozostawione same sobie z tą lekturą, ale mogłyby sięgnąć po nią wraz z opiekunem.

      Usuń
  7. Ostatnio zbieram książki dla dzieci, więc będę miała tę pozycję na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...