Strony

piątek, 13 października 2017

Życie daje w kość: "Wściekły pies" - Wojciech Tochman

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 29 października 2007
Liczba stron: 166

Reportaż to gatunek literacki, który bardzo lubię, chociaż sięgam po niego dużo rzadziej niż chciałabym. Jednak teraz mam zamiar to zmienić, bo znowu rozkochałam się w literaturze faktu. Uwielbiam w niej to, że przedstawia ludzkie życie bez koloryzowania i upiększania go. Pokazuje ból, ludzkie tragedie i małe radości, czyli wszystko to, co przydarza się nam każdego dnia.

Wypadek białostockich maturzystów jadących na pielgrzymkę na Jasną Górę, gdzie śmierć nie patrzy na wiek, a rodzice zmarłych nie potrafią znaleźć winnych. Bezrobotna i samotna matka, spotykająca się z nienawiścią mieszkańców wsi, ponieważ zdobyła się na odwagę oskarżenia proboszcza o molestowanie małych dziewczynek. Jakub z zespołem Touretta, który pragnie wyzdrowieć, chociaż to niemożliwe. Krystyna Jałowiczor tęskniąca do uprowadzonej córki, żyjąca w nieświadomości tego, co stało się z jej dzieckiem. Janek, który utracił pamięć, dlatego nie wie kim jest i czy wcześniej nigdy nikomu nie zrobił poważnej krzywdy. Młodzi mężczyźni pozbawieni zdrowia i życia przez nieuważnego kierowcę jadącego zbyt szybko. Tomek Beksiński od lat marzący o śmierci, który w końcu spełnił swoje pragnienia. Ksiądz żyjący z piętnem HIV, będący homoseksualistą, nadal kochającym Boga i gotowym do pomocy bliźniemu.

Te historie wprowadzają nas w świat, o jakim pragniemy nie myśleć zbyt często, stawiając pytania bez odpowiedzi. Dlaczego Bóg pozwala na to, aby ludziom działa się krzywda? Aby odchodzili ci, przed którymi jeszcze całe życie? Jakim prawem oceniamy innych, skoro sami nie dajemy dobrego przykładu? Czy możemy winić ludzi za ich chęć życia oraz dojścia do prawdy, niekiedy za wszelką cenę?

Przez całą lekturę doszukiwałam się spoiwa łączącego wszystkie opowieści. Klucząc pomiędzy wątkami, odnalazłam jedno - cierpienie spotyka każdego z nas, jedynie ukazując się na różny sposób. Nieraz boli nas dusza, innym razem ciało, a kolejny raz cierpimy z powodu bezsilności bądź ran zadanych przez innych ludzi.

Wojciech Tochman pisze prosto i zwięźle, nie pokazując żadnych emocji oraz nie oceniając, co jeszcze bardziej oddziałuje na czytelnika. Większość przedstawionych historii znamy z mediów, jednak kto z nas je rozpamiętuje, gdy nie dotyczą go osobiście? Szybko zapominamy o czyjejś krzywdzie, dopóki nas nie spotka coś złego - wtedy pragniemy, aby wszyscy dookoła współczuli nam, klepali po plecach oraz wspomagali przynajmniej dobrym słowem.

Wściekły pies to książka o ludziach i dla ludzi. Porusza, wstrząsa, przygnębia, zmusza do myślenia. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czyta się ją szybko. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Tochmana, ale na pewno nie ostatnie, bo w sposób mistrzowski pokazuje nasze reakcje na zetknięcie się z trudami dnia codziennego. 

Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania oraz Grunt to okładka.

20 komentarzy:

  1. Najbardziej zachęca mnie to, że nie ocenia. To duża wartość dodana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wolę, kiedy autor pozostawia mi możliwość oceny, a nie wchodzi z butami w moją przestrzeń, ferując wyroki.

      Usuń
  2. Nie jestem pewna, czy to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowała mnie i chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na takie historie trzeba mieć odpowiedni nastrój. Gdy tylko będę go miała z pewnością sięgnę, ponieważ nigdy o niej nie słyszałam, a przedstawione przez ciebie tematy mocno mnie zaciekawiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, reportaże nie są łatwe, dlatego odpowiedni nastrój jest niemal kluczowy.

      Usuń
  5. Muszę koniecznie ją przeczytać !! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam. Polecam jak autorka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej publikacji, a szkoda, wydaje się intrygująca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety istnieje wiele wartościowych pozycji, o których mówi się zbyt rzadko...

      Usuń
  8. Bardzo trudne tematy, i do tego bardzo kontrowersyjne. Ale wydaje mi się, że warto się zapoznać!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja póki co odpuszę sobie ten temat. Zdecydowanie nie takich emocji poszukuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze do czynienia z reportażem. Chyba dam szansę temu tytułowi, bo czuję, że warto. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nigdy jeszcze nie czytałaś żadnego reportażu, to naprawdę zachęcam do nadrobienia zaległości. Nie jest to łatwy gatunek, ale wart poznania.

      Usuń
  11. Z miłą chęcią przeczytam! Uwielbiam takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro je uwielbiasz, to koniecznie sięgnij i podziel się wrażeniami.

      Usuń
  12. Nie wiem czy skuszę się na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, ja również nie sięgam po reportaże tak często, jak bym chciała. Zazwyczaj zatapiam się w fikcji, może trochę dlatego, że jest z nią łatwiej - można odciąć się od emocji, tłumacząc sobie, że to przecież nie wydarzyło się naprawdę. Z reportażami się to nie udaje. Zainteresowałaś mnie tą publikacją, będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...