Strony

poniedziałek, 6 listopada 2017

Nie jesteśmy tolerancyjni: "Różowa walizka" - Susie Morgenstern


Dziewczynka bawiąca się samochodami czy narzędziami, a także grająca w piłkę nożną spotyka się z całkowitą akceptacją, a jej poczynania uważane są za może dość oryginalne, ale jednocześnie urocze i zabawne. Za to chłopiec wożący lalki w wózku, lubiący różowy kolor bądź preferujący zabawę w gotowanie i sprzątanie, jest najczęściej wytykany palcami i krytykowany, bo to przecież "babskie" zajęcia, zatem jeśli będzie to robił, na pewno źle wpłynie to na jego dalsze poczynania. Czy wy także widzicie tutaj kolosalną hipokryzję?

Z okazji swoich narodzin Beniamin dostał mnóstwo zabawek oraz akcesoriów typowych dla maluszka. Jednak wśród tych prezentów znajduje się jeden odstający od reszty i budzący dezaprobatę u gości - babcia kupuje Beniowi wściekle różową walizkę. Ten praktyczny podarunek kradnie serce głównemu bohaterowi, codziennie przerażając jego mamę, niezbyt przychylnie nastawioną do pomysłów teściowej. Benio wykorzystuje swój prezent na różne sposoby - śpi w walizce, tuli w niej misie, robi garaż dla ciężarówek i lotnisko dla samolotów, rozkłada na nim serwis dla lalek, a nieraz udaje, że jest to chiński bębenek czy kubański bongos. Walizka towarzyszy mu w wielu istotnych wydarzeniach. Niekiedy spotyka się to z żartami ze strony innych, jednak nie zraża to Beniamina. Tylko dla jednej osoby potrafi on zrobić wyjątek, bo przecież żony czasami warto posłuchać...


Różowa walizka to świetna historia, która w zabawny sposób przedstawia siłę krzywdzących stereotypów oraz moc ról społecznych, w jakie ludzie pragną nas wtłaczać. Jako mama chłopca, często spotykam się z tekstami: "a co ty - baba jesteś?", "tylko baby płaczą", "chłopcy nie mogą bawić się lalkami", "zajmowanie się domem i dziećmi to tylko kobieca sprawa" i tym podobne dziwactwa. Nie dziwię się, że przez takie sytuacje mężczyźni boją się wyrażać swoje uczucia, udają twardszych niż są naprawdę, a do tego nierzadko kompletnie nie radzą sobie ze wspieraniem partnerki i pomaganiem jej w codziennych obowiązkach. 

Na szczególną uwagę zasługuje nie tylko historia ucząca tolerancji oraz szacunku do "inności", ale także wydanie książki, które jest dopracowane w każdym calu. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się sprawczyni całego zamieszania oraz podziałów rodzinnych, czyli różowa walizka. To ona wiedzie prym, a reszta jest jedynie tłem dla jej wspaniałości. Serge Bloch posługuje się dość oryginalną kreską - postacie są kanciaste i sprawiają wrażenie niedopracowanych bądź nieco niedbałych, co akurat w zderzeniu z najważniejszym przedmiotem w książce, wydaje się niemal niezbędnym zabiegiem. 

Naprawdę nic złego nie stanie się, kiedy chłopiec pobawi się lalkami i powozi je w wózku. Nie stanie się mu krzywda, jeżeli pozwolimy mu na ścieranie kurzu, odkurzanie czy zmywanie naczyń. Ba!, może dzięki temu będzie lepszym mężczyzną, który nie ucieka od odpowiedzialności. Wiele osób boi się, że pozwolenie na takie zajęcia, sprawi, że ich syn stanie się homoseksualistą - jakby zabawa w dom miała jakikolwiek wpływ na orientację seksualną. Jeżeli nasze dziecko ma lubić osoby tej samej płci, to możemy stawać na głowie, aby je od tego odciągnąć, a i tak nic nie wskóramy. Mam wrażenie, że właśnie im bardziej będziemy ingerować w te sprawy, tym większe prawdopodobieństwo, iż wszystko potoczy się wbrew naszym oczekiwaniom. 

Książka bierze udział w wyzwaniach: Czytamy nowościDziecięce poczytania oraz Powrót do dzieciństwa.

Dane techniczne o książce
Tytuł oryginału: La valise rose

WydawnictwoAdamada
Data wydania: 7 sierpnia 2017 
Liczba stron: 36
Gatunek: literatura dziecięca

17 komentarzy:

  1. Podpisuje się pod wszystkim co napisałaś obiema rekami! Ostatnio rozmawiałam o tym ze znajomymi, mamusie czasem zapominają że wychowują męża dla innej kobiety więc dlaczego nie miałby być pomocny? Tak samo jest z emocjami, ciągle się chłopcom powtarza że okazywanie słabości jest nie na miejscu, że to babska sprawa a potem właśnie taki chłopiec wyrasta na zamkniętego w sobie mężczyznę. Zauważyłaś, że mężczyznom nie może być... smutno? przykro? Oni mogą być źli, wku****ni, niezadowoleni ale mało który powie "Tak, jestem smutny bo...". Wydaje mi się że mężczyznom nie jest wcale tak łatwo w życiu jak się może czasem wydawać ;)
    A książka jest świetnym pomysłem! Nie mam jeszcze własnych dzieci ale bardzo podoba mi się taka nauka przez czytanie, mówienie o ważnych i życiowych sprawach w przystępny sposób :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ciągle wtłacza się facetom, że nie powinni płakać ani smucić się, bo muszą być twardym oparciem dla kobiet. Ciężko to zrobić, skoro aktualnie kobiety są naprawdę silne - niekiedy silniejsze od mężczyzn! Nienawidzę śmiania się, bo facet płacze... To chyba dobrze, że ma uczucia?

      Usuń
  2. W mojej praktyce zawodowej ( jestem psychologiem) słyszę daleko idące obawy rodzicow " Wie Pani mój syn bawi się łapkami.Obawiam sie, że będzie gejem. Czy można temu jakoś zapobiec"? Oczywiście odpowiadam,że małe dzieci nie są świadome swojej seksualności. To, że chłopiec bawi się lalkami nie jest niczym złym po prostu uczy się poznawania świata. Nie posiada umiejętności dzielenia zabawek na te dla chłopców i dziewczynek. Nie ma to też nic wspólnego z seksualnością w dorosłym życi. Poza tym homoseksualistą się rodzimy, to nie jest chora, którą można leczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Niestety wydaje mi się, że jesteśmy dość zacofani w wielu sferach życiowych i powtarzamy gdzieś zasłyszane głupoty, zamiast się doedukować. No cóż, ludzie się rozkręcają, kiedy wspominam, że może gdy będę w drugiej ciąży, to kupię lalkę synkowi, żeby widział, jak mama będzie zajmowała się młodszym dzieckiem i aby w tym czasie robił to samo. Och, spadają na mnie wtedy gromy...

      Usuń
  3. Jestem za tym, aby dzieci bawiły się wszystkimi zabawkami. W mojej rodzinie (dalszej i bliższej) chłopcy bawią się lalkami itp. i nic niepokojącego nie zauważyłam. Nawet mój brat w dzieciństwie bawił się ze mną lalkami i mogę powiedzieć, że tylko wyszło mu to na dobre. Dziś potrafi zająć się dzieckiem, nie odczuwał żadnych obaw i lęków związanych z faktu dostania ojcem. Uważam że takie książki są bardzo potrzebne na rynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam kuzyna, który zawsze bawił się ze mną lalkami i jest teraz stuprocentowym heteroseksualnym facetem. Moja siostra bez problemu mogła bawić się autkami, co było uważane za słodkie, ale już chłopiec z lalką? A fe, to nie do przyjęcia! Hipokryzja level hard...

      Usuń
  4. Jestem tego samego zdania. Nie ma co ulegać stereotypom - różowe dla dziewczynek, niebieskie - dla chłopców. Co z tego, że tak jest od lat. Nie jest to żadna przypisana norma, a jedynie taki schemat przekazywany z pokolenia na pokolenie. To samo z lalkami i samochodzikami. Pozwólmy dzieciom bawić się tym, na co mają ochotę, bez względu na ich płeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niektórzy chyba zapominają, że im bardziej czegoś się małemu człowiekowi zabrania, to go jeszcze bardziej do tego ciągnie.

      Usuń
  5. Alleluja! Cudownie, że takie publikacje się pojawiają. Są, moim zdaniem, ogromnie istotne, w odróżnieniu od bezsensownych stereotypów związanych z płcią, które najlepiej byłoby raz na zawsze wyrzucić do kosza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spoglądając na nazwisko autorki od razu pomyślałam o skokach :D
    Co do książki zdaje się być dość pouczająca i po prostu łamiąca stereotypy! W końcu nie ma żadnych zasad ustalających jacy mamy być. Wydaje mi się, że przyszłośc powoli nadchodzi i coraz więcej takich zmian będziemy mogli zaobserwować w naszym środowisku.
    Pozdrawiam, Daria z book-night

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie nazwisko może kojarzyć się z zimowymi sportami, chociaż ja akurat za nimi nie przepadam, także do tej pory nie miałam takich skojarzeń. ;-) Mam nadzieję, że w końcu ludzie wyjdą z ciemnogrodu i dotrze do nich, że nie ma niczego złego w bawieniu się różnymi zabawkami, bo co to ma wspólnego z tym, jakimi będziemy dorosłymi ludźmi?

      Usuń
  7. Bardzo ciekawie napisana recenzja. Zachęca do sięgnięcia po książkę!
    Zwłaszcza jeśli ma się poglądy zbliżone do Twoich :-)
    Mam córkę. Nigdy nie dzieliłam ubrań / zabawek / czynności na chłopięce i dziewczęce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwała Ci za to! Chociaż nie da się ukryć, że dziewczynki mogą bawić się wszystkim, tylko chłopcom więcej się zabrania w tym temacie...

      Usuń
    2. Trochę masz rację, a trochę nie. Mam tylko córkę, więc mogę się wypowiadać tylko jako matka córki, obserwatorka koleżanek córki, gdy były mniejsze.
      Służę autentycznymi przykładami.
      Pierwszy z brzegu: Krótkie włosy u dziecka oznaczają, że to chłopiec. Nic to, że obok stoi matka z fryzurą na jeża.
      Kiedyś dziadkowie mieli się dorzucić do prezentu pod choinkę. Pojawiło się "ale"! Kolejka elektryczna dla dziewczynki?
      Na półkoloniach z eksperymentami dziewczynki piały z zachwytu, że mogą używać młotka, piły i wiertarki. W ich domach rodzinnych nie pozwalano im na to.
      Szukałam dla córki butów typu adidasy, były tylko różowe lub białe. Córka nie cierpi różowego, a białe dość niepraktyczne.
      Itd.

      Usuń
  8. Zauważyłam trend odchodzenia od zabawek typowo dla dzieci i tak dziewczynki kopia koparkami, a chłopcy wożą samochodziki w wózkach, choć ostatnio widziałam, jak jakaś matka oddawała CZERWONY wózek, bo urodził jej się CHŁOPIEC. Wiecie, bo jak to chłopiec w czerwonym wózku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio usłyszałam, że dobrze, iż wybrałam ciemnoniebieską kurtkę dla syna, bo przecież czerwony to kolor dla dziewczynki. CO!? W tej samej chwili doszłam do wniosku, że jego kolejna kurtka będzie czerwona... tak na przekór. :)

      Usuń

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...