Dziecięce nowości: "Coś się dzieje na budowie!" i "Różowa czapeczka"

Na rynku wydawniczym aż roi się od różnorodnych książek - zarówno bardziej wartościowych, jak i tych mniej. Dzisiaj przedstawię wam dwie nowości wydawnictwa Prószyński i S-ka

24 GODZINY. COŚ SIĘ DZIEJE NA BUDOWIE
To druga książka z tej serii, którą posiada mój syn - po 24 godziny. Coś się dzieje w porcie! wiedziałam czego mogę się spodziewać. Tematyka budowlana jest u mojego dwulatka na topie od dłuższego czasu, także nierzadko zasiadamy na łóżku lub podłodze, sprawdzając, co słychać u Elektryka Edka, Inwestora budowlanego Zofii Zaradnej, Malarza Maurycego, Robotnika Renaty, Brygadzista Benka, Sputnika i Oskara, a także wielu innych postaci występujących w książce.

Każda rozkładówka przedstawia jeden dzień z życia budowy przedszkola i domu dla rodziny Zająców. W lewym rogu znajduje się zegar pokazujący konkretną godzinę, a obok znajdują się pytania kierowane do małego czytelnika, który musi wytężyć wzrok, poszukując odpowiedzi na kartach książki. Nie jest to takie proste - znaleźć coś konkretnego w gąszczu postaci oraz przedmiotów. 

Książki obrazkowe dają ogrom możliwości, ponieważ ćwiczą spostrzegawczość, rozwijają wyobraźnię, wzbogacają słownictwo, prowokują do snucia różnorodnych opowieści. Seria Britty Teckentrup nie jest podobną do wielu innych, ponieważ tu prym wiodą zwierzęta ze wszystkimi ludzkimi cechami i umiejętnościami. Z pewnością nie każdego to przekona, aczkolwiek na pewno jest to coś świeżego i dość oryginalnego. 

Dane techniczne o książce
Tytuł oryginału: DAS 24-Stunden-Wimmelbuch. Auf der Baustelle ist was los!
WydawnictwoPrószyński i S-ka
Seria/cykl: 24 godziny
Data wydania: 6 lutego 2018
Liczba stron: 16
Gatunekliteratura dziecięca, książka obrazkowa

RÓŻOWA CZAPECZKA
Moje oczekiwania względem Różowej czapeczki były ogromne - spodziewałam się czegoś przynajmniej na miarę Różowej walizki Susie Morgenstern, czyli opowieści poruszającej istotne tematy w lekki i przystępny sposób, prowokującej do stawiania pytań oraz pozwalającej na snucie refleksji. Niestety opis książki Andrew Joynera nie ma nic wspólnego z tym, co znajduje się w środku.

Tytułowa czapeczka wędruje z rąk do rąk, przeżywając niemałe przygody, aby ostatecznie wylądować u pewnej małej dziewczynki. Owa czapka ma być symbolem, a cała opowieść inspiracją Marszami Kobiet, o czym mowa jest jedynie w ostatnim zdaniu ze wszystkich dwudziestu pięciu, gdzie spora część stanowi powtórzenia. No cóż, autor nie wysilił się za mocno, a w moim odczuciu (i chyba nie tylko moim, biorąc pod uwagę opinie na Goodreads) ta książka to idealny przykład kompletnie niewykorzystanego potencjału. Mam wrażenie, iż Joyner wpadł na ciekawy pomysł, ale nie wiedział, z której strony go ugryźć.

Tą historią można byłoby tak dużo przekazać, tak wiele uświadomić, tyle dobra ofiarować... A podejście autora do tematu okazało się tak totalną klapą, że aż mnie serce boli. Może gdyby za ową fabułę zabrała się kobieta, to efekt byłby lepszy? Mogę tylko snuć takowe domysły, bo jednak pisarz ma spory dorobek - nie wiem, jakie walory przekazują jego inne książki dziecięce, ale jeśli są one choć trochę zbliżone do tych z Różowej czapeczki (a w zasadzie ich braku), to nie mam pojęcia, dlaczego ktoś jeszcze chce wydawać twórczość Joynera. 

Dane techniczne o książce
Tytuł oryginału: The Pink Hat
WydawnictwoPrószyński i S-ka
Data wydania: 1 marca 2018
Liczba stron: 32
Gatunekliteratura dziecięca
Obie książki biorą udział w wyzwaniu: Dziecięce poczytania Bonusowe.

14 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Odpowiedzi
    1. Może zachwycone to nie, ale zadowolone owszem. ;-)

      Usuń
  2. Jeśli już, kupię pierwszą książeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo cenię sobie książki wydawnictwa, ale szczerze mówiąc, chyba nie miałam okazji jeszcze czytać żadnej książeczki przeznaczonej dla młodszych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Prószyński i S-ka to klasa! Te książki akurat może mnie nie zachwyciły, szczególnie zawiódł mnie drugi tytuł, ale generalnie bywa lepiej.

      Usuń
  4. Moim zdaniem wydawnictwo spisuje się na medal zarówno w powieściach dla dorosłych jak i książeczkach dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do literatury dorosłej zgadzam się w 100%, za to książki dziecięce nie zawsze mnie przekonują.

      Usuń
  5. Jak w moim domu pojawi się jakiś mały czytelnik, to pewnie sięgnę po to wydanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja córka uwielbia takie książki. Faktycznie są dobre pod względem rozwoju spostrzegawczości. Ostatnio szukałam czegoś podobnego i natrafiłam na kilka interesujących pozycji. Tę wezmę pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.