Małżeńskie problemy: "Mediatorka" - Ewa Zdunek

Praca mediatora nie jest mi obca, ponieważ w trakcie studiów niejednokrotnie poruszaliśmy ową tematykę, nieraz wcielając się w jego rolę podczas różnych scenek sytuacyjnych. Nie jest to łatwy zawód, gdyż bardzo ciężko jest rozgraniczyć swoje przeżycia i przemyślenia, trzymając nerwy na wodzy, kiedy przychodzą do nas dwie osoby z kompletnie różnym poglądem na konkretną sytuację. Mediator musi zachować neutralność, nawet jeśli miotają nim sprzeczne uczucia. Z pewnością nie jest to zawód, jaki mógłby wykonywać każdy. Cieszę się ogromnie, że Ewa Zdunek stworzyła postać, dzięki której możemy dowiedzieć się, jak wygląda praca mediatora od środka. Oczywiście dodatkowym plusem jest to, iż autorka pracuje jako negocjator i mediator, dlatego dokładnie wie, o czym pisze.

Marta Kołodziej jest mediatorką, zatem jej praca polega na pomaganiu w dojściu do porozumienia pomiędzy stronami. Jednak nie na darmo twierdzi się, że szewc bez butów chodzi - główna bohaterka ma na pieńku ze swoim byłym mężem, który chce odebrać jej dzieci. Jej własna matka stoi murem za zięciem, rzucając kłody pod nogi swojej córce. Własne problemy Marty przeplatają się z tymi zawodowymi...

Mediatorka jest książką, jaką ciężko jest mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony poznawałam tę historię z ciekawością, a czytanie szło mi niezwykle bezproblemowo i szybko. Dodatkowym atutem okazał się humor autorki, przez co nieraz uśmiechałam się od ucha do ucha, zapoznając z kolejnymi perypetiami bohaterów. Z drugiej strony sporo w tej lekturze nieścisłości i niedopowiedzeń - wiem, że jest to pewnie celowy zabieg, aby z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego tomu. Niemniej pewne sprawy dziejące się na kartach tej powieści, wydają się nazbyt nierealne oraz pozbawione logiki.

Sami bohaterowie również wywołują we mnie dość sprzeczne uczucia, bo śmieszą mnie zabawne sytuacje, w jakich się znajdują, ale jednak ich totalna nieporadność, spora bezmyślność oraz niezdecydowanie nieraz sprawiały, że kompletnie ich nie rozumiałam. Wśród gąszczu przedstawionych mężczyzn nie znalazł się żaden, który byłby godny zainteresowania - wszyscy byli niezdarni i niekiedy nieco dziwaczni, przy czym postępowanie głównej bohaterki także pozostawia sporo do życzenia. Nie wiem, jak w gąszczu różnych spraw, można było odrzucić na dalszy plan fakt porwania własnych dzieci. Do tego dorosła kobieta, dająca sobą pomiatać matce... Podejrzewam, że taki właśnie był zamysł autorki, która stworzyła postać Marty, obdarzając ją czymś, czego ona sama jeszcze nie rozumie i niestety czytelnicy również. Miałam nadzieję, iż jej dziwaczne zachowanie zostanie wyjaśnione, ale trzeba czekać z tym do następnej części. 

Ta książka dość dobitnie pokazuje, jak ludzie, którzy obiecywali sobie miłość do grobowej deski, po latach potrafią walczyć o najmniej istotny drobiazg, obrzucając się najgorszymi obelgami - jedynie po to, aby poczuć satysfakcję z wygranej, nawet za wszelką cenę. To smutny obraz rzeczywistości, skłaniający do przemyśleń o tym, co w życiu powinno być najważniejsze.

Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania BonusoweGrunt to okładka oraz Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 4 kwietnia 2018
Liczba stron: 315
Gatunekpowieść obyczajowa

24 komentarze

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Chętnie przeczytam tak życiową książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba dzięki Tobie dam wyższy priorytet tej ksiażce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się bardzo i czekam na Twoją opinię!

      Usuń
  3. Widzę, że to bardzo życiowa książka. Zapisuję sobie jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tak...takie sytuacje to ja obserwuje w realu już w książkach nie chce o nich słyszeć.W dniu ślubu miłość wydaje się najważniejszym bodźcem, jednak życie jest życiem i czasem ludzie zapominają dlaczego się w sobie zakochali :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety proza życia często niekorzystnie wpływa na związki, co jest bardzo smutne i dołujące. Zbyt często ludzie zapominają, po co wiązali się z danym człowiekiem.

      Usuń
  5. Słyszałam o niej, ale na razie mam w planach inne lektury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię nieścisłości w książkach, ale może tej dam szansę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałam dać jej szansę a teraz nie wiem czy jeszcze chcę... Czuję, że ta nieporadność i bezmyślność bohaterów mogłaby mnie zirytować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że tak będzie, ale może spróbuj dać jej szansę. :)

      Usuń
  8. Ci bohaterowie... Chyba jednak odpuszczę sobie tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie bywają irytujący, ale może przeżyjesz ową nieporadność. ;-)

      Usuń
  9. Słonko, jak tu u ciebie pięknie jest :-)

    Nie czytałam jeszcze "Mediatorka", bo bałam się, że zaburzy mi takie poczucie humoru po serii z wróżką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :* Tutaj trochę humoru również uświadczysz, także sięgaj śmiało!

      Usuń
  10. Chyba nie przeraziliby mnie nieporadni bohaterowie. W końcu nie każda postać z książki musi życiowym być ideałem. Niemniej jednak jestem teraz zawalona książkami do przeczytania... Więc może dam jej szansę, ale kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie, bo i u mnie stosy piętrzą się na półkach. :)

      Usuń
  11. Ciekawy pomysł na zawód głównej bohaterki :) o mediacjach wiem niewiele, więc to dobra prozpozycja dla mnie.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam autorów, którzy kreują swoich bohaterów dość nietypowo, w tym właśnie robią z nich pracowników w zawodach, o jakich niektórzy nawet nie słyszeli.

      Usuń
  12. Krótko i na temat - samo życie. Ale bardzo mnie zaciekawiła ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że książka ta porusza naprawdę życiowe problemy. Z chęcią przeczytam tę książkę, jeśli tylko nadarzy się okazja, tym bardziej, że o mediacji opowiada osoba, która ma z nią styczność codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Mediatorka" to książka, którą czyta się naprawdę dobrze i błyskawicznie. Jest pozycją na kilka wolnych wieczorów, a wszelkie nierozwiązane kwestie są być może wstępem do kolejnych tomów. :) Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.