Nie było łatwo: "Obietnica Łucji" - Dorota Gąsiorowska

Do Obietnicy Łucji podeszłam nieco jak do jeża, ponieważ staram się omijać szerokim łukiem wszelkie powieści, w których główna bohaterka z wielkiego miasta przeprowadza się do maleńkiej miejscowości bądź wsi, gdzie oczywiście zamieszkuje u miłej starszej pani. Oczywiście zawsze ucieka przed przeszłością, a na miejscu odkrywa, że zawsze marzyła o takiej przystani i, co nie jest trudne do odgadnięcia, trafia tu na miłość swojego życia. Jest to tak oklepany motyw, że bałam się tej historii, ale nie znając twórczości Doroty Gąsiorowskiej, postanowiłam nadrobić zaległości czytelnicze. Czy słusznie?

Łucja przybywa do Różanego Gaju, aby rozpocząć nową pracę, a przy okazji uciec od przeszłości. Na jej drodze staje wiele osób, w tym jedna bardzo ważna - uczennica Ania, której mama umiera. Główna bohaterka obiecuje chorej kobiecie, że odnajdzie ojca dziewczynki. Los okazuje się bardzo łaskawy, ponieważ oboje niemal wpadają na siebie w dość nieoczekiwanych okolicznościach, jednak po drodze natykają się na parę rzuconych kłód, które należy przeszkoczyć.

Całe mistrzostwo polega na tym, aby cieszyć się prostotą życia, nie zaś szukać wymyślonego ideału szczęścia, który nie istnieje.

Główna bohaterka zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, a jej podejście do innych i niektóre przemyślenia sprawiały, że łapałam się za głowę. Oczywiście dobro wygrywa ze złem, przy czym czarny charakter nagle doznaje olśnienia i z dnia na dzień staje się pozytywną postacią. Dochodzą do tego jeszcze zdecydowanie przydługie opisy, przez co cała historia wlecze się niemiłosiernie.

Już sama okładka zapowiada nieco sielską i klimatyczną opowieść. Jednak ja powieści obyczajowe uwielbiam, dlatego spodziewałam się ciekawej historii, która porwie mnie na kilka dni. Niestety jest tutaj zbyt wiele lukru, a przyznaję szczerze, że ja słodycze uwielbiam, aczkolwiek nie w takiej porażającej ilości... Schemat goni schemat. Brak jakiegokolwiek zaskoczenia, bo wszystkiego można domyślić się na długo przed rozwiązaniem. Realizm przegrywa ze zbyt mocnym pójściem w stronę bajkowości. Książkę właśnie skończyłam, a jestem przekonana, że za tydzień nie będę już o niej pamiętała. Przyznaję też z bólem, iż to prawdopodobnie moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością Gąsiorowskiej, bo jednak szukam czegoś więcej w literaturze, a w tym przypadku jest po prostu nudno oraz nijako. 

Żeby jednak nie było tak źle, to można z tej lektury wynieść kilka lekcji, które warto wprowadzić w życie. Na pewno trzeba pamiętać, iż jesteśmy kowalami własnego losu, dlatego musimy walczyć o siebie. Ponadto zawsze musimy zaakceptować swoją przeszłość, jeżeli pragniemy cieszyć się teraźniejszością oraz bez obaw myśleć o przyszłości.

Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Między Słowami
Data wydania: 2 marca 2015
Liczba stron: 430
Gatunekpowieść obyczajowa

37 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Szkoda, że jest aż tak bardzo schematycznie. Sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dość dawno i niewiele z tej książki pamiętam. W zasadzie to nic. Chyba nie odebrałam jej źle, ale na pewno nie powaliła mnie na kolana. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykre, że zawiodłaś się na tej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja patrząc przez pryzmat wszystkich powieści autorki powiem Ci jedno - kiedy czytałam Łucję byłam na tak... Ale z każdą kolejną powieścią moja ocena tej książki bladła - teraz określiłbym ją jako dość... tak, kiepską, bowiem autorka naprawdę pisze znakomicie. Może daj jej jeszcze szansę czytając coś nowszego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, postaram się, skoro piszesz, że jest lepiej. Jednak na pewno za dłuższy czas... :)

      Usuń
    2. Jest dużo dużo lepiej - serio :)

      Usuń
  5. Przykro mi,że się zawiodłaś, tym bardziej,że czeka na swoją kolej również w mojej biblioteczce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka wydaję się wpasowywać w moje klimaty. Bardzo ciekawa tematyka, taka kobieca. Na pewno kiedyś ją dorwę.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/szpilki-za-milion-izabela-szylko.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Słabo to wypada :/ Ja osobiście nie mam nic przeciwko schematom jeśli są wykorzystane umiejętnie... tym razem chyba tak nie było. Nienawidzę czytać książki i mieć wrażenia że wcześniej miałam już w rękach 5 takich samych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba raczej po tę powieść nie sięgnę, ale nie po inne tej autorki już z całą pewnością 😁

    OdpowiedzUsuń
  9. Sam wstępny opis brzmi jak Montgomery pomieszana z "Czekoladą" i wszystkim, co cukierkowe, ale nie aż tak, jak wspominasz. Będę omijać szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Montgomery uwielbiam, za to "Czekolady" nie czytałam, ale naprawdę tutaj jest cukierkowość level hard!

      Usuń
  10. Dostałam tę książkę kiedyś w prezencie urodzinowym. Po dziś dzień stoi na półce i jakoś mnie do nie ciągnie. Poza tym Twoja niezbyt optymistyczna recenzja nie jest pierwszą jaką czytałam o tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  11. Teoretycznie to taka książka, po którą mogłabym sięgnąć w wolnej chwili, gdybym szukała czegoś lekkiego. Z drugiej jednak strony nawet szukając czegoś nieskomplikowanego liczę jednak chyba na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno! Czasami lubię sięgnąć po niezobowiązującą lekturę, ale jednak bez przesady... Schematyczności i nadmiaru lukru nie trawię.

      Usuń
  12. Pmiętam jak przez mgłę, że kiedyś czytałam i zgadzam się - lukru tu co nie miara, to akurat pamiętam aż za dobrze :) omijam niestety autorkę od tego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Ejotek, która zmotywowała mnie do sięgnięcia po tę książkę, powiedziała mi, żebym się nie poddawała, bo inne tytuły są lepsze, ale na pewno dużo czasu upłynie, aż skuszę się na coś jeszcze...

      Usuń
    2. ejotek zmotywowała, ale do autorki, nie do TEJ książki :P Liczyłam, że sięgniesz po coś późniejszego...

      Usuń
    3. Ewelinko, akurat nie zgadałyśmy się, że po tę książkę lepiej nie sięgać, ale teraz wiem, iż później jest lepiej. ;-)

      Usuń
    4. Szkoda... mogłam podpytać... ale problemy... wiesz jakoś nie miałam głowy - liczę, że poznasz coś późniejszego i zmienisz zdanie :)

      Usuń
    5. Nawet nie bierz tego do głowy. Obiecuję, że jeszcze dam szansę autorce! :)

      Usuń
    6. Spoko, aż tak sobie nie dobieram :) Ale mogłam zapobiec :D
      I tej obietnicy się trzymajmy :)

      Usuń
  13. Trochę się waham, nie mówię nie, ale jak wpadnie mi w ręce to dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki, ale jej książki w mojej bibl panie uwielbiają, są nawet na nie zapisy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że te książki najbardziej spodobają się starszym paniom. ;-)

      Usuń
  15. No to dziękuję za ostrzeżenie. Rzeczywiście, za dużo cukru szkodzi... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkodzi, szkodzi - nawet takiemu słodyczomaniakowi, jakim jestem. ;-)

      Usuń
  16. nie czytam, jeszcze nic tej autorki, na razie sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  17. Skoro polecasz to na pewno przeczytam! Lecę do księgarni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba ktoś nieuważnie czytał moją opinię. ;-)

      Usuń
  18. Schematy i dużo lukru? :c o nie, to nie dla mnie!
    http://teczowabiblioteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się! Liczy się teraźniejszość z przeszłością trzeba sie pogodzić. Zapraszam do mnie www.gibobobasy.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie narzekam na twórczość autorki, ale nie jest to mój numer jeden, twa ani też trzy jeśli chodzi o naszych rodzimych twórców. To, co przeszkadza mi najbardziej, to długie opisy. Lubię za to ten magiczny klimacik towarzyszący jej historiom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie klimat jest dość niepowtarzalny, aczkolwiek te opisy są zdecydowanie za długie.

      Usuń
  21. Cóż.. ja jeszcze nie czytałam książek Gąsiorowskiej i po takiej opinii nie wiem czy w ogóle kiedyś się zapoznam z jej powieściami ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.