Media często donoszą nam o różnorodnych sytuacjach, w których maleńkim dzieciom dzieje się krzywda, a ich katami okazują się matki. Często osądzamy je bez żadnych skrupułów, bez jakiegokolwiek zastanowienia się, co było powodem takiego zachowania. Oczywiście przemoc należy tępić w zarodku, ale może łatwiej byłoby rozejrzeć się wokół i sprawdzić, czy wokół nas nie znajduje się kobieta, która kocha swoje dziecko, ale nie potrafi poradzić sobie z emocjami po jego narodzinach? Zdecydowanie zbyt rzadko mówimy o depresji poporodowej, która zbiera żniwo... Reagujmy, póki jest czas.
Joanna jest w szczęśliwym związku, a na domiar tego spodziewa się upragnionego dziecka. Główna bohaterka już w ciąży nastawia się na poród naturalny, karmienie piersią, urodzenie spokojnego synka, który nie będzie wymagał zbyt wiele. Niestety życie daje jej w twarz, bo musi urodzić poprzez cesarskie cięcie, Antoś okazuje się typowym High Need Baby, a karmienie nie wychodzi (tu akurat zawiniło zabranie dziecka na noc i dokarmianie od samego początku, ale nie wchodźmy w szczegóły - jako weteranka karmienia piersią musiałam dorzucić tę dygresję). W takich momentach kobieta zaczyna zarzucać sobie, że nie nadaje się na matkę, a kiedy dojdzie do tego burza hormonów oraz chroniczne zmęczenie, to niedaleka droga do depresji...
Macierzyństwo jest bardzo trudną drogą, szczególnie po raz pierwszy, kiedy człowiek pragnie wejść w nową rolę z uśmiechem na twarzy. Zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne, szczególnie gdy kobieta przed porodem postawiła sobie zbyt wysoką poprzeczkę. Ja akurat nie bałam się opieki nad dzieckiem, a do wszelkich (po)porodowych wydarzeń podeszłam z nastawieniem, że będzie to największy hardcore w moim życiu. Wiedziałam, iż będzie ciężko, dlatego mogłam jedynie zaskoczyć się pozytywnie, bo byłam nastawiona na najgorsze, dzięki czemu miło wspominam ten czas, chociaż zmęczenie, niewyspanie i hormony dawały w kość.
Magdalena Majcher nie idzie po najmniejszej linii oporu, a wręcz przeciwnie - sięga po tematy trudne, których nie porusza się nawet w gronie najbliższych, a w książkach pojawiają się one zbyt rzadko. Jeśli nawet można je spotkać, to najczęściej są potraktowane zbyt pobieżnie albo ewidentnie widać, że autor nie zgłębił swojej wiedzy. Na szczęście na tę pisarkę można liczyć, o czym przekonałam się niejednokrotnie - bez odpowiedniego researchu nawet nie siada do pisania. Niektórzy powinni brać z niej przykład.
Przed współczesną matką stawia się ogrom oczekiwań, a z każdej strony padają miliony pytań, przez co kobieta czuje się wręcz zaszczuta. Niestety po porodzie całe życie trzeba podporządkować maleństwu, na co nie wszystkie panie są gotowe. W takich chwilach wielkim wsparcie są bliscy, którzy pomogą, podniosą na duchu i po prostu będą. Jednak przy okazji muszą bacznie obserwować młodą mamę, a jeśli zauważą jakiekolwiek niepokojące symptomy, to muszą niezwłocznie zareagować (tylko umiejętnie!), aby nie doszło do tragedii, o jakich nieraz słyszymy.
Drogie (przyszłe i nie tylko) mamy, pamiętajcie, że ideały nie istnieją, dlatego musimy czasami zrezygnować czy odpuścić, bo zmuszanie się do czegoś prowadzi jedynie do zguby. Nie będziemy gorsze, jeśli coś nam nie wyjdzie - zapewniam, iż dla waszych dzieci jesteście i będziecie najlepsze! Wasza miłość wynagrodzi wszelkie braki, bo nie ma nic lepszego, jak otwarte i ciepłe ramiona mamy oraz uśmiech na jej (zmęczonej, ale najpiękniejszej) twarzy.
Joanna jest w szczęśliwym związku, a na domiar tego spodziewa się upragnionego dziecka. Główna bohaterka już w ciąży nastawia się na poród naturalny, karmienie piersią, urodzenie spokojnego synka, który nie będzie wymagał zbyt wiele. Niestety życie daje jej w twarz, bo musi urodzić poprzez cesarskie cięcie, Antoś okazuje się typowym High Need Baby, a karmienie nie wychodzi (tu akurat zawiniło zabranie dziecka na noc i dokarmianie od samego początku, ale nie wchodźmy w szczegóły - jako weteranka karmienia piersią musiałam dorzucić tę dygresję). W takich momentach kobieta zaczyna zarzucać sobie, że nie nadaje się na matkę, a kiedy dojdzie do tego burza hormonów oraz chroniczne zmęczenie, to niedaleka droga do depresji...
Macierzyństwo jest bardzo trudną drogą, szczególnie po raz pierwszy, kiedy człowiek pragnie wejść w nową rolę z uśmiechem na twarzy. Zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne, szczególnie gdy kobieta przed porodem postawiła sobie zbyt wysoką poprzeczkę. Ja akurat nie bałam się opieki nad dzieckiem, a do wszelkich (po)porodowych wydarzeń podeszłam z nastawieniem, że będzie to największy hardcore w moim życiu. Wiedziałam, iż będzie ciężko, dlatego mogłam jedynie zaskoczyć się pozytywnie, bo byłam nastawiona na najgorsze, dzięki czemu miło wspominam ten czas, chociaż zmęczenie, niewyspanie i hormony dawały w kość.
Magdalena Majcher nie idzie po najmniejszej linii oporu, a wręcz przeciwnie - sięga po tematy trudne, których nie porusza się nawet w gronie najbliższych, a w książkach pojawiają się one zbyt rzadko. Jeśli nawet można je spotkać, to najczęściej są potraktowane zbyt pobieżnie albo ewidentnie widać, że autor nie zgłębił swojej wiedzy. Na szczęście na tę pisarkę można liczyć, o czym przekonałam się niejednokrotnie - bez odpowiedniego researchu nawet nie siada do pisania. Niektórzy powinni brać z niej przykład.
Przed współczesną matką stawia się ogrom oczekiwań, a z każdej strony padają miliony pytań, przez co kobieta czuje się wręcz zaszczuta. Niestety po porodzie całe życie trzeba podporządkować maleństwu, na co nie wszystkie panie są gotowe. W takich chwilach wielkim wsparcie są bliscy, którzy pomogą, podniosą na duchu i po prostu będą. Jednak przy okazji muszą bacznie obserwować młodą mamę, a jeśli zauważą jakiekolwiek niepokojące symptomy, to muszą niezwłocznie zareagować (tylko umiejętnie!), aby nie doszło do tragedii, o jakich nieraz słyszymy.
Drogie (przyszłe i nie tylko) mamy, pamiętajcie, że ideały nie istnieją, dlatego musimy czasami zrezygnować czy odpuścić, bo zmuszanie się do czegoś prowadzi jedynie do zguby. Nie będziemy gorsze, jeśli coś nam nie wyjdzie - zapewniam, iż dla waszych dzieci jesteście i będziecie najlepsze! Wasza miłość wynagrodzi wszelkie braki, bo nie ma nic lepszego, jak otwarte i ciepłe ramiona mamy oraz uśmiech na jej (zmęczonej, ale najpiękniejszej) twarzy.
Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania Bonusowe oraz Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Pascal
Seria/cykl: Wszystkie pory uczuć
Data wydania: 23 maja 2018
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść obyczajowa
Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...
Czytałam jedną książkę tej autorki, która mnie nie zachwyciła. Może jednak dam szansę tej serii.
OdpowiedzUsuńMoże to był jeden z pierwszych tytułów autorki? Naprawdę zachęcam do dania jej szansy.
UsuńKoniecznie muszę przeczytać.:)
OdpowiedzUsuńKażda książka tej autorki mnie zachwyca! Doceniam fakt, iż autorka podejmuje się trudnych tematów, a dodatkowo potrafi w ciekawy sposób je zaprezentować.
OdpowiedzUsuńTakie książki są na czasie, są bardzo potrzebne. Ktoś musi uzupełnić tę lukę.
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że będę płakała przy tej książce <3
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać!
ZAPRASZAM NA BOOKTOUR
Dzięki za recenzje :) Potrzebuję takiej książki i na pewno chętnie do niej zajrzę :)
OdpowiedzUsuńTakie książki są bardzo potrzebne. Warto pamiętać, że depresja poporodowa może dotknąć każdą z nas. Warto edukować i uwrażliwiać bliskich mam, by zwracali uwagę na wszelkie niepokojące sygnały.
OdpowiedzUsuńTo prawda - wsparcie i czujne oczy bliskich bardzo pomagają.
UsuńTa seria jeszcze przede mną :)
OdpowiedzUsuńCzytałam ją w wersji przed drukiem i czekam teraz na swój egzemplarz :)
OdpowiedzUsuńnajlepsza część z serii!
już się tej książki nie mogę doczekać. Magdalena Majcher napisała do tej pory świetne trzy tomy, wierzę, ze i kolejny będzie dobry, ale że aż najlepszy. Wysoko stawiasz poprzeczkę
OdpowiedzUsuńNadal w mojej pamięci najbardziej tkwi "Zima" ze względu na ten wątek a'la kryminalno-thrillerowy, ale jednak "Lato" porusza bardzo ważną kwestię macierzyństwa, a to temat bardzo mi bliski.
UsuńJeśli polecasz to dam się namówić :)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać, aż książka trafi w moje dłonie! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ♥♥
Nie oceniam po okładkach
Fajnie, że książka porusza właśnie taki pomijany temat depresji poporodowej. Mało się o niej słyszy, a jeszcze mniej mówi... niestety
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Caroline Livre
Właśnie zaczęłam czytać Wiosnę i wciągnęłambez granic! Strasznie kusi mnie ta seria... A z Twoim ostatnim akapitem zgadzam się w 100%-napisane w punkt!
OdpowiedzUsuńCzytaj całą, bo naprawdę każda część ma w sobie to COŚ. :)
UsuńMuszę tą książkę koniecznie przeczytać! Temat mi bliski nie dlatego że sama przechodziłam depresje ale wiele mam borykających sie z tym problem którym za bardzo nikt nie wie jak pomóc!
OdpowiedzUsuńW takim razie sięgnij po nią, bo może uda Ci się nakierować jakąś kobietę do poszukania pomocy, a to już bardzo duży krok.
UsuńZgadzam się z Tobą - o depresji po porodowej powinno się mówić więcej i bardziej otwarcie. Zwykle nie czytam polskich autorów, ale chyba ze względu na ważną tematykę chyba się na nią skuszę. Tym bardziej, że okładka jest obłędna. :D
OdpowiedzUsuńGeneralnie okładki całego cyklu są przecudowne, a po książkę sięgnij. :)
UsuńChyba ten temat ostatnio za mną "chodzi". Jak nie (nie do końca świadomie z resztą) sięgam po książki, w których przewija się chociaż trud macierzyństwa to na filmy też takie chodzę... To prawda, widzimy w mediach wyidealizowany obraz, który sprawia, że nastawiamy się na pełnie optymizmu, a rzeczywistość okazuje się bańką, która szybko pęka... Bynajmniej nie dlatego, że ta "nowa" rola nie jest piękna, a dlatego, że jest inna. Kobietom chyba są potrzebne takie pozycje. Szczerość.
OdpowiedzUsuńOd kiedy urodziłam dziecko, non-stop sięgam po takie książki i w ogóle mi się nie nudzą. Dokładnie, takie szczere i niewyidealizowane pozycje są bardzo ważne.
UsuńMocno chcę przeczytać tę książkę. Myślę, że często na depresję poporodową ma wpływ podejście lekarzy i pielęgniarek po porodzie. Gdyby nie moja rodzina, nie wiem jak to wszystko by się rozwinęło, ponieważ byłam załamana, obolała po cesarskim cięciu, a dostałam dziecko ważące ponad 4 kilo i żadnej pomocy ze strony personelu. Nie mogłam go podnieść, a jeszcze do tego wszystkiego dostał zapalenia płuc i płakał cały czas. Pielęgniarki zabroniły mnie odwiedzać, ale mąż chował się za szafą gdy zaglądały :) I gdyby nie jego pomoc kompletnie bym się załamała.
OdpowiedzUsuńTo faktycznie nieciekawie... Ja akurat trafiłam do niedużego szpitala, gdzie czułam się, jakbym rodziła prywatnie. Mąż mógł przy mnie być, co było pomocne, bo miałam cesarkę, a Jaśko ważył 4400g, więc wstanie do niego było nie lada wyczynem. Nie da się ukryć, że od personelu dużo zależy, chociażby z karmieniem piersią, bo ja trafiłam akurat na dyżur cudownej kobiety, która od razu przystawiła mi Jasia, a inne dziewczyny musiały dawać butlę, bo maluch nie został od razu przystawiony.
UsuńAutorka jak za każdym razem funduje pełen emocji, niesamowity temat. Już nie mogę się doczekać jej książki :) Mam nadzieję, że szybko u mnie zawita.
OdpowiedzUsuńKochana, czekam na Twoją opinię! :)
UsuńTrudna tematyka, ale o takich rzeczach powinno się pisać bo ta choroba dotyka wielu kobiet. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDOŁĄCZ DO WIELKIEJ ŚWIĄTYNI PIENIĘDZY I WŁADZY ILLUMINATI
OdpowiedzUsuńMożesz skontaktować się z agentem świątyni przez WhatsApp: +1 (631) 604-8088
Czy jesteś biznesmenem lub kobietą, politykiem, muzykiem, chcesz być bogaty, sławny, potężny w życiu, dołącz do bractwa Illuminati już dziś i wzbogacaj się natychmiastowo. 5 milionów dolarów zaraz po inicjacji i darmowy dom. gdziekolwiek zdecydujesz się żyć na tym świecie, a także otrzymywać 400 000 dolarów miesięcznie jako wynagrodzenie, uwierz mi, że jest to jedyna w życiu okazja, a ja radzę ci dobrze wykorzystać tę okazję, nawet jeśli zostałeś oszukany przed skontaktowaniem się z nami i będziemy konkurować...
Jeśli jesteś zainteresowany, zadzwoń teraz do agenta pod numer +1 (631) 604-8088 lub zadzwoń do nas pod numer +1 (631) 604-8088. Aby móc komunikować się z naszymi partnerami, musisz mieć co najmniej 20 lat. Nie dołączaj, jeśli jesteś studentem.....