Powrót do przeszłości: "Ogóras. Ale jazda!" - Eliza Piotrowska

Dzieci żyjące w tych czasach prawdopodobnie nie mają pojęcia, czym są (a raczej były) jelcz, trabant, warszawa, tarpan, nysa czy żuk. Pewnie ich opiekunom nawet nie przyszłoby do głowy, że warto zaopatrzyć swoje pociechy w takową wiedzę. Na szczęście istnieją jeszcze nasi wspaniali rodzimi autorzy książek dziecięcych, którzy wiedzą, o czym warto informować młodych czytelników.   

Ogóras to zabytkowy jelcz, który wozi turystów po mieście. Wolne chwile uwielbia spędzać w towarzystwie Jasia, syna właściciela, a także... podczas czytania, bo główny bohater posiada takową umiejętność. Początkowo znajome pojazdy wyśmiewają się z jego wieku, ale w końcu przekonują się do Ogórasa. On jednak najbardziej tęskni za swoją przyjaciółką syrenkę, której nie widział od dawna...
Pomimo tego, że Ogóras. Ale jazda! to stosunkowo niedługa historia, dotyka ona kilku wątków, skłaniając do przemyśleń. Wszyscy często pędzimy za tym, co piękne i nowe, zapominając, że starsze przedmioty są o tyle cenniejsze, że mają w sobie duszę, jakiej nie odnajdziemy w najlepszych nowościach. Do tego dzieci podczas lektury dowiedzą się, iż warto akceptować inność, ponieważ to nic złego, a wręcz przeciwnie. To także opowieść o samotności, tęsknocie, miłości oraz przyjaźni. 

Oczywiście wydawnictwo zadbało o szatę graficzną książki, która idealnie oddaje klimat minionej epoki. Kremowe strony, niewymyślna czcionka oraz proste ilustracje o stonowanej kolorystyce. Podejrzewam, że od teraz żadne dziecko nie będzie marudziło z powodu zbyt długiej jazdy, skoro można wtedy wczuć się w rolę pojazdu, zastanawiając się, jakie ma problemy, uczucia i poglądy...

Książka bierze udział w wyzwaniu: Dziecięce poczytania Bonusowe.
Dane techniczne o książce
WydawnictwoWilga
Data wydania: 4 kwietnia 2018
Liczba stron: 80
Gatunek: literatura dziecięca

11 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Dobrze, że książka zmusza do przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córka akurat nigdy nie marudziła podczas jazdy, wręcz przeciwnie, od zawszy lubi podróżować. Miała niecały rok to pojechaliśmy z nią do Chorwacji, dwa lata - do Włoch :) Bez marudzenia. Ale może przy drugim dziecku książeczka się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci w mojej rodzinie również uwielbiają jeździć samochodami. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzy mi się aby takie publikacje miały jak najszerszy zasięg.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne wydanie, również mam je u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne ilustracje. Dobrze, że z tej książki można coś wynieść

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna książeczka, godna polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na samym początku zwróciłam uwagę na klimatyczne strony, które są rewelacyjne! Mój syn aktualnie jest niesamowicie zainteresowany samochodami, nawet ostatnio dostał od cioci w prezencie trabanta, jednak ta książka zainteresuje go dopiero za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne wydanie *.* Ja mimo, że najmłodsza już nie jestem to niestety jak przez mgłę pamiętam trabanty i tytułowe ogórasy :) Za to bardzo chętnie przytulę tą książeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka rzeczywiście ślicznie wydana! No i strasznie podoba mi się, przypomina o "nieco starszych" pojazdach, o których wielu maluchów nie ma pojęcia ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze to opisałaś, podoba mi się to sformułowanie "Wszyscy często pędzimy za tym, co piękne i nowe, zapominając, że starsze przedmioty są o tyle cenniejsze, że mają w sobie duszę, jakiej nie odnajdziemy w najlepszych nowościach" :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.