Kiedy chcesz, a nie możesz: "Kukułka" - Antonina Kozłowska

W ciemno sięgam po wszelakie powieści dotyczące macierzyństwa, rodzicielstwa, starań o dzieci. To temat, który niezwykle mnie interesuje z różnych względów, co trwa od wielu lat, nawet od czasu kiedy jeszcze nie myślałam o byciu mamą. Dlatego kiedy tylko gdzieś mignęła mi Kukułka, wiedziałam, że pragnę ją przeczytać. Dużo czasu minęło, zanim trafiłam na ten tytuł zupełnie przypadkowo, bo w bibliotece. Oczywiście od razu zabrałam lekturę ze sobą, wierząc, że spełni moje oczekiwania.

Iwona ma dwójkę dzieci, które wychowuje samotnie, mieszkając wraz z wiecznie narzekającą matką. Kobieta pracuje na dwa etaty, zarabiając marne grosze i ledwo wiążąc koniec z końcem. Marta i Filip mają dosłownie wszystko, ale do szczęścia brakuje im dziecka. Jedna z nich posiada zdolność rodzenia dzieci, a druga ma pieniądze - czy wymiana tych "dóbr" może dojść do skutku?

Kiedy zapragniesz różowego słonia, różowe słonie nagle pojawią się wszędzie dookoła - będą wabić cię z każdej wystawy sklepowej i okładki gazety, będą wysuwać trąby ze wszystkich kątów i wachlować się różowymi uszami na skraju twojego pola widzenia. Kiedy zapragniesz takiego słonia z całego serca i z jakiegoś powodu okaże się, że nie możesz go dostać, zaczniesz mijać na ulicy setki osób prowadzących takie zwierzaki na smyczy, przytulających je, noszących na rękach, choć wcześniej przez całe lata mogłaś nawet nie zdawać sobie sprawy z istnienia różowych słoni. 

Skąd taki tytuł? Może nie wszyscy wiedzą, ale kukułka znosi jaja w gniazdach innych ptaków, które je wysiadują. Dlatego takie skojarzenie nasuwa się na myśl o surogacji. W naszym kraju nadal jest to temat tabu, a prawnie jest to nielegalne. Niektórym wydaje się, że stworzenie dziecka i wydanie go na świat to wręcz prymitywna oraz nieskomplikowana umiejętność, do jakiej nie potrzeba jakichkolwiek zdolności. Niestety coraz częściej okazuje się, iż posiadają ją niemal wybrańcy, bo zajście w ciążę bez pomocy farmaceutycznej czy jeszcze bardziej inwazyjnej bywa już rzadko spotykane. Ludzie, którym udaje się zostać rodzicami w totalnie naturalny sposób, mogą czuć się szczęściarzami.

Bardzo dobrze wiem, jak silna potrafi być potrzeba posiadania dziecka i jak wiele nerwów oraz łez kosztuje walka o malucha. Dlatego potrafiłam wczuć się w postać Marty, która za wszelką cenę dążyła do zostania matką. Połowicznie rozumiałam także Iwonę, do czasu aż zaczęła zmieniać zdanie, zachowując się nie w porządku do osób, z którymi zawarła umowę. Tak naprawdę w tej lekturze nie ma nikogo, kogo można byłoby polubić (chociaż babcia Marta wywołuje ciepłe uczucia), dlatego pomimo ważnej i trudnej tematyki, a także niezłego kunsztu pisarskiego, sama historia nie przekonuje mnie do końca. 

Kukułka tematyką bardzo przypomniała mi Surogatkę, jaką czytałam dość niedawno. Niestety szybko okazało się, że owych tytułów nie da się postawić obok siebie. Powieść Antoniny Kozłowskiej ma ogromny potencjał, ale uważam, iż nie został odpowiednio wykorzystany. Moje wrażenia na pewno byłyby dużo lepsze, gdyby zakończenie zaskakiwało, a prawdę mówiąc, słodsze chyba być nie mogło, przez co jest mało realne. Czy człowiek, który ma wręcz obsesję na jakimś punkcie jest nagle w stanie kompletnie odpuścić, wręcz zaprzyjaźniając się z kimś, kogo obwiniał o całe zło świata? Nie sądzę, że rzeczywistość tak wygląda...

Niemniej pisarka bardzo trafnie ukazuje, jak wygląda życie ludzi mieszkających bardzo blisko, ale posiadających kompletnie inny status społeczny. Tacy ludzie różnią się w diametralny sposób, zależy im na zupełnie czymś innym, a ich problemy nie mają zbyt wiele wspólnego ze sobą. Ile razy zastanawiamy się, co by było, gdyby nie spotkało nas to bądź tamto, gdzie bylibyśmy teraz... Może nie warto zagłębiać się w to, skoro nie jesteśmy w stanie już tego zmienić? Taplanie się w "gdyby" nigdy nie przynosi większych rezultatów, więc odpuśćmy. 

Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania Bonusowe oraz WyPożyczone.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 20 września 2010
Liczba stron: 288
Gatunek: powieść obyczajowa

13 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Chętnie poznam tę historię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przekonuje mnie ta książka do końca, chyba przez Twoje wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może w wolnej chwili i ja dam się namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecę tę książkę siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy skuszę się na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężka książka. Z pewnością wywoła we mnie wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przesłodzona i bez potencjał nie wykorzystany :( szkoda - nie wiem czy się skusze. Tematycznie nie bardzo dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, chyba będę musiała sobie kupić tą książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Od jakiegoś czasu myślę o tej powieści, ale póki co nie mam ciśnienia. Zwłaszcza, że nie jesteś całkiem usatysfakcjonowana

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.