Inna niż wszystkie?: "Cud grudniowej nocy" - Magdalena Majcher

Zbyt często w ten (przed)świąteczny czas skupiamy się nie na tym, co trzeba... Nasze głowy zaprzątnięte są różnorodnymi przygotowaniami, przez co zatracamy się we wszędobylskim chaosie, zapominając o kwintesencji świąt. Staramy się wszystko zapiąć na ostatni guzik - stół musi uginać się od wykwintnych potraw, pod choinką obowiązkowo mają stać drogie prezenty, a mieszkanie musi być gruntownie wyczyszczone. Jednak czy to wszystko ma znaczenie? Nie zapominajmy, że najważniejszy jest czas spędzony razem - tak jak sobie tego życzymy, nie na pokaz, aby zadowolić innych, ale w sposób zgodny z naszymi potrzebami oraz oczekiwaniami. 

Magdalena nienawidzi świąt, które kojarzą się jej z tragedią, jaka ją spotkała. Bardzo smutne wydarzenie oddaliło ją od męża. Jej kuzynka Kamila wchodzi w nową rolę - partnerki oraz przyszłej matki, co jest dla niej niełatwym zadaniem. Z kolei Kinga jest w stanie zrobić wiele, aby ludzie postrzegali ją i jej rodzinę za idealną, nie bacząc na to, że są to jedynie pozory. Teresa ma dość sprzątania i gotowania - chciałaby jedne święta spędzić tylko z mężem. Natomiast marzeniem Marii jest zgromadzenie całej rodziny w wigilijny wieczór.

Każdy ma problemy (...). W życiu potrzebna jest równowaga. Nie może być przez cały czas dobrze, bo gdyby od czasu do czasu nie było źle, nie potrafilibyśmy tego docenić. *

Często słyszy się, że z rodziną wychodzimy jedynie dobrze na zdjęciach. Na dobrą sprawę można byłoby temu przytaknąć, jednak czy to nie my sami doprowadzamy do takiego stanu rzeczy? Największym problemem jest brak odpowiedniej komunikacji - zamiast rozmawiać, przemilczamy pewne tematy, szczególnie te trudne, a to właśnie one sprawiają, że nasze problemy piętrzą się do tego stopnia, iż w końcu w nasze relacje wkrada się tak potężna bariera, której nie da się przeskoczyć. Zapominamy, że życie mamy tylko jedno, dlatego nie warto tracić go na niepotrzebne niedopowiedzenia i kłótnie bądź zamartwianie się zbyt wieloma sprawami, na które nie mamy wpływu. 

Cud grudniowej nocy nie jest typowo świąteczną powieścią, w której dzieją się cuda, a cała akcja jest wręcz cukierkowa. Magdalena Majcher przedstawia bohaterki będące kobietami z krwi i kości, pokazując, że życie nie jest bajką. Dzięki temu możemy lepiej utożsamić się z postaciami, bo dany problem może dotknąć każdego z nas. Owszem, nie do wszystkich będziemy pałać sympatią, ponieważ podejście niektórych bohaterek wydaje się niezrozumiałe czy wręcz idiotyczne, ale podejrzewam, że wszyscy nieraz podejmujemy bardzo głupie decyzje, zatem postarajmy się nie oceniać. 

Mnogość bohaterek sprawia, że często skaczemy od jednej do drugiej, przez co niekiedy można zagubić się w całej akcji i mieć wrażenie, iż tych wszystkich smutków jest nieco za dużo. Ponadto mam pewien niedosyt, gdyż zakończenie zwieńczone jest wigilijną wieczerzą, podczas której tak naprawdę nie każdy problem jest do końca rozwiązany, a niektóre sprawy potraktowane są zbyt powierzchownie. Z tego względu przydałby się drugi tom rozwiewający wszelakie wątpliwości.

Jeżeli masz ochotę na nieco baśniową lekturę wprowadzającą w świąteczny klimat, to sięgnij po inną książkę, bo w tym roku szczególnie jest w czym wybierać. Jednak jeśli lubujesz się w mocno realistycznych opowieściach o prawdziwym życiu, to Cud grudniowej nocy powinien spełnić twoje oczekiwania. Na rynku wydawniczym wręcz roi się od lektur naszpikowanych pozytywnymi emocjami, dlatego ten tytuł na pewno wyróżnia się na ich tle. 

* cytat ze str. 358

Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania Bonusowe oraz Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
WydawnictwoPascal
Data wydania: 31 października 2018
Liczba stron: 400
Gatunek: powieść obyczajowa

21 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Właśnie z tą książką chcę spędzić świąteczny czas. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, podobała mi się. Wciągająca historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, pochłonęłam ją bardzo szybko, pomimo ogromu obowiązków.

      Usuń
  3. Ależ powstało tych książek w klimacie świątecznym, co chwilę widzę jakąś nowość :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w tym roku chyba jest ich wyjątkowo dużo... Ale ja akurat jestem zadowolona, bo pierwszy raz mam takie parcie na świąteczne historie. :)

      Usuń
  4. Świetna książka z tego co widzę, już czuć nadchodzące Święta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W okresie świątecznym, jest normalnie wysyp książek w tym klimacie :D i cholera no ja się zawsze muszę dać złapać. Chociaż co do tej, sama nie wiem. Musze jeszcze pomyśleć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tamtego roku nie dawałam się za bardzo skusić, ale w 2017 przeczytałam bodajże ze 2-3 tytuły świąteczne. W tym roku wsiąknęłam! :)

      Usuń
  6. Mnie Magdalena i tym razem nie zawiodła, pod żadnym względem. Książka bardzo życiowa, a świąteczna, z wiarygodną kreacją bohaterów i emocjami. I ta okładka... obłędna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, generalnie wydanie jest przecudowne. Uwielbiam taką twardszą okładkę. A sama historia bardzo na plus!

      Usuń
  7. O, grudzień to idealny czas na lekturę ze Świętami w tle. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W grudniu nigdy nie odmawiam świątecznym historią :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio czytam same takie książki, wprowadzam się w grudniowy klimat :p

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie na taki klimat mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę w końcu upolować tą książkę! Bardzo chciałabym ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.