Zapomnij o przeszłości: "Siedem cudów" - Agata Przybyłek

Literaturę polską uwielbiam i to właśnie po nią sięgam najczęściej. Twórczość wielu autorów jest mi bardzo dobrze znana, a z kolei inni są dla mnie jeszcze zagadką, jednak staram się to sukcesywnie zmieniać. Tym razem udało mi się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, ponieważ nie dość, iż w grudniu poznałam kolejną świąteczną historię, to dodatkowo została ona stworzona przez Agatę Przybyłek, której książek jeszcze nie czytałam. 

Święta zbliżają się wielkimi krokami, jednak bohaterowie nie do końca cieszą się tym czasem. Monika i Ksawery tęsknią za sobą, chociaż doskonale wiedzą, że nigdy już do siebie nie wrócą. Ania, ciężarna koleżanka chłopaka, nigdy nie przeżyła radosnych świąt. Maciek pragnie oświadczyć się ukochanej, ale myli datę jej urodzin. Tata Moniki i Marka dowiaduje się, że jego dni w pracy są już policzone... Czy ktokolwiek z nich może liczyć na cud?

Ludzie, gdy myślą o cudach, zawsze spodziewają się fajerwerków. Spektakularnego wydarzenia na miarę znaków na niebie albo trzęsienia ziemi. Zapominają, że cuda wcale nie muszą być takie. *

Nieustanne życie przeszłością nie przynosi nic dobrego, ponieważ człowiek nie potrafi korzystać z teraźniejszości i ruszyć do przodu, budując swoją przyszłość. Jeżeli rozstaliśmy się z ludźmi, którzy byli nieodpowiedni dla nas, to nie męczmy się ciągłymi wspomnieniami, skoro ów związek nie miałby szans na przetrwanie. Dajmy sobie szansę na prawdziwe szczęście, nie taplając się we wspomnieniach.

Siedem cudów to historia, wobec której miałam pewne oczekiwania, aczkolwiek nie były one wygórowane. Spodziewałam się uroczej, przyjemnej, niekoniecznie magicznej opowieści o tym, co najważniejsze w tym wyjątkowym świątecznym czasie. Owszem, można z niej wysnuć kilka refleksji, co jest dużym plusem, jednak same wykonanie nie przekonało mnie. 

Każdy człowiek ma prawo do błędów - z tym chyba zgodzimy się wszyscy. Jednak wydając książkę, warto byłoby przejrzeć jej treść przynajmniej kilka razy, aby zminimalizować ryzyko pojawienia się jakichkolwiek pomyłek. Niestety w tym przypadku coś nie zagrało... W tej powieści pojawia się sporo literówek, na które przymknęłabym oko, ale już niedowierzając czy stróżka krwi, to nieco za wiele. Do tego dochodzą przynajmniej dwa potknięcia (tyle wyłapałam) związane z zamianą imion. Nie wiem, na ile to przeoczenie, nieprzyłożenie się do wykonywanej pracy czy presja związana z terminami, ale takie detale przekładają się na ogólną ocenę całości, o czym warto byłoby pamiętać.

Ze względu na to, iż Siedem cudów jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Przybyłek, nie mogę porównać tej książki do innych jej dzieł, aczkolwiek w ostatnim czasie przeczytałam całkiem sporą ilość świątecznych opowieści i niestety ta wypada blado na ich tle. Jest mocno przegadana, niepotrzebnie przepełniona opisami oraz treścią, która niewiele wnosi. Budowanie napięcia jest ważne, ale tutaj zabrakło mi jakiegokolwiek punktu kulminacyjnego... czegoś, co chwyciłoby mnie za serce. Przez prawie czterysta stron bohaterowie wykonują zwyczajne czynności, o czym jesteśmy nieustannie informowani, aby w końcu dojść do dość nijakiego i mdłego zakończenia.

* cytat ze str. 344

Książka bierze udział w wyzwaniach: Dziecięce poczytania BonusoweGrunt to okładka oraz Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
WydawnictwoCzwarta Strona
Data wydania: 31 października 2018
Liczba stron: 384
Gatunekpowieść obyczajowa
Za książkę dziękuję księgarni:

25 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. W trakcie świąt nie udało mi się przeczytać tej książki, ale jako że, dla mnie święta to stan umysłu, a nie kartek w kalendarzu, to na pewno przedłużę sobie ten czas, właśnie lekturą tego tytułu. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to witam w klubie... Właśnie zabieram się za najnowszą świąteczną powieść Wilczyńskiej! ;-)

      Usuń
  2. W momencie gdy czytam, że coś jest przegadane to już wiem, że nie jest to pozycja dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczytałam jedną książkę tej autorki, była całkiem przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio wypożyczyłam jeszcze jeden jej tytuł, więc na pewno sprawdzę jeszcze, czy zaprzyjaźnimy się, czy jednak styl autorki mnie nie przekonuje.

      Usuń
  4. Całkiem mi się podobała, ale inne książki autorki są ciekawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, na pewno sięgnę jeszcze przynajmniej po jeden tytuł.

      Usuń
  5. A więc nie pozycja dla mnie, pozdrawiam z deszczowego Południa Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, ze nie spełniła oczekiwań :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już po świętach, więc raczej po książkę nie sięgnę w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie takie lektury najlepiej smakują w okolicy świąt, ale jest już po nich, a na mnie właśnie czeka kolejny świąteczny tytuł. :)

      Usuń
  8. Taka ładna okładka, a z tego co czytam to książka średnia. Jednak kto wie może w przyszłym roku w grudniu się skuszę na nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety (a może stety?) moja opinia nie jest odosobniona, z tego co się orientowałam. Niemniej zawsze najlepiej samemu się o tym przekonać. :)

      Usuń
  9. Szkoda, że nudna.. Ja jeszcze żadnej książki Przybyłek nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno ta jest jedną ze słabszych, jeśli nie najsłabszą, więc nie będę jeszcze się nastawiać i sięgnę po inne jej dzieło. ;-)

      Usuń
  10. Takich niepotrzebnych opisów najbardziej nie lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja również nie jestem fanką przydługich opisów...

      Usuń
  11. Czytałam już książki autorki, ta jeszcze przede mną... choć już nie w tym roku :D
    Ciekawa jestem czy mi się spodoba, będę miała porównanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ją czytać, ale już nie zdażyłam przed świętami. Prawdopodobnie w przyszłym roku ją nadrobię, bo nie lubię czytać świątecznych książek po świętach :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat to nie przeszkadza, ale wiem, że innym tak, dlatego będę cierpliwie czekać na Twoją opinię. :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.